Na studiach i zajęciach z geografii politycznej był temat, że mieliśmy bardzo zaawansowane rozmowy z Norwegami na początku lat 90, gdzie w grę wchodziły niezłe warunki i infrastruktura finansowana w dużej mierze przez nich. Z jakiś jednak powodów się wycofaliśmy i nagle je zerwaliśmy, łasząc się do Rosji. Czy podziałały łapówki, czy naciski polityczne, czy może Miller przypomniał sobie katastrofę helikoptera i może sądził, że nie był to przypadek a inni nie wyprowadzali go z błędów? Wiele może, ale na pewno przez to straciliśmy w oczach Norwegów jak i nie było już szans wrócić do opłacalnych warunków, gdy Norwegia porządnie się rozwinęła.Quercus pisze: ↑29 wrz 2022, 19:09Kompletnie inną sprawą jest natomiast odpowiedzialność, jaką ponosi Polska za wpakowanie się w tak beznadziejną sytuację. Nikt - ani Berlin, ani Moskwa - nie kazał nam podpisywać umów na rosyjski gaz. Zmarnowaliśmy trzydzieści lat, podczas których powinniśmy byli zainwestować w infrastrukturę niezbędną do możliwie największego uniezależnienia się od potencjalnie wrogich nam państw.
W każdym razie wstrzymał bym się z pisaniem, że nikt nam nie kazał









