1 Kor 5:1-2 "Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś żyje z żoną swego ojca. A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu."
Cóż, zachodnie społeczeństwo odrzuciło Boga, a tym samym obiektywną moralność (obiektywna moralność bez Boga nie istnieje, co przyznają zresztą otwarcie ateiści) i prawo naturalne, zatem jedynym co definiuje co jest dobre, a co złe jest obecnie kultura i zmiany w mentalności społeczeństwa. 50 lat temu homoseksualizm był tematem tabu, teraz grzech sodomski jest otwarcie promowany na ulicach. Przy takim podejściu oczywiście kwestią czasu jest aż padną kolejne tamy i dojdzie do legalizacji kazirodztwa (do czego wzywał już zresztą Hartman na łamach lewackiej Polityki), a w dalszej perspektywie pewnie i pedofilii (już pojawiają się artykuły w naukowych pismach sugerujące, że pedofilia jest orientacją seksualną) czy zoofilii. Szaleństwu neopogańskiego Zachodu nie widać końca - jest to jednak na dłuższą metę droga do autodestrukcji, co pokazują choćby efekty wieloletnich ataków na tradycyjny model rodziny i związana z tym zapaść demograficzna.



