Copa Sudamericana - Strona 3

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Re: Copa Sudamericana 2013

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 gru 2013, 19:26

Spadkowicz z ligi brazylijskiej jednak nie dał rady i poległ 0:2 w reanżowym meczu z Lanusem - goled zdobyli Pragwajczyk Victor Ayala orez były legionista Ismael Blanco. Tym samym w Recopa Sudamerica 2014 (odpowiednik Superpucharu Europy) zmierzą się Atletico Mineiro (zwycięzca Copa Libertadores) oraz Lanus (zwycięzca Copa Sudamericana). O ile się orientuję daty dwumeczu nie zostały jeszcze ustalone.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 18 sie 2016, 11:25

I runda, mecz rewanżowy

Atletico Nacional - Deportivo Municipal 1:0 (Bernal 43'), pierwszy mecz 5:0
Zwycięzcy tegorocznej edycji Copa Libertadores bez problemu poradzili sobie w dwumeczu pierwszej rundy Copa Sudamericana z peruwiańskim Deportivo Municipal. Mecz rewanżowy był rozgrywany w dość spacerowym tempie, co nie dziwi wziąwszy pod uwagę wynik pierwszego starcia w Limie. Jedynego gola zdobył na początku 1. połowy Alejandro Bernal precyzyjnym "szczurem" przy słupku, ale zwycięstwo gospodarzy powinno być wyższe. Na początku 2. połowy goście nadziali się na perfekcyjnie rozegraną kontrę Atletico Nacional zakończoną faulem na Orlando Berrio w polu karnym. Bohater meczów z Rosario Central i Independiente del Valle w Copa Libertadores sam podszedł do jedenastki, ale uderzył ponad bramką. Kolumbijska drużyna nie forsowała tempa, a i tak stworzyła sobie jeszcze kilka sytuacji - najbliżej zdobycia gola był w 75 min. rezerwowy Argentyńczyk Rescaldani, który po prostej stracie gości przy wyprowadzaniu piłki znalazł się w sytuacji sam na sam, ale przegrał pojedynek z Aliagą. Peruwiańska ekipa próbowała się odgryzać, kilkukrotnie z dystansu uderzał rezerwowy Luis Garcia, ale bezskutecznie. Końcowe minuty to już markowanie gry z obu stron, a i tak Atletico Nacional przeprowadziło jeszcze dobrą akcję akcję - rezerwowy Mosquera dograł w pole karne do Rescaldaniego, ale ten uderzył na bramkę Aliagi zbyt lekko, w efekcie peruwiański bramkarz nie miał problemów z interwencją.

W innych ciekawszych dwumeczach I rundy (do rozegrania zostało jeszcze kilka meczów rewanżowych) Cerro Porteno odrobiło w rewanżu jednobramkową stratę z Montevideo i wyeliminowało Fenix, Bolivar po porażce 0:2 na wyjeździe jeszcze raz pokazał jak ciężko gra się na górskim terenie w La Paz, pokonując chilijski Universidad de Concepcion 3:0, a paragwajskie Sportivo Luqueno dzięki bramce na wyjeździe wyeliminowało rozgrywający fatalny sezon w pucharach Penarol Montevideo. Tradycyjnie argentyńskie i brazylijskie drużyny dołączą do rozgrywek w II rundzie.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 19 sie 2016, 9:18

I runda, mecz rewanżowy

Libertad - Palestino 0:3 (Martinez 47'-sam., Valencia 77'-karny, Torres 81'), pierwszy mecz 0:1
Drużyna z Asuncion od początku meczu przejęła inicjatywę - szczególnie aktywny byli napastnik Antonio Barerio, Argentyńczyk Canete oraz były reprezentant Paragwaju Sergio Aquino (ikona Libertad). Nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe - goście z Chile bronili się umiejętnie i po pewnym czasie zaczęli coraz groźniej atakować - w 20 min. Valencia bardzo dobrze uderzył z rzutu wolnego, a po wynikłym z tego rzucie rożnym z bliska strzelał Ezequiel Luna, lecz został zablokowany przez Vergarę. W 29 min. dobrą akcję Palestino zakończył strzałem Sierralta, ale uderzył obok dalszego słupka. W końcówce 1. połowy piłkarze Libertad przycisnęli jeszcze raz - po rzucie rożnym minimalnie niecelnie główkował Benitez, a w 41 min. Wilson Leiva uderzył ponad bramką. 2. połowa rozpoczęła się katastrofalnie dla Libertad - po dośrodkowaniu w pole karne Paragwajczyków nieatakowany Angel Martinez przyjął piłkę na klatkę piersiową, próbował chyba zgrać do bramkarza, ale skierował w ten sposób futbolówkę do własnej siatki - w tym momencie gospodarze potrzebowali do awansu już trzech goli. Piłkarze Palestino umiejętnie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, a ataki Libertad były dość chaotyczne. W 69 min. piłkarze z Asuncion byli bliscy wyrównania - z kilku metrów główkował Medina, ale Dario Melo obronił instynktownie. Mecz został definitywnie rozstrzygnięty kiedy rezerwowy Vidangossy wywalczył rzut karny dla Palestino, a na bramkę zamienił go pewnym strzałem Leonardo Valencia. W 81 min. piłkarze Palestino wyprowadzili wzorowy kontratak wykończony ze spokojem przez Gabriela Torresa. Trzeba przyznać, że piłkarze Libertad walczyli ambitnie do końca i starali się zdobyć honorowego gola - strzał Adalberto Romana z kilku metrów wybronił Melo, a w 88 min. Jesus Medina po efektownym ograniu dwóch obrońców uderzył ponad bramką. Po spotkaniu kibice Libertad nie szczędzili swoim zawodnikom mało parlamentarnych wymówek, czego nie omieszkał uchwycić realizator. Po wysokim zwycięstwie założony przez palestyńskich imigrantów klub awansował do II rundy Copa Sudamericana, gdzie zmierzy się z peruwiańskim Realem Garcilaso.

Awatar użytkownika
Professor Chaos
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5152
Rejestracja: 15 lut 2011, 14:53
Reputacja: 202

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Professor Chaos » 19 sie 2016, 21:06

Transfer of Cillessen to Barça is almost completed. He is not included in squad for Ajax's league game vs Willem II [@MikeVerweij] #fcblive
Bez jaj :angry2:

D. Alves za dobry? Za tani? Boją się, że Lucho zrobi z niego bramkarza nr 1 niczym Bravo?

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 04 wrz 2016, 10:58

II runda, pierwszy mecz

Figueirense - Flamengo 4:2 (Rafael Moura 10' 26' 48' Marquinhos 18' - Alan Patrick 13' Marcelo Cirino 75')
Brazylijskie zespoły tradycyjnie dołączają do Copa Sudamericana od II rundy i grają dwumecze między sobą. Figueirense, które nigdy nie przeszło tej fazy rozgrywek, wygrało pierwszy mecz z grającym w częściowo rezerwowym składzie Flamengo, a bohaterem został Rafael Moura. Już w 4 min. trafił od do siatki po rzucie wolnym Ayrtona, ale przy wyskoku faulował zdaniem arbitra obrońcę. W 10 min. jego gol został już uznany - wykończył ładną zespołową akcję precyzyjnym strzałem przy słupku. Odpowiedź przyszła szybko - po akcji gości prawym skrzydłem i przy dużej dozie szczęścia piłka trafiła w polu karnym do wypożyczonego z Szachtara Donieck Alana Patricka, a ten uderzył celnie w długi róg. W 18 min. po raz kolejny z rzutu wolnego dośrodkował Ayrton, a Marquinhos strzałem głową przywrócił Figueirense na prowadzenie. W 26 min. fatalny błąd w obronie popełnił Argentyńczyk Alejandro Donatti, łatwo tracąc piłkę na rzecz Rafaela Moury, a ten w sytuacji sam na sam przerzucił wychodzącego z bramki golkipera gości. Przez resztę II połowy było spokojniej, choć gospodarze mogli podwyższyć - dobrej sytuacji nie wykorzystał Marquinhos. W drużynie Figueirene z dobrej strony pokazywał się Carlos Alberto (tak, ten Carlos Alberto który w 2004 r. strzelił gola w finale LM dla FC Porto!), a w drużynie Flamengo aktywny był prawy obrońca Rodinei, który często podłączał się do akcji ofensywnych. 2. połowa rozpoczęła się od kolejnego gola dla gospodarzy - po raz kolejny świetnym dośrodkowaniem z rautu wolnego popisał się Ayrton, strzał głową Rafaela Moury został jeszcze wybroniony, ale napastnik Figueirene zdążył z dobitką z najbliższej odległości. Wysoko przegrywające Flamengo dążyło do zmniejszenia trat, w 58 min. z sześciu metrów spudłował peruwiański weteran Paolo Guerrero, a w 70 min. jego strzał wybronił paragwajski bramkarz Figueirense Gatito Fernandez. Goście dopięli swego w 75 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, po którym głową gola zdobył Marcelo Cirino. Podwyższyć wynik mógł jeszcze doskonale wykonujący stałe fragmenty gry Ayrton, który chybił jednak z dystansu.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 05 wrz 2016, 14:01

II runda, pierwszy mecz

Lanus - Independiente 0:2 (Fernandez 55' Rigoni 89')
Aktualni mistrzowie Argentyny doznali u siebie bolesnej porażki z Independiente, w dużej mierze na własne życzenie. Przez większą część 1. połowy mecz był wyrównany, żadna z drużyn nie mogła osiągnąć wyraźnej przewagi. W barwach gospodarzy aktywny był Lautaro Acosta, znany z gry w Sevilli. Najbliżej zdobycia gola był w 32 min. Ciro Rius, któremu piłkę wyłożył Miguel Almiron - prowadzony tego lata z klubu Defena y Justicia napastnik nie wykorzystał jednak "patelni" uderzając obok bramki. W końcówce 1. połowy gospodarze przycisnęli, ale niewiele z tego wynikło. W 55 min. niespodziewanie padł gol dla gości – po dośrodkowaniu z lewego skrzydła fatalny błąd popełnił Fernando Monetti, wypuszczając piłkę z rąk wprost pod nogi Leandro Fernandeza, który skorzystał z prezentu i z najbliższej odległości trafił do pustej bramki. Piłkarze gospodarzy nie bardzo mieli pomysł na odrobienie strat, stwarzając zagrożenie głównie po stałych fragmentach gry. Najbliżej wyrównania był w 88 min. Lautaro Acosta, którego główka po centrze z rzutu wolnego była minimalnie niecelna. Już minutę później goście zadali śmiertelny cios, ponownie po szkolnym błędzie obrony mistrzów Argentyny - po zbyt lekkim podaniu do bramkarza piłkę przejął Rigoni i przelobował nieprzygotowanego na taki rozwój sytuacji Monettiego. W doliczonym czasie gry mógł paść trzeci gol dla Independiente, Urugwajczyk Diego Vera minął w polu karnym Monettiego, ale jego strzał został zablokowany przez jednego z obrońców. Dość szczęśliwe zwycięstwo Independiente, a zarazem pierwsza domowa porażka Lanus w historii Copa Sudamericana.

II runda, mecz rewanżowy

Coritiba - Vitoria 1:0 (Iago 80'), pierwszy mecz 1:2
W rewanżowym meczu Coritiba odrobiła straty z pierwszego meczu z Vitorią i awansowała do III rundy rozgrywek. Lepiej zaczęli goście - po dośrodkowaniu z prawej strony Marcelo strzałem głową zmusił Wilsona do dużego wysiłki, a chwilę później golkipera gospodarzu zatrudnił potężnym strzałem z dystansu Amaral. Obie drużyny miały problemy ze stwarzaniem sobie sytuacji bramkowych. W 2. połowie inicjatywę przejęła wyraźnie Coritiba, ale dobrze ustawiona w defensywie i czyhająca na kontrataki ekipa z Bahii nie pozwalała gospodarzom na zbyt wiele. Najbardziej aktywny w drużynie z Kurytyby był napastnik Neto Berola. Kiedy wydawało się, że Vitoria dowiezie korzystny rezultat do końca, rezerwowy Iago uderzył precyzyjnie przy łupku sprzed pola karnego, nie dając szans Fernando Miguelowi. Zmuszona do przejęcia inicjatywy Vitoria nie była w stanie nic wskórać, większość ataków była dość chaotyczna. Coritiba mogła podwyższyć, ale w doliczonym czasie gry strzał kapitana Juana z dość ostrego kąta instynktownie obronił Fernando Miguel.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 wrz 2016, 9:56

II runda, mecz rewanżowy

Flamengo - Figueirense 3:1 (Everton 14' Jorge 26' Fernandinho 72' - Rafael Silva 6'), pierwszy mecz 2:4
Drużyna z Rio de Janeiro z powracającymi do składu Diego i Leandro Damiao zdołała odrobić straty z dotkliwej porażki w pierwszym meczu i awansować dzięki dwóm bramkom zdobytym na wyjeździe. Początek był jednak jak najgorszy dla Flamengo, bo już w 6 min. po ich prostym błędzie przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy futbolówkę przejął Rafael Silva, minął dwóch rywali i w sytuacji sam na sam nie dał szans golkiperowi gospodarzy. W tym momencie Flamengo potrzebowało do awansu już trzech goli, jednak bardzo szybko przystąpiło do odrabiania trat. W 14 min. Everton zdobył szczególnie pięknego gola - wbiegł z piłką w pole karne i niesygnalizowaną podcinką przelobował źle ustawionego Gatito Fernandeza. W 19 min. Gabriel uderzał z prawej strony pola karnego, ale tym razem paragwajski bramkarz Figueirene był już na posterunku. W 26 min. gospodarze wyszli na prowadzenie - po zbyt krótkim wybiciu piłki przez obrońców trafiła ona do Jorge, który huknął sprzed pola karnego prawie w okienko bramki Gatito Fernandeza. Sytuacja Figueirense pogorszyła się jeszcze bardziej po tym, jak Rafael Silva obejrzał drugą żółtą kartkę (pierwszą zobaczył za cieszynkę po golu). Od tego momentu dominacja Flamengo była już praktycznie nieprzerwana, bardzo aktywny był Diego, były piłkarz m.in. Werderu i Juventusu. W 2. połowie obserwowaliśmy prawdziwe oblężenie bramki Figueirense - w 62 min. nieuchronnie wydawałoby się zmierzający do bramki strzał Alana Patricka został zablokowany, a dwie minuty później uderzenie tego samego gracza wybronił Gatito Fernandez (dobitka do siatki była ze spalonego). Paragwajski bramkarz dokonywał cudów w bramce zespołu z Florianopolis, w 70 min. wygrał pojedynek sam na sam z Gabrielem. W 72 min. był już jednak bez szans - Fernandinho oddał mocny strzał po którym piłka od poprzeczki wpadła do bramki gości. Niespodziewanie już w 74 min. mógł paść gol dający awans Figueirense - po centrze z rzutu wolnego minimalnie niecelnie główkował Bruno Alves. Flamengo mogło zdobyć kolejne gole - w 77 min. w poprzeczkę główkował Leandro Damiao, a w 86 min. po indywidualnej akcji Alan Patrick trafił w boczną siatkę. Ostatecznie więcej goli już nie padło i Flamengo awansowało po dramatycznym boju do 1/8 finału, gdzie zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu Real Garcilaso - Palestino.

Większość rewanżowych meczów II rundy zostanie rozegrana w tym tygodniu - w ciekawszych potkaniach San Lorenzo będzie próbowało odrobić dwubramkową stratę z pierwszego meczu z Banfield, zwycięzcy tegorocznego Copa Libertadores Atletico Nacional zagrają z Bolivarem (pierwszy mecz w La Paz zakończył się remisem 1:1), a Estudiantes La Plata będą na wyjeździe bronić jednobramkowej zaliczki w meczu z Belgrano.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 15 wrz 2016, 13:14

II runda, mecz rewanżowy

San Lorenzo - Banfield 4:1 (Caruzzo 4' Blandi 6' 10' Cauteruccio 38' - Soto 25'), pierwszy mecz 0:2
Dramatyczny i pełen zwrotów akcji mecz na Nuevo Gasometro. Drużyna Banfield przyjeżdżała z dwubramkową przewagą, która wyparowała jednak błyskawicznie - w 4 min. po rzucie rożnym gola zdobył głową Caruzzo, a dwie minuty później po koronkowej akcji San Lorenzo piłka trafiła dość szczęśliwie do Blandiego, który głową z najbliższej odległości posłał ją do siatki. Po 10 minutach spotkania San Lorenzo prowadziło już w dwumeczu - po kolejnym rzucie rożnym piłkę wyłapał Navarro, ale wypuścił ją z rąk wprost pod nogi Blandiego, który skrzętnie wykorzystał prezent. Trzeba oddać piłkarzom Banfield, że po trzech błyskawicznych ciosach podnieśli się dość szybko i przystąpili do ataku. W 19 min. Mauricio Sperduti trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę, a w 25 min. Alexis Soto strzałem w długi róg zdobył gola, dając Banfield wynik promujący do kolejnej rundy. Po tym trafieniu spotkanie uspokoiło się nieco, ale nie na długo - czwartego gola dla San Lorenzo zdobył Martin Cauteruccio, i cóż to było za trafienie! Urugwajczyk odegrał piłkę do tyłu przed pole karne, dostał z powrotem prostopadłe podanie i strzałem przewrotką trafił do siatki. 2. połowa przebiegała pod dyktando Banfield, jednak mimo seryjnie wykonywanych przez Ervitiego stałych fragmentów gry przez dłuższy czas goście nie potrafili stworzyć faktycznego zagrożenia pod bramką drużyny papieża Franciszka. W 76 min. gospodarze mogli rozstrzygnąć losy rywalizacji, ale po kontrataku znajdujący się w doskonałej sytuacji rezerwowy Merlini zbyt długo zwlekał ze strzałem i został zablokowany. Końcówka to prawdziwe oblężenie bramki San Lorenzo - w 81 min. po podaniu wzdłuż bramki Sperduti trafił z bliska w słupek, a później Emmanuel Mas faulował w polu karnym rezerwowego Sarmiento. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł doświadczony były piłkarz m.in. Fiorentiny i Boca Juniors Santiago Silva, ale jego zbyt lekki strzał obronił Sebastian Torrico, ratując tym samym awans dla San Lorenzo. Chaotyczne ataki Banfield w końcówce nie przyniosły już efektów. Emocjonujący mecz, dużo goli - oby więcej takich widowisk w tegorocznej edycji Copa Sudamericana.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 24 wrz 2016, 2:46

1/8 finału, pierwszy mecz

San Lorenzo - Deportivo La Guaira 2:1 (Belluschi 11' Blandi 42' – Lucena 52')
Po tym, jak San Lorenzo w dramatycznym dwumeczu wyeliminowało Banfield, na Nuevo Gasometro przyjechali Wenezuelczycy. Pierwszą okazję gospodarze mieli w 8 min., kiedy to po dośrodkowaniu Sebastiana Blanco główkował z bliska były napastnik Boca Juniors Blandi, ale trafił prosto w chilijskiego bramkarza Felipe Nuneza. W 11 min. padł już gol - Fernando Belluschi fantastycznie uderzył z rzutu wolnego, Nunez tylko odprowadził piłkę wzrokiem. Już dwie minuty później wyrównać mógł Darwin Gonzalez, ale w dogodnej sytuacji trafił w poprzeczkę. Później nastąpił dłuższy okres kiedy nie działo się nic godnego uwagi – obie drużyny bez większych efektów próbowały ataków pozycyjnych. W efekcie na kolejną sytuację bramkową z prawdziwego zdarzenia trzeba było czekać do 42 min., kiedy to stanowiący motor napędowy ataków gospodarzy Belluschi (były gracz m.in. FC Porto) rozegrał świetną indywidualną akcję i podał do Blandiego, a ten z dość ostrego kąta podwyższył prowadzenie San Lorenzo. Niespodziewanie, na początku 2. połowy goście zdobyli gola kontaktowego - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego ponad 50-krotny reprezentant Wenezueli Franklin Lucena głową posłał piłkę do siatki. Po utracie gola piłkarze z Nuevo Gasometro próbowali przejąć inicjatywę, ale przez dłuższy czas niewiele z tego wynikało, brakowało bowiem przyspieszenia i ostatniego podania. W 71 min. Darwin Gonzalez miał swoją kolejną okazję do zdobycia gola dla ekipy założonego dopiero w 2008 r. klubu, ale po indywidualnej akcji uderzył ponad bramką. W końcówce mecz zaostrzył się, sporo było fauli, doszło też do przepychanki między piłkarzami obu drużyn. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i San Lorenzo odniosło zwycięstwo, ale wynik 2:1 pozostawia sprawę awansu otwartą przed rewanżem w Caracas.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 wrz 2016, 1:32

1/8 finału, pierwszy mecz

Coritiba - Belgrano 1:2 (Leandro 76'-karny - Bieler 4' Lujan 50')
Goście, którzy niezbyt dobrze zaczęli rozgrywki argentyńskiej Primera Division, od pierwszych zaatakowali rywali bardzo wysokim pressingiem, pod którym gracze z Kurytyby gubili się. Na efekt bramkowy nie trzeba było długo czekać - w 4 min. powracający do Belgrano z Anderlechtu Matias Suarez odebrał piłkę w polu karnym obrońcy, wyłożył ją do Claudio Bielera, a ten mocno uderzył pod poprzeczkę dystansu, nie dając szans Wilsonowi. Belgrano kontynuowało bardzo agresywną grę, z którą piłkarze brazylijskiego zespołu nie mogli obie poradzić. Pierwszą okazję Coritiba miała dopiero w 20 min., kiedy to po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Juan Carlos Olave zbyt krótko piąstkował i wybronił strzał. W 26 min. znany z gry m.in. w Fenerbahce, Galatasaray i reprezentacji Turcji Kazim-Richards faulował przed polem karnym, a Matias Suarez był bliski podwyższenia uderzeniem z rzutu wolnego. Wydawało się, że goście mają mecz pod kontrolą, ale w 39 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne Belgrano i zablokowanym strzale sędzia podyktował jedenastkę za zablokowanie uderzenia ręką (czy słuszną, trudno ocenić). Do rzutu karnego podszedł Kazim-Richards, ale jego strzał po ziemi obronił Olave. W 50 min. Suarez dośrodkował z rzutu wolnego z prawego sektora boiska, a wrzutkę przedłużył głową Nahuel Lujan zdobywając gola. W 58 min. powinien paść trzeci gol dla argentyńskiego zespołu - ponownie w roli głównej był Matias Suarez, którzy przechwycił piłkę po fatalnej stracie obrony Coritiby i minął obrońcę, ale w sytuacji sam na sam trafił w boczną siatkę. W 65 min. gospodarze mieli fantastyczną okazję do zdobycia kontaktowego gola, ale w sytuacji sam na sam ponownie górą był Olave. Już minutę później goście mogli podwyższyć prowadzenie - wzorowo wyprowadzony kontratak zakończony został strzałem, ale paragwajski obrońca Coritiby Nery Bariero wybił piłkę z linii bramkowej. W 75 min. sędzia podyktował kolejny rzut karny dla gospodarzy, tym razem faulowany był Kazim-Richards. W przeciwieństwie do pierwszego karnego to nie on podszedł jednak do piłki - Leandro mocnym strzałem w środek bramki zdobył gola kontaktowego. W końcówce piłkarze Belgrano nie grali już tak agresywnie jak w 1. połowie, zostawiając Brazylijczykom więcej miejsca, ale dowieźli prowadzenie do końca, mając nawet okazję na trzeciego gola w doliczonym czasie gry. Belgrano jest zatem w komfortowej sytuacji przed rewanżem i blisko ćwierćfinału, gdzie czeka zwycięzca dwumeczu Sol de America - Atletico Nacional.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 wrz 2016, 14:12

1/8 finału, mecz rewanżowy

Atletico Nacional - Sol de America 2:0 (Bocanegra 58' Berrio 83'), pierwszy mecz 1:1
Zwycięzcy tegorocznej edycji Copa Libertadores są na dobrej drodze po kolejne trofeum, tym razem wyeliminowali paragwajski Sol de America. Początek meczu był dość senny – gospodarze atakowali, ale dość wolno i bez pomysłu. Pierwszą okazję mieli w 15 min., kiedy to MacNelly Torres uderzył z narożnika pola karnego ponad bramką. W 22 min. z rzutu wolnego dośrodkował Mosquera, a stoper Francisco Najera główkował minimalnie obok bramki. Goście z Paragwaju próbowali od czasu do czasu kontratakować, ale bez większych efektów, choć do gry pokazywali się Isaac Diaz i Ernesto Alvarez. Najbliżej otwarcia wyniku był w 45 min. Orlando Berrio - napastnik Atletico Nacional w sytuacji sam na sam próbował mijać Agustina Silvę i uderzyć do pustej bramki, ale argentyński bramkarz nie dał się ograć. Na początku 2. połowy bohater ćwierćfinału tegorocznego Copa Libertadores znów zmarnował świetną sytuację - tym razem jego strzał w sytuacji jeden na jeden Silva obronił nogą. Wydawało się, że półfinaliści Apertury 2016 w Kolumbii kontrolują przebieg meczu, ale w 50 min. Mosquera obejrzał drugą żółtą kartkę za wejście nakładką, osłabiając swój zespół. Mimo utraty zawodnika gospodarze objęli prowadzenie – w 58 min. Daniel Bocanegra fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego otworzył wynik. W 68 min. Ernesto Alvarez uderzył sprzed pola karnego minimalnie nad bramką Armaniego, ale był to jeden z nielicznych ofensywnych wypadów paragwajskiej drużyny w tej części meczu - mimo gry w przewadze piłkarze Sol de America nie potrafili przejąć inicjatywy. Siły wyrównały się zresztą, gdy rezerwowy Melgarejo obejrzał czerwoną kartkę (choć nie bardzo wiadomo za co, bo faulował inny gracz Sol de America). Nadal groźniejsi byli gospodarze, którzy udokumentowali swoją przewagę drugim golem - Orlando Berrio popędził prawym skrzydłem i zakończył swój kilkudziesięciometrowy rajd mocnym strzałem pod poprzeczkę. Mimo chaotycznych ataków goście nic już nie wskórali.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 wrz 2016, 11:13

1/8 finału, mecze rewanżowe

Chapecoense - Independiente 0:0, karne 5:4, pierwszy mecz 0:0
Przez prawie 200 minut dwumeczu Chapecoense z Independiente gole nie padły. Rewanż rozpoczął się od ataków piłkarzy z Buenos Aires - w 3 min. strzał Rigoniego dobrze wybronił Danilo. Przez większą część 1. połowy walka koncentrowała się jednak w środku pola, obu drużynom brakowało dokładności w akcjach ofensywnych i pomysłu na ich rozegranie, co przełożyło się na niewielką liczbę sytuacji. 2. połowa była o wiele ciekawsza - w 48 min. prowadzenie mógł dać gościom Ortiz, który strzałem z dystansu trafił w poprzeczkę. Brazylijski zespół odpowiedział sytuacją Kempesa, który po prostopadłym podaniu i wyjściu na czystą pozycję uderzył obok bramki. W 62 min. były piłkarz Atletico Madryt Cleber Santana uderzył z rzutu wolnego w słupek. Później gra została przerwana na kilkanaście minut z powodu zamieszek na trybunach - kibice Independiente starli się z brazylijską policją. W 89 min. najlepszą okazję dla Chapecoense miał wprowadzony chwilę wcześniej Bruno Rangel, który po podaniu wzdłuż bramki przestrzelił wysoko nad bramką z kilku metrów. Chwilę później gospodarze jeszcze raz zbliżyli się do rozstrzygnięcia dwumeczu - Cleber Santana po raz kolejny w tym meczu trafił w słupek. Z powodu przerwy spowodowanej zamętem na trybunach sędzia doliczył aż 12 minut, ale w tym czasie obie drużyny grały dość ostrożnie. W rzutach karnych bohaterem okazał się bramkarz Chapecoense Danilo, który wybronił aż cztery jedenastki (urugwajski bramkarz Independiente Martin Campana obronił dwie), zapewniając swojej drużynie awans do ćwierćfinału Copa Sudamericana.

Flamengo - Palestino 1:2 (Alan Patrick 65'-karny - Cereceda 33' Valencia 45+1'), pierwszy mecz 1:0
Na początku tego rewanżowego starcia wydawało się, że gospodarze będą kontrolować mecz i nie oddadzą przewagi z pierwszego meczu. Szczególnie aktywny w drużynie Flamengo był Fernandinho, którego akcje lewą stroną sprawiały spore problemy defensywie Palestino. Stopniowo chilijska drużyna odzyskiwała jednak pewność siebie, w czym duża zasługa Leonardo Valencii, najlepszego gracza Palestino w tym meczu. W 20 min. uderzał on nad bramką Alexa Muralhii, zaprezentował też w 1. połowie kilka innych świetnych zagrań. W 33 min. trafił z rzutu wolnego w słupek, a Roberto Cereceda zdążył z dobitką dając gościom niespodziewane prowadzenie. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, w 42 min. wyprowadzili świetną kontrę, ale w decydującym momencie Fernandinho zbyt długo zwlekał z podaniem do Paolo Guerrero. W doliczonym czasie gry 1. połowy znów w głównej roli wystąpił Valencia - doskonałym uderzeniem przy słupku sprzed pola karnego podwyższył prowadzenie Palestino. Początek 2. połowy to wysiłki gospodarzy, szczególnie dobra okazję miał w 57 min. znany z gry w Europie weteran Paolo Guerrero, ale kiedy wydawało się że zdobędzie gola, w ostatniej chwili jego strzał zdążył zablokować Benjamin Vidal. W 63 min. po rzucie rożnym po ziemi strzelał Emerson Sheik, ale Ignacio Gonzalez z pewnymi problemami, ale jednak obronił. Chwilę później doskonale grający w tym meczu Leonardo Valencia faulował niestety w polu karnym, a jedenastkę dla Flamengo zamienił na gola Alan Patrick. Piłkarze Palestino mądrze zareagowali na utratę gola – zamiast kurczowo bronić wyniku próbowali oddalić grę od własnego pola karnego. Ba, goście byli nawet bliscy zdobycia trzeciego gola, w 86 min. po świetnym odegraniu Cerecedy Valencia trafił w słupek. W doliczonym czasie gry Palestino miało jeszcze jedną okazję - Mazurek z dobrej pozycji w polu karnym uderzył obok bramki. Ostatecznie wszystko zakończyło się szczęśliwie dla klubu założonego w 1920 r. przez palestyńskich imigrantów, i Chilijczycy niespodziewanie wyeliminowali Flamengo.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 wrz 2016, 21:49

1/8 finału, mecz rewanżowy

Belgrano - Coritiba 1:2 (Bieler 29' – Iago 43' Bareiro 65'), karne 3:4, pierwszy mecz 2:1
Po wyjazdowym zwycięstwie w Brazylii Belgrano było faworytem do awansu. W rzeczy samej, Argentyńczycy dominowali od pierwszych minut - już w 2 min. mógł paść pierwszy gol, kiedy to Cesar Benitez omal nie strzelił samobójczego gola, czemu zapobiegła efektowna parada Wilsona. Pierwsze skrzypce w ekipie gospodarzy grał powracający do Belgrano z Anderlechtu Matias Suarez - w 15 min. przyjął on piłkę na klatkę piersiową stojąc tyłem do bramki, i oddał fantastyczny strzał przewrotką, minimalnie niecelny. Kolejną doskonałą okazję miał Claudio Bieler, który po podaniu Jorge Velazqueza znalazł się w sytuacji sam na sam, ale jego strzał sparował na róg Wilson. Po tym właśnie rzucie rożnym i dwóch podbiciach piłki głową Bieler znów doszedł do piłki, uderzając przewrotką nie do obrony - jest to zdecydowanie jeden z najładniejszych goli jakie widziałem w tym roku w Ameryce Południowej. Wyrównanie mogło paść już chwilę później, bo po dośrodkowaniu Juana z rzutu wolnego w słupek główkował Nery Bariero. Po utracie gola Coritiba zaczęła grać odważniej, co wkrótce przyniosło wymierne efekty - w 43 min. Cesar Benitez dośrodkował z prawego skrzydła, a Iago, bohater rewanżu z Vitorią, strzałem głową wyrównał. W doliczonym czasie gry 1. połowy Matias Suarez jeszcze raz zagroził bramce Wilsona strzałem z półobrotu, ale golkiper Coritiby był na posterunku. W 53 min. prowadzenie mógł przywrócić Belgrano Matias Suarez - po fatalnym błędzie gości przy wyprowadzaniu piłki były gracz Anderlechtu dostał futbolówkę w prezencie, ale przegrał pojedynek z Wilsonem. Z czasem Coritiba atakowała coraz groźniej, ostatecznie zdobywając upragnioną bramkę wyrównującą stan dwumeczu - doświadczony Juan, były gracz londyńskiego Arsenalu, dośrodkował z rzutu rożnego, a Nery Bariero strzałem głową od poprzeczki nie dał szans Olave. Rywalizacja rozstrzygnęła się dopiero w rzutach karnych (podobnie jak w Copa Libertadores, także i w Copa Sudamericana nie ma dogrywek), które rozpoczęły się świetnie dla Belgrano - Leandro uderzył w środek bramki, a Olave po prostu został w środku i bez trudu odbił lecącą prosto w niego piłkę. Po pierwszych trzech kolejkach argentyńska drużyna prowadziła 3:2, ale ich obie pozostałe jedenastki wybronił Wilson, co przy braku dalszych pomyłek piłkarzy Coritiby dało awans brazylijskiej ekipie. W ćwierćfinale rywalem Coritiby będzie kolumbijskie Atletico Nacional, triumfator tegorocznej edycji Copa Libertadores.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 19 paź 2016, 17:25

1/4 finału, pierwszy mecz

Independiente Medellin - Cerro Porteno 0:0
Po raz drugi w tej edycji Copa Sudamericana Independiente Medellin mierzy się z paragwajskim rywalem - w I rundzie Kolumbijczycy wyeliminowali Sportivo Luqueno. Początek meczu to nieustanne ataki gospodarzy. W 2 min. Juan Caicedo odegrał piłkę piętą do wychodzącego na czystą pozycję Mauricio Cortesa, ten trafił jednak w wychodzącego z bramki Anthony'ego Silvę. W 5 min. po świetnym dośrodkowaniu niecelnie główkował Marrugo, a chwilę później Caicedo odegrał o Marrugo w podobny sposób jak wcześniej do Cortesa, jednak i tym razem Anthony Silva wybronił strzał. W 7 min. z dystansu uderzał już sam Caicedo, ale bramkarz Cerro Porteno nie dał się zaskoczyć. Goście w końcu zdołali w końcu opanować sytuację i uspokoić grę, a w 20 min. byli nawet bliscy zdobycia gola – Cecilio Dominguez doskonale dograł w pole karne do Velazqueza, a ten z okolic 11. metra uderzył obok bramki. Już minutę później powinien jednak paść gol dla Independiente Medellin - Marrugo wyłożył piłkę Cortesowi, a ten w stuprocentowej sytuacji uderzył obok słupka z 5-6 metrów. Później tempo gry wyraźnie spadło, i już do końca 1. połowy brakowało groźniejszych akcji którejkolwiek z drużyn. W 51 min. doszło do niewiarygodnej sytuacji w polu karnym gości - po rzucie rożnym Caicedo główkował w słupek, Anthony Silva obronił dwie dobitki z bliskiej odległości, a trzecia została zablokowana. Odpowiedź była niemal natychmiastowa - w 52 min. po indywidualnej akcji i ograniu obrońcy Cecilio Dominguez uderzył obok dalszego słupka. Później gra ponownie zwolniła na dłuższy czas, ale w 69 min. Riveros był bliski wyprowadzenia Cerro Porteno na prowadzenie trafiając z rzutu wolnego w słupek. Podobnie jak w 1. połowie, tak i w 2. końcówka nie przyniosła większych emocji. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry prze pola karnego uderzał jeszcze Mauricio Molina, ale dobrze ustawiony Anthony Silva nie miał problemów z wyłapaniem piłki. Ostatecznie potkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Cerro Porteno wygrało jak dotychczas wszystkie swoje domowe mecze w tej edycji Copa Sudamericana, i to zawsze wyraźnie (2:0 z Fenix Montevideo, 6:0 z Real Potosi i 4:1 z Independiente Santa Fe), co stawia przed Independiente Medellin bardzo trudne zadanie w rewanżu w Asuncion.

Dziś w nocy dwa ćwierćfinałowe pojedynki kolumbijsko-brazylijskie - Junior zmierzy się z Chapecoense, a Coritiba podejmie tegorocznych zdobywców Copa Libertadores Atletico Nacional.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 21 paź 2016, 0:17

1/4 finału, pierwszy mecz

Junior - Chapecoense 1:0 (Escalante 38')
W dwumeczach obu drużyn w poprzedniej rundzie nie padł żaden gol, w obu przypadkach po dwóch bezbramkowych remisach konieczne były rzuty karne - nie byłem zatem zaskoczony, że i to spotkanie nie było porywające. Pierwsze 20 minut było senne, bez żadnych poważniejszych sytuacji bramkowych, choć z lekkim wskazaniem na "rekiny" z Barranquilli. W ekipie Chapecoense wyróżniał się aktywny na lewej stronie były piłkarz Atletico Madryt Cleber Santana. Groźnie zrobiło się dopiero w 30 min., kiedy to napastnik "rekinów" Ovelar oddał bardzo dobry strzał sprzed pola karnego, ale Danilo (bohater dwumeczu z argentyńskim Independiente) popisał się świetną interwencją. Kilka minut później wprowadzony awaryjnie w miejsce kontuzjowanego Edinsona Tolozy Escalante uderzał ponad bramką. Ten sam gracz dał w 38 min. prowadzenie Los Tiburones – otrzymał piłkę w polu karnym od Veleza, dobrze obrócił się z nią i strzałem po ziemi nie dał szans Danilo, który tylko odprowadził futbolówkę wzrokiem. W 43 min. Chapecoense powinno uzyskać wyrównanie - po rzucie wolnym zupełnie niepilnowany Ananias w wymarzonej okazji nie trafił nawet w światło bramki. W 45 min. Hyoran uderzał z rzutu wolnego, ale znany z gry m.in. w Villarreal urugwajski bramkarz Sebastian Viera zdążył z interwencją. W 52 min. znów nieźle uderzał Ovelar, tym razem minimalnie niecelnie. Podobnie jak w 1. połowie, tak i w 2. tempo gry było wolne, a ciekawych akcji jak na lekarstwo. W 77 min. gospodarze mogli podwyższyć wynik - rezerwowy Rangel otrzymał prostopadłe podanie, ale przegrał pojedynek z Danilo, brazylijski bramkarz zdołał też obronić dobitkę Vladimira Hernaneza. Co ciekawe, w 86 min. na bramkę Chapecoenese uderzał z rzutu wolnego bramkarz gospodarzy Sebastian Viera. W doliczonym czasie gry tego sennego meczu goście stanęli niespodziewanie przed szansą wyrównania - z lewego skrzyła dośrodkował wprowadzony na boisko w 2. połowie Tiago, a Ananias celnie główkował przy słupku, Viera zdążył jednak sparować piłkę na róg. Rekiny z Barranquilli przystąpią zatem do rewanżu w Brazylii z jednobramkową zaliczką.

W rozgrywanym jednocześnie meczu Coritiba zremisowała u siebie z Atletico Nacional 1:1 - szansa na dwa główne południowoamerykańskie trofea w jednym roku dla Atletico Nacional jest wciąż realna.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”