Copa Sudamericana - Strona 4

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 24 paź 2016, 0:04

1/4 finału, pierwszy mecz

San Lorenzo - Palestino 2:0 (Cauteruccio 7' Blandi 34')
Kolejne zwycięstwo San Lorenzo na Nuevo Gasometro w tej edycji Copa Sudamericana, tym razem nie dało rady dobrze spisujące się dotychczas na wyjazdach Palestino. Gospodarze objęli prowadzenie już w 7 min. - z prawego skrzydła dośrodkował Angeleri, a niepilnowany Martin Cauteruccio strzałem głową nie dał szans Dario Melo. Po zdobyciu gola piłkarze San Lorenzo cofnęli się nieco, oddając pole Palestino i pozwalając rywalom pograć, ale kontrolując przebieg wydarzeń. Groźnie zrobiło się w 12 min., kiedy to wyróżniający się w tym sezonie w barwach Palestino Leonardo Valencia dośrodkował, a Benegas uderzył wślizgiem, nieznacznie obok bramki. Tempo meczu nie było oszołamiające, sytuacji bramkowych też nie było zbyt wiele. W 32 min. Fernando Belluschi, były piłkarz m.in. FC Porto i Olympiakosu, uderzył półwolejem sprzed pola karnego, ale niecelnie. Dwie minuty później padł kolejny gol - gospodarze rozegrali szybką zespołową akcję z klepki, Urugwajczyk Corujo wyłożył piłkę Blandiemu, a ten z bliska trafił do siatki. Było to piąte trafienie byłego gracza Boca Juniors w tych rozgrywkach, co daje mu samodzielne prowadzenie w klasyfikacji strzelców Copa Sudamericana 2016. W 45 min. podwyższyć mógł jeszcze Sebastian Blanco, ale jego uderzenie z dogodnej pozycji było zbyt lekkie i wyłapał je Dario Melo. W 57 min. po stracie piłki na wlanej połowie przez piłkarzy Palestino gospodarze wyprowadzili świetny atak, Belluschi wyłożył piłkę Blandiemu, ale ten z okolic 11. metra uderzył zbyt lekko i prosto w Dario Melo. Chwilę później mecz musiał zostać przerwany na kilka minut, gdyż na murawę Nuevo Gasometro wtargnął pies :). Reszta 2. połowy nie dostarczyła już zbyt wielkich emocji, piłkarze San Lorenzo kontrolowali przebieg meczu i utrzymali korzystny rezultat do końcowego gwizdka.

Ogólnie rzecz biorąc pierwsze mecze ćwierćfinałowe bieżącej edycji Copa Sudamericana rozczarowały, emocji i goli było niewiele, a tempo gry było na ogół słabe. Mam nadzieję, że rozgrywane w przyszłym tygodniu rewanże będą lepsze.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 paź 2016, 18:33

1/4 finału, mecz rewanżowy

Cerro Porteno - Independiente Medellin 2:0 (Dominguez 34' 73'-karny), pierwszy mecz 0:0
Drużyna Cerro Porteno po raz drugi w historii awansowała do półfinału Copa Sudamericana, podtrzymując przy tym znakomitą passę zwycięstw u siebie w tej edycji rozgrywek. Piłka wpadła do siatki po raz pierwszy już w 4 min. - dośrodkował młody Josue Colman, David Gonzalez wyłapał piłkę, ale wypuścił ją z rąk, dzięki czemu Urugwajczyk Alvaro Pereira z bliska posłał ją do siatki, był jednak na spalonym. Gospodarze kontynuowali ataki, jednak w 15 min. niespodziewanie to drużyna z Medellin była bliska zdobycia gola - Caceres zbyt lekko podał do swego bramkarza Anthony'ego Silvy, w efekcie piłkę przejął Hechalar, ale w sytuacji sam na am trafił w wychodzącego z bramki Silvę. W 21 min. po kolejnym kontrataku Independiente Juan Caicedo ograł niepewnie dziś grającego stopera Alderete, ale i on w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Silvy. W 34 min. gospodarze objęli prowadzenie - dośrodkowanie z prawego skrzydła przedłużył ekwilibrystycznym kopnięciem Rojas, a Cecilio Dominguez strzałem głową zdobył gola. Kilka chwil później powinno być 2:0, Cecilio Dominguez znów trafił do siatki, ale liniowy zasygnalizował spalonego - niesłusznie, bo Dominguez był bliżej bramkarza niż ostatni obrońca, ale piłkę dostał nie z podania kolegi, a wślizgu interweniującego obrońcy. Na początku 2. połowy sytuacja Independiente zrobiła się jeszcze trudniejsza, bo Juan Caicedo musiał opuścić boisko za brutalne sfaulowanie Alvaro Pereiry. Cerro Porteno dążyło o rozstrzygnięcia meczu drugim golem, i w 68 min. było tego blisko - po sprytnie rozegranym rzucie wolnym Celicio Dominguez miał dużo miejsca i czasu na uderzenie, ale nie trafił w światło bramki. Kilka minut później paragwajski skrzydłowy wywalczył jednak rzut karny (ewidentny faul Juana Valencii) i sam zamienił go na gola. zapewniając swojej drużynie awans. Mimo fatalnej sytuacji goście z Kolumbii walczyli ambitnie do końca, byli nawet bliscy zdobycia gola kontaktowego - po kontrataku Hechalar wygrał pojedynek biegowy z Alderete i stanął oko w oko z Anthonym Silvą, ale posłał piłkę obok bliższego słupka. W końcówce Cecilio Dominguez miał jeszcze szansę na hat-tricka, ale w dogodnej sytuacji uderzył zbyt lekko i wprost w golkipera gości. Zasłużony awans Cerro Porteno, które dziś w nocy pozna półfinałowego rywala - będzie nim Coritiba lub Atletico Nacional (pierwszy mecz w Brazylii zakończony remisem 1:1).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 02 lis 2016, 10:18

1/4 finału, mecz rewanżowy

Chapecoense - Junior 3:0 (Ananias 36' Gil 44' William Thiego 77'), pierwszy mecz 0:1
W strugach ulewnego deszczu na Arena Conda popularne "rekiny" z kolumbijskiej Barranquilli nie zdołały obronić niewielkiej przewagi wywalczonej w pierwszym meczu. Początek spotkania nie był zbyt emocjonujący, do czego mecze Chapecoense w tej edycji Copa Sudamericana już mnie przyzwyczaiły. W 11 min. gospodarze mieli pierwszą sytuację - po rzucie rożnym główkował Neto, jego strzał obronił znany z Villarreal Urugwajczyk Sebastian Viera, a dobijając z najbliższej odległości, w sytuacji wydawałoby się nie do zmarnowania, Tiaguinho trafił w leżącego już bramkarza. Chapecoense kontynuowało ofensywną grę - w 24 min. po dograniu z prawego skrzydła Gimenez trafił z bliska w poprzeczkę. Kolejne ataki brazylijskiej drużyny nie dawały efektów do 36 min., kiedy to po dograniu Bruno Rangela w pole karne Ananias zamknął akcję i z bliska zdobył gola. Warunki do gry pogarszały się coraz bardziej, jednak jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli prowadzenie - po rzucie rożnym piłkę zbyt krótko piąstkował Viera, dopadł do niej Gil i strzałem po ziemi zdobył drugiego gola dla Chapecoense. W doliczonym czasie gry 1. połowy podwyższyć mógł jeszcze Tiaguinho, ale przegrał pojedynek sam na sam z urugwajskim bramkarzem rekinów. W 2. połowie warunki do gry były jeszcze gorsze, przy każdym kroku spod stóp piłkarzy tryskały fontanny wody, a piłka często zatrzymywała się w kałużach. W 57 min. gospodarze byli blisko zdobycia gola, po dobrze rozegranej akcji Bruno Rangel przegrał pojedynek sam na sam z Vierą. W 64 min. jedną z nielicznych szans mieli Los Tiburones, ale rezerwowy Clemente Palacios nieczysto trafił w piłkę i Danilo nie miał problemów z wyłapaniem jej. W 77 min. William Thiego (były piłkarz azerskiego Chazaru Lenkoran) ustalił wynik meczu strzałem głową przy słupku po dośrodkowaniu Gila. Od tego momentu piłkarze z Barranquilli zbliżyli się do zdobycia gola tylko raz, kiedy to Clemente Palacios główkował w boczną siatkę. Chapecoense awansowało do półfinału (choć był to dopiero ich drugi mecz ze zdobytym golem w tej edycji rozgrywek!) i zmierzy się z San Lorenzo.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 05 lis 2016, 3:05

1/2 finału, pierwsze mecze

Cerro Porteno - Atletico Nacional 1:1 (Dominguez 45+5'-karny – Pereira 83'-sam.)
W pierwszym meczu półfinałowym tegorocznej edycji Copa Sudamericana Cerro Porteno podjęło tegorocznych zwycięzców Copa Libertadores. Przez pierwsze 20 minut gra koncentrowała się w roku pola, obie ekipy grały ostrożnie, nie było też żadnych godnych odnotowania akcji ofensywnych. Dopiero w 22 min. po kontrataku Atletico Nacional centymetry obok słupka uderzył Miguel Borja. W 36 min. po kolejnym szybkim ataku przed szansą stanął Orlando Berrio, ale jego strzał obronił Anthony Silva. Ekipa Cerro Porteno rozczarowywała dość prymitywną grą i atakami małą liczbą graczy, ale objęła prowadzenie - w doliczonym czasie gry 1. połowy w polu karnym gości starli się Cecilio Dominguez i MacNelly Torres, zdaniem arbitra Super Mac faulował. Dominguez efektowną podcinką w środek bramki zdobył gola. Zaraz na początku 2. połowy goście utracili Miguela Borję, który za odepchnięcie rywala musiał opuścić boisko. Kolejne kilkanaście minut obfitowało w spięcia, ostre faule i przerwy, przez co gra straciła płynność. Wyrównać mógł po prostopadłym podaniu Berrio, ale przegrał pojedynek z wychodzącym z bramki Anthonym Silvą, który skutecznie skrócił kąt. Wkrótce przewagę zaczęła jednak uzyskiwać grająca w przewadze liczebnej drużyna Cerro Porteno. Mimo to, wbrew przebiegowi gry padł gol wyrównujący - z rzutu wolnego dośrodkował MacNelly Torres, a ponad 80-krotny reprezentant Urugwaju Alvaro Pereira próbując wybić piłkę głową na rzut rożny skierował ją do własnej bramki. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i dwa najważniejsze południowoamerykańskie trofea w jednym roku dla Atletico Nacional są coraz bliżej.

San Lorenzo - Chapecoense 1:1 (Cauteruccio 30' – Ananias 62')
Osłabione brakiem zawieszonego za czerwoną kartkę z rewanżu z Palestino Fernando Belluschiego San Lorenzo podjęło na Nuevo Gasometro Chapecoense. Pierwsze kilkanaście minut przebiegało raczej ze wskazaniem na gości, choć bez wyraźnych sytuacji bramkowych. W 19 min. po kontrataku Chapecoense obok bramki strzeżonej przez doświadczonego Sebastiana Torrico strzelał Ananias, choć miał dwóch dobrze ustawionych kolegów do których mógł podawać. W 23 min. pierwszą okazję miała drużyna papieża Franciszka - po rzucie rożnym i wybiciu piłki niezły strzał sprzed pola karnego oddał Urugwajczyk Corujo, jednak Danilo poradził sobie. W 28 min. było bardzo blisko gola dla Chapecoense - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Neto, a Torrico instynktowną interwencją zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. To gospodarze objęli jednak prowadzenie - z rzutu wolnego dośrodkował Cauteruccio, a niedotknięta przez nikogo piłka zaskoczyła Danilo. W 34 min. goście opowiedzieli strzałem Gimeneza przed pola karnego, ale interwencja Torrico była bez zarzutu. Przez resztę 1. połowy dominowała argentyńska drużyna, ale do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Na początku 2. połowy ponownie atakowali gospodarze - w 50 min. po dograniu Corujo w pole karne Cauteruccio uderzył ponad bramką, w 57 min. szarżujący na bramkę gości Blandi przestrzelił, a w 60 min. po wzorowo wyprowadzonym kontrataku ponownie pomylił się bardzo aktywny w tym meczu Cauteruccio. Wbrew przebiegowi gry Brazylijczycy wyrównali - po dośrodkowaniu z lewego skrzydła piłka trafiła do Ananiasa, ten obrócił się z nią i po rękach Torrico trafił do siatki. Gospodarze rzucili się do ataków chcąc odzyskać prowadzenie. W 68 min. po świetnym dośrodkowaniu Cauteruccio z rzutu rożnego strzał głową Blandiego zdołał odbić Danilo, a później sam Cauteruccio po zgraniu piłki głową na środek pola karnego przez Corujo ładnie złożył się do strzału i uderzył minimalnie nad bramką. W międzyczasie Brazylijczycy wyprowadzili kilka groźnych kontr, po jednej z nich pojedynek sam na sam z Torrico przegrał Ananias. Najlepszą okazję dla San Lorenzo zmarnował jednak w 86 min. Blandi, pudłując z 6-7 metrów. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, i to Chapecoense jest bliższe awansu do swojego pierwszego finału Copa Sudamericana.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 lis 2016, 0:51

1/2 finału, mecz rewanżowy

Chapecoense - San Lorenzo 0:0, pierwszy mecz 1:1
Podobnie jak w przypadku poprzednich meczów Chapecoense w tegorocznej edycji Copa Sudamericana, także i tym razem nie mieliśmy do czynienia z porywającym widowiskiem. Lepiej zaczęli goście - już w 1 min. Cauteruccio popędził prawym skrzyłem i ograł w pole karne do Corujo, ale strzał Urugwajczyka został zablokowany. Pierwsze 20 minut było niezwykle nudne, z dość wyrównaną walką w środku pola. W 20 min. kolejną okazję mieli Argentyńczycy - tym razem strzelał Emanuel Mas, ale Danilo obronił. Później inicjatywę przejęła drużyna z Chapeco, w której szczególnie aktywny był napastnik Kempes. W 26 min. po rzucie wolnym z bliska do siatki trafił William Thiego, ale był na spalonym. W 31 min. z dystansu groźnie uderzał Ananias, ale Torrico zdołał sparować piłkę na róg. W końcówce 1. połowy brakowało ciekawych akcji, a brazylijska drużyna, której bezbramkowy remis dawał awans, kontrolowała wydarzenia na boisku. Na początku 2. połowy na boisku zameldował się w ekipie San Lorenzo Nicolas Blandi, lider klasyfikacji strzelców Copa Sudamericana 2016, i wkrótce dał o sobie znać – jego strzał z jakiś 40 metrów, pozornie skazany na niepowodzenie, sprawił Danilo spore kłopoty. Rozpaczliwie potrzebujący gola goście nadal naciskali - w 64 min. po rzucie wolnym bitym przez Cauteruccio Emanuel Mas główkował w słupek. Zepchnięci do obrony gospodarze swoją pierwszą okazję w 2. połowie mieli dopiero w 69 min., kiedy to strzał Lucasa Gomesa z ostrego kąta po kontrataku obronił Torrico. Były piłkarz Fluminense dał bardzo dobrą zmianę, swoimi indywidualnymi akcjami na prawym skrzydle sprawiając spore kłopoty defensywie San Lorenzo. W końcówce piłkarze San Lorenzo rzucili się do jeszcze bardziej wzmożonych ataków, były one jednak na ogół zbyt chaotyczne aby coś wskórać. Mimo to drużyna z Nuevo Gasometro miała w 94 min. piłkę meczową - po kolejnym rzucie wolnym Cauteruccio i zamieszaniu w polu karnym Angeleri strzelał z 6-7 metrów, Danilo obronił jednak nogą ratując awans do finału dla Chapecoense.

Chapecoense gra w tej edycji Copa Sudamericana futbol daleki od brazylijskiej tiki-taki, dość nudny i toporny, ale jednak skuteczny. W finale będę zdecydowanie za zwycięzcą dwumeczu między Atletico Nacional a Cerro Porteno (początek rewanżu za niecałą godzinę).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 06 gru 2016, 22:26

Pewnie to teraz niewielkie pocieszenie dla Chapeco i Brazylii, ale CONMEBOL oficjalnie przyznał Chapecoense trofeum. Z kolei Atletico Nacional za swój gest (wniosek o przyznane Chapecoense tytułu) zostało uhonorowane nagrodą fair play.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 mar 2019, 1:22

I runda, pierwszy mecz

Union Espanola - Mushuc Runa 1:1 (Llanos 90' - Rivas 70')
W pierwszej rundzie Copa Sudamericana spotkały się zespół siedmiokrotnych mistrzów Chile z klubem, który powrócił do ekwadorskiej Serie A po spadku w 2016 r. Pierwszą połowę meczu na Estadio Santa Laura lepiej zaczęli goście z Ekwadoru, atakując z animuszem. W 4 min. Luis Estupinan złamał akcję do środka i oddał celny strzał, ale dobrze ustawiony Diego Sanchez skutecznie interweniował. Piłkarze Union Espanola dość szybko opanowali sytuację i sami przeszli do ataków - w 9 min. groźnym strzałem po ziemi Bernardo Medinę sprawdził paragwajski napastnik Mauro Caballero, który w swoim czasie nie przebił się w FC Porto. Bardziej aktywni byli gospodarze, to oni częściej atakowali, choć robili to bardzo ślamazarnie. Wiele było podań do tyłu, w poprzek boiska i holowania piłki. Mimo to to oni mieli w doliczonym czasie gry - po wrzutce w pole karne piłka trafiła do pozostawionego bez opieki na piątym metrze Juana Pablo Gomeza, który uderzył jednak zbyt lekko by pokonać Medinę. Po przerwie nadal przeważali gospodarze, którzy w 61 min. nie wykorzystali dobrej okazji - groźny strzał oddał Yulian Mejia, bronił Medina, a dobijający z bliska Caballero trafił w paragwajskiego golkipera gości. Mimo przewago gospodarze stracili bramkę. Ekwadorski zespół wyprowadził świetną kontrę - jedno długie podanie, wyłożenie piłki w polu karnym, a Esteban Rivas minął bramkarza i trafił do pustej bramki. Gospodarze odpowiedzieli kolejną falą ataków, spychając Ekwadorczyków do obrony, a mim oto mogli stracić kolejną bramkę. Po kolejnym świetnym kontrataku Mushuc Runa Estupinan wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i uderzył minimalnie obok słupka. Wysiłki chilijskiego zespołu przyniosły ostatecznie efekt, w ostatniej minucie podstawowego czasu gry po dośrodkowaniu Juana Pablo Gomeza uderzeniem głową wyrównał rezerwowy David Llanos. Arbiter doliczył aż sześć minut, w trakcie których atakowała raz jedna, raz druga drużyna, ale faworyzujący przed rewanżem Ekwadorczyków bramkowy remis utrzymał się do końca meczu.

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 12695
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3127
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 20 mar 2019, 13:49

Skusilem sie w nocy na mecz Nacional Potosi z Zulia. Coz to byla za kopanina. Potosi przez caly mecz nieporadnie atakowali bramke zespolu wenezuelskiego (od pewnego momentu w glowie wlaczyla mi sie muzyczka z Benny Hilla ktora swietnie zgrywala sie z ofensywnymi poczynaniami Nacional). Strzalow to oddali chyba ze 30 ale problem byl w tym ze gdy uderzali soczyscie to pilka leciala z 10 metrow nad poprzeczka natomiast gdy strzal byl w swiatlo bramki to byl tak anemiczny ze Morales (ktory naprawde nie wygladal fit i odnosilo sie wrazenie ze wystarczy strzelic gdziekolwiek byle nie w niego aby nie zdazyl z interwencja) nie mial problemow z obrona.
Od poczatkow drugiej polowy pilkarze gosci chyba ze 6 razy kladli sie na murawie najczesciej w ogole bez kontaktu z rywalem czekajac az samochodzik sluzb medycznych odtransportuje ich za boisko. Ich heroiczna postawa zostala nagrodzona w doliczonym czasie gry gdy udanie skontrolwali i wygrali spotkanie. To byla druga albo trzecia sytuacja w calym meczu gdy w ogole utrzymali sie z pilka na polowie rywala dluzej niz 15 sekund. Czulem sie jakbym ogladal jakis mecz haxballa.

Ogolnie nie polecam zarywania nocek dla tego typu widowisk. Archaiczna pilka bez finezji. Ostentacyjnie chamskie proby grania na czas. Poza tym co interesujace mecz byl bardzo czysty goscie nawet nie musieli uciekac sie do faulowania pilkarzy Nacionalu co rowniez swiadczy o poziomie jaki prezentowal zespol ktory byl w tym meczu zdecydowanym faworytem.
Jezeli ktos nie moze spac polecam NBA albo jakas ksiazke. Zdecydowanie lepiej spedzony czas.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 21 mar 2019, 19:46

To prawda że średnie i słabsze zespoły z Ameryki Południowej grają dość toporny futbol (często stawia się nie na młode talenty, ale starszych już i bardziej doświadczonych ligowców, a w przypadku silniejszych klubów na emerytów z przeszłością w Europie). W takiej lidze boliwijskiej czołowe zespoły Ekstraklasy poradziłyby sobie bez problemu, niewykluczone, że odnosiłyby sukcesy. Niemniej futbol ten ma swój klimat i swoją specyfikę którą można naprawdę polubić.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62976
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8204
Kontakt:

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 21 mar 2019, 22:54

W zeszłym sezonie oglądałem w sport klub parę meczów, niestety zdanie podzielam, poziom mizerny. Kopanina jak w naszej lidze.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 07 kwie 2024, 2:46

W poprzednich sezonach skupiałem się na Copa Libertadores, w tym postanowiłem powrócić do oglądania Copa Sudamericana, czyli południowoamerykańskiego odpowiednika Ligi Europy


Grupa H

Sportivo Luqueño - Racing Club de Avellaneda 0:2 (A. Martinez 42', R. Martinez 45')
Racing, który w ubiegłym sezonie dotarł do ćwierćfinału Copa Libertadores, w tym sezonie musi zadowolić się grą w Copa Sudamericana. Mecz z paragwajskim Sportivo Luqueño nie okazał się dla piłkarzy z El Cilindro zbyt wielkim wyzwaniem, choć gospodarze stawiali opór aż do końcówki 1. połowy. W 42 min. doświadczony Adrian Martinez dostał świetny cross i w sytuacji sam na sam uderzył ponad wychodzącym z bramki Gonzalo Falcona. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry goście rozegrali bardzo ładną akcję, Kolumbijczyk Roger Martinez zwodem położył jednocześnie obrońcę i bramkarza, po czym skutecznie wykończył. 2. połowa była dość nudna, gdyż piłkarze Racingu kontrolowali grę i ewidentnie byli nastawieni na dowiezienie wyniku jak najmniejszym kosztem. W efekcie często rozgrywali piłkę na środku boiska lub własnej połowie bez próby podjęcia akcji ofensywnej z prawdziwego zdarzenia. Gospodarze walczyli ambitnie i stworzyli sobie parę sytuacji - w 66 min. po rzucie rożnym piłka trafiła w polu karnym do Dario Riosa, który uderzył tyleż mocno, co niecelnie. Próbował także Sergio Fretes, ale i jego strzał był niecelny. Zwycięstwo Racingu nie było w 2. połowie w żaden sposób zagrożone.

W drugim meczu tej grupy Red Bull Bragantino pokonał u siebie chilijskie Coquimbo Unido 1:0. W drugiej kolejce zespół z Bragantino zagra z Racingiem, mecz zapowiada się bardzo ciekawie. W brazylijsko-argentyńskim pojedynku w grupie G Cuiaba zremisowała 1:1 z Lanus.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 13 kwie 2024, 20:35

Grupa H

Racing Club de Avellaneda - Red Bull Bragantino 3:0 (Salas 2' A. Martinez 20' R. Martinez 90+2')
Po łatwym zwycięstwie nad paragwajskim Sportivo Luqueño można było przypuszczać, że trenowana przez Pedro Caixinhę (byłego managera Rangers) szósta drużyna brazylijskiej Serie A będzie dla Racingu trudniejszą przeszkodą. Nic takiego nie miało miejsca, piłkarze z Bragantino zagrali fatalne spotkanie i polegli z kretesem na El Cilindro. W 1. połowie gospodarze prostopadłymi podaniami siali spustoszenie w brazylijskiej obronie - w 2 min. po takim zagraniu Maximiliano Salas ograł w polu karnym wracającego obrońcę i w sytuacji sam na sam zdobył gola. W 5 min. po podobnym zagraniu przed szansą stanął Adrian Martinez, jednak nieco pospieszył się z uderzeniem, które obronił Cleiton. W 20 min. rozgrywający świetne spotkanie Salas wyłożył piłkę w polu karnym Adrianowi Martinezowi, który z kilku metrów wykorzystał patelnię. Gospodarze miel w 1. połowie jeszcze kilka sytuacji, a Red Bull prezentował się bardzo źle zarówno obronie, jak i ofensywie, nie potrafiąc stworzyć zagrożenia pod bramką Gabriela Ariasa. Po przerwie brazylijski zespół zagrał aktywniej w ofensywie, ale nadal niewiele z tego wynikało, a Racing bardzo groźnie kontrował - w 65 min. po jednej z takich kontr przed szansą stanął w polu karnym Salas, jego uderzenie zostało jednak zablokowane. W 73 min. po kolejnym szybkim wypadzie ofensywnym przed szansą znów stanął Salas, tym razem jego uderzenie przy bliższym słupku obronił Cleiton. Beznadziejnie grający Red Bull stracił jeszcze jednego gola - w doliczonym czasie gry Roger Martinez przepchnął się między dwoma obrońcami i z bliska ustalił wynik meczu. Gocie kończyli mecz w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Juninho Capixaby.

Tabela grupy H po dwóch kolejkach:
1. Racing Club de Avellaneda 6 pkt., 5:0
2. Coquimbo Unido 3 pkt., 1:1
3. Red Bull Bragantino 3 pkt., 1:3
4. Sportivo Luqueño 0 pkt., 0:3


W grupie B Cruzeiro w niesamowitych okolicznościach dało sobie wydrzeć niemal pewne zwycięstwo w meczu z kolumbijską Alianzą - po 20 minutach Brazylijczycy prowadzili już 3:0 (trafił m.in znany z gry w Anglii i Portugalii Matheus Pereira), ale w 2. połowie stracili trzy gole.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 maja 2024, 14:47

Grupa D

Fortaleza - Boca Juniors 4:2 (Lucero 4' 51' Yago Pikachu 55' 63' - Merentiel 21' Zenon 85')
Po słabym sezonie 2023 w rodzimych rozgrywkach Boca Juniors muszą zadowolić się w tym roku grą w Copa Sudamericana. Tutaj też nie jest łatwo, bo stracili już punkty z boliwijskim Nacionalem Potosi, a na Castelao w Fortalezy byli wyraźnie gorsi. Gospodarze przeważali, w ich akcjach ofensywnych szczególnie aktywni byli Hercules i doświadczony Yago Pikachu. Już w 4 min. Argentyńczyk Juan Lucero uniknął spalonego i po krótkim prostopadłym podaniu w sytuacji sam na sam pokonał wychodzącego z bramki Sergio Romero. Później przez dłuższy czas nie działo się wiele ciekawego, aż w 21 min. goście wyrównali - Jabes Saralegiu zakręcił rywalami na prawym skrzydle i dośrodkował, a Miguel Merentiel wykorzystał złe ustawienie obrońców Fortalezy i z bliska wyrównał. Konkretniejsza i groźniejsza w swoich atakach była Fortaleza, ale do przerwy utrzymał się jeszcze remis. Na początku 2. połowy goście rozsypali się zupełnie. W 49 min. Yago Pikachu uderzając sprzed pola karnego trafił jeszcze w boczną siatkę, ale już w 51 min. po wrzutce z rzutu wolnego gola zdobył głową Juan Lucero. Kilka minut później po stracie Boca w środku pola świetne podanie z głębi boiska otrzymał Yago Pikachu i uderzył precyzyjnie przy dalszym słupku. W 63 min. związany od lat z Fortalezą piłkarz wykorzystał rykoszet po zagraniu Imanuela Machuki (piłka przeleciała ponad Sergio Romero) i z bliska skierował piłkę do bramki. W końcówce rozmiary porażki Boca zmniejszył uderzeniem z dystansu rezerwowy Kevin Zenon. W doliczonym czasie gry Yago Pikachu próbował jeszcze skompletować hat-tricka - uderzył w sytuacji, kiedy lepszym wyjściem było podanie do ustawionego na środku pola karnego kolegi, wybrane przez niego rozwiązane okazało się nieco zbyt ambitne i Sergio Romero obronił. Boca Juniors przeżyli kompletną zapaść w 2. połowie i teraz będą musieli powalczyć o wyjście z grupy, choć w starciach ze Sportovo Trinidense oraz Nacionalem Potosi będą faworytami.

Tabela grupy D po trzech kolejkach:
1. Fortaleza 9 pkt., 11:2
2. Boca Juniors 4 pkt., 3:4
3. Sportivo Trinidense 3 pkt., 2:3
4. Nacional Potosi 1 pkt., 0:7

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62976
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8204
Kontakt:

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 16 maja 2024, 0:54

Oglądam Athletico Paranaense z Danubio Fútbol Club i nie wiem co napisać.
Posiadanie piłki 80-20, a w bramkach 0-2. I w sumie wynik jest fair, bo może sytuacje Brazylijczycy mieli, ale wszystkie takie nijakie. Najgorzej że muszę iść spać :lol2: a jestem ciekaw wyniku.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Sudamericana

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 16 maja 2024, 2:02

Grupa H

Red Bull Bragantino - Racing Club de Avellaneda 2:1 (Borbas 5' 7' - Solari 25')
Piłkarze Pedro Caixinhii w meczu na El Cilindro polegli w fatalnym stylu, ale na własnym terenie zdołali zrewanżować się argentyńskiemu zespołowi. Już po kilku minutach było praktycznie pozamiatane - w 5 min. urugwajski napastnik Thiago Borbas dostał świetne podanie na wolne pole, w sytuacji sam na sam uderzeniem po ziemi pokonał Gabriela Ariasa. Dwie minuty później w słupek trafił Eduardo Sasha, a Borbas skutecznie dobił. W 17 min. podwyższyć mógł Henry Mosquera, ale po dobrym dryblingu uderzył obok lewego słupka. W 25 min. padła bramka kontaktowa - Adrian Martinez z łatwością ograł w polu karnym rywala, jego strzał obronił Cleiton, ale Santiago Solari skutecznie dobił. 2. połowa była zdecydowanie mniej ciekawa - więcej przerw, mniej płynności w grze i mało celnych uderzeń. Liczyłem na więcej zwłaszcza ze strony Racingu. Najbliżej wyrównania było w 70 min., kiedy to po rzucie rożnym doszło w polu karnym gospodarzy do dużego zamieszania, ostatecznie strzał oddał Adrian Martinez, ale Cleiton zdążył z interwencją. Oba zespoły zapewne zagrają w fazie pucharowej, jednak walka o 1. miejsce trwa - Racing i Red Bull mają przed dzisiejszymi meczami 4. kolejki po 9 punktów.

Tabela grupy H po czterech kolejkach:
1. Racing Club de Avellaneda 9 pkt., 8:3
2. Red Bull Bragantino 9 pkt., 5:5
3. Coquimbo Unido 4 pkt., 2:;3
4. Sportivo Luqueno 1 pkt., 1:5


Grupa E

Athletico Paranaense - Danubio 1:2 (Di Yorio 90+4' - Pintos 29' Fernandez 42')
Niespodzianka sporego kalibru, lider brazylijskiej Serie A przegrał u siebie z drużyną zajmującą obecnie 11. miejsce w lidze urugwajskiej. Mecz ten, który był dla drużyny z Montevideo ostatnią szansą na nawiązanie walki o wyjście z grupy, miał w 1. połowie prawdziwie zdumiewający przebieg. Piłkarze Athletico zepchnęli Danubio do obrony i mieli ponad 80% posiadania piłki, jednak do przerwy przegrywali 0:2. W 5 min. stuprocentową sytuację dla Athletico Paranaense zmarnował Gonzalo Mastriani, strzał z kilku metrów w wykonaniu Urugwajczyka obronił jego rodak Mauro Goicoechea. Lider brazylijskiej Serie A kontynuował ataki, ale niespodziewanie w 29 min. stracił gola - po dośrodkowaniu z prawej flanki Ignacio Pintos świetnie główkował po koźle nie dając szans Bento. Athletico kontynuowało ataki i dominację na boisku, ale w 42 min. goście znów trafili do siatki z użyciem najprostszych środków - długa prostopadła piłka dotarła do Sebastiana Fernandeza, który przerzucił futbolówkę nad wychodzącym z bramki Bento. Jak można się było spodziewać, w 2. połowie gospodarze atakowali i zepchnęli Danubio do obrony, jednak było to bicie głową w mur i po prostu nic nie chciało wpaść. Ba, urugwajski zespół mógł podwyższyć wynik - Sebastian Fernandez był bliski przechwycenia piłki i pokonania z bliska bramkarza gospodarzy. W doliczonym czasie gry gospodarze w końcu zdobyli gola kontaktowego, ale nic więcej nie zdążyli już zdziałać.

Danubio zajmuje 3. miejsce i traci trzy punkty do drugiego Sportivo Ameliano. Paragwajczycy grają jednak w ostatniej kolejce na wyjeździe z Athletico, zaś Danubio podejmuje outsidera Rayo Zuliano. Jeśli Athletico nie zagra minimalistycznie na remis, wszystko będzie jeszcze możliwe.

Tabela grupy E po pięciu kolejkach:
1. Athletico Paranaense 12 pkt., 17:4
2. Sportivo Ameliano 10 pkt., 8:5
3. Danubio 7 pkt., 5:4
4. Rayo Zuliano 0 pkt., 1:18

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”