A tu dupa - nagle dostaję wiadomość, że straciłam prawo do świadczeń zdrowotnych. Akurat w dniu, w którym zmobilizowałam się, żeby pójść do laryngologa. NFZ w Czewie nie pomógł, NFZ w Katowicach odrobinę i dopiero z ZUSu dowiedziałam się, że umowa zlecenie, jaką miałam prawie pół roku temu, zaważyła o tym. Co za debilizm.


