Tak to wyglądało z mojej strony:
W środę późnym wieczorem znalazłem psa potrąconego przez samochód na zjeździe z obwodnicy Garwolina i udzieliłem mu pierwszej pomocy. Przede mną obok niego przejechało 4-5 samochodów, w tym sprawca. Nikt się nie zatrzymał, a pies leżał na środku drogi, z wyraźnie podniesioną głową. Gdybym go nie zabrał, to prawdopodobnie zostałby rozjechany.
Obdzwoniłem chyba wszystkich weterynarzy w pobliżu i objechałem całą okolicę w poszukiwaniu pomocy, ale niestety na marne. Weterynarz, który ma podpisaną umowę z miastem na tego typu przypadki, po kilku próbach dodzwonienia się do niego, wyłączył telefon. Z racji tego, że pora była późna (około 23), zdecydowaliśmy się zabrać go do domu naszej rodziny i przetrzymać go przez noc, by nazajutrz ponownie spróbować znaleźć jakąś pomoc. Pies nie był w stanie sam chodzić, bo miał zranione tylne łapy. Opatrzyłem go, dostał leki przeciwbólowe i jedzenie.
Z samego rana ponowna próba skontaktowania się z jakims weterynarzem, niestety bezskutecznie. Po kilku próbach do weta, który dzień wcześniej wyłączył tel, udało się dodzwonić. Pan sprytnie wybrnął z sytuacji pytając mnie, gdzie dokładnie znalazłem psa. Kluczowe okazało się określenie, ze na obwodnicy.. ponieważ pan weterynarz (a może bardziej weteryniarz) zabiera tylko zwierzęta z terenu miasta. A tak w ogóle, to pana weteryniarza nie ma na miejscu, jest w Warszawie i mi nie pomoże, bo, cytuję, "pan pewnie chce mnie obarczyć problemem?!". Zbywanie klienta level expert. Czuć było powołanie
Koniec końców, olałem temat i zabraliśmy psa do Warszawy do kliniki "Sfora" (po drodze zaliczając fundację, która nas tam skierowała), którą bardzo polecam za podejście do tematu. W pełni profesjonalna obsługa, piesek uzyskał natychmiastową pomoc. Niestety sam nie byłem w stanie zaopiekować się nim na stałe i zmuszony byłem go tam zostawić, ale lepiej, że trafi do schroniska, niż miałby zdechnąć z bólu gdzieś na drodze.
Panu weteryniarzowi załatwiłem opinie:
https://www.google.pl/search?q=maszkiew ... 661af0fc,1,
Właściciel psa się nie odnalazł, bo dałem info ze zdjęciami psa do dwóch największych lokalnych portali.
PS. Tak, ludzie to kurwy.



