[HOT][COOL][CZEŚĆ] przezajebista charytywna akcja dla zwierzatek, bo ludzie to kurwy

Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11525
Rejestracja: 28 cze 2004, 15:17
Reputacja: 2275

[HOT][COOL][CZEŚĆ] przezajebista charytywna akcja dla zwierzatek, bo ludzie to kurwy

Post autor: Rojiblanco » 01 lip 2017, 10:22

Przydałaby się jakaś mapka/lista ludzi, u których można uzyskać jakąś pomoc związaną z psami bezpańskimi w poszczególnych regionach. Niedawno miałem akcję i ciężko było z uzyskaniem pomocy.

Tak to wyglądało z mojej strony:

W środę późnym wieczorem znalazłem psa potrąconego przez samochód na zjeździe z obwodnicy Garwolina i udzieliłem mu pierwszej pomocy. Przede mną obok niego przejechało 4-5 samochodów, w tym sprawca. Nikt się nie zatrzymał, a pies leżał na środku drogi, z wyraźnie podniesioną głową. Gdybym go nie zabrał, to prawdopodobnie zostałby rozjechany.
Obdzwoniłem chyba wszystkich weterynarzy w pobliżu i objechałem całą okolicę w poszukiwaniu pomocy, ale niestety na marne. Weterynarz, który ma podpisaną umowę z miastem na tego typu przypadki, po kilku próbach dodzwonienia się do niego, wyłączył telefon. Z racji tego, że pora była późna (około 23), zdecydowaliśmy się zabrać go do domu naszej rodziny i przetrzymać go przez noc, by nazajutrz ponownie spróbować znaleźć jakąś pomoc. Pies nie był w stanie sam chodzić, bo miał zranione tylne łapy. Opatrzyłem go, dostał leki przeciwbólowe i jedzenie.

Z samego rana ponowna próba skontaktowania się z jakims weterynarzem, niestety bezskutecznie. Po kilku próbach do weta, który dzień wcześniej wyłączył tel, udało się dodzwonić. Pan sprytnie wybrnął z sytuacji pytając mnie, gdzie dokładnie znalazłem psa. Kluczowe okazało się określenie, ze na obwodnicy.. ponieważ pan weterynarz (a może bardziej weteryniarz) zabiera tylko zwierzęta z terenu miasta. A tak w ogóle, to pana weteryniarza nie ma na miejscu, jest w Warszawie i mi nie pomoże, bo, cytuję, "pan pewnie chce mnie obarczyć problemem?!". Zbywanie klienta level expert. Czuć było powołanie :)

Koniec końców, olałem temat i zabraliśmy psa do Warszawy do kliniki "Sfora" (po drodze zaliczając fundację, która nas tam skierowała), którą bardzo polecam za podejście do tematu. W pełni profesjonalna obsługa, piesek uzyskał natychmiastową pomoc. Niestety sam nie byłem w stanie zaopiekować się nim na stałe i zmuszony byłem go tam zostawić, ale lepiej, że trafi do schroniska, niż miałby zdechnąć z bólu gdzieś na drodze.



Panu weteryniarzowi załatwiłem opinie:
https://www.google.pl/search?q=maszkiew ... 661af0fc,1,



Właściciel psa się nie odnalazł, bo dałem info ze zdjęciami psa do dwóch największych lokalnych portali.


PS. Tak, ludzie to kurwy.

Wróć do „Hyde Park”