Dach mi huragan troche rozpierdolilguru pisze: cruel pisze:
Source of the post Swietny argument z tym 'a jak sie noga powinie'. A jesli nie masz kredytu tylko wynajmujesz cos za 1000pln miesiecznie, i tez sie noga powinie? Ladujesz na bruku, faktycznie duzo lepszy scenariusz ;d
Ja wzialem kredyt na dom w ciagu 1.5 roku od momentu przyjazdu tutaj. W uj wydatkow na start, wiec minimalny downpayment jaki sie da, 5% = $15,000. Miesiecznie place $2019, w tym wliczone podatki, ubezpieczenie i pierdoly. Dom ponad 250m^2. Za apartament 115m^2 placilem $1325, po roku podniesli do $1370. Teraz musialbym za to samo placic $1470, a za rok pewnie znowu ceny pojda do gory. Wiec roznica robi sie coraz mniejsza, a standard zycia bez porownania. W dodatku miesiac w miesiac wywalasz kase i nie masz z tego absolutnie NIC, a ceny raczej tylko ida do gory (zarowno USA czy PL).
Gdybym czekal, teraz zamiast oprocentowania 3.6% mialbym teraz 4.5% i domy do kupna drozsze srednio 15%.
W skrocie: jesli ktos nie ma planow zmieniac miejsca zamieszkania, dostalby zgode na kredyt na sensownych warunkach, to kontynuowanie wynajmu jest po prostu glupie. Chyba ze wynajem to jakas uber promocja od wujka po znajomosci za 1/2 czy 1/3 normy w danym miescie.
A co jeśli huragan rozpierdoli Ci w mak?
Tak. Idac do pierwszego lepszego popularnego banku byl z tym problem, bo wymagane jest 2 lata historii kredytowej i 2 lata pracy. Ale z posrednikiem (ktory skierowal do tego samego banku ostatecznie), wystarczyl 1 rok historii.
Prawda. Ale w Polsce byla to wizja 30 letniego zadluzenia po to, zeby mieszkac w 70m mieszkaniu w bloku, z pierdzacym Mietkiem nad Toba i halasliwym Januszem pod Toba. Tutaj troszke inna perspektywa, plus wizja stalego procentu co by sie nie dzialo robi swoje.



