W II połowie Lipsk pokazał charakter, ale gra w pierwszych 45 minutach była [k****] żenująca, więc zasłużenie żegnają się z europejskimi pucharami w tym sezonie. Co zrobić gdy ma się wynik 1:0 z poprzedniego meczu i na samym początku rewanżu strzela kolejnego gola? Tak, stracić do przerwy 3. Marsylia bezlitośnie karciła gości, którzy robili pinball w swoim polu karnym, zamiast po prostu pozbywać się piłki. Po przerwie nowe życie dał Augustin, jednak chwilę później po przedniej solowej akcji strzelił Payet. No i w końcówce jeszcze wykorzystanie sytuacji, że Gulacsi pobiegł do rzutu rożnego ostatniej szansy, chociaż to już w sumie bez znaczenia.
Oby w przyszłym sezonie wrócili nie tyle silniejsi, co po prostu mądrzejsi, potrafiący kontrolować korzystny stan gry. Bardziej doświadczeni na pewno będą.



