Parada Równości - Strona 42

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18261
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2266
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 22 lip 2018, 22:21

Rodzina w obecnym rozumieniu, w szczególności jako sformalizowany związek dwóch osób dotrzymujących sobie wierności przez całe życie i wychowujących dzieci aż do ich dorosłości nie ma w przypadku naszego gatunku nic wspólnego z naturą. To twór kulturowy w czystej postaci.

Awatar użytkownika
RoyKeane
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1649
Rejestracja: 03 sie 2017, 9:00
Reputacja: 224

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: RoyKeane » 22 lip 2018, 22:29

No to wartości klasyczne wytworzone przez nasza kulturę przez tysiąclecia. Rodzina i rodzice płci dwoch.

Ja rozumiem że rozwój, że patrzymy w przyszłość i otwieramy nowe drzwi ale czy majstrowanie przy rodzinie jest mądre?

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15528
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2151
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 22 lip 2018, 22:47

Już to zrobilismy - malzeństwo, w dużej mierze sposób na zniewolenie kobiet, zostało mocno zredefiniowane i kobiety maja już takie prawa, jak meżczyźni. Stąd jest tyle rozwodów - bo kiedyś były nie do pomyślenia, kobiety nie mialyby zadnej opcji żyć samodzielnie, a na pewno nie w taki sposób, jak teraz. Tak samo jest dalej w dzisiejszym islamie.

No i jak uwazasz - warto było majstrować przy rodzinie? Uwolnienie połowy populacji bylo warte zerwania z tradycjami, czy nie? :)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18261
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2266
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 22 lip 2018, 22:59

Ale nikt ci nie chce zabraniać założenia "normalnej" rodziny. Chcesz, to sobie zakładaj, jak znajdziesz kobietę o podobnych preferencjach. Prawie nikogo to nie interesuje.

Problemem jest to, że większość chce narzucać mniejszości sposób, w jaki ta mniejszość ma żyć, choć dla owej większości nie ma to żadnego bezpośredniego znaczenia.

W takich dylematach należy kierować się faktami i obiektywnymi danymi, a nie subiektywnymi preferencjami i uprzedzeniami. Mamy to szczęście, że nasze zrozumienie świata i nas samych znacznie się rozwinęło w ciągu ostatniego stulecia, dzięki czemu obalono wiele mitów. Warto z tego dorobku korzystać zamiast ograniczać się tylko do modelu narzuconego wiele lat wcześniej.

Dzięki temu pozbyliśmy się niewolnictwa, kobiety zyskały prawa wyborcze i zaszło wiele innych korzystnych zmian.

Nawet jeśli model ten statystycznie sprawdza się dla ogółu społeczeństwa (w warunkach naturalnych prawdopodobnie 20% mężczyzn zaspokajałoby 80% kobiet, co miałoby swoje konsekwencje), to wprowadzenie większej tolerancji i szacunku dla mniejszości homoseksualnych tego porządku w żaden sposób nie zniszczy. Wynika to w szczególności z tego, że przyczyny występowania tej orientacji są coraz lepiej znane i nie ma podstaw, by oczekiwać jej rozpowszechnienia jak wirusa.

Jeśli dzieci adoptowane przez pary homoseksualne miałyby z tego powodu mieć problemy, to wyłącznie z powody ostracyzmu ze strony "tradycyjnego" otoczenia, które nie potrafi uszczęśliwić samo siebie, ale rości sobie prawo do decydowania za innych. Większy wpływ na dzieci niż wychowywanie przez parę homoseksualną (cytowałem wcześniej badania w tym temacie) mają inne zmiany w społeczeństwie, takie jak kariery zawodowe kobiet, czy rozwój technologii i zmiany żywieniowe. Tu też mamy wrócić do średniowiecza, bo niszczy się tradycyjny model rodziny?

Awatar użytkownika
RoyKeane
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1649
Rejestracja: 03 sie 2017, 9:00
Reputacja: 224

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: RoyKeane » 22 lip 2018, 23:03

Magnum pisze: Już to zrobilismy - malzeństwo, w dużej mierze sposób na zniewolenie kobiet, zostało mocno zredefiniowane i kobiety maja już takie prawa, jak meżczyźni. Stąd jest tyle rozwodów - bo kiedyś były nie do pomyślenia, kobiety nie mialyby zadnej opcji żyć samodzielnie, a na pewno nie w taki sposób, jak teraz. Tak samo jest dalej w dzisiejszym islamie.

No i jak uwazasz - warto było majstrować przy rodzinie? Uwolnienie połowy populacji bylo warte zerwania z tradycjami, czy nie? :)
Warto było ;) ale pozycja kobiety w społeczeństwie różna bywała, nie zawsze były pozbawione praw... Natomiast wychowywanie cudzych dzieci przez dwójkę panów robiących za rodziców to rzecz nowa w historii ludzkości , stąd tyle obaw i pytania dokąd to nas może zaprowadzić, skoro to jest niezgodne z prawem natury.

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 12695
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3127
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 22 lip 2018, 23:13

Kluchman pisze: Jeśli dzieci adoptowane przez pary homoseksualne miałyby z tego powodu mieć problemy, to wyłącznie z powody ostracyzmu ze strony "tradycyjnego" otoczenia, które nie potrafi uszczęśliwić samo siebie, ale rości sobie prawo do decydowania za innych.
Bardzo madre zdanie ktore niestety nie wywrze zadnego wrazenia na przeciwnikach przyznania rownych praw osobom homoseksualnym.

Jeszcze nie tak dawno przyzwolenie na zwiazki czarnych z bialymi tez mialo zniszczyc wszystko co swiete. Ostatecznie okazalo sie ze murzyni sa za glupi zeby trenowac druzyny pilkarskie ale z zakladaniem rodziny czasami sobie radza.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 lip 2018, 0:14

Kluchman pisze: Rodzina w obecnym rozumieniu, w szczególności jako sformalizowany związek dwóch osób dotrzymujących sobie wierności przez całe życie i wychowujących dzieci aż do ich dorosłości nie ma w przypadku naszego gatunku nic wspólnego z naturą. To twór kulturowy w czystej postaci.
Oczywiście, małżeństwo ma niewątpliwie kulturowy aspekt, jednak tradycyjny model małżeństwa i tradycyjne role płciowe są odzwierciedleniem biologicznych realiów i różnic między mężczyznami a kobietami - zajmowanie się przez kobietę domem i dziećmi oraz zaspokajanie materialnych potrzeb rodziny przez mężczyznę są zgodne z psychiką i predyspozycjami obu płci. Dlatego właśnie w krajach gdzie kobiety mają największą wolność (jak np. w Skandynawii) kobiety wybierają życie zgodne z tymi właśnie tradycyjnymi rolami płciowymi, mimo feministycznej propagandy. Dlatego też nie ma szans, mimo ogromnego stopnia affirmative action na tym polu w USA, aby lewackie marzenie o 50% kobiet w STEM mogło się spełnić (kobiety po prostu nie są tym zainteresowane i wynika to z ich predyspozycji mających źródło w biologii).

Antropolog Joseph Daniel Unwin, który początkowo uważał że monogamiczne małżeństwo nie jest optymalne dla rozwoju społecznego, musiał zmienić zdanie, gdyż jego badania kultur z różnych obszarów świata i okresów historii wykazały, że istnieje wyraźna korelacja między monogamicznym małżeństwem (w sumie to pleonazm - nie ma innego małżeństwa niż monogamiczne, ale lewacy chcą nam dziś wmówić co innego) a sukcesem cywilizacyjnym, a społeczności nie praktykujące małżeństwa i monogamii rzadko osiągają sukces cywilizacyjny. Jest tak oczywiście, ponieważ małżeństwo i monogamia w optymalny sposób nadają kierunek biologicznie uwarunkowanym charakterystykom psychiki kobiet i mężczyzn, jednocześnie ograniczając elementy które są w tej psychice destrukcyjne dla rozwoju społeczeństwa.
Chlopaczek pisze:
Kluchman pisze:eśli dzieci adoptowane przez pary homoseksualne miałyby z tego powodu mieć problemy, to wyłącznie z powody ostracyzmu ze strony "tradycyjnego" otoczenia, które nie potrafi uszczęśliwić samo siebie, ale rości sobie prawo do decydowania za innych.
Bardzo madre zdanie ktore niestety nie wywrze zadnego wrazenia na przeciwnikach przyznania rownych praw osobom homoseksualnym.
Nie żadne mądre zdanie, a nonsens. Dzieci adoptowane przez pary homoseksualne mogą mieć liczne problemy wynikające z zaburzeń u ich przybranych "rodziców". Jak już pisałem, związki lesbijskie są najbardziej niestabilnymi i nacechowanymi przemocą. Nawet więc jeśli uznamy dwie lesbijki i dziecko za "rodzinę", to adoptowanie przez nie dzieci naraża je na życie w rozbitej rodzinie w znacznie większym stopniu aniżeli w przypadku par heteroseksualnych. Po drugie, do prawidłowego rozwoju psychicznego i społecznego dziecko potrzebuje zarówno przykładu męskiego, jak i kobiecego. Ponownie, wynika to z biologicznych różnic między kobietami a mężczyznami dotyczącymi zarówno predyspozycji do różnych dziedzin życia, jak i różnic w psychice. Oddanie dziecka parze homoseksualnej odbiera dziecku możliwość rozwoju z matką i ojcem. Oczywiście dla progresywistów stwierdzanie tego typu niewygodne fakty wynikające z biologii są obłożone politpoprawną anatemą - płeć to wszak "konstrukt społeczny" :lol2: - co nie zmienia ich prawdziwości.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62976
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8204
Kontakt:

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 23 lip 2018, 2:39

Lewa strona może sobie pisać, wymyślać swoje dziwne teorie, życie wszystko zawsze zweryfikuje, tak jak w przypadku tej koszulki, że niby jest więcej niż dwie płcie

Obrazek

;)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 lip 2018, 6:40

Chlopaczek pisze: Od zawsze twierdzilem ze homoseksualizm nie jest zaburzeniem psychicznym i jest naturalny (wystepuje w srodowisku naturalnym). Nigdy nie argumentowalem ze jest normalny poniewaz wystepuje w naturze. Normalnosc to jak pisalem wczesniej konstrukcja typowo ludzka podlegajaca modyfikacji zaleznie miedzy innymi od tego kto jest przy wladzy i klimatu politycznego oraz spolecznego. Wiec to co dla Ciebie jest normalne dla mnie moze normalne nie byc. Kwestia tego jak postrzegamy swiat.
Jest to typowy dla progresywistów błąd epistemologiczny polegający na odrzuceniu istnienia prawdy absolutnej. To, czy coś jest normalne czy nie jest kwestią obiektywnej prawdy, a nie mojej czy Twojej opinii. W sferze seksualności prawda ta zawiera się w prawie naturalnym - homoseksualizm, pedofilia, zoofilia, kazirodztwo etc. są jego pogwałceniem i aberracją.
Chlopaczek pisze: Obalilem po prostu bzdure o tym ze homoseksualizm da sie wyleczyc. Nie ma udokumentowanych przypadkow ktore opieralyby sie krytycznej naukowej analizie.
Wkleilem przy okazji odnosnik gdzie bylo omowione w jaki sposob juz sie do leczenia z homoseksualizmu zabierano. Haniebne praktyki.
Nigdzie nie twierdziłem, że mamy obecnie skuteczną metodę leczenia homoseksualizmu, nie znaczy to jednak że jest to niemożliwe, ani że homoseksualizm nie jest zaburzeniem (istnieje wiele schorzeń których nie potrafimy skutecznie leczyć - nie znaczy to, że nie są schorzeniami, taki wniosek byłby absurdalny), Twój argument o niepowodzeniach terapii konwersyjnych niczego więc nie dowodzi w tej dyskusji. Są natomiast udokumentowane przypadki kiedy osoby homoseksualne zmieniły swoją orientację na normalną co udowadnia, że jest to możliwe. Oczywiście lewactwo i środowiska LGBT aktywnie starają się zdyskredytować wiarygodność tego typu przypadków, bo nie pasuje to do ich narracji - ich dogmatem jest, że homoseksualiści rodzą się z tą skłonnością i że nie można jej zmienić.
Chlopaczek pisze: Tak przez ostatnie dni powtorzyles juz to przynajmniej piec razy ale przez to nie stalo sie to ani odrobine bardziej prawdziwe.
Masz rację, nie stało się ani trochę bardziej prawdziwe, bo było w zupełności prawdziwe od początku. Skreślenie homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych zostało dokonane na podstawie głosów mniejszości psychiatrów (z ok. 25 tysięcy "za" zagłosowało ponad 5 tysięcy, ponad 3 tysiące przeciw, reszta odmówiła oddania głosu). W trakcie zjazdu APA w Waszyngtonie w 1971 r. dochodziło do zastraszania psychiatrów nie podzielających poglądu promowanego przez gejowskie lobby, jedną z ekspozycji prezentujących taki pogląd trzeba było ostatecznie usunąć wobec gróźb użycia przemocy wobec jej organizatorów przez gejowskich aktywistów. Kolejne zjazdy poprzedzające głosowanie z 1973 r. były regularnie zakłócane przez aktywistów lobby homoseksualnego, a presja na środowisko psychiatryczne była ogromna. Jeszcze w 1977 r., a więc już po wykreśleniu homoseksualizmu z listy schorzeń anonimowa ankieta wśród członków APA wykazała, że prawie 70% nadal uważało homoseksualizm za zaburzenie. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że decyzja z 1973 r. była motywowana politycznie, a sposób jej podjęcia nie miał nic wspólnego ze standardami naukowymi.
Chlopaczek pisze: https://www.psychiatry.org/news-room/ap ... by-science

Niestety Amerykanskie Towarzystwo Psychiatryczne wciaz jest zdominowane przez potezne lobby LGBT
https://www.apa.org/topics/lgbt/orientation.pdf - polecam odpowiedzi w zielonej ramce. Obrzydliwe co tam nawypisywali.

https://web.archive.org/web/20071028112 ... ko_PTS.pdf
Jeśli uważasz, że środowisko akademickie nie ma mocnego biasu w lewą stronę i jest ideologicznie neutralna, to jesteś ogromnie naiwny. Oczywiście, że takie jest oficjalne stanowisko zdominowanej przez lewicę politpoprawnej akademii i jakiekolwiek badania nie przyjmujące tego dogmatu w swojej metodologii byłyby w najlepszym razie atakowane a priori, a zapewne nie otrzymałyby finansowania (podobna sytuacja występuje w przypadku kreacjonistów, wyrzucanych poza nawias społeczności akademickich a priori, bez możliwości zaprezentowania swoich argumentów, z powodu poddawania w wątpliwość dogmatu ewolucji).

Argumenty naukowe na poparcie twierdzenia o tym, że homoseksualizm nie jest zaburzeniem wykazują często katastrofalne błędy już na poziomie logiki
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4771012/

U homoseksualistów częściej występują zaburzenia psychiczne
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11146762

Homoseksualiści statystycznie częściej popełniają samobójstwa. Oczywiście lewicowa propaganda zrzuca to na wrednych konserwatystów wykluczających społecznie homoseksualistów. W przypadku każdej innej grupy o specyficznym stylu życia gdzie występuje wysoki wskaźnik samobójstw, kierunek badań poszedłby w kierunku sprawdzenia, czy nie ma czegoś w specyficznym zachowaniu tej grupy i w tym stylu życia co powoduje taki stan rzeczy. Ale dla progresywistów taka hipoteza nie może nawet być rozważana, bo to niepoprawne politycznie. Zrzucają więc wszystko na "homofobię", i to w sytuacji, gdzie na zachodzie środowiska LGBT są wspierane propagandą medialną a jakakolwiek ich krytyka jest niedopuszczana w mainstreamowej narracji, a w większości zachodnich krajów poparcie dla "małżeństw" homoseksualnych wynosi 70-85%. Ba, już we wspomnianej ankiecie członków APA z 1977 r. zdecydowana większość stwierdziła, że problemy homoseksualistów mają większy związek z ich zaburzeniami aniżeli stygmatyzacją społeczną.

Z badań na ten temat wiemy też, że w krajach, gdzie lewacka propaganda jeszcze nie zawładnęła do końca mainstreamem i nie narzuciła swojej narracji (m.in. Włochy, Węgry, Polska, Łotwa), duża część lekarzy wciąż uważa homoseksualizm za zaburzenie, tak więc ponad 40 lat po decyzji APA nadal nie ma w tym zakresie konsensusu, mimo ogromnych wysiłków lewackiej propagandy.
Chlopaczek pisze:To sa tylko fragmenty z Twojej ostatniej wypowiedzi. Wlasnie taka narracje probujesz narzucic a ja powtarzam ze nie mam na to ochoty.
Jeśli wyrywasz moje wypowiedzi z kontekstu i cytujesz tylko pierwszą część zdania, usuwając jego dalszą część i argumentację (popularnie takie działanie nazywa się manipulacją, ale w dyskusji z progresywistami mnie to nie dziwi), to trudno się dziwić, że tak trudno przychodzi Ci sformułowanie sensownej wypowiedzi odpowiadającej na to, co piszę.

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18261
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2266
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 23 lip 2018, 11:22

Cement pisze: Oczywiście, małżeństwo ma niewątpliwie kulturowy aspekt, jednak tradycyjny model małżeństwa i tradycyjne role płciowe są odzwierciedleniem biologicznych realiów i różnic między mężczyznami a kobietami - zajmowanie się przez kobietę domem i dziećmi oraz zaspokajanie materialnych potrzeb rodziny przez mężczyznę są zgodne z psychiką i predyspozycjami obu płci.
Nie wiem na jakiej podstawie rościsz sobie prawo do decydowania o tym, co jest "zgodne z psychiką i predyspozycjami" kobiet. To, że przez wiele lat mężczyźni zdominowali władzę i politykę w Europie nie oznacza wcale, że kobiety wcale nie chciały uczestniczyć w życiu społecznym. Ty chyba jednak w ogóle nie zdajesz sobie sprawy, jak kiedyś, "tradycyjnie", wyglądało dzieciństwo. W zależności od czasów, społeczeństwa i klasy społecznej normą były miedzy innymi takie rzeczy jak:
1. Wychowywanie dzieci przez kobiety bez żadnego udziału mężczyzn. Celowo nie piszę tutaj o ojcach i matkach, bo miało to charakter grupowy. Gdy dziecko nabierało pewnej samodzielności, wzorce czerpało od rówieśników i starszych dzieci.
2. Odbieranie dzieci od rodziców w dość młodym wieku i wychowywanie państwowe, często bardzo trudne i angażujące fizycznie oraz emocjonalnie.
3. Poddawanie dzieci bardzo wysokiej dyscyplinie i bezwzględnemu autorytetowi ojca wliczając dyscyplinę i siłę fizyczną, gdzie matki nie miały żadnej władzy decyzyjnej.
4. Traktowanie dzieci jak "mniejszych i słabszych" dorosłych ze wszelkimi tego implikacjami.
5. Branie ślubów już w wieku 12 lat.
6. Wysyłanie dzieci do szkół, gdzie były przez lata kształtowane niemal bez udziału rodziców.
7. Angażowanie dzieci do pracy w polu, u rzemieślników, w końcu też w kopalniach i fabrykach.
8. Wychowywanie dzieci przez zatrudnionych do tego opiekunów i nauczycieli ze stosunkowo niewielkim udziałem rodziców.
Model,w którym matka siedzi w domu, w żaden sposób nie pracuje i zajmuje się dziećmi aż do ich wieku nastoletniego nie jest niczym tradycyjnym. To wynalazek stosunkowo świeżej daty i obecnie w wielu krajach niemal porzucony. Jeśli dodać do tego wzorzec obu płci, o który tak apelujesz i troszczysz się w tej dyskusji, to w obecnym rozumieniu nie było go praktycznie nigdy aż do czasów całkiem współczesnych. Chyba, że za takie wzorce uznamy pozbawianie dzieci dzieciństwa w jego obecnym rozumieniu, ale za to ich przebywanie w pełnej i "normalnej" rodzinie bez względu na rzeczywistą rolę społeczną, gdzie dzieci wykorzystywano po prostu do pracy. Nikt przy tym nie twierdził, że jest to złe i tworzy niewłaściwe wzorce i zagraża rozwojowi psychicznemu dziecka. Pomimo takich jak wymienione wyżej i innych ciekawych praktyk wychowawczych gatunek ludzki przetrwał i wciąż ma się całkiem dobrze. Wychowywanie przez "dwóch ojców" lub "dwie matki" we współczesnych cieplarnianych warunkach to przy tym drobiazg, o ile tylko konserwatyści zdołają powstrzymać się od ostracyzmu. Tym bardziej, że na rozwój dziecka wpływa bardzo dużo czynników, w tym czynniki biologiczne (genetyka z uwzględnieniem epigenetyki), a także oczywiście czynniki środowiskowe. Warto podkreślić, że rodzice stanowią tylko niewielką część środowiska dziecka, a większość wzorców czerpie ono od rówieśników, z którymi już w pewnym niezbyt zaawansowanym wieku spędza dużo więcej czasu niż z rodzicami. Stąd przykładowo dzieci imigrantów często z łatwością opanowują język kraju, w którym mieszkają wliczając w to poprawny akcent, a z ojczystym językiem rodziców mają problemy.
Cement pisze: Dlatego właśnie w krajach gdzie kobiety mają największą wolność (jak np. w Skandynawii) kobiety wybierają życie zgodne z tymi właśnie tradycyjnymi rolami płciowymi, mimo feministycznej propagandy.
Ta feministyczna propaganda sprawia, że w Szwecji i w Norwegii aktywność zawodowa kobiet jest najwyższa w Europie (obok Szwajcarii). Sprawia też, że ponad połowa dzieci w tych krajach rodzi się poza związkami małżeńskimi (choć np. na Islandii jest to ponad 60%). Te dane niezbicie dowodzą prawdziwości twojej tezy o wybieraniu tradycyjnych ról.
Cement pisze: Antropolog Joseph Daniel Unwin, który początkowo uważał że monogamiczne małżeństwo nie jest optymalne dla rozwoju społecznego, musiał zmienić zdanie, gdyż jego badania kultur z różnych obszarów świata i okresów historii wykazały, że istnieje wyraźna korelacja między monogamicznym małżeństwem (w sumie to pleonazm - nie ma innego małżeństwa niż monogamiczne, ale lewacy chcą nam dziś wmówić co innego) a sukcesem cywilizacyjnym, a społeczności nie praktykujące małżeństwa i monogamii rzadko osiągają sukces cywilizacyjny. Jest tak oczywiście, ponieważ małżeństwo i monogamia w optymalny sposób nadają kierunek biologicznie uwarunkowanym charakterystykom psychiki kobiet i mężczyzn, jednocześnie ograniczając elementy które są w tej psychice destrukcyjne dla rozwoju społeczeństwa.
To właściwie niczego nie dowodzi, ponieważ monogamiczne małżeństwa bezwzględnie obowiązują w niemal wszystkich krajach świata. Wyjątki stanowi część krajów afrykańskich i południowej Azji. Trudno zatem, by wnioski z tej niezwykle wnikliwej pracy pana Unwina mogły być inne. Chciałbym tylko skromnie zwrócić uwagę, że korelacja nie jest tym samym, co determinizm. Nie wiem w sumie, dlaczego za autorytet w tej kwestii uznałeś akurat antropologa zmarłego 80 lat temu. Nowszych prac z takimi tezami nie było?
Cement pisze: Nie żadne mądre zdanie, a nonsens. Dzieci adoptowane przez pary homoseksualne mogą mieć liczne problemy wynikające z zaburzeń u ich przybranych "rodziców".
Jak już wykazałem TUTAJ jest to nieprawda, ale nie przeszkadza ci to w powielaniu po raz kolejny tego twierdzenia. Może byś dla odmiany podał jakieś źródła i dowody?
Cement pisze: Jak już pisałem, związki lesbijskie są najbardziej niestabilnymi i nacechowanymi przemocą. Nawet więc jeśli uznamy dwie lesbijki i dziecko za "rodzinę", to adoptowanie przez nie dzieci naraża je na życie w rozbitej rodzinie w znacznie większym stopniu aniżeli w przypadku par heteroseksualnych. Po drugie, do prawidłowego rozwoju psychicznego i społecznego dziecko potrzebuje zarówno przykładu męskiego, jak i kobiecego. Ponownie, wynika to z biologicznych różnic między kobietami a mężczyznami dotyczącymi zarówno predyspozycji do różnych dziedzin życia, jak i różnic w psychice. Oddanie dziecka parze homoseksualnej odbiera dziecku możliwość rozwoju z matką i ojcem.
Gdyby ten wzorzec męski i kobiecy były tak niezbędne, to cywilizacja człowieka dawno by upadła (patrz wyżej). Znowu podajesz bez żadnych dowodów swoje twierdzenia o rzekomej "przemocy" do czego ogólnie trudno się odnieść, bo jest to po prostu manipulacja i kłamstwo. Co do niższej stabilności związków homoseksualnych to jest to całkowicie normalne. "Tradycyjne" związki po ich sformalizowaniu stają się stabilniejsze dzięki takim aspektom jak: wzajemna zależność ekonomiczna, kredyty hipoteczne, dzieci, konieczność postępowania sądowego w przypadku rozstania, brak alternatywy w postaci innych partnerów (zwłaszcza na wsi). To są czynniki, które utrzymują związki w dużo większym stopniu niż jakiekolwiek inne. Mimo to stosunek rozwodów do małżeństw w Polsce wynosi około 1/3, a w miastach ponad 40%. W Skandynawii ponad 40% małżeństw kończy się rozwodem. O związkach nieformalnych nie ma co pisać, bo raczej niewiele jest par, dla których mąż/żona są pierwszym partnerem.

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 12695
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3127
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 23 lip 2018, 16:23

Cement pisze: Jest to typowy dla progresywistów błąd epistemologiczny polegający na odrzuceniu istnienia prawdy absolutnej. To, czy coś jest normalne czy nie jest kwestią obiektywnej prawdy, a nie mojej czy Twojej opinii. W sferze seksualności prawda ta zawiera się w prawie naturalnym - homoseksualizm, pedofilia, zoofilia, kazirodztwo etc. są jego pogwałceniem i aberracją.
I znowu to samo. Obiektywna prawda ktorej jestes dysponentem i nam ja tutaj przedstawiasz.
Wszystko u Ciebie sprowadza sie do boga i Pisma Swietego. Nauka i jej badania? Ok ale tylko ten jej fragment ktory potwierdza to co zgodne z zawartoscia PS.
To jest powodem tego ze nie ma najmniejszego sensu wklejac Ci wynikow badan jak zrobil to Kluchman poniewaz nie maja dla Ciebie zadnego znaczenia a wrecz potwierdzaja ze lewacy przejeli kontrole nad swiatem i ich celem jest zniszczenie rodziny boga i tradycyjnych wartosci.
Cement pisze:Nigdzie nie twierdziłem, że mamy obecnie skuteczną metodę leczenia homoseksualizmu, nie znaczy to jednak że jest to niemożliwe, ani że homoseksualizm nie jest zaburzeniem (istnieje wiele schorzeń których nie potrafimy skutecznie leczyć - nie znaczy to, że nie są schorzeniami, taki wniosek byłby absurdalny), Twój argument o niepowodzeniach terapii konwersyjnych niczego więc nie dowodzi w tej dyskusji.
Natomiast Ty przedstawiasz znakomity argument. Nie wyleczylismy homoseksualizmu bo jeszcze nie znalezlismy odpowiedniej terapii ergo nie znaczy ze nie jest to choroba.
Bez znaczenia jest to ze badania przecza takiemu twierdzeniu nic nie wskazuje ze jest to choroba nie mamy zielonego pojecia jakie moglyby byc przyczyny gdyby nia byla ale my sie uprzemy bo obiektywna prawda jest po naszej stronie (slowo obiektywna wystepuje tu dla zmylki).
Leworecznosc tez byla swego czasu traktowana jako zaburzenie i probowano ja leczyc z wiekszymi sukcesami niz homoseksualizm (jak cie pare razy zbili to od razu miales wieksza ochote zeby wrocic do normalnosci i pisac prawa reka). Nie tak dawno nawet odkryto geny ktore ksztaltuja lewo i praworecznosc (w przeciwienstwie do falszywie odtrabionego wykrycia "gejowskiego genu") co na upartego mozna by uznac za argument ze jest to choroba o podlozu genetycznym.
Cement pisze:Są natomiast udokumentowane przypadki kiedy osoby homoseksualne zmieniły swoją orientację na normalną co udowadnia, że jest to możliwe. Oczywiście lewactwo i środowiska LGBT aktywnie starają się zdyskredytować wiarygodność tego typu przypadków, bo nie pasuje to do ich narracji - ich dogmatem jest, że homoseksualiści rodzą się z tą skłonnością i że nie można jej zmienić.
Nie ma przypadkow opierajacych sie krytycznej naukowej analizie. Jezeli je posiadasz to przedstaw. Proponuje jednak bez przykladow leczniczych wlasciowosci modlitwy. Jedyny znany mi przypadek leczenia poprzez modlitwe to wyleczenie mnie z braku kalkulatora posiadajacego funkcje tlumacza polska-angielskiego. Modlilem sie o niego modlilem i w koncu go dostalem. Mialo to miejsce w 1992 roku.

Cement pisze:Masz rację, nie stało się ani trochę bardziej prawdziwe, bo było w zupełności prawdziwe od początku. Skreślenie homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych zostało dokonane na podstawie głosów mniejszości psychiatrów (z ok. 25 tysięcy "za" zagłosowało ponad 5 tysięcy, ponad 3 tysiące przeciw, reszta odmówiła oddania głosu). W trakcie zjazdu APA w Waszyngtonie w 1971 r. dochodziło do zastraszania psychiatrów nie podzielających poglądu promowanego przez gejowskie lobby, jedną z ekspozycji prezentujących taki pogląd trzeba było ostatecznie usunąć wobec gróźb użycia przemocy wobec jej organizatorów przez gejowskich aktywistów. Kolejne zjazdy poprzedzające głosowanie z 1973 r. były regularnie zakłócane przez aktywistów lobby homoseksualnego, a presja na środowisko psychiatryczne była ogromna. Jeszcze w 1977 r., a więc już po wykreśleniu homoseksualizmu z listy schorzeń anonimowa ankieta wśród członków APA wykazała, że prawie 70% nadal uważało homoseksualizm za zaburzenie. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że decyzja z 1973 r. była motywowana politycznie, a sposób jej podjęcia nie miał nic wspólnego ze standardami naukowymi.
Przyjmijmy dla dobra dyskusji ze masz racje (ja akurat czytalem rowniez inna wersje jak sie to wszystko odbylo). Uznajmy jednak ze lobby LGBT tak przestraszylo psychiatrow ze przeglosowali usuniecie homoseksualizmu z listy zaburzen i nie mialo to tak naprawde racjonalnych opartych na badaniach podstaw.
Przeprowadzmy krotki logiczny eksperyment.
Wszystko to odbylo sie 45 lat temu. Od tamtej pory mialo miejsca piec wiekszych modyfikacji klasyfikacji zaburzej psychicznych. Ostatnia w 2013 roku.
Pomimo tego ta decyzja nie zostala zrewidowana i homoseksualizm nie wrocil na liste.
Oficjalne stanowisko APA niezmiennie jest takie ze homoseksualizm nie jest zaburzeniem co potwierdzaja liczne badania na ten temat.

Wiem ze w zasadzie uprzedzajac moje pytanie wyjasniasz powod takiego stanu rzeczy troche nizej:
Cement pisze:Jeśli uważasz, że środowisko akademickie nie ma mocnego biasu w lewą stronę i jest ideologicznie neutralna, to jesteś ogromnie naiwny. Oczywiście, że takie jest oficjalne stanowisko zdominowanej przez lewicę politpoprawnej akademii i jakiekolwiek badania nie przyjmujące tego dogmatu w swojej metodologii byłyby w najlepszym razie atakowane a priori, a zapewne nie otrzymałyby finansowania (podobna sytuacja występuje w przypadku kreacjonistów, wyrzucanych poza nawias społeczności akademickich a priori, bez możliwości zaprezentowania swoich argumentów, z powodu poddawania w wątpliwość dogmatu ewolucji).
Wracajac jednak do naszego malego logicznego eksperymentu
Jestes w stanie wyjasnic nam wszystkim bez uciekania sie do wplywu poteznego lobby LGBT lub przezartego lewackim zepsuciem srodowiska akademickiego czy innych nieweryfikowalnych twierdzen dlaczego tak sie dzieje? Dlaczego homoseksualizm nie wrocil na liste.
A moze odpowiedz jest prosta tylko ze absolutnie dla Ciebie nie do przyjecia?
Cement pisze:Homoseksualiści statystycznie częściej popełniają samobójstwa.
Oczywiście lewicowa propaganda zrzuca to na wrednych konserwatystów wykluczających społecznie homoseksualistów. W przypadku każdej innej grupy o specyficznym stylu życia gdzie występuje wysoki wskaźnik samobójstw, kierunek badań poszedłby w kierunku sprawdzenia, czy nie ma czegoś w specyficznym zachowaniu tej grupy i w tym stylu życia co powoduje taki stan rzeczy. Ale dla progresywistów taka hipoteza nie może nawet być rozważana, bo to niepoprawne politycznie.
Twierdzisz ze ostracyzm dyskryminacja poczucie wyobcowania wystawienie na agresje werbalna lub/i przemoc fizyczna stala rozciagnieta w czasie nie ma to wplywu?
Cement pisze:Zrzucają więc wszystko na "homofobię", i to w sytuacji, gdzie na zachodzie środowiska LGBT są wspierane propagandą medialną a jakakolwiek ich krytyka jest niedopuszczana w mainstreamowej narracji, a w większości zachodnich krajów poparcie dla "małżeństw" homoseksualnych wynosi 70-85%.
Fantastyczne warunki do bycia homo. Moze wyjedz na wies i pozyj tam troche udajac ze jestes gejem? Sa wakacje przeprowadz taki eksperymet i podziel sie wynikami. Gdybys jednak zlapal dola to ogladaj mainstermowe stacje telewizyjne ktore beda Cie pocieszac ze wszystko z Toba w porzadku a do poduszki czytaj krzepiace statystyki rosnacego poparcia dla malzenstw homoseksualnych w zachodniej Europie.
Cement pisze:Ba, już we wspomnianej ankiecie członków APA z 1977 r. zdecydowana większość stwierdziła, że problemy homoseksualistów mają większy związek z ich zaburzeniami aniżeli stygmatyzacją społeczną.
Teraz koronnym argumentem bedzie anonimowa ankieta z 1977 roku przeprowadzona wsrod paru starszych uprzedzonych panow. Naprawde musisz wywlekac anonimowe ankiety czy odkopywac antropologow sprzed 100 lat? Nie ma czegos aktualnego?
Cement pisze:Z badań na ten temat wiemy też, że w krajach, gdzie lewacka propaganda jeszcze nie zawładnęła do końca mainstreamem i nie narzuciła swojej narracji (m.in. Włochy, Węgry, Polska, Łotwa), duża część lekarzy wciąż uważa homoseksualizm za zaburzenie, tak więc ponad 40 lat po decyzji APA nadal nie ma w tym zakresie konsensusu, mimo ogromnych wysiłków lewackiej propagandy.
Ty powiesz ze te kraje daja odpor lewackiej propagandzie ja napisze ze jest to wynikiem wciaz zabobonnego niewyedukowanego spoleczenstwa bojacej sie i zamkniete na odmiennosc ktore jest osadzone w tradycji czesto nieprzystajacej do realiow wspolczesnego swiata.
Cement pisze:Jeśli wyrywasz moje wypowiedzi z kontekstu i cytujesz tylko pierwszą część zdania, usuwając jego dalszą część i argumentację (popularnie takie działanie nazywa się manipulacją, ale w dyskusji z progresywistami mnie to nie dziwi), to trudno się dziwić, że tak trudno przychodzi Ci sformułowanie sensownej wypowiedzi odpowiadającej na to, co piszę.
Nie chodzilo o argumentacje tylko o narracje i sformulowania ktore uzywasz. Twoje przekonanie ze za wszystkim co zle na tym swiecie stoi albo lewacka propaganda tloczona przez potezne lobby LGBT albo islamscy fundamentalisci od niepismiennego handlarza. Gdybys wydrukowal te swoje posty i zaniosl do przeczytania psychiatrze to nie jestem calkowicie pewny czy by Cie wypuscil z pokoju.

Do bardzo ciekawego postu Kluchmana dodam jeszcze takie spostrzezenie ze nie trzeba sie cofac w zbyt odlegle czasy zeby zauwazyc iz posiadanie obojga rodzicow to byl raczej luksus niz regula. Choroby wojny czy glod (to jest prawdziwy problem wspolczesnego swiata i jego wielki wyrzut sumienia a nie jacys homoseksualisci) odpowiadaly za to ze wiele dzieci musialo wychowywac sie bez ojca matki lub w ogole bez rodzicow.

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18261
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2266
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 23 lip 2018, 20:10

Potężne lobby LGBT to ty szanuj, a nie się naśmiewasz. Zrobiłem krótki rekonesans.

Czy wiedziałeś, że Mister Gay Europe 2018 (to coś jak wybory Miss, tylko wybiera się najfajniejszego geja w Europie) odbędzie się w Polsce (Warszawa, Wrocław, Poznań) w dniach od 4 do 12 sierpnia? To już niebawem. Ja aż do teraz nie wiedziałem, ale "prawicowe" portale pisały o tym już dawno temu. Dla niektórych naszych forumowych kolegów sama myśl o tym wydarzeniu musi być prawdziwą traumą.

http://www.mrgayeurope.com/
Mr Gay Europe 2018 will be held in Poland from 4 – 12 August 2018. This is said to be the biggest international LGBT event produced in Poland ever.

– By organizing Mr Gay Europe 2018 in Poland we want to send a message to the gay community in Europe; that we need to stand shoulder to shoulder and support our brothers and sisters all over the continent, MGE President Tore Aasheim says.

The delegates will participate in different challenges, seminars, meetings and events throughout the finale that will be organized on different locations around Poland.

This will be a great opportunity for delegates to learn about Polish traditions, customs, culture and politics.

– To be asked to organize such a prestigious and large LGBT event in Poland is a great honor. I want to thank the whole team of Mr Gay Europe for their trust and support. We will do our best to make the competition a success, says the national Director of Mr Gay Poland Pawel Zabilski.
Zdajesz sobie sprawę, jakie trzeba mieć wpływy, by zorganizować taką imprezę w Polsce i to jeszcze przy obecnej "prawicowej" władzy?

Gdybyś się jeszcze naczytał takich artykułów jak np. te niżej (a to wszystko względne świeżynki znalezione w chwilę) to też być uwierzył w siłę lobby LGBT.

https://www.pch24.pl/ukraina-pod-napore ... 060,i.html
https://wolnosc24.pl/2017/06/18/nachaln ... obacz-kto/
http://www.fronda.pl/a/drukarz-przegryw ... 11317.html
http://prawy.pl/39583-znak-pokoju-czy-z ... obby-lgbt/

Już nie będę przytaczać co ciekawszych fragmentów. Chodzi, jak sam kilka razy podkreślałeś, o narrację. A wiedziałeś, że lobby LGBT jest tak potężne, że Scarlett Johansson pod jego presją zrezygnowała z roli w filmie?

https://dorzeczy.pl/swiat/70586/Scarlet ... -LGBT.html

Lobby gejowskie było nawet w Watykanie, ale Benedykt sobie "poradził":

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/art ... wskie.html

Poza Watykanem jego wpływy w Kościele są jednak nie do zignorowania:

http://telewizjarepublika.pl/abp-hoser- ... 38953.html
https://wpolityce.pl/kosciol/353824-kam ... zagrozenia

"Wszyscy najgroźniejsi amerykańscy zabójcy byli gejami" (niektóre fragmenty artykułu brzmią dziwnie znajomo):

http://www.fronda.pl/a/teluk-gejowskie- ... 78322.html

Więc sam widzisz, że to lobby jest naprawdę potężne i nie można go bagatelizować.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 lip 2018, 21:34

Kluchman pisze:Nie wiem na jakiej podstawie rościsz sobie prawo do decydowania o tym, co jest "zgodne z psychiką i predyspozycjami" kobiet.

Nie roszczę sobie do niczego praw, wskazuję po prostu na biologiczne uwarunkowania. Dla lewaków jest to oczywiście nie do przyjęcia, bo nie dopuszczają możliwości, że między kobietami a mężczyznami istnieją różnice wynikające z uwarunkowań psychologicznych. Na to właśnie wskazał James Damore w swoim dokumencie przygotowanym i rozpropagowanym w Google, obficie dokumentując to wynikami badań naukowych i został za to wyrzucony z Google. Naukowo udowodnione fakty nie miały znaczenia - tak działa lewactwo (Google jako korporacja jest nim przesiąknięta). Podobnie jest w przypadku Jordana Petersona, który m.in. za stwierdzanie oczywistych faktów na temat różnic między kobietami a mężczyznami jest wściekle atakowany przez lewactwo.

Kobiety są bardziej zainteresowane ludźmi aniżeli zagadnieniami, ponadto myślą w sposób bardziej emocjonalny - cechy te dają im lepsze predyspozycje do zajmowania się dziećmi. Równocześnie, kobiety bardziej dążą do kompromisu i są mniej asertywne niż mężczyźni, trudniej im więc negocjować w warunkach stresu czy też piąć się po kolejnych szczeblach karier w firmach. Kobiety mają też mniejszą odporność na stres i większą podatność na neurotyzm, przez co mają gorsze predyspozycje do wykonywania prac w których pojawiają się sytuacje wywołujące wysoki poziom stresu (a więc duża część obecnego rynku pracy).
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/ful ... 10.00320.x

Statystycznie kobiety mają więc gorsze aniżeli mężczyźni predyspozycje do pracy zarobkowej, i lepsze predyspozycje do zajmowania się dziećmi i rodziną. Tradycyjne role płciowe i tradycyjny model małżeństwa to właśnie odzwierciedlały, będąc w zgodzie z biologią.
Kluchman pisze:To, że przez wiele lat mężczyźni zdominowali władzę i politykę w Europie
Nie bez powodu, bo mają do tego lepsze predyspozycje aniżeli kobiety - patrz wyżej. Z kolei kobiety mają lepsze predyspozycje w innych dziedzinach życia, zwłaszcza jeśli chodzi o życie rodzinne.
Kluchman pisze:nie oznacza wcale, że kobiety wcale nie chciały uczestniczyć w życiu społecznym.
A czym, jak nie uczestniczeniem w życiu społecznym jest wychowywanie i kształtowanie nowych pokoleń poprzez wychowywanie dzieci i zajmowanie się rodziną? To jedno z najbardziej odpowiedzialnych zadań w społeczeństwie. Rodzina jest podstawową jednostką społeczną, i od jej funkcjonowania zależy sukces społeczeństwa. Jak słusznie napisał Chesterton, jednym z największych kłamstw feminizmu było wmówienie kobietom, że bycie pomocą dla męża to niewolnictwo, a bycie niewolnikiem pracodawcy to wyzwolenie. Co się tyczy typowo męskich zajęć, w historii chrześcijańskiej Europy nie brakowało kobiet z predyspozycjami do tego które takie role spełniały, ale statystycznie jest to mniejszość kobiet.

Zresztą, jak już pisałem, w krajach o największym stopniu "wolności" kobiet, kobiety mając wolny wybór same wybierają życie i zawody zgodne z tradycyjnymi rolami płciowymi, nie zaś ścieżkę życia agresywnie propagowaną przez feminizm. Kobiety same najlepiej potwierdzają więc to, o czym piszę.
https://theculturetrip.com/europe/swede ... o-science/
1. Wychowywanie dzieci przez kobiety bez żadnego udziału mężczyzn. Celowo nie piszę tutaj o ojcach i matkach, bo miało to charakter grupowy. Gdy dziecko nabierało pewnej samodzielności, wzorce czerpało od rówieśników i starszych dzieci.
2. Odbieranie dzieci od rodziców w dość młodym wieku i wychowywanie państwowe, często bardzo trudne i angażujące fizycznie oraz emocjonalnie.
3. Poddawanie dzieci bardzo wysokiej dyscyplinie i bezwzględnemu autorytetowi ojca wliczając dyscyplinę i siłę fizyczną, gdzie matki nie miały żadnej władzy decyzyjnej.
4. Traktowanie dzieci jak "mniejszych i słabszych" dorosłych ze wszelkimi tego implikacjami.
5. Branie ślubów już w wieku 12 lat.
6. Wysyłanie dzieci do szkół, gdzie były przez lata kształtowane niemal bez udziału rodziców.
7. Angażowanie dzieci do pracy w polu, u rzemieślników, w końcu też w kopalniach i fabrykach.
8. Wychowywanie dzieci przez zatrudnionych do tego opiekunów i nauczycieli ze stosunkowo niewielkim udziałem rodziców.
Nie wiem jak wysmażyłeś tę listę, bo jest to miszmasz na który składają się elementy w różnych okresach historii i różnych kulturach. Np. oddanie dzieci państwowemu systemowi edukacji ograniczającego wpływ rodziców na wychowanie dziecka jest zjawiskiem, które jest plagą współczesnych czasów, gdzie dzieci są zmuszane do uczęszczania do szkół w coraz młodszym wieku, gdzie są indoktrynowane programami nauczania zgodnymi z lewicową ideologią dominującą w Europie. Inne elementy które wymieniłeś są jak najbardziej pozytywne (kary cielesne mają swoje właściwe miejsce w wychowaniu dziecka, a mocny autorytet ojca jako głowy rodziny jest konieczny do jej prawidłowego funkcjonowania). Angażowanie dzieci do pracy często było konieczne dla przetrwania rodziny i dawało dzieciom umiejętności do przejęcia gospodarstw/warsztatów/działalności pozwalających im później utrzymać się i założyć własne rodziny.
Model,w którym matka siedzi w domu, w żaden sposób nie pracuje i zajmuje się dziećmi aż do ich wieku nastoletniego nie jest niczym tradycyjnym. To wynalazek stosunkowo świeżej daty i obecnie w wielu krajach niemal porzucony. Jeśli dodać do tego wzorzec obu płci, o który tak apelujesz i troszczysz się w tej dyskusji, to w obecnym rozumieniu nie było go praktycznie nigdy aż do czasów całkiem współczesnych.
Wybacz, ale piszesz takie bzdury, że głowa może rozboleć. Model rodziny w którym matka zajmuje się dziećmi i domowym ogniskiem, a ojciec pracą i zaspokajaniem potrzeb rodziny funkcjonował już od starożytności, i był podstawą sukcesu Cesarstwa Rzymskiego. Kobieta zajmowała się dziećmi we wczesnych latach ich życia (potomstwo miało status dziecka aż do wieku nastoletniego, chłopcy nieco dłużej), dziewczynki były przygotowywane do ról matek i żon od wczesnych lat życia. Z kolei ojciec posiadał zarówno społeczny, jak i prawny autorytet potrzebny do wychowania dziecka i wprowadzenia go w dorosłe życie. Dalej, w średniowiecznej Europie dzieci w przeważającej większości mieszkały z rodzicami i dorastały w dużej rodzinie, choć czasem rolę wychowawcy przejmowało od rodziców starsze rodzeństwo ze względu na stosunkowo wysoką śmiertelność w tym okresie. Także i w tym okresie kobiety były przygotowywane do roli żon i matek, do których mają szczególne predyspozycje, wspomagane nauczaniem doświadczonych starszych kobiet. Na tym została zbudowana cywilizacja europejska, to właśnie w starożytności i średniowieczu Europa osiągnęła szczyt rozwoju duchowego i kulturowego - to znamienne, że dziś, mimo postępu technologicznego, nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiego sukcesu cywilizacyjnego jak tamte generacje. Obecnie cywilizacja europejska jest demontowana przez lewaków, których działania owocują spadającą dzietnością, częstotliwością rozwodów na poziomie 40-50%, coraz mniejszą liczbą stabilnych rodzin, powszechnym upadkiem kultury i rozwiązłością seksualną oraz stopniowym ustępowaniem Europy przed naporem islamu.

Znaczenie rodziny dla cywilizacji europejskiej opartej na wartościach judeo-chrześcijańskich doskonale rozumiał Karol Marks - jednym z jego kluczowych postulatów była konieczność zniesienia małżeństwa i rodziny. Wiedział, że instytucje te stanowią podstawę europejskiego społeczeństwa a zarazem przeszkodę w próbie wprowadzenia w życie jego chorych idei.
Chyba, że za takie wzorce uznamy pozbawianie dzieci dzieciństwa w jego obecnym rozumieniu, ale za to ich przebywanie w pełnej i "normalnej" rodzinie bez względu na rzeczywistą rolę społeczną, gdzie dzieci wykorzystywano po prostu do pracy. Nikt przy tym nie twierdził, że jest to złe i tworzy niewłaściwe wzorce i zagraża rozwojowi psychicznemu dziecka. Pomimo takich jak wymienione wyżej i innych ciekawych praktyk wychowawczych gatunek ludzki przetrwał i wciąż ma się całkiem dobrze.
Dzieciństwo w obecnym rozumieniu i stanie naszej kultury to nic innego jak kilkunastoletnia indoktrynacja dziecka w państwowej szkole, nie przygotowująca go w odpowiedni sposób do dorosłego życia i nie kształtująca cech koniecznych później do założenia prawidłowo funkcjonującej rodziny. Tak więc, owszem - "dzieciństwo" w jego obecnym rozumieniu jest problemem a nie postępem, a stopniowe wprowadzanie nastolatków na rynek pracy, jeśli przeprowadzane prawidłowo, nie jest niczym złym, podobnie jak pomaganie przez młodsze dzieci rodzicom w pracy i utrzymywaniu domu. Gatunek ludzki nie przetrwał więc "pomimo" tych praktyk, bo - odpowiednio stosowane - mogą one być bardzo pozytywne.
Wychowywanie przez "dwóch ojców" lub "dwie matki" we współczesnych cieplarnianych warunkach to przy tym drobiazg, o ile tylko konserwatyści zdołają powstrzymać się od ostracyzmu.
Wychowywanie dziecka przed dwie matki lub dwóch ojców oznacza brak albo żeńskiego, albo męskiego wzorca w kluczowych dla kształtowania się dzieci latach życia. Do czego taki brak prowadzi, widzimy w przypadku dzieci samotnych matek - znacznie częściej popadają one w konflikty z prawem i sprawiają więcej problemów wychowawczych w szkole (brak męskiego autorytetu koniecznego do prawidłowego rozwoju społecznego). W porównaniu z tym wpływ jakiegokolwiek ostracyzmu ze strony konserwatystów (którzy zostali zresztą praktycznie wyeliminowani z debaty publicznej na Zachodzie) jest praktycznie żaden.
Warto podkreślić, że rodzice stanowią tylko niewielką część środowiska dziecka, a większość wzorców czerpie ono od rówieśników, z którymi już w pewnym niezbyt zaawansowanym wieku spędza dużo więcej czasu niż z rodzicami.
Co oczywiście jest negatywnym zjawiskiem, spowodowanym skoszarowaniem dzieci od coraz młodszych lat w państwowych centrach indoktrynacyjnych nazywanych szkołami. M.in. dlatego trzeba przywrócić tradycyjny model rodziny.
Kluchman pisze: To właściwie niczego nie dowodzi, ponieważ monogamiczne małżeństwa bezwzględnie obowiązują w niemal wszystkich krajach świata. Wyjątki stanowi część krajów afrykańskich i południowej Azji. Trudno zatem, by wnioski z tej niezwykle wnikliwej pracy pana Unwina mogły być inne.
W historii ludzkości nie zawsze tak było, a badania Unwina nie dotyczyły jedynie czasów obecnych.
Kluchman pisze:Chciałbym tylko skromnie zwrócić uwagę, że korelacja nie jest tym samym, co determinizm.
Nie jest, ale w tym wypadku mamy jedno i drugie. Unwin nie ograniczył się do zaobserwowania korelacji, ale i wykazał, że to właśnie monogamiczne małżeństwo stanowi podstawę sukcesu cywilizacyjnego, tworzy bowiem stabilną jednostkę społeczną jaką jest rodzina oparta na monogamicznym małżeństwie, i ta właśnie stabilność pozwala społeczeństwom skierować energię w inne kierunki - rozwój kulturalny, artystyczny, ekonomiczny, militarny, etc. Zaobserwował też związek pomiędzy liberalizowaniem standardów seksualnych a stopniowym upadkiem społeczeństw.
Kluchman pisze:Nie wiem w sumie, dlaczego za autorytet w tej kwestii uznałeś akurat antropologa zmarłego 80 lat temu. Nowszych prac z takimi tezami nie było?
Rozpoczynał on swoje badania starając się udowodnić tezę wprost przeciwną, ale wyniki badań zmusiły go do zmiany pozycji, co wskazuje na obiektywizm jego podejścia. Wykładał przy tym w Oxford i Cambridge(w czasach, kiedy te słynne uczelnie nie były jeszcze bastionami lewactwa.
Kluchman pisze:Jak już wykazałem TUTAJ jest to nieprawda,
Toś pojechał - podajesz mi artykuły z Journal of GLBT Family Studies jako obiektywne i wiarygodne źródło :rotfl:.
Kluchman pisze:Gdyby ten wzorzec męski i kobiecy były tak niezbędne, to cywilizacja człowieka dawno by upadła (patrz wyżej).
Bzdury napisałeś, bo to właśnie było standardem w historii starożytnej i średniowiecznej Europy, a także i dużo później.
Kluchman pisze:Znowu podajesz bez żadnych dowodów swoje twierdzenia o rzekomej "przemocy" do czego ogólnie trudno się odnieść, bo jest to po prostu manipulacja i kłamstwo. Co do niższej stabilności związków homoseksualnych to jest to całkowicie normalne. "Tradycyjne" związki po ich sformalizowaniu stają się stabilniejsze dzięki takim aspektom jak: wzajemna zależność ekonomiczna, kredyty hipoteczne, dzieci, konieczność postępowania sądowego w przypadku rozstania, brak alternatywy w postaci innych partnerów (zwłaszcza na wsi). To są czynniki, które utrzymują związki w dużo większym stopniu niż jakiekolwiek inne. Mimo to stosunek rozwodów do małżeństw w Polsce wynosi około 1/3, a w miastach ponad 40%. W Skandynawii ponad 40% małżeństw kończy się rozwodem. O związkach nieformalnych nie ma co pisać, bo raczej niewiele jest par, dla których mąż/żona są pierwszym partnerem.
Przyznajesz więc, że jest to normalne, ale z tego wynika, że oddanie dziecka parze homoseksualnej naraża je na większe ryzyko życia w rozbitej "rodzinie" (oczywiście odmawiam tego miana dwóm gejom lub lesbijkom z dzieckiem), emocjonalnej traumie związanej z rozwodem, wykorzystywaniem w związanych z tym rozgrywkach, etc. To, co piszesz o wysokim wskaźniku rozwodów wśród małżeństw jest oczywiście prawdą, ale jest to właśnie efektem działań lewaków dążących do demontażu instytucji małżeństwa (prowadzenie rozwodów bez orzekania o winie, zmiany w prawach rozwodowych faworyzujące kobiety i dające im dodatkową motywację do rozwodu), a nie standardem w historii Europy.

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18261
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2266
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 24 lip 2018, 20:57

Cement pisze:
Aby nie ciągnąć nadmiernie tej dyskusji, bo nie mam na to niestety czasu, odniosę się tylko do niektórych fragmentów, a w praktyce do dwóch zagadnień, które właściwie nie mają już nic wspólnego z problemem wyjściowym, a więc homoseksualistami i ich prawem do adopcji dzieci. W punktach:

1. To jest oczywiste, że pomiędzy kobietami i mężczyznami występują biologiczne różnice, również w budowie mózgu. Jednak przenoszenie średnich statystycznych różnic dla całej populacji na indywidualną sytuację każdej kobiety z osobna może być nie tylko niewłaściwe, ale też niesprawiedliwe, a nawet krzywdzące. Dotyczy to zresztą obu płci, bo osobowości są niezwykle zróżnicowane. Nie trzeba daleko ani długo szukać przykładów, by wykazać, że kobiety potrafią świetnie odnaleźć się czy to w nauce, czy w przeróżnych branżach biznesu. Stąd jestem przekonany, że miażdżąca większość kobiet, gdybyś im oznajmił, że powinny przyjąć "tradycyjne" role w społeczeństwie i w związku z tym: przez znaczną część swojego życia siedzieć w domu i wychowywać dzieci, być "pomocą dla męża" i w praktyce tak zwaną kurą domową, nie mieć ambicji do zajmowania się "męskimi" zajęciami jak nauki techniczne i władza, ewentualnie podjąć się typowo "kobiecej" pracy, ale najlepiej po odchowaniu dzieci, to twoja egzystencja mogłaby przy niektórych reakcjach być poważnie zagrożona. Z mojej perspektywy taka "tradycyjna" kobieta w żadnym stopniu nie jest atrakcyjną partnerką, ale mamy pewnie inne nastawienie. Chciałbym więc zapytać, czy to tylko teoretyzowanie, czy faktycznie zamierzasz w ten sposób ograniczać swoją żonę?

2. Można oczywiście dyskutować o tym, w jaki sposób powinien być skonstruowany system edukacji i jaki powinien być program nauczania, bo jest zupełnie oczywiste, że obecna szkoła nie nadąża za postępem wiedzy w psychologii i neuronaukach, przez co stosowane metody edukacji są przestarzałe. Mam jednak wrażenie, że ty negujesz zasadność istnienia szkoły jako takiej, będącej "ośrodkiem indoktrynacji" (pomińmy dyskusję, że to określenie lepiej pasuje do innej instytucji, której interesom służy społeczeństwo słabo wykształcone). Nie masz też nic przeciwko wysyłaniu nastolatków do pracy, zapewne masowo. Z góry pozwolę sobie założyć, że nauka w domu przez rodziców może być w dłuższym okresie nieefektywna i niewystarczająca z powodu ich częstych braków w wiedzy z wielu dziedzin, braku wiedzy pedagogicznej i wielu innych czynników. Pozwolę sobie też założyć, że wykształcenie jest pozytywnie powiązane z dobrobytem społeczeństwa, na co wskazuje wiele raportów. Chciałbym więc zapytać, w jaki sposób według ciebie powinna być zorganizowana edukacja dzieci i młodzieży?

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7933
Rejestracja: 01 cze 2004, 10:04
Reputacja: 466

Parada Równości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kaczy » 30 lip 2018, 13:50

Ojj, jakie to słodkie :love:


ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”