Na chwilę przed golem na 1:0 Kun leżał chwilę w polu karnym pod odepchnięciu przez VVD. Oczywiście za takie odepchnięcie 9 na 10 sędziów karnego nie podyktuje, ale już sędzia z meczu Liverpool-Arsenal podytowałby - ponieważ dokładnie za takie samo odepchnięcie dał Liverpoolowie karnego na 5:1. Zatem, przy innym arbitrze, City prowadziłoby 1:0 po, uwaga, BŁĘDZIE VIRGILA VAN DIJKA - bo ściagnięcie napastnika ręką do ziemi w własnym polu karnym to danie sędziemu pretekstu do podyktowania rzutu karnego. Czy wówczas twoja ocena meczu byłaby taka sama? Podbnie mecz z Napoli w LM, Liverpoolu nie byłoby już dziś w Lidze Mistrzów gdyby sędzia inaczej zinterpretował BŁĄD VIRGILA VAN DIJKA, jakbym był brutalny i niepotrzebny faul na własnej połowie. Dlaczego więc robisz z VVD Boga a z Loverna przyczynę każdego niepowodzenia, skoro temu pierwszemu błędy też się zdażają tylko ma póki co więcej szczęścia.masacra pisze:Ja nie wiem, cos mi zdaje sie zarzuczasz, a potem sumujesz swoje tezy dokłądnie tak jak ja to podsumowałem strone czy dwie wczesniej. Futbol to istotnie gra błedów i Liverpool popełnił ich wiecej. A ze niemal wszytskie, a napewno wszytskie kluczowe błedy popełnił jeden człowiek, to czemmu sie dziwisz, ze kibic Liverpool sprowadza to do tego jednego człowieka?
Przypomnę jeszcze gol Lacazette w pierwszym meczu Arsenal-Liverpool, który padł po tym jak VAN DIJK ZGUBIŁ KRYCIE (gdyby nie to, mielibyście dziś o 2pkt więcej) - a ty próbowałeś udowodnić że ten gol jest winą każdego, tylko nie VVD. Nie piszę tego wszystkiego żeby umniejszyć Holendrowi - bo sam uważam go w tym momencie za najlepszego obrońcę w lidze który niesamowicie mi imponuje. Piszę to żeby pokazać ci że błędy zdarzają się każdemu, a ty zupełnie nieobiektywnie błędów jednych bronisz bądź nie zauważasz, zaś błędy Loverena pogrubiasz i zauważasz podwójnie, robiąc z nich przyczynę wszystkich niepowodzeń.



