Copa Libertadores - Strona 36

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 06 lut 2019, 0:13

II runda kwalifikacyjna, pierwszy mecz

Danubio - Atletico Mineiro 2:2 (F. Rodriguez 45+2' Felipe 80' - Ricardo Oliveira 29' 77')
W meczu na Jardines del Hipodromo w Montevideo spotkała się trzecia drużyna ubiegłorocznej urugwajskiej Apertury z szóstą drużyną brazylijskiej Serie A. W drużynie gości gra kilka znanych nazwisk, m.in. 38-letni już były Milanista Ricardo Oliveira, a w bramce były reprezentant Brazylii Victor, który wygrał Copa Libertadores z Atletico Mineiro w 2013 r. Początek meczu należał do gości - strzał bardzo aktywnego w tym meczu Kolumbijczyka Yimmi'ego Chary obronił Federico Cristoforo, a po rzucie rożnym bramkarz Danubio wyjął strzał głową Revera. Z czasem Danubio grało coraz lepiej, oddalając grę od własnej bramki i przejmując inicjatywę. W 19 min. groźnie strzelał Sergio Felipe, a w 27 min. po wrzutce z rzutu wolnego Federico Rodriguez główkował minimalnie obok bramki. Kiedy gra Danubio zaczynała się zazębiać i wydawało się, że to gospodarze są bliżsi zdobycia gola, Atletico Mineiro wyprowadziło zabójczą kontrę - Juan Cazares zagrał prostopadłe podanie do weterana Ricardo Oliveiry (na powtórkach wydawało się, że były piłkarz Milanu i Realu Betis mógł być na spalonym), który w sytuacji sam na sam skutecznie uderzył między nogami Cristoforo. Po objęciu prowadzenia gościom grało się łatwiej i mogli zdobyć kolejnego gola - w 35 min. po dośrodkowaniu Fabio Santosa z lewego skrzydła Cazares z bliska główkował, ale Cristoforo obronił nogą. Tym razem miała miejsce odwrotna sytuacja, to goście zdawali się bliżsi zdobycia gola, ale w doliczonym czasie gry trafiło Danubio - świetną akcję prawym sektorem boiska wykończył Federico Rodriguez i mimo wysiłków obrońców oraz Victora zdobył gola. Początek 2. połowy należał do Danubio - gospodarze przejęli inicjatywę, seryjnie wykonywali kornery pod bramką Victora, ale niewiele z tego wynikało. Ricardo Oliveira miał w przeciągu minuty dwie szanse na zdobycie gola - najpierw przegrał pojedynek sam na sam z Cristoforo, a chwilę później urugwajski bramkarz barkiem obronił strzał doświadczonego Brazylijczyka po rzucie rożnym. Danubio nadal atakowało, w 60 min. po dobrej akcji z klepki Denis Oliveira nie zdołał pokonać Victora. W 77 min. pokazujący świetne przygotowanie fizyczne mimo 38 lat Ricardo Oliveira po dośrodkowaniu z prawego skrzydła głową posłał piłkę do siatki przy prawym słupku. Odpowiedź Danubio była natychmiastowa - po centrze Sosy z lewego skrzydła Sergio Felipe mocną główką pod poprzeczkę wyrównał. Końcówka była dramatyczna - Urugwajczycy poczuli krew i atakowali, a Atletico Mineiro miało rzut wolny pośredni z kilku metrów przed bramką Cristoforo. Wynik, który stawia w lepszej sytuacji przed rewanżem brazylijski zespół, nie uległ już jednak zmianie.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 11 mar 2019, 17:20

Za nami pierwsze mecze fazy grupowej Copa Libertadores 2019. Najciekawiej było w szalonym meczu grupy C - chilijskie Universidad de Concepcion pokonało 5:4 Sporting Cristal Lima, cztery gole dla ubiegłorocznych wicemistrzów Chile zdobył mający za sobą występy w reprezentacji kraju napastnik Patricio Rubio. Po trwającej trzy sezony przerwie do fazy grupowej najważniejszych rozgrywek Ameryki Południowej powrócił argentyński Huracan, ale rozpoczął od porażki 0:1 z Cruzeiro. Broniące tytułu River Plate tylko zremisowało 1:1 w Limie z Alianzą - remis dla ubiegłorocznych zdobywców Copa Libertadores uratował w doliczonym czasie gry młody Cristian Ferreira. Dla Cerro Porteno nadal strzela Diego Churin, tym razem zapewnił swojej drużynie bardzo cenne wyjazdowe zwycięstwo 1:0 nad Atletico Mineiro.

W tym tygodniu czekają nas kolejne mecze. W grupie H ciekawie zapowiada się rywalizacja Gremio z paragwajskim Libertad, które w pierwszym meczu rozbiło u siebie mistrza Chile Universidad Catolica 4:1. Ciekawie może być także w meczu grupy E Nacional Montevideo - Atletico Mineiro, gdzie goście po wspomnianym falstarcie przeciwko Cerro Porteno nie będą mogli pozwolić sobie na porażkę.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 13 mar 2019, 1:14

Grupa G

Boca Juniors - Deportes Tolima 3:0 (Perez 48'-sam., Benedetto 56' Zarate 60')
Po zwycięstwie w pierwszej kolejce nad Atletico Paranense drużyna z kolumbijskiej Tolimy przyjechała do jaskini lwa, na La Bombonera. Goście szybko pokazali, że nie zamierzają ograniczać się do bronienia remisu - już w 3 min. wyprowadzili świetną kontrę, ustawiony na szpicy Marco Perez dograł z prawego skrzydła w pole karne do Omara Albornoza, który w stuprocentowej sytuacji uderzył z półobrotu obok bramki. W 9 min. po rzucie rożnym i nieudolnej próbie interwencji obrońców strzelał Danovis Banguero (autor jedynego gola w meczu z Paranense), piłka otarła się o słupek bramki gospodarzy. Mimo ciężkiej artylerii w ofensywie (w Boca nadal grają Benedetto i Zarate, od pierwszej minuty zagrał też Carlos Tevez) oraz prób stosowania wysokiego pressingu piłkarze Boca Juniors długo nie potrafili sobie stworzyć tak klarownych sytuacji bramkowych. Dopiero w 39 min. Sebastian Villa przedarł się prawym skrzydłem i wyłożył piłkę Dario Benedetto, który z linii pola karnego uderzył w sam środek bramki, w dobrze ustawionego Alvaro Montero. Ogólnie rzecz biorąc pierwsza połowa była dość wyrównana, żadna z drużyn nie osiągnęła wyraźnej dominacji. 2. połowa należała już do Boca – już w 48 min. po ostrej centrze z rzutu wolnego Marco Perez głową skierował piłkę do własnej siatki. W 56 min. po dośrodkowaniu Emmanuela Masa na 2:0 podwyższył Benedetto (Alvaro Montero wygarnął piłkę, ale już zza linii bramkowej). Kilka minut później piłkarze Boca przeprowadzili podręcznikową wręcz kontrę, wykończoną nie do obrony przez Mauro Zarate. Te trzy szybkie ciosy zakończyły emocje w tym meczu. Inicjatywa nadal była po stronie Boca, choć piłkarze z Tolimy próbowali od czasu do czasu atakować, głównie skrzydłami (nadal harował grający w Deportes Tolima od lat Omar Albornoz). Dzięki zwycięstwu Boca Juniors obejmują prowadzenie w grupie G.

W równolegle rozgrywanym meczu grupy F Palmeiras pewnie pokonało peruwiański Melgar 3:0 (pierwszego gola zdobył doskonale znany europejskim kibicom Felipe Melo), i prowadzi w tabeli z kompletem punktów.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 15 mar 2019, 5:00

Grupa B

Emelec - Huracan 0:0
Po domowej porażce z Cruzeiro powracający po trzyletniej do fazy grupowej Copa Libertadores Huracan nie mógł sobie pozwolić na przegraną w ekwadorskim Guayaquil. Na boisku pojawiło się kilka znanych nazwisk - w barwach Huracan Lucas Barrios, niegdyś snajper Borussii Dortmund, oraz bramkarz Antony Silva, wielokrotny reprezentant Paragwaju, z kolei w 2. Połowie w barwach Emelec pojawił się weteran Marcos Mondaini, którego pamiętam z gry w Emelec jeszcze w 2012 r. (pierwsza edycja Copa Libertadores jaką oglądałem). W dość wyrównanej 1. połowie argentyński zespół dotrzymywał kroku rywalom, nie dając się zdominować, miał też swoje szanse. W 7 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wbiegający stoper Mancinelli główkował nad bramką. Trzy minuty później po fatalnej stracie obrońcy przed własnym polem karnym w dobrej sytuacji znalazł się Israel Damonte, jednak jego strzał obronił Esteban Dreer. W 25 min. z dystansu kąśliwie uderzył Andres Roa, ale Dreer zdołał sparować piłkę. Emelec był częściej przy piłce, ale niewiele z tego wynikało, gospodarzom brakowało ostatniego podania. Po przerwie nadal groźniejszy był Huracan, mimo prób stosowania wysokiego pressingu przed Emelec. W 61 min. Roa w dobrej pozycji w polu karnym uderzył nad bramką, a w 65 min. po kolejnym groźnym uderzeniu z dystansu piłka po rykoszecie poszybowała nad poprzeczką. Gospodarze odpowiedzieli dobrze rozegraną szybką kontrą, którą zakończył strzałem Brayan Angulo, został jednak wyblokowany na rzut rożny. W końcówce Huracan oddał kilka celnych strzałów z dystansu, z którymi radził sobie Dreer (bramkarz gospodarzy został wybrany zawodnikiem meczu), a ataki gospodarzy w końcówce nie przyniosły efektu. Dla Emelec jest to drugi bezbramkowy remis w drugim meczu grupowym Copa Libertadores w tym sezonie.

Drugi mecz tej grupy, Cruzeiro - Deportivo Lara, został przełożony na 27 marca. W grupie G Atletico Paranaense zrehabilitowało się za porażkę z Deportes Tolima, gromiąc 4:0 boliwijski Jorge Wilstermann.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 kwie 2019, 4:26

Grupa F

FBC Melgar - Junior 1:0 (Carmona 72')
Zwycięzcy ubiegłorocznej peruwiańskiej Clausury, którzy kompletnie zawiedli w swoich dwóch poprzednich występach w fazie grupowej Copa Libertadores, podjęli popularne Rekiny z Barranquilli. 1. Połowa była bardzo wyrównana, żadna ze stron nie potrafiła zdominować rywala, a obu brakowało ostatniego podania, a efekcie większość zagrożenia pod obiema bramkami brała się z uderzeń z dystansu. W 6 min. Alex Arias uderzył sprzed pola karnego, minimalnie obok bramki gości. W 19 min. po uderzeniu Angela Romero znany z gry w Villarreal weteran Sebastian Viera odbił piłkę przed siebie, bez konsekwencji dla Tiburones. Najlepszą okazję dla gości w 1. połowie miał w 36 min. Luis DIaz, który po kontrataku uderzył nad bramką. Po przerwie inicjatywę przejął Melgar, piłkarze z Arequipy byli coraz groźniejszy pod bramką Rekinów. W 64 min. po centrze z prawej strony niepilnowany Alexi Gomez znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego strzał obronił Viera. W 72 min. Peruwiańczycy objęli prowadzenie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego obrońcy gości nie upilnowali Giancarlo Carmony, który z bliska przystawił nogę. Po utracie gola Rekiny rzuciły się do ataku, najlepszą sytuację zmarnował w 80 min. Victor Cantillo po dobrze rozegranej akcji uderzając nad bramką, a świetny strzał z dystansu rezerwowego Sebastiana Hernandeza obronił Carlos Caceda. W końcówce gospodarze umiejętnie utrzymywali się przy piłce i oddalali grę od własnego pola karnego, i dowieźli prowadzenie do końcowego gwizdka. Zasłużone zwycięstwo przedłuża nadzieje drużyny z Arequipy na wyjście z grupy.

Tabela grupy F po trzech kolejkach:
1. San Lorenzo 7 pkt., 2:0
2. Palmeiras 6 pkt., 5:1
3. FBC Melgar 4 pkt., 1:3
4. Junior 0 pkt., 0:4

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 11 kwie 2019, 4:45

Grupa G

Boca Juniors - Jorge Wilstermann 4:0 (Reynoso 36' Benedetto 63'-karny, Zarate 85' 90+3')
Piłkarze z La Bombonery potrzebowali w tym meczu zwycięstwa aby wyprzedzić Deportes Tolima, i odnieśli je w przekonującym stylu. Drużyna z boliwijskiej Cochabamby poza nielicznymi momentami była tłem dla Boca Juniors, zwłaszcza w 2. połowie. Spotkanie rozpoczęło się od niecelnych uderzeń z dystansu z obu stron. W 19 min. niecelnie główkował Lisandro Lopez, a w 30 min. po faulu Alexa Silvy gospodarze uzyskali rzut karny. Zbyt lekki strzał Dario Benedetto obronił jednak Arnaldo Gimenez. W 36 min. Boca Juniors objęli już prowadzenie - spod linii końcowej dośrodkował Julio Buffarini, a Emanuel Reynoso uderzeniem głową z kilku metrów nie dał szans bramkarzowi Jorge Wilstermann. W 40 min. goście mieli swoją najlepszą okazję w tym meczu - z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Cristian Chavez, a dobitkę Fernando Saucedo z kilku metrów obronił Esteban Andrada. Po przerwie dominacja Boca była już zdecydowana, gospodarze seryjnie wykonywali stałe fragmenty gry pod bramką Gimeneza, bardzo aktywny był też wiecznie młody Carlos Tevez. W 59 min. to jego groźny strzał z dystansu sparował bramkarz gości. a kilka minut później Alex Silva sprokurował kolejny w tym meczu rzut karny, tym razem zagrywając ręką. Do piłki raz jeszcze podszedł Benedetto, i tym razem nie pomylił się, mocnym strzałem w środek bramki pod poprzeczkę podwyższając prowadzenie Boca. Po zdobyciu tego gola gospodarze nadal atakowali i szukali kolejnych szans do zdobycia gola, ofensywne wypady Jorge Wilstermann były nieliczne. Świetną zmianę w argentyńskiej drużynie dał Mauro Zarate. W 85 min. po jednym z ataków boliwijskiego zespołu Boca Juniors wyprowadzili świetną kontrę, były piłkarz Lazio dostał crossa z głębi pola od Nahitana Nandeza i efektownie przelobował zbyt wcześnie wychodzącego z bramki Gimeneza. W doliczonym czasie gry Zarate trafił raz jeszcze, tym razem uderzeniem głową w dość trudnej pozycji wykorzystując dośrodkowanie Cristiana Pavona z prawego skrzydła (piłka odbiła się jeszcze od Alexa Silvy). Pewne zwycięstwo Boca, teraz piłkarzy z La Bombonery czeka decydujący wyjazdowy mecz z Deportes Tolima, który może rozstrzygnąć losy awansu.

Tabela grupy G po czterech kolejkach:
1. CA Paranaense 9 pkt., 8:1
2. Boca Juniors 7 pkt., 7:3
3. Deportes Tolima 4 pkt., 3:6
4. Jorge Wilstermann 2 pkt., 2:10

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 09 maja 2019, 2:11

Grupa H

Gremio - Universidad Catolica 2:0 (Alisson 23' Thaciano 77')
W meczu ostatniej kolejki fazy grupowej Copa Libertadores 2019 doszło do bezpośredniego pojedynku o wyjście z grupy H. Gremio wystarczał remis, podczas gdy mistrzowie Chile musieli ten mecz wygrać aby awansować do 1/8 finału. Zadanie było trudne, ale goście dysponowali sporym potencjałem ofensywnym - na skrzydłach grali Edson Puch i Jose Fuenzalida, zdobywcy Copa America Centenario z reprezentacją Chile. Początek był spokojny z obu stron, z lekkim wskazaniem na brazylijski zespół. Chilijczycy, którzy musieli atakować, nie potrafili zagrozić bramce Paulo Victora. W 23 min. Gremio objęło prowadzenie - Michel zagrał kapitalne długie prostopadłe podanie do Alissona, a ten wygrał pojedynek biegowy i pokonał Argentyńczyka Matiasa Dituro. Później dominowała kopanina, w 1. połowie goście nie stworzyli sobie praktycznie żadnej sytuacji, poza niecelnym strzałem po wrzutce z rzutu wolnego i zbyt krótkim wybiciu piłki przez obronę Gremio. Po przerwie ataki Universidad Catolica nadal były bardzo nieporadne, Chilijczycy atakowali zbyt wolno i nie stwarzali sobie okazji bramkowych. Mające korzystny wynik Gremio też nie forsowało tempa, ale potrafiło wyprowadzić szybki kontratak. W 77 min. po fatalnej stracie gości na własnej połowie piłkę przejął Leonardo Gomes, popędził lewą flanką i dograł przed bramkę do rezerwowego Thaciano, który z bliska dopełnił formalności. W końcówce Gremio grało już na dużym luzie. W 89 min. świetne prostopadłe podanie dostał Everton, a po jego wstrzeleniu piłki przed bramkę blisko było gola samobójczego. W doliczonym czasie gry rozmiary porażki mógł zmniejszyć Edson Puch, który złamał akcję do środka i ładnie przymierzył z dystansu, ale Paulo Victor był na posterunku. Dzięki zwycięstwu Gremio awansowało z 2. miejsca, natomiast Universidad Catolica zagra w Copa Sudamericana.

Tabela końcowa grupy H:
1. Libertad 12 pkt., 11:7
2. Gremio 10 pkt., 8:4
3. Universidad Catolica 7 pkt., 7:11
4. Rosario Central 5 pkt., 6:10

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 14 maja 2019, 23:20

Znamy już pary 1/8 finału tegorocznej edycji Copa Libertadores. W dwóch przypadkach dojdzie do powtórki meczów z fazy grupowej (CA Paranaense - Boca Juniors oraz Gremio - Libertad), obejrzymy też trzy konfrontacje brazylijsko-argentyńskie. Bardzo dobrą edycję rozgrywają ekipy z Paragwaju - wszystkie trzy wygrały swoje grupy i w dwumeczach 1/8 finału nie są bez szans.

Komplet par:
River Plate - Cruzeiro
Godoy Cruz - Palmeiras
Emelec - Flamengo
LDU Quito - Olimpia Asuncion
CA Paranaense - Boca Juniors
Nacional Montevideo - Internacional
Gremio - Libertad
San Lorenzo - Cerro Porteno

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 lip 2019, 4:31

1/8 finału, pierwszy mecz

Gremio - Libertad 2:0 (Diego Tardelli 71' David Braz 84')
W meczu na arena do Gremio od początku przeważali gospodarze, w pierwszych kilkunastu minutach zespół z Asuncion, w którego barwach wciąż gra Oscar Cardozo (dziś zaczął na ławce) nie potrafił wyjść z własnej połowy. Już w 4 min. piłkę dostał na lewej stronie pola karnego Everton, złamał akcję do środka i oddał strzał, Martin Silva zdołał odbić piłkę na rzut rożny. W 10 min. po dośrodkowaniu z prawego skrzydła i zbyt krótkim wybiciu piłki trafiła ona pod nogi nadbiegającego Maicona, który sprzed pola karnego huknął nad bramką. Po kilkunastu minutach mecz nieco się wyrównał, goście kilka razy pokazali się pod bramką Paulo Victora w stałych fragmentach gry, ale obraz gry szybko wrócił do tego z pierwszych minut - zdecydowana przewaga Brazylijczyków, którzy potrafili kapitalnie rozegrać piłkę na małej powierzchni, nawet w polu karnym Libertad. Goście mieli swoją jedyną okazję 1. połowy w doliczonym czasie gry - Edgar Benitez dostał prostopadłe podanie, wygrał pojedynek biegowy i celnie uderzył, Paulo Victor skutecznie interweniował. Kilka minut po przerwie Gremio otrzymało poważny cios - po użyciu VAR arbiter wyrzucił z boiska Pedro Geromela za niebezpieczny atak na kolano Edgara Beniteza, który musiał w efekcie opuścić boisko. Osłabione Gremio nie dominowało już tak jak w 1. Połowie, Libertad miało więcej swobody w ofensywie, ale i tak Brazylijczycy przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Zadecydowali rezerwowi - w 71 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu głową weteran Diego Tardelli efektownym uderzeniem z woleja nie dał szans Martinowi Silvie, a w 84 min. po wrzutce z rzutu wolnego David Braz głową strącił piłkę do siatki. Zespół z Asuncion próbował odpowiedzieć, ale miał zbyt mało argumentów w ataku. Przed Paragwajczykami stoi w rewanżu bardzo trudne zadanie.

Drugi klub z Porto Alegre, Internacional, pokonał na wyjeździe Nacional Montevideo 1:0 - gola zdobył niezniszczalny Paolo Guerrero. Dobrze spisały się w swych pierwszych meczach ekwadorskie zespoły, LDU Quito i Emelec Guayaquil wywalczyły u siebie dwubramkowe zaliczki.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 sie 2019, 2:17

1/4 finału, pierwszy mecz

River Plate - Cerro Porteno 2:0 (Fernandez 8'-karny, Santos Borre 65'-karny)
Od początku pierwszego spotkania tej pary ćwierćfinałowej warunki dyktowali obrońcy trofeum. Zespół z Buenos Aires szybko objął prowadzenie, po faulu na de la Cruzie i obejrzeniu powtórek arbiter podyktował rzut karny dla River Plate. Ignacio Fernandez uderzył z wapna pod poprzeczkę, nie do obrony. Piłkarze River chcieli pójść za ciosem, na bramkę Juana Carrizo sunęły kolejne ataki. Już w 10 mim. Matias Suarez dostał świetne podanie i wyszedł na pozycję sam na sam, wydawało się, że mija już bramkarza Cerro Porteno i pośle piłkę do pustej bramki, ale argentyński bramkarz gości zdołał uratować sytuację. Stłamszeni piłkarze Cerro Porteno dopiero po kilkunastu minutach zdołali rozegrać pierwszą akcję ofensywną. River Plate kontrolowało przebieg meczu, prezentując wyższą kulturę gry aniżeli rywal. Po przerwie szansę na wyrównanie mieli goście - w 54 min. weteran Nelson Haedo Valdez (były napastnik Werderu) główkował obok bramki. Chwilę później arbiter nie uznał bramki dla gospodarzy (podający do Nacho Fernandeza Matias Suarez pomógł sobie ręką przy przyjęciu piłki), ale później podyktował jedenastkę po spóźnionej interwencji Carrizo. Rzut karny pewnie wykorzystał Rafael Santos Borre. Goście z Asuncion mieli niewiele argumentów w ataku, rzadko kiedy potrafili stworzyć zagrożenie pod bramką Armaniego, w efekcie czeka ich próba odrabiania dwubramkowej straty.

W półfinale dojdzie prawdopodobnie do powtórki ubiegłorocznego finału, jako że Boca Juniors wygrali w pierwszym meczu 3:0 z LDU Quito na wyjeździe.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 lis 2019, 23:15

Finał

Flamengo - River Plate 2:1 (Gabriel Barbosa 89' 90+2' - Santos Borre 14')
Rozgrywany w Limie finał nie był wielkim widowiskiem, ale jego końcówka zostanie zapamiętana na długo. Po nieco lepszej grze prowadzonego przez Jorge Jesusa Flamengo w pierwszych minutach i niecelnym strzale Henrique z dystansu do głosu doszli obrońcy tytułu, przeprowadzając kilka groźnych akcji prawą stroną. Po jednej z nich padł w 14 min. gol - Ignacio Fernandez dograł spod linii końcowej w pole karne, a dwaj piłkarze Flamengo przeszkodzili sobie nawzajem w przechwyceniu łatwej piłki, w efekcie doszedł do niej Rafael Santos Borre i strzałem po ziemi zdobył gola. River dostało wiatru w żagle i nadal dyktowało warunki na boisku, podczas gdy w grze Flamengo brakowało płynności. Z biegiem czasu Brazylijczycy przejęli inicjatywę, ale ich ataki były biciem głową w mur i nie stwarzały zagrożenia pod bramką Armaniego. Po przerwie w końcu pokazał się niewidoczny dotychczas Gabriel Barbosa - w 47 min. Gabigol uderzył kąśliwie sprzed pola karnego, ale prosto w dobrze ustawionego Armaniego. W 57 min. Flamengo zmarnowało kapitalną sytuację - Henrique dostał prostopadłe podanie, ale zbyt długo zwlekał z decyzją, w efekcie musiał podawać do Gabriela Barbosy, którego strzał został zablokowany, a dobitkę obronił Armani. Później nastąpił okres lepsze gry River, ale przez ostatnie 20 minut zdecydowanie dominowało Flamengo. Brazylijczycy nadal mieli problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych, ale zepchnęli rywali do głębokiej obrony. Wysiłki zespołu z Rio de Janeiro przyniosły efekt w 89 min. - Henrique zagrał prostopadłe podanie do Da Arrascaety, a ten wyłożył piłkę Gabigolowi, który z bliska trafił do pustej bramki. Do dogrywki jednak nie doszło - w doliczonym czasie gry Gabriel Barbosa wykorzystał sytuację sam na sam z Armanim i zdobył zwycięskiego gola dla Flamengo. W ostatnich sekundach piłkarzom River puszczały nerwy i doszło do incydentów, w wyniku których boisko opuścili z czerwonymi kartkami Exequiel Palacios z River oraz bohater meczu Gabriel Barbosa. Po chwili nie miało to już jednak znaczenia, arbiter zagwizdał bowiem po raz ostatni i Flamengo po raz drugi w swojej historii sięgnęło po Copa Libertadores.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 06 mar 2020, 1:14

Faza grupowa nowej edycji Copa Libertadores rozpoczęta - niestety, bez The Strongest La Paz, moi południowoamerykańscy ulubieńcy odpadli w 2. rundzie kwalifikacyjnej po rzutach karnych przeciwko Atletico Tucuman.


Grupa F

Estudiantes de Merida - Racing Club de Avellaneda 1:2 (Rivas 48' - Reniero 71' Zaracho 84')
Aktualni mistrzowie Argentyny, wciąż z nieśmiertelnym Lisandro Lopezem w ataku, mieli problemy w starciu z wicemistrzami Wenezueli. W 1. połowie Racing nie potrafił zdominować rywala, to raczej Estudiantes długimi fragmentami tej części meczu przeważali. Zaczęło się od dobrej sytuacji dla Racingu w 6 min., ale gospodarze atakowali większą liczbą graczy i wkrótce doszli do głosu. W 21 min. do akcji ofensywnej na lewym skrzydle podłączył się lewy obrońca Daniel Linarez, dograł w pole karne do Armando Araque, ten jednak bez przyjęcia uderzył nad bramką. W 27 min. prowadzenie gościom dać mógł Lisandro Lopez - były napastnik Lyonu po otrzymaniu prostopadłego podania minął wychodzącego z bramki Alejandro Araque, ale za daleko wypuścił sobie piłkę i nie zdołał skierować jej do bramki. W 30 min. jeden z obrońców Racingu dziecinnie łatwo stracił piłkę przed własnym polem karnym, ale Argentyńczyk Alexis Messidoro przegrał pojedynek sam na sam z Gabrielem Ariasem, który skutecznie skrócił kąt. Po przerwie gospodarze objęli prowadzenie - Daniel Linarez świetnie dośrodkował, a Jose Rivas z najbliższej odległości przystawił nogę. Estudiantes próbowali pójść za ciosem i kontynuowali ataki, choć wkrótce inicjatywę przejął Racing. Mistrzowie Argentyny początkowo nie bardzo wiedzieli jak się odgryźć, długie piłki w kierunku Lisandro Lopeza nie sprawdzały się. Dopiero w 71 min. padło wyrównanie - strzał Nicolasa Reniero z ostrego kąta wybronił Araque, ale wobec dobitki głową był bezradny. Racing kontynuował ataki i w 84 min. zdobył zwycięskiego gola - niepilnowany w polu karnym Chilijczyk Mena mając dużo czasu dograł dokładnie do Matiasa Zaracho, który z bliska skierował piłkę do siatki.

W grupie D niespodzianką są rozmiary klęski River Plate, które poległo 0:3 w wyjazdowym meczu z LDU Quito. W argentyńsko-brazylijskim starciu mimo wielu sytuacji bramkowych Tigre uległo Palmeiras 0:2 (oba gole padły po ładnych uderzeniach z dystansu).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 mar 2020, 20:08

Grupa D

River Plate - Deportivo Binacional 8:0 (Casco 38' Santos Borre 55' Carrascal 58' Fernandez 74' 90+2' Rojas 79' Diaz 80' Suarez 88')
Po wysokiej porażce w Quito na otwarcie River Plate powróciło na zwycięską ścieżkę, gromiąc peruwiański Binacional na przesiąkniętej wodą murawie El Monumental. W pierwszych fragmentach meczu stan murawy sprawiał duże problemy piłkarzom gospodarzy - przy próbach szybkich ataków skrzydłami piłka często zatrzymywała się w wodzie, warunki te ułatwiały defensywnie nastawionym Peruwiańczykom obronę. W 14 min. River Plate miało rzut karny, który zmarnował Nicolas de la Cruz - jego uderzenie obronił Raul Fernandez. Chwilę później świetną sytuację miał Santos Borre, ale uderzył obok lewego słupka. W 22 min. po centrze z prawego skrzydła niecelnie główkował Matias Suarez, a później potężne uderzenie Paulo Diaza z dystanu obronił peruwiański golkiper. Po faulu na Matiasie Suarezie gospodarze uzyskali kolejny rzut karny, ale i ten zmarnowali - Ignacio Fernandez uderzył w poprzeczkę. Opór Binacional został złamany dopiero w 38 min. - Milton Casco świetnie minął obrońcę na obieg i uderzył przy bliższym słupku, i choć Raul Fernandez miał piłkę na rękach, nie zdołał jej zatrzymać. Po przerwie grała jużtylko jedna drużyna - River Plate raz po raz z łatwością rozmontowywało obronę gości, stwarzając sobie kolejne sytuacje bramkowe i strzelając kolejne gole. Nie wiem jakim cudem Binacional z taką obroną zdołał pokonać w pierwszym meczu Sao Paulo. W 55 min. Matias Suarez minął wychodzącego z bramki Fernandeza i dograł do Rafaela Santosa Borre, który z bliska dopełnił formalności. W 58 min. Jorge Carrascal dostał miękkie podanie za plecy obrońców i w sytuacji sam na sam uderzeniem po ziemi zdobył trzeciego gola. Binacional nie był w stanie nic zrobić, bramek mogło paść o wiele więcej (w 69 min. Fernandez jakimś cudem obronił dwa uderzenia z bliska w jednej akcji). Ładne były trafienia na 4:0 i 6:0 - odpowiednio szczupak Ignacio Fernandeza i potężny strzał Paulo Diaza od poprzeczki. W końcówce golkiper gości musiał opuścić boisko z kontuzją, a z powodu limitu zmian na bramce musiał stanąć jeden z graczy z pola, i w końcówce został jeszcze dwa razy pokonany.

W grupie B argentyńskie Tigre przegrało po raz kolejny, tym razem 0:2 w La Paz z Bolivarem (pięknego gola uderzeniem z dystansu zdobył Enrique Flores). Innym argentyńskim klubem który po dwóch kolejkach pozostaje bez punktu jest Defensa y Justicia, która uległa 1:2 Olimpii Asuncion, mimo czerwonej kartki dla grającego teraz w Paragwaju Emmanuela Adebayora.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 wrz 2021, 23:58

Tegoroczna edycja Copa Libertadores po raz drugi z rzędu była dla mnie osobiście nieco mniej ciekawa - The Strongest trafili do bardzo trudnej grupy (z Santosem, Boca Juniors i mocną w tym sezonie Barceloną Guayaquil) - pomimo zwycięstw u siebie z Barceloną i Santosem zajęli ostatnie miejsce. Najciekawiej było w grupie B, gdzie walka o awans toczyła się do ostatniej kolejki (zwycięsko wyszły z niej ekipy Internacionalu i Olimpii Asuncion).


1/2 finału, mecz rewanżowy

Atletico Mineiro - Palmeiras 1:1 (Eduardo Vargas 52' - Dudu 68'), pierwszy mecz 0:0
W przeciwieństwie do europejskich pucharów, w Copa Libertadores nadal obowiązuje zasada goli wyjazdowych, i jej ofiarą padło Atletico Mineiro, które było poprzedniej nocy zespołem nieco lepszym. W obu zespołach wystąpili gracze doskonale znani z gry w Europie - w Atletico Mineiro Hulk, był snajper Porto, a także Eduardo Vargas, były gracz Hoffenheim, zaś w Palmeiras weteran Serie A Felipe Melo. W 1. połowie tempo było niezłe, ale czystych sytuacji bramkowych nie było zbyt wiele. Bodaj najbliżej zdobycia gola był w doliczonym czasie gry Ignacio Fernandez, jednak po uderzeniu Argentyńczyka Weverton zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Tuż po przerwie gospodarze przycisnęli - w 47 min. sprzed pola karnego groźnie uderzył Hulk, sprawiając spore problemy Wevertonowi. W 52 min. gospodarze objęli już prowadzenie - po znakomitym dośrodkowaniu Jaira z prawego skrzydła Chilijczyk Eduardo Vargas głową zdobył gola z bliskiej odległości. Kilka minut później gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, ale w stuprocentowej sytuacji Vargas nie zdołał pokonać wychodzącego z bramki Wevertona. W 68 min. Palmeiras wyrównało - Dudu po dograniu wzdłuż bramki trafił wślizgiem z najbliższej odległości. W końcówce przeważało Atletico Mineiro, ale dobrze broniące się Palmeiras nie dało sobie wydrzeć zwycięskiego remisu.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 wrz 2021, 20:20

1/2 finału, mecz rewanżowy

Barcelona Guayaquil - Flamengo 0:2 (Bruno Henrique 18' 50'), pierwszy mecz 0:2
Naszpikowana gwiazdami (David Luiz, Mauricio Isla, Gabriel Barbosa, Diego Alves) drużyna z Rio de Janeiro pewnie przypieczętowała awans, po raz drugi pokonując ekwadorską rewelację tegorocznej edycji Copa Libertadores. W pierwszych minutach gospodarze próbowali dość chaotycznych ataków, ale już w 17 min. stracili gola - Bruno Henrique dostał kapitalne prostopadłe podanie, uniknął spalonego (Byron Castillo zaspał i złamał linię), po czym minął wychodzącego z bramki Javiera Burrai i skierował piłkę do pustej bramki. Dwie minuty później mogło być już 2:0 dla gości, Andreas Pereira trafił w słupek. Ten rozwój wydarzeń nie odebrał jednak chęci do gry Barcelonie, która kilka razy poważnie zagroziła bramce doświadczonego Diego Alvesa, który w 23 min. po rzucie wolnym odbił piłkę przed siebie, a dobijający Urugwajczyk Bruno Pinatares z kilku metrów posłał piłkę nad bramką. Po przerwie gospodarze również próbowali zacząć ofensywnie, ale szybko stracili drugiego gola - Everton RIbero dostał znakomite podanie z głębi pola, dograł w pole karne do Bruno Henrique, który z bliska dopełnił formalności, zdobywając swojego czwartego gola w tym dwumeczu. Bramka ta odebrała nadzieję i chyba ochotę do gry Barcelonie, natomiast Flamengo spokojnie kontrolowało przebieg meczu. W 74 min. podwyższyć mógł jeszcze Gabriel Barbosa, który posłał piłkę obok bramki. W końcówce ekipa z Guayaquil poderwała się do ataków raz jeszcze, ale zakończyła dwumecz bez zdobyczy bramkowej.

27 listopada Flamengo zmierzy się w finale z Palmeiras, mecz rozegrany zostanie w Montevideo na Estadio Centenario.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”