Reprezentacja Francji (zbiorczy)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47747
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2077

Post autor: fieldy » 09 lis 2005, 23:52

No, no świetny meczyk sobie obejrzałem.
Francja grała towarzysko z Kostaryką.
Mecz był bardzo, ale to bardzo emocjonujący. Francja [jak sie można było spodziewać od początku ruszyła do ataków] grali dużo środkiem ale po skrzydłach tez rozgrywali. Kiedy wydawało się, że Francuzi zdobędą gola, poszła kontra :lol: tak, straszny błąd w środku pola, potem Givet potknął się o własne nogi i Kostaryka objęła prowadzenie. No nic była dopiero 14 minuta meczu, Francja to Francja - uporządkuję grę i strzeli [tak sobie myślałem :roll: ]
Muszę dodać, że postawiłem trochę pieniążków na wygraną Francji :lol:
Tak jak myślałem, Trójkolorowi szybko się otrząsnęli po utracie gola i znowu przejęli inicjatywę. Okazji było dużo; a to Anelka [powrót do kadry] trafił w słupek, a to znowu Henry minimalnie obok bramki uderzył ... i tak sobie atakowali .... trzeba zaznaczyć kapitalną grę bramkarza reprezentacji Kostaryki i fatalną Bartheza :roll: który zawinił przy drugim golu ... aż poszła druga w tym meczu kontra :shock: 2:0. Nie powiem - byłem wściekły :evil:
Zaczęła się druga połowa meczu. Zmobilizowani Francuzi rzucili się do ataku .... nie, tym razem nie nie było kontry, po ładnej akcji Diarry z Maloudą piłka trafiła do Henry'ego który odegrał ją ładnie do Anelki i strzelili. 1:2 Wypada dodać, że Thierry był na spalonym :lol:
Pojawiła się szansa na wygraną, w końcu była 46 minuta i już tylko 1:2
Francja jakby niesiona dopingiem [grali na Martynice] i strzeleniem kontaktowego gola, znów przyparła Kostarykę do muru [lub raczej do ich pola karnego] Bardzo groźnmie uderzał Govou, Anelka i Gallas, za każdym razem kapitalnie bronił bramkarz Kostaryki. Bramka wyrównująca wisiała w powietrzu ... aż nie poszła kontra, Francuzi popełnili błąd w środku pola i piłka jak po sznurku wędrowała pomiedzy piłkarzami Kostaryki, na szczęście ostatni zawodnik nie trafił w piłke i skończyło się na strachu. Była już chyba 60 minuta i raczej nic by się nie dało zrobić. Ale grali dalej, grali i grali. Strzelali a bramkarz kapitalnie bronił. Aż Anelke nie zmienił D. Cisse. Wszedł i strzelił gola :lol: zrobiło się 2:2 tylko że była już 80 minuta. A wiadomo jak czas szybko leci kiedy się goni wynik. Kilka razy Francja była tak blisko strzelenia wyrównującej bramki, że widziałem piłke w siatce [chyab z 3 razy od 80 do 83 minuty]
W tym czasie Francuzi mieli 4 rzuty rożne pod rząd. Nieprawdopodobnie bronił bramkarz. Francja nie dawała za wygrana.
Aż przyszła 87 minuta i kolejny rzut rożny, malouda na krótki słupek, prosto na piętę Thierry'ego Henry'ego :king: Gol - Francja objęła prowadzenie 3:2. Zostawało jeszcze kilka minut do końca, chciało by się powiedzieć, panie Turek - kończ pan ten mecz - ale arbiter chyba nie był z Turcji :lol: Francja wygrała, a ja jestem usatysfakcjonowany poziomem widowiska :wink:

Wróć do „Piłka nożna na świecie”