Zagraniczni piłkarze, którzy są chętni do grania w kadrze

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 16 lis 2005, 16:16

Ajgor pisze:A możesz mi powiedzieć co to ma za znaczenie czy był piłkarzem czy np wykładowcą na Sorbonie czy też porpostu żulem?
Dość spore.
Dariusz Wołowski: Może nie ma więc czego tak bardzo żałować, bo mistrzostwa w Korei były nieudane?

Euzebiusz Smolarek: Jest czego żałować, bo mundial to mundial. Gdy czasem coś mówię do taty albo z nim dyskutuję, on mi powtarza: "Jak pojedziesz dwa razy na mistrzostwa świata i zagrasz w półfinale tak jak ja, to będziesz mógł się odzywać". "OK, tata. To ja już nic nie mówię" - odpowiadam. I siedzę cicho.

Z tym półfinałem nie będzie łatwo. Może trzeba się było zdecydować na reprezentację Holandii, kiedy jeszcze miał Pan wybór?

Wyjechałem z Polski, kiedy miałem sześć lat. Potem uczyłem się, grałem w piłkę i żyłem w Holandii. Kiedy pojawiła się propozycja gry w kadrze, postanowiłem wybrać Polskę. Tata zawsze mówił, że tak jak on grał dla Polski, tak i ja powinienem. Zrobiłem to dla niego, z szacunku dla rodziny w Polsce, ale zrobiłem to także dlatego, że ja czuję się Polakiem. "Głupi jesteś, Polska jest słaba" - mówili Holendrzy i śmiali się z mojego wyboru. A zaraz potem im było głupio, bo gdy Polska pojechała do Korei, to oni się nie zakwalifikowali.

Myśli Pan po polsku czy po holendersku?

- Po holendersku. Chyba że jestem na kadrze, to tu myślę po polsku. Ja w Polsce szkół nie kończyłem, po polsku rozmawiałem tylko z tatą i mamą, dlatego bardzo dużo języka zapomniałem. To takie głupie, bo czujesz się Polakiem, a słabo mówisz po polsku. Zawsze się tego wstydziłem. Dlatego ludzie w Polsce uważali, że jestem zamknięty. A mnie po prostu było głupio, że mówię z błędami, nie umiem powiedzieć tego, co chcę. W Holandii było zupełnie inaczej. Tam nikt nie nazwałby mnie odludkiem. Ale teraz i w Polsce mówię coraz więcej, przełamałem się.

Tłum fanów z Polski sprawi, że presja będzie duża. Wytrzymacie?

- Mundial to święto, największe, jakie może być. Spełnienie marzeń. Trzeba się nim cieszyć, a nie bać. Ja czekam bardzo tych mistrzostw, mam zamiar grać bez obciążeń, kompleksów, cieszyć się grą, zmierzyć z najlepszymi, bo mundial jest może raz w życiu i cały świat patrzy, nie tylko Polska. Tak musimy zagrać wszyscy. Tak, żeby mieć wspomnienia na całe życie, jak mój tata. Musimy pokazać, że umiemy grać, ucieszyć kibiców, którzy też przyjadą świętować, a nie lamentować. No i wy, dziennikarze, napiszcie Polakom, że będziemy grali dla nich, że dla nich jedziemy na mundial, że pieniążki dla nas nie grają roli, bo pieniążki to my mamy w klubach. A w kadrze nie ma pieniążków. Wiem, że ludzie w Holandii uważani są za skąpych, ale w sprawie pieniążków to ja jestem raczej Polakiem.

Powiedział Pan, że mundial gra się raz w życiu. Pan musi zagrać dwa razy.

- Najlepiej trzy. To się będę mógł przy tacie odezwać. Właściwie to już mogę się trochę odzywać, bo jestem w kadrze i awansowaliśmy na mistrzostwa świata.
Jednak coś ma ;).

Wróć do „Polska”