Już po strzale Baszczyńskiego czułem, że nie będzie powtórki meczu z Amicą. Gra była świetnie zorganizowana, spełnienie snu Wernera o gniotącej defensywie i agresywnym odbiorze piłki już na połowie rywala.... i ten Błaszczykowski... i ten Mauro (który chyba jest obecnie jedynym kandydatem na lidera)... Ale największą radość sprawił mi powrót Wiedźmina Stolarczyka, skreśliłem go za wcześnie, oczywiście nie imponował formą, ale pokazał, że sercem można nadrobić wszystko. Wyróżnienie idzie do Brożka Piotra i Kuźby. Obawiałem się tego meczu, statystyki wypadały na korzyść Cracovii, ale co mozna teraz powiedzieć o Craxie? Niewiele, bo niewiele jej było na boisku. Ten mecz obnażył, że to drużyna skompletowana w pośpiechu z graczy z niższych lig, którzy poczuli się zbyt pewnie i kiedy Wisła zaczęła grać swoje, zwyczajnie przestraszyli się i oddali jej grę. I te bojaźliwe kontrataki, które w większości były rozbijane już w połowie boiska. Coś pięknego.
Zdarza się, szczególnie, że czwarty, prawidłowo gol nie został zaliczony. Mam nadzieję, że jeśli wczorajszy mecz to pech, to na Kałuży przegrają już zasłużenie.Marcin Cabaj pisze: Wielkie derby zakończyły się wielką klapą. Przegraliście 0:3.
- Mieliśmy dużego pecha.
Przed nami mecz z Legią, prawdziwy test dla Kulawika, z powodu m.in. absencji Sobola. Barreto czy Gołoś? Barreto według mnie powinien był wyjść już na derby zamiast Zieńczuka (Kostek stawiał na Paulistę, więc oczywiście zagrał Brożek
A na koniec dwóch bohaterów, choć było ich znacznie więcej:


Zawsze nad wami



