Nie, lata 60 - kapitalna rola Janusza Warneckiego.
Kiedyś oglądałem bardzo dużo horrorów, praktycznie wszystkiego - od niskobudżetowych amerykańskich filmów gore, po produkcje azjatyckie. Najbardziej lubiałem produkcje włoskie, mistrzów takich jak Dario Argento (Suspiria, Inferno, Głęboka czerwień) czy Lucio Fulci (Miasto żywych trupów, Siedem bram piekieł, Dom przy cmentarzu), gdyż łączą one fantastyczne zdjęcia, grę kolorem i innymi elementami wizualnymi z doskonałą muzyką i nieco teatralną, ale efektowną brutalnością. Sporo oglądałem też azjatyckich horrorów, które prezentują wysoki poziom artystyczny, zwłaszcza jak na ten gatunek.piotrcies pisze: ↑30 sie 2020, 18:28A tak apropo horrorów - jeśli lubicie takie filmy... Jaki typ najbardziej wam podchodzi? Masakry jak w Piątku 13-ego, Domu woskowych ciał, Wzgórzach mają oczy, tj. jakieś dziwolągi w głuszy atakujące grupę nieświadomych niczego ludzi; horrory typu właśnie BRP - czyli te "amatorskie" filmy dając poczucie, że oglądamy coś autentycznego; te japońskie horrory bez krwi typu Ring czy może jeszcze inne - jak filmy Wesa Cravena? Szczerze mówiąc ja np. nigdy nie rozumiałem fenomenu tych japońskich czy koreańskich, niby one mają jakiś niepowatarzalny klimat, a tak naprawdę mnie zawsze nużyły. Ja z filmów grozy lubiłem np. Ducha - to już zupełnie inny rodzaj horroru, ale trzymający w napięciu do końca i mający specyficzny klimat. No i za dzieciaka nie mogłem spać po Omenie.
A jak wy?










