VfB Stuttgart - Strona 6

Piłka nożna w Niemczech | Rozgrywki ligowe: Bundesliga i Puchar Niemiec | Kluby: Bayern Monachium, Borussia Dortmund, Bayer Leverkusen | Reprezentacja Niemiec | Transfery oraz inne wydarzenia związane z niemiecką piłką nożną
romasty
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 1
Rejestracja: 28 sie 2017, 13:38
Reputacja: 0

VfB Stuttgart

Post Wyświetl pojedynczy post autor: romasty » 28 sie 2017, 13:39

:jupi:

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

VfB Stuttgart

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 lut 2019, 20:16

VfB Stuttgart - Freiburg 2:2

Walczący o utrzymanie Stuttgart został w zimowym oknie transferowym wzmocniony wypożyczonym z Hoffenheim Zuberem oraz Alexanderem Essweinem, ale nadal dołuje, dziś dając sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatnich sekundach. Pierwszą sytuację w meczu z Freiburgiem mieli co prawda gospodarze, w 2 min. po dograniu Pavarda z prawego skrzydła uderzenie minęło bramkę Schwolowa, ale już w 4 min. goście objęli prowadzenie - po wycofaniu piłki przed pole karne Janik Haberer precyzyjnym strzałem po ziemi sprzed pola karnego zmieścił piłkę tuż przy słupku, zdobywając swojego pierwszego ligowego gola w tym sezonie. Po objęciu prowadzenia Freiburg oddał inicjatywę Stuttgartowi, ale ataki gospodarzy były bardzo nieporadne, wolne, bez przyspieszenia, z wieloma podaniami w poprzek boiska. W 21 min. Freiburg mógł podwyższyć prowadzenie - po centrze z prawego skrzydła na piąty metr bez przyjęcia uderzył Lucas Höler, obok bramki. Kolejne ataki Stuttgartu nie stwarzały zagrożenia pod bramka Schwolowa, mimo wysiłków Benjamina Pavarda, który wyraźnie wyrasta ponad poziom swojej drużyny. Dopiero w 31 min. gospodarze wyprowadzili szybką kontrę, którą po indywidualnym rajdzie zakończył mocnym strzałem Esswein, ale Schwolow spisał się bez zarzutu. Kolejne ataki Stuttgartu były równie bezowocne, dobrze ustawieni i agresywni w obronie piłkarze Freiburga nie dawali się zaskoczyć. W pierwszych minutach po przerwie gra Stuttgartu nie poprawiła się, a goście mieli kolejne sytuacje - obok bramki uderzył Höler, a strzał Vincenzo Griffo obronił Zieler. Próby ataku w wykonaniu gospodarzy były równie nieporadne jak w pierwszej połowie - beznadziejnie wolne tempo, długie piłki do nikogo, etc. Nic nie zwiastowało aby Stuttgart mógł coś ugrać, a jednak w 75 min. po zgraniu głową Nicolasa Gonzaleza Emiliano Insua wyrównał. W 83 min. Gonzalez zaliczył drugą asystę, wycofując piłkę do Didaviego, który mając w polu karnym sporo miejsca skutecznie przymierzył przy słupku. Wydawało się, że Stuttgart sięgnie po trzy punkty, ale niewidoczny przez całą drugą połowę Mario Gomez obejrzał drugą żółtą kartkę i grający w przewadze Freiburg rzucił się do ataku. Napór gości rósł, i w 94 min. dopięli swego - Jerome Gondorf zgrał piłkę wzdłuż bramki, a wprowadzony na boisko w końcówce Florian Niederlechner z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. Stuttgart zagrał bardzo słaby mecz, oprócz zrywu z 75-85 minuty nie pokazał praktycznie nic, i ta niemoc (zwłaszcza w ofensywie) powinna być dla Markusa Weinzierla nie mniejszym zmartwieniem niż 16. pozycja Stuttgartu w tabeli.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

VfB Stuttgart

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 gru 2020, 20:41

Borussia Dortmund - VfB Stuttgart 1:5

Można było przewidywać, że notująca ostatnio słabe wyniki w lidze Borussia może mieć problemy z nieźle spisujących się Stuttgartem, ale takiego lania się nie spodziewałem. Stuttgart od pierwszych minut był zdecydowanie lepszy, stosując wysoki pressing i świetnie radząc sobie w atakach środkiem. Borussia grała beznadziejnie w obronie, przegrywała też rywalizację w środku pola, tracąc tam mnóstwo piłek. Już w 3 min. Japończyk Wataru Endo uderzeniem po koźle zmusił do wysiłku Buerkiego, kilka minut później bramkarz Borussii obroni dobrze wykonany rzut wolny, a w 13 min. Tanguy Coulibaly nie wykorzystał świetnej sytuacji uderzając obok bramki. Goście objęli prowadzenie w 26 min. po ewidentnym faulu Cana na Klimowiczu, rzut karny wykorzystał Silas Wamangituka. Wbrew przebiegowi gry zespół BVB wyrównał przed przerwą, w 39 min. Guerreiro zagrał świetna piłkę do Reyny, który posłał piłkę za kołnierz Kobelowi. Pierwsze minuty po przerwie były obiecujące dla Dortmundu i wydawało się, że gospodarze odzyskają kontrole nad meczem. Były to jednak miłe złego początki. Już w 53 min. po kolejnej stracie Dortmundu na własnej połowie piłkę dostał w polu karnym Wamangituka, niezbyt dobrze ją przyjął, ale wobec bierności obrońców i tak miał dość czasu, aby skutecznie uderzyć pod poprzeczkę. Z Borussii wyszło powietrze i traciła kolejne gole - w 60 min. goście z łatwością ograli pasywnych obrońców Dortmundu, Foerster wyszedł na pozycję sam na sam i zdobył gola. Czwartego gola zdobył trzy minuty później bardzo ładnym, technicznym uderzeniem Tanguy Coulibaly. Borussia miała w końcówce kilka momentów - był nieuznany gol Reyny, w 81 min. dobrej sytuacji nie wykorzystał Sancho, jego strzał obronił Cobel. Wynik ustalił na 5:1 dla Stuttgartu w doliczonym czasie gry Nicolas Gonzalez - fatalnie grający dziś Hummels odpuścił już w ogóle pogoń za Argentyńczykiem, który wykorzystał sytuację sam na sam z Buerkim. Dortmund zaprezentował dziś niesamowitą nieudolność w obronie, z taką grą defensywną nawet gdyby mieli dziś Haalanda raczej nic by nie wskórali.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

VfB Stuttgart

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 04 mar 2023, 21:52

VfB Stuttgart - Bayern 1:2

Bruno Labbadia nie znalazł sposobu na Bayern, choć początek meczu był w wykonaniu jego drużyny dość obiecujący - w pierwszych 10 minutach grający wysokim pressingiem Stuttgart nie dawał spychać się do głębokiej obrony. Później Bayern przejął inicjatywę i napór Bawarczyków zaczął rosnąć. W 12 min. Kimmich potężnie uderzył zza linii pola karnego, zmuszając Bredlowa do wysiłku. Chwilę później w polu karnym gospodarzy zatańczył Musiala, mijając kolejnych rywali, ale jego strzał został zablokowany. W 21 min. główkę Goretzki efektownie wybronił Bredlow, zaś w 31 min było bardzo blisko gola dla Bayernu, zamykający akcję Upamecano pomylił się jednak z bardzo bliska mając w zasadzie pustą bramkę (trzeba przyznać, że piłka nie była najłatwiejsza). Napór Bayernu przyniósł w końcu efekt w 39 min., choć w trochę niespodziewany sposób - de Ligt uderzył mocno sprzed pola karnego, a Bredlow mógł zrobić więcej by zatrzymać piłkę, która prześlizgnęła się po jego rękawicach i zatrzepotała w siatce. W 2. połowie Bayern podwyższył wynik, w 62 min. po kapitalnie rozegranej z klepki akcji Choupo-Moting wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Stuttgartu. Po zdobyciu drugiego gola Bayern grał już wyraźnie na luzie, kontrolując przebieg wydarzeń i swobodnie utrzymując się przy piłce na połowie rywala, który już chyba nie wierzył w możliwość odwrócenia losów meczu. Mimo to w 88 min. kontaktowego gola dla gospodarzy zdobył Kolumbijczyk Juan Perea, uderzeniem głową nie dając szans Sommerowi. Końcowe minuty były bardzo emocjonujące. Stuttgart rzucił się do dość chaotycznych ataków, które poskutkowały jedną groźną sytuację - rezerwowy Tanguy Coulibaly główkował niewiele obok lewego słupka. Bayern mógł też jednak dobić rywala, sytuację na 3:1 dla Bawarczyków miał po kontrze Sadio Mane.

Zwycięstwo Bayernu cieszy mnie dziś (co rzadkie), bo Stuttgart to rywal Hoffenheim w walce o utrzymanie. Piłkarze Labbadii mają teraz przed sobą ciężki terminarz: Eintracht (wyjazd), Wolfsburg (dom), Union Berlin (wyjazd).

ODPOWIEDZ

Wróć do „Niemcy”