Ja zmieniłem wolny kwiecień i zmieniłem pracę z początkiem maja, ale czuję, że tego wolnego dla swojego zdrowia potrzebuje jeszcze trochę. O tyle dobrze (trochę dla odmiany), że wróciłem z paroma osobami tu do biura i mam codziennie z kimś kontakt, bo tak mi się trochę lepiej pracuje. Siedzenie w domu samemu i stukanie w komputer stamtąd mnie męczy jeszcze szybciej. Co prawda dochodzi problem dojazdowy, ale chociaż mam bezpośredni autobus spod bloku.
A tak to smutne trochę jest, że patrząc na ostatnie ~3 lata, to najlepsze momenty miałem wtedy, kiedy miałem wolne od pracy. Najpierw jak się przeprowadzałem z Trójmiasta (2 miesiące) i teraz jak miałem wolny kwiecień. Od niedawna dopiero jestem wolny dzisiaj i już na boks dziś nie zdążę, ot. Takie życie od weekendu do weekendu



