To taki przypadek jak z Belottim z zachowaniem wszelkich proporcji. Trzeba za niego zapłacić ze 100 mln funtów, a na taki wydatek nikt sobie nie pozwoli (chyba że City, które było ostatnio łączone). Imo już poprzednim sezonie grałby gdzieś indziej, gdyby Oliverowi nie popsuł się zegarek w meczu z Sheffield i by uznał bramkę, która faktycznie padła, bo przy porażce AV by się nie utrzymali i pewnie cena byłaby promocyjna. No ale jest jak jest.







