Major League Soccer (MLS) - Strona 36

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15528
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2151
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 08 kwie 2021, 3:44

Może niezupełnie MLS, ale chyba najlepszy temat. Kacper Przybyłko trafia w pierwszym meczu Filadelfii Union w 2021 roku, w dodatku jest to 1/8 finału Ligi Mistrzów CONCACAF (w turnieju gra 16 drużyn, więc to pierwsza runda). Główka miodzio.

https://www.clippituser.tv/c/mmmnbr

Ogólnie to pierwszy mecz Filadelfii w LM, pokazali się z dojrzałej strony, wygrana na wyjeździe i bez straty bramki, dobre wejście w sezon. Dobre podstawy na budowę są, bo w końcu wygrali "Tarczę Kibiców" która przyznawana jest za pierwsze miejsce w ogólnej tabeli (najważniejsze w MLS są play offy).

Swoją drogą, CONCACAF słynie z ostrych zagrań gdzie sędziowie... wiele puszczają. To taki przykład. Dla mnie okropne, to jest czerwona kartka i długie zawieszenie, ale cóż...

https://www.clippituser.tv/c/nmmqey

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 maja 2021, 23:53

Rozpoczął się sezon 2021 MLS. Wystąpi w nim 26 drużyn - debiutuje ekipa Austin FC, w której zagra kilku ciekawych piłkarzy, m.in. Alexander Ring (w poprzednich sezonach jeden z wyróżniających się graczy New York City FC) oraz Andrew Tarbell, nie tak dawno podstawowy bramkarz San Jose Earthquakes, który po transferze do Columbus Crew nie przebił się tam.

Patryk Klimala, który nie poradził sobie w Celticu, związał się czteroletnim kontraktem z New York Red Bulls.

Poważnym wzmocnieniem dla broniących tytułu Columbus Crew jest przyjście na zasadzie wolnego transfery Bradleya Wrighta-Phillipsa - angielski napastnik ma już 36 lat, ale jeśli odnajdzie formę z czasów najlepszych występów w barwach New York Red Bulls, to będzie potężnym wzmocnieniem ataku Crew.

Po słabym sezonie 2020 do czołówki MLS będzie próbowała wrócić drużyna Atlanta United. Aby to uczynić, tamtejsi działacze sięgnęli zarówno po młodość, jak i doświadczenie. Na Mercedes-Benz Stadium trafił 38-letni już Lisandro Lopez - były bombardier Porto i Lyonu, który ostatnio grał dla argentyńskiego Racingu. Zobaczymy, co będzie jeszcze w stanie pokazać. Atlanta ściągnęła też z Olimpii Asuncion 19-letniego napastnika Erika Lopeza oraz 21-letniego młodzieżowego reprezentanta Argentyny Santiago Sosę z River Plate.

Nowym kolegą Adama Buksy w New England Revolution został Arnor Ingvi Traustason, znany ze zdobycia zwycięskiego gola dla Islandii w meczu z Austrią na Euro 2016.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 02 maja 2021, 23:21

New England Revolution - Atlanta United 2:1 (Bye 19' Gil 53'-karny - Moreno 43'-karny)
Po udanym ubiegłym sezonie podopieczni Bruce'a Areny świetnie zaczęli tegoroczne rozgrywki, po trzech meczach mają już 7 punktów. Wczoraj w nocy pokonali przebudowywaną Atlantę United, choć to piłkarze zatrudnionego przed sezonem Gabriela Heinze stworzyli sobie pierwszą sytuację bramkową - Moreno minął dwóch rywali i uderzył obok dalszego słupka. Później przewagę osiągnęli gospodarze - w 15 min. z lewego skrzydła znakomicie dośrodkował Adam Buksa, a nadbiegający Buchanan główkował obok prawego słupka. Kilka minut później centymetry dzieliły Revolution od objęcia prowadzenia - po rzucie wolnym Kessler główkował w słupek. W 19 min. padłu już gol - Gil miękko wrzucił piłkę w pole karne, a Brandon Bye głową skierował piłkę do siatki. Atlanta prezentowała się bardzo słabo, nie tylko w ofensywie, ale też popełniając szkolne błędy w obronie. Revolution nie wykorzystywali jednak swoich sytuacji (jedną z nich miał Buksa, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i uderzył obok bramki), co zemściło się - w polu karnym gospodarzy faulowany był Moreno i uderzeniem po rękach Turnera wykorzystał rzut karny. Tuż po przerwie miała miejsce kontrowersyjna sytuacja - Buchanan był faulowany, z powtórek wydawało się, że tuż przed polem karnym, ale arbiter po obejrzeniu sytuacji na ekranie podyktował jedenastkę. Wykorzystał ja strzałem po ziemi Carles Gil. Atlanta nadal prezentowała się bardzo słabo i nie wyglądała na drużynę będącą w stanie odrobić straty. Revolution długo utrzymywali się przy piłce, w tym na połowie rywala, i nie dawali gościom szans na rozwinięcie skrzydeł. Nic nie zmieniło wejście Josefa Martineza, autora 31 goli w sezonie 2018, który był niewidoczny. Jeszcze za wcześnie, aby oceniać projekt Gabriela Heinze, ale aby zajść daleko w play-offach będą musieli pokazać o wiele więcej.

Dzięki zwycięstwo piłkarze Bruce'a Areny prowadzą nie tylko w Eastern Conference, ale i łącznej tabeli, za nimi plasuje się New York CIty FC z 6 punktami. Niespodziewani ubiegłoroczni finaliści Western Conference, Minnesota United, zaczęli sezon fatalnie, bo od trzech porażek.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 10 maja 2021, 23:19

Chicago Fire - Philadelphia Union 0:2 (Burke 51' Glesnes 60')
W sobotę na Soldier Field spotkały się dwie drużyny z Polakami w składzie. Obie rozpoczęły sezon bardzo słabo, przed tym spotkaniem mając na koncie po zaledwie jednym punkcie. Po kilkunastu minutach szarpanej gry w środku pola rozpoczęła się nawałnica ataków faworyzowanej ekipy z Filadelfii - w 14, 15 i 16 min. goście zmarnowali kolejno trzy świetne sytuacje bramkowe. W 14 min. główkę Cory'ego Burke'a obronił instynktownie Shuttleworth, w zamieszaniu nikt nie zdołał dobić. W kolejnych dwóch minutach po dwóch niemal identycznych dograniach z prawego skrzydła niepilnowany w polu karnym McGlynn dwa razy został w ostatniej chwili zablokowany. Chicago stopniowo udało się otrząsnąć z przewagi rywala i zacząć grać ofensywniej, zwłaszcza skrzydłami. Starał się Przemysław Frankowski, ale jego dośrodkowania były najczęściej nieudane. Dopiero w 30 min. Polak skutecznie dograł do Colliera, którego strzał był jednak zbyt lekki by pokonać Blake'a. Po przerwie drużyna z Filadelfi objęła prowadzenie - Montero świetnie wycofał piłkę do Burke'a, który mocnym strzałem nie dał szans golkiperowi Strażaków. Chwilę później wyrównać mógł i powinien był Robert Berić - dostał świetne podanie w pole karne, ale kilka metrów przed bramką nieczysto trafił w piłkę, marnując setkę. Zemściło się to w 60 min. - po przeciągniętej wrzutce z rzutu rożnego piłka została ponownie wstrzelona w pole karne, a tam norweski obrońca Jakob Glesnes trącił ją głową, co wystarczyło do zdobycia gola. Pomimo starań Stojanovicia, Bericia i Frankowskiego, Chicago długo nie potrafiło w poważniejszy sposób zagrozić bramce Blake'a, aż do 86 min., kiedy Frankowski z 7-8 metrów uderzył nad bramką. W doliczonym czasie gry sytuację na zdobycie bramki kontaktowej miał jeszcze Offor, ale jego uderzenie z ostrego kąta zostało wybronione. Dzięki zwycięstwu piłkarze Union przesunęli się na 10. miejsce w Eastern Conference i 21. w tabeli ogólnej.


Mamy już mocnego kandydata do bramki sezonu MLS. W meczu Real Salt Lake - San Jose Earthquakes cudownego gola zdobył przewrotką świetnie spisujący się na początku sezon Rubio Rubin (niestety, punktów to nie przyniosło, gospodarze przegrali 1:2).


gol Rubina od 1:45

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 16 maja 2021, 14:21

Philadelphia Union - New York Red Bulls 1:0 (Burke 9')
Tym razem w wyjściowym składzie drużyny z Subaru Park nie zagrał Kacper Przybyłko, odpoczywający po Lidze Mistrzów CONCACAF. Jego koledzy poradzili sobie całkiem dobrze, od pierwszych minut próbując stosować wysoki pressing i groźnie kontrując. W 8 min. prowadzenie mogli objąć piłkarze z Nowego Jorku - po rzucie rożnym minimalnie obok dalszego słupka uderzył Royer. Minutę później gola zdobyli gospodarze - Cory Burke dostał świetne podanie od Jamiro Monteiro, a brazylijski bramkarz gości Carlos Coronel niezbyt zdecydowanie wyszedł z bramki, w efekcie Burke uprzedził go i z dość ostrego kąta posłał piłkę do siatki. Po utracie gol Red Bulls ruszyli do ataku, wykonując liczne stałe fragmenty gry pod bramką rywali. Mimo to zespół z Filadelfii był bliski podwyższenia prowadzenia - w 25 min. Alejandro Bedoya ofiarnie zagrał wślizgiem w pole karne, tam Sergio Santos przytomnie przepuścił piłkę, a uderzenie Fontany obronił Coronel. Szansę w drużynie Czerwonych Byków dostał od początku 2. połowy ściągnięty z Glasgow Patryk Klimala, niedługo później na boisko wszedł także Przybyłko. Klimala miał szansę na zdobycie gola, w 58 min. dostał świetne podanie w pole karne i mimo problemów z przyjęciem zdołał minąć wychodzącego z bramki Blake’a, ale kąt był zbyt ostry by skierować piłkę do siatki. Red Bulls niezbyt dobrze radzili sobie w konstruowaniu ataków pozycyjnych, a w doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę obejrzał jeszcze Yearwood.

Niepokonane pozostaje Nashville, które bezbramkowo zremisowało na wyjeździe z Realem Salt Lake. W meczu LA Galaxy - Austin FC Chicarito zmarnował rzut karny, ale ustalił wynik na 2:0. W łącznej tabeli wciąż prowadzą z 13 punktami Seattle Sounders, którzy dziś w nocy podejmują mające za sobą słaby początek sezonu Los Angeles FC.

Kuriozalnego gola dla Colorado Rapids zdobył w wygranym 3:1 meczu z Houston Dynamo Cole Bassett (od 4:03)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 maja 2021, 18:28

New England Revolution - New York Red Bulls 3:1 (Bou 36' Buchanan 45+2' Buksa 82' - Reyes 7')
W starciu dwóch drużyn z Polakami w kadrach górą byli faworyzowani podopieczni Bruce'a Areny, którzy są obecnie liderem Eastern Conference. Początek był wyrównany - pierwszą sytuację mieli gospodarze, po strzale sprzed pola karnego piłkę dobrze sparował brazylijski bramkarz Red Bulls Carlos Coronel. W 7 min. goście niespodziewanie objęli prowadzenie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola zdobył głową kolumbijski obrońca Andres Reyes. Red Bulls mogli nawet podwyższyć prowadzenie, sytuacji sam na sam nie wykorzystał Royer. Przebieg gry nie wskazywał na katastrofę, jaka spotkała ekipęz Nowego Jorku w końcówce 1. połowy - w 36 min. Gustavo Bou po kapitalnym prostopadłym podaniu wykorzystał sytuację sam na sam, a po chwili zdobywca gola, Reyes, po ostrym faulu musiał opuścić boisko z drugą żółtą kartką. W doliczonym czasie gry lewą flanką przedarł się Tajon Buchanan i uderzeniem z dość ostrego kąta zdołał pokonać Coronela. Po przerwie całe 45 minut w barwach Red Bulls dostał Patryk Klimala, choć Polak niestety nie wyróżnił się w tym meczu. W końcówce gospodarze wyprowadzili kapitalną kontrę, a Bou wyłożył patelnię Adamowi Buksie - polski napastnik posłał piłkę do pustej bramki. Mimo beznadziejnego wyniku i gry w osłabieniu Red Bulls spróbowali w końcówce przycisnąć, jednak nadziali się na kolejną kontrę - piłkarze Bruce'a Areny wychodzili 4 na 2 i wydawało się, że gol jest nieunikniony, ale Teal Bunbury uderzył niecelnie. Zasłużone zwycięstwo Revolution, choć końcówka 1. połowy (czerwień i szybko stracone dwa gole przez Red Bulls) niewątpliwie ustawiła dalszy przebieg spotkania.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 18 lip 2021, 1:13

Atlanta United - New England Revolution 0:1 (Bou 18')
Po sensacyjnej porażce 2:3 na własnym boisku z zamykającym tabelę Eastern Conference Toronto FC piłkarze Bruce’a Areny pojechali do Atlanty. Tamtejsza drużyna przystąpiła do meczu bez pięciu graczy powołanych na Złoty Puchar CONCACAF, do tego doszły kontuzje i wykluczenia za kartki. Mimo tych osłabieni gospodarze nawiązali równorzędną walkę z faworyzowanym rywalem. Spotkanie rozgrywane było w niezłym tempie, i choć w pierwszych minutach w grze obu zespołów brakowało płynności, to po kilkunastu minutach nastąpił okres lepszej gry Atlanty. W 13 min. Argentyńczyk Moreno podał w pole karne do Torresa, który uderzył jednak prosto w bramkarza Brada Knightona. Minutę później uderzył już sam Moreno, jego potężny strzał z dystansu wybronił efektowną paradą golkiper gości. Mimo lepszej gry gospodarzy to piłkarze Areny objęli prowadzenie - Adam Buksa dostał piłkę w polu karnym, i choć poślizgnął się, zdołał podnieść się na czas i wyłożył piłkę Gustavo Bou, który zdobył gola. W 25 min. na 2:0 dla Revolution podwyższyć mógł Carles Gil, który z dystansu trafił w słupek. Przez resztę 1. Połowy Atlanta grała ofensywnie, bardzo aktywny był Machop Chol, który zdołał nawet trafić do siatki (był spalony). Drugie 45 minut było mniej ciekawe - Bruce Arena dobrze ustawił swój zespół, nie pozwalając na wiele Atlancie, choć swoją szansę miał Chol, który po indywidualnej akcji uderzył obok bliższego słupka. Goście skupili się na obronie i kontratakach, co pozwoliło im dowieźć wynik do końcowego gwizdka.

Podopieczni Gabriela Heinze nie wygrali już bodaj dziewiątego meczu z rzędu i perspektywa play-offów zaczyna się oddalać. New England nadal prowadzi w tabeli Eastern Conference, zaś w Western Conference na czele są Seattle Sounders, którzy zagrają jutro z Minnesotą.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 19 lip 2021, 0:06

Minnesota United - Seattle Sounders 1:0 (Lod 81')
Passa 13 meczów bez porażki zespołu ze Seattle, rekordowa w historii MLS, została w końcu przerwana - tym samym Minnesota skutecznie zrewanżowała się na finał Western Conference z ubiegłego sezonu i porażkę 0:4 w pierwszym meczu tych drużyn w tym sezonie. W 1. połowie gospodarze zagrali bardzo dobrze, stosując agresywny wysoki pressing, nieźle rozgrywając ataki pozycyjne i nie dając Sounders rozwinąć skrzydeł. Szczególnie aktywny był szybki Argentyńczyk Franco Fragapane, ściągnięty przed sezonem z Talleres. Przewaga zespołu Minnesoty nie prowadziła jednak do sytuacji bramkowych, a w końcówce do głosu doszli goście - w 43 min. Jimmy Medranda dostał świetne prostopadłe podanie, jego strzał obronił Tyler Miller, a dwie minuty później bramkarza gospodarzy sprawdził uderzeniem z dystansu Ruidiaz. Po przerwie spotkanie nadal rozgrywane było w dobrym tempie, choć Minnesota nie grała już tak agresywnie, zostawiając Sounders więcej miejsca na własnej połowie. Mimo tego goście kilka razy byli w tarapatach po stratach na własnej połowie. W 81 min. padł jedyny gol meczu - Niko Hansen pociągnął prawym skrzydłem i dograł przed bramkę do Robina Loda, a reprezentant Finlandii z bliska trafił do siatki. W końcówce United skutecznie oddalali grę od własnej bramki i wybijali z rytmu Sounders, co dało im cenne zwycięstwo. Dla ekipy ze Seattle była to pierwsza porażka w sezonie.

Prawdziwy thriller miał miejsce w Montrealu - Cincinnati prowadziło już 4:2, by w ostatnich 20 minutach stracić trzy gole i przegrać mecz. Nadal rewelacyjnie spisuje się Nashville - tym razem rozbili 5:1 Chicago Fire (Hany Mukhtar ustrzelił hat-tricka) i pozostają z zaledwie jedną porażką w 13 meczach.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 24 paź 2021, 9:13

Columbus Crew - New York Red Bulls 1:2 (Berry 18' - Casseres Jr. 7' Nealis 87')
Przed tym meczem obrońcy tytułu, Columbus Crew, zajmowali dopiero 10. miejsce w Eastern Conference i potrzebowali zwycięstwa aby zachować szanse na awans do play-offów. W podobnie trudnej sytuacji byli Red Bulls, zajmujący miejsce 9. z dwoma punktami więcej. Dla obu ekipy był to więc mecz o wszystko. W pierwszych 10 minutach dominowali goście, którzy zepchnęli Crew do obrony i już w 7 mn. objęli prowadzenie - dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Casseres Jr., wygrywając pojedynek główkowy i zdobywając gola. W 11 min. ekipa z Nowego Jorku mogła podwyższyć prowadzenie - aktywny w pierwszych 45 minutach Klimala świetnie dośrodkował na wbiegającego w pole karne Gutmana, ten jednak przestrzelił. Obrońcy MLS Cup dość szybko otrząsnęli się, przeszli do ataku i wkrótce wyrównali - z prawej flanki dogrywał Francuz Steven Moreira, a Miguel Berry mocnym uderzeniem bez przyjęcia umieścił piłkę w siatce. Reszta 1. połowy była dość wyrównana, ataki sunęły w obie strony, ale w większości bez czystych sytuacji bramkowych. Dopiero w doliczonym czasie gry po kolejnym dośrodkowaniu Moreiry Derrick Etienne kąśliwym uderzeniem sprawił problemy Coronelowi. Po przerwie lepsi i groźniejsi byli Red Bulls, ale brakowało im skuteczności. Uzyskali rzut karny, ale Patryk Klimala posłał piłkę po ziemi obok bramki. W 79 min. bliski zdobycia gola był Duncan, ale jego strzał z ostrego kąta obronił Eloy Room. Kilka chwil później jeszcze lepszą sytuację miał Wenezuelczyk Carmona, ale posłał piłkę wysoko nad bramką. Ataki drużyny z Nowego Jorku w końcu przyniosły bramkowy efekt w 87 min., kiedy to Sean Nealis trafił z najbliższej odległości.

Wygrana pozwoliła Red Bulls przesunąć się na premiowane grą w play-offach szóste miejsce, natomiast szanse obrońców tytułu na awans są po tej porażce w zasadzie iluzoryczne.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 lis 2021, 23:50

Philadelphia Union - FC Cincinnati 2:0 (Gazdag 11' Aaronson 53')
Drużyna z Cincinnati zakończyła sezon jako najgorsza ekipa w MLS, wczoraj w nocy ponosząc jedenastą porażkę z rzędu. Philadelphia z Kacprem Przybyłko, która zagra w fazie play-off, była przez cały mecz zdecydowanie lepsza i szybko objęła prowadzenie - w 11 min. Bedyoa przytomnie wycofał piłkę przed pole karne, nadbiegający Kameruńczyk Mbiazo celnie uderzył, a piłkę trącił jeszcze Daniel Gazdag i to właśnie Węgrowi zapisano gola. Cincinnati praktycznie nie istniało w ofensywie, nieźli ofensywni piłkarze tacy jak Yuya Kubo czy Brazylijczyk Brenner byli zupełnie niewidoczni. Jeszcze przed przerwą mogły paść kolejne gole dla Union - w 21 min. Aaronson dośrodkował na głowę Gazdaga, ten jednak spudłował z kilku metrów. Świetną sytuację miał też po szybkim kontrataku młody Jack McGlynn, posłał jednak piłkę minimalnie obok bramki. Po przerwie nadal lepsi byli gospodarze, którzy w 53 min. podwyższyli prowadzenie - Aaronson precyzyjnie uderzył przy lewym słupku. Cincinnati rzadko w stanie stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką, za to Philadelphia nie wykorzystywała kolejnych sytuacji do zdobycia gola. W 68 min. po rzucie rożnym i zbyt krótkim wybiciu piłki dobrze uderzył po ziemi Jose Martinez, jednak Andre Blake był na posterunku. Kacper Przybyłko miał w tym meczu niecelną główkę, ogólnie był to jednak dość przeciętny występ polskiego napastnika, został zmieniony po 80 minutach.

Cincinnati po raz kolejny kończy sezon fatalnie. Potencjał ofensywny tam jest (Yuya Kubo czy Brenner to nieźli gracze, Japończyka pamiętam z ligi belgijskiej ze świetnych występów w KAA Gent, z kolei Brazylijczyk zdobył w tym sezonie 8 goli), ale obrona jest tam do wymiany i bez wzmocnień w tej formacji Cincinnati nadal będzie w ogonie w 2022 r.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 21 lis 2021, 15:04

I runda play-off, Eastern Conference

Philadelphia Union - New York Red Bulls 1:0 (Glesnes 120+3')
W meczu drugiej z siódmą drużyną Eastern Conference rzutem na taśmę wygrali faworyci, choć w dogrywce mogło być różnie, bo obie strony miały swoje znakomite sytuacje. Pierwsze 45 minut było rozgrywane w niezłym tempie, ale brakowało sytuacji bramkowych, był to typowy mecz walki z ostrą rywalizacją w środku pola i brakiem płynności gry u obu drużyn. Liczne wrzutki w pole karne obu zespołów nie przyniosły wymiernych rezultatów. W 7 min. do bezpańskiej piłki dopadł w polu karnym Alvas Powell, ale jego uderzenie obronił Carlos Coronel. Po przerwie sytuacji nadal było bardzo niewiele. Na boisku pojawił się w ekipie gości Patryk Klimala, ale w 2. połowie był niewidoczny, praktycznie nie dostawał piłek. W końcówce piłkę meczową miał na nodze Kacper Przybyłko - w 82 min. Sergio Santos dobrze pociągnął lewą stroną i wyłożył piłkę Polakowi w polu karnym, ale ten uderzył nad bramką. W dogrywce widać było duże zmęczenie graczy obu drużyn, i być może dlatego zaczęły się mnożyć sytuacje bramkowe. W 94 i 95 min. Klimala dwukrotnie zmarnował świetną sytuację - za pierwszym razem posłał piłkę obok dalszego słupka, a za drugim uderzył zbyt lekko, w efekcie Coronel obronił. W 107 min. jeszcze lepszą sytuację, tyle że dla gospodarzy, miał Sergio Santos - Brazylijczyk dostał patelnię kilka metrów przed bramką, mógł zapytać Coronela w który róg uderzać, ale uderzył na siłę prosto w bramkarza Red Bulls. Dobrej sytuacji dla gości nie wykorzystał też Kyle Duncan, który trafił w słupek. Kiedy wydawało się, że dojdzie do konkursu jedenastek, po zbyt krótkim wybiciu piłki przez defensywę Red Bulls dopadł do niej przed polem karnym Jakob Glesnes - Norweg kapitalnym uderzeniem z odchodzącą rotacją zapewnił Union awans do półfinału Eastern Conference.

Rywalem Philadelphii w meczu półfinałowym będzie zwycięzca pojedynku Nashville SC - Orlando City. W drugim meczu rozgrywanym wczoraj Sporting Kansas City pokonał 3:1 Vancouver Whitecaps i zameldował się w półfinale Western Conference.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 28 lis 2021, 0:36

Półfinał Western Conference

Colorado Rapids - Portland Timbers 0:1 (Mabiala 90')
Niespodziewani zwycięzcy Western Conference, Colorado Rapids, podjęli w półfinałowym meczu swojej konferencji drużynę Jarosława Niezgody - Drwale z Oregonu wyeliminowali w I rundzie Minnesotę United. po raz kolejny na ławce zasiadł Diego Valeri - ikona Timbers ostatnio coraz rzadziej pojawia się w wyjściowym składzie. 1. połowa przebiegła pod dyktando gospodarzy, którzy kilka razy zagrozili bramce Clarka uderzeniami głową po dośrodkowaniach. Timbers byli nastawieni defensywnie i czekali na kontry, z ich wyprowadzaniem było jednak słabo, toteż grający do początku Niezgoda był odcięty od podań i niewidoczny. W 28 min. sytuację dla gospodarzy miał Cole Bassett, przedarł się lewą stroną pola karnego , ale kąt był na tyle ostry, że Clark obronił jego strzał z kilku metrów. Po przerwie zespół ze stanu Oregon zagrał aktywniej w ofensywnie, sprawiając coraz większe problemy gospodarzom. W 65 min. Timbers byli bliscy zdobycia gola - w polu karnym Niezgoda wyłożył piłkę Meksykaninowi Jose Van Rankinowi, ten dobrze uderzył obok wychodzącego z bramki Yarbrougha, ale jeden z obrońców zdążył wybić piłkę tuż sprzed linii bramkowej. W końcówce oba zespoły grały dość ostrożnie i wydawało się, że dojdzie do dogrywki. Nic z tych rzeczy - w ostatniej minucie podstawowego czasu gry po rzucie rożnym Rapids nie zdołali wybić piłki z własnego pola karnego, dopadł do niej Kongijczyk Larrys Mabiala i sytuacyjnym uderzeniem pod poprzeczkę zapewnił Timbers grę w finale Western Conference. Niestety, w meczu tym nie zagra Dairon Asprilla - Kolumbijczyk zachował się idiotycznie w doliczonym czasie gry i w wyniku scysji z rywalem za linią boczną i obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. W końcówce Rapids seryjnie wrzucali piłkę w pole karne Clarka, ale piłki te były niedokładne i padały łupem obrońców.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 lis 2021, 2:40

Półfinał Eastern Conference

Philadelphia Union - Nashville SC 1:1 (Gazdag 45+2' - Mukhtar 38'), karne 2:0
W półfinale Eastern Conference spotkały się zespoły, które zdobyły tyle samo punktów w sezonie zasadniczym. Nashville było prawdziwą rewelacją, przegrywając zaledwie cztery mecze, najmniej ze wszystkich drużyn w MLS. W pierwszych 20 minutach gnietli gospodarze, na bramkę Joe Willisa sunął atak za atakiem. Niestety, Kacper Przybyłko był mało widoczny, grając jako jedyny napastnik nie dostawał zbyt wielu dobrych piłek. Defensywnie nastawione Nashville czekało na kontry i takowe potrafiło wyprowadzić - w 28 min. Hany Mukhtar dostał świetne podanie po przechwycie w środku pola, ale jego uderzenie zdołał zablokować ofiarnym wślizgiem Jakob Glesnes. Z czasem Nashville zaczęło aktywniej poczynać sobie w ofensywie i w 38 min. Mukhtar trafił już do siatki, strącając piłkę głową do bramki po znakomitym dośrodkowaniu Erica Millera. Gospodarze wyglądali na wybitych z rytmu, ale w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Węgier Daniel Gazdag w zamieszaniu w polu karnym zdołał na raty wyrównać. Po przerwie znów groźniejsza była Philadelphia, w barwach gospodarzy szczególnie aktywni byli Monteiro i Sergio Santos. Gol dla Union wisiał w powietrzu, w 77 min. piłka wylądowała w siatce po kornerze i strzale Gazdaga z bliska, ale bramkarz Nashville Joe Willis był faulowany, w efekcie trafienie nie zostało uznane. W dogrywce oba zespoły miały swoje szanse - w 106 min. Alejandro Bedoya zagrał świetnie podanie do Sergio Santosa, ale Brazylijczyk przegrał pojedynek z Willisem. Z kolei w 114 min. do akcji ofensywnej Nashville w idealnym momencie podłączył się Lovitz, ale w polu karnym fatalnie skiksował. W konkursie rzutów karnych piłkarze Nashville spalili się zupełnie - nie wykorzystali żadnej z czterech jedenastek, dwukrotnie bronił Blake, a dwa razy piłka szybowała nad bramką.

Rywalem Union w finale Eastern Conference będzie meczu New England Revolution - New York City FC. Znamy już obu finalistów Western Conference - Portland Timbers podejmą Real Salt Lake, który dzięki bramce Bobby'ego Wooda w doliczonym czasie gry pokonał na wyjeździe 2:1 Sporting Kansas City.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 06 gru 2021, 20:53

Finał Eastern Conference

Philadelphia Union - New York City FC 1:2 (Callens 63'-sam. - Moralez 65' Talles Magno 88')
Drużyna Kacpra Przybyłki, zdziesiątkowana kontuzjami (nie mógł zagrać podstawowy bramkarz Andre Blake oraz obrońcy Elliott i Glesnes, których zastąpili mało doświadczeni zmiennicy) nie zagra w finale MLS po porażce u siebie w meczu, którego 1. połowa była dość nudna, za to druga pasjonująca. W pierwszych 45 minutach sporo było ostrej walki, a przez pierwszy kwadrans lepiej prezentowali się gospodarze. Sytuacji bramkowych jednak brakowało, dopiero w 37 min. Przybyłko dostał dobre podanie, ale uderzenie było zbyt lekkie i ze zbyt ostrego kąta, w efekcie Sean Johnson poradził sobie. Po przerwie obie ekipy zagrały bardziej otwarty futbol i miały swoje sytuacje bramkowe. W 55 min. okazji dla gości nie wykorzystał Jesus Medina - miał sporo czasu i miejsca na linii pola karnego, ale uderzył zbyt lekko, by pokonać drugiego bramkarza Union Matthew Freese'a. W 63 min. po świetnym podani Gazdaga w pole karne Przybyłko naciskał Callensa, który w efekcie posłał piłkę do własnej bramki. Już dwie minuty później po uderzeniu z dystansu Matthew Freese odbił piłkę przed siebie, a na skutek niefrasobliwości Kameruńczyka Mbaizo skutecznie dobił Maximiliano Moralez. Drużyna z Nowego Jorku próbowała pójść za ciosem i kontynuowała ataki, w 76 min. blisko zdobycia gola był Callens, ale jego główkę efektownie wybronił Freese. Philadelphia odgryzała się - w 87 min. mecz mógł rozstrzygnąć na korzyść gospodarzy Nathan Harriel, ale po główce obrońcy Union piłka przeleciała minimalnie nad bramką i wylądowała na górnej siatce. W 88 min. kolejny katastrofalny błąd na poziomie A-klasy popełnił Mbaizo, nie widział wybiegającego mu zza pleców Thorarinssona, który podał do Tallesa Magno, a Brazylijczyk z bliska zdobył zwycięskiego gola.

Rywalem New York City FC w finale będą Portland Timbers - Drwale z Oregonu pokonali w finale Western Conference Real Salt Lake 2:0. Finał MLS Cup odbędzie się w Oregonie, gdyż Timbers zdobyli więcej punktów w sezonie zasadniczym.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 gru 2021, 13:13

Finał MLS Cup

Portland Timbers - New York City FC 1:1 (Mora 90+4' - Castellanos 41'), karne 2:4
W wielkim finale MLS Cup Timbers nie dali rady gościom z Nowego Jorku, którzy w przekroju całego meczu byli po prostu lepsi. Duże znaczenie miał powrót do składu najlepszego strzelca NYCFC, Valentina Castellanosa, z kolei w ekipie z Oregonu wykurował się Sebastian Blanco. Niestety, Jarosław Niezgoda zaczął mecz na ławce rezerwowych W 1. połowie gra toczyła się w szybkim tempie, ale sytuacji bramkowych było niewiele - oba zespoły grały bardzo solidnie w obronie i nie chciały podejmować większego ryzyka jednak w pierwszych 20 minutach inicjatywa byłą wyraźnie po stronie gości. W 31 min. Maximiliano Moralez ograł rywala w polu karnym i oddał ni to strzał, ni to wrzutkę, która niewiele minęła bramkę Timbers. W 41 min. padł gol dla New York City FC - po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Castellanos oddał niezbyt dobry strzał głową, w środek bramki, ale Steve Clark popełnił błąd przepuszczając piłkę pod rękawicami. Bardzo podobało mi się nastawienie nowojorskiej drużyny, która w 2. połowie nie cofnęła się do obrony i nie oddała pola, ale kontynuowała aktywną grę w ofensywie dążąc do podwyższenia wyniku. Gospodarze grali bardzo słabo, ich ataki były wolne i przewidywalne. Dopiero w 75 min. po odbiorze w okolicach trzydziestego metra w pole karne padł Yimmi Chara, ale jego uderzenie zablokował luksemburski obrońca Maxime Chanot. W końcówce Drwale nadal wyglądali bardzo słabo, goście byli w stanie wybijać ich z rytmu i oddalać grę od własnej bramki. Mimo to, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry gospodarzom udało się wyrównać - strzał wprowadzonego na boisko w końcówce Jarosława Niezgody został zablokowany, ale Felipe Mora skutecznie dobił. W 1. połowie dogrywki będący na fali Timbers atakowali, bramka dla nich wisiała w powietrzu. W drugim kwadransie dogrywki Nowojorczycy ogarnęli się i gra zrobiła się bardziej wyrównana. W rzutach karnych wygrali goście - w pierwszych dwóch seriach Sean Johnson obronił niemal identyczne uderzenia Felipe Mory i Diego Valeriego (szkoda Argentyńczyka - dla ikony Timbers mógł to być ostatni mecz w MLS, i zakończył w taki sposób).

Dla drużyny z Nowego Jorku, która dołączyła do MLS w sezonie 2015, był to pierwszy triumf w MLS Cup. Norweski trener Ronny Deila, niegdyś menedżer Celticu, wykonał w New York City FC kapitalną pracę.


ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”