Półfinał Eastern Conference
Philadelphia Union - Nashville SC 1:1 (Gazdag 45+2' - Mukhtar 38'), karne 2:0
W półfinale Eastern Conference spotkały się zespoły, które zdobyły tyle samo punktów w sezonie zasadniczym. Nashville było prawdziwą rewelacją, przegrywając zaledwie cztery mecze, najmniej ze wszystkich drużyn w MLS. W pierwszych 20 minutach gnietli gospodarze, na bramkę Joe Willisa sunął atak za atakiem. Niestety, Kacper Przybyłko był mało widoczny, grając jako jedyny napastnik nie dostawał zbyt wielu dobrych piłek. Defensywnie nastawione Nashville czekało na kontry i takowe potrafiło wyprowadzić - w 28 min. Hany Mukhtar dostał świetne podanie po przechwycie w środku pola, ale jego uderzenie zdołał zablokować ofiarnym wślizgiem Jakob Glesnes. Z czasem Nashville zaczęło aktywniej poczynać sobie w ofensywie i w 38 min. Mukhtar trafił już do siatki, strącając piłkę głową do bramki po znakomitym dośrodkowaniu Erica Millera. Gospodarze wyglądali na wybitych z rytmu, ale w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Węgier Daniel Gazdag w zamieszaniu w polu karnym zdołał na raty wyrównać. Po przerwie znów groźniejsza była Philadelphia, w barwach gospodarzy szczególnie aktywni byli Monteiro i Sergio Santos. Gol dla Union wisiał w powietrzu, w 77 min. piłka wylądowała w siatce po kornerze i strzale Gazdaga z bliska, ale bramkarz Nashville Joe Willis był faulowany, w efekcie trafienie nie zostało uznane. W dogrywce oba zespoły miały swoje szanse - w 106 min. Alejandro Bedoya zagrał świetnie podanie do Sergio Santosa, ale Brazylijczyk przegrał pojedynek z Willisem. Z kolei w 114 min. do akcji ofensywnej Nashville w idealnym momencie podłączył się Lovitz, ale w polu karnym fatalnie skiksował. W konkursie rzutów karnych piłkarze Nashville spalili się zupełnie - nie wykorzystali żadnej z czterech jedenastek, dwukrotnie bronił Blake, a dwa razy piłka szybowała nad bramką.
Rywalem Union w finale Eastern Conference będzie meczu New England Revolution - New York City FC. Znamy już obu finalistów Western Conference - Portland Timbers podejmą Real Salt Lake, który dzięki bramce Bobby'ego Wooda w doliczonym czasie gry pokonał na wyjeździe 2:1 Sporting Kansas City.



