Las Palmas - Real Sociedad B 0:0
W poprzedniej kolejce, w debiucie Francisco Garcii Pimenty na ławce trenerskiej Las Palmas, drużyna z Gran Canarii po raz kolejny rozczarowała, tylko remisując bezbramkowo z broniącymi się przed spadkiem rezerwami Realu Sociedad. Mecz nie był nawet zły do oglądania, okazał się jednym z tych bezbramkowych remisów, gdzie sporo się działo. Las Palmas jako pierwsze zagroziło bramce rywala - gospodarze wyprowadzili w 11 min. świetną kontrę, po której Jonathan Viera był o centymetry od sięgnięcia piłki i zamknięcia akcji strzałem z bliska. Później lepiej prezentowały się jednak rezerwy Sociedad, kilka razy groźnie uderzając z dystansu i zagrażając bramce po rzutach rożnych. Las Palmas odpowiedziało w 30 min. - Jese, który nie jest ostatnio w najwyższej formie i nie potrafi odzyskać dyspozycji z początku sezonu, świetnym podaniem na wolne pole uruchomił Roberto Gonzaleza, jednak ten w sytuacji sam na sam trafił w wychodzącego z bramki Andoniego Zubiaurre. Po przerwie Las Palmas nadal nie potrafiło zdominować rywala, a swoje szanse miały obie strony. Już w 46 min. gospodarze przeprowadzili dynamiczną akcję prawą flanką, zakończoną dograniem w pole karne do Viery i strzałem weterana, jednak zbyt lekkim i prosto w ręce Zubiaurre. Już dwie minuty później po serii fatalnych pomyłek obrony Las Palmas piłkę dostał w prezencie Julen Lobete i uderzył 6-7 metrów, Raul Fernandez popisał się jednak dobrym refleksem. Niestety, w spotkaniu tym p oraz kolejny okazało się, że Las Palmas potrafi dobrze kontrować, ale ma problemy z budowaniem skutecznych ataków pozycyjnych. Pimenta będzie musiał nad tym popracować. Okazja do zdobycia tak potrzebnych w walce o barażowe miejsca punktów już dziś, za chwilę początek wyjazdowego meczu z Cartageną.



