To mnie właśnie zastanawia.
Ja też wracałem chyba od 2-3 klasy podstawowej do pustego mieszkania, obiad sobie sam odgrzewałem, mięso w mikrofalówce, a kluski po prostu stawiałem na gaz
A dziś? Wśród moich znajomych jest tak jak piszesz, 10-letnie dziecko i kolega nie zostawiał córki samej w domu, trułem mu dupę przy każdej okazji, gdy musiał zostawać w domu, aż w tym roku stwierdzil że mam rację, 11-letnia córka może sama zostawać w domu.
Też chodziłem w szkole na jakieś SKSy, ale raczej niezbyt długo, bo tam się wiecej trenowało niż grałofutbolowa pisze: ↑20 kwie 2022, 9:04Dodatkowo: jesteśmy z roczników zwyżkowych, więc dzieciaków było po prostu dużo więcej i nie pamiętam nikogo, kto miałby dodatkowe zajęcia poza paroma chłopakami trenującymi piłkę i paroma dziewczynami z harcerstwa albo jakiejś grupy tanecznej. Na korki też zaczęliśmy chodzić dopiero w gimnazjum, a teraz ośmiolatkowie potrzebują dodatkowych lekcji matmy czy polskiego. To wszystko robi różnicę.



