Jak widze tego mojego chresniaka 2.5 roku to mi az zal sie robi (czyli syn mojego brata i bratowej). Moj brat pracuje po 12h, czyli czasem ma wiecej wolnego, czasem mniej - nie zmienia to nic w kontescie tego, ze przesypia cale swoje zycie. Ten gosc by tylko spal.
Moja bratowa niewiele wiecej, wstanie rano to nie wyjdzie nigdzie z nim, nie zrobi zakupow ani nic takiego.
Dodac tez moge, ze stac mnie na to aby mu zaplacic za jakas aktywnosc - basen, judo, konie - proponowalem wielkorotnie tak aby mogl zobaczyc czy mu sie spodoba to wiecznie jest jakas wymowka - ze nie maja czasu, ze moj brat idzie do pracy za tydzien itd (u nich jak wychodzisz z jakims pomyslem to trzeba czekac jakies 2 tyg zanim sie zorganizuja). NIe wiem czy w ogole mam jakies intrumenty aby zachecic rodzicow do czegokolwiek.
Ale to wszystko o czym mowie, to wyczerpuje znamiona chronicznego lenistwa.
dla mnie tez szok, kolezanka z pracy mi mowi, ze musi odprowadzac i przyprowadzac osmiolatke ze szkoly. Wiem, ze sie czasy zmienily i nie bede mowil, ze kiedys bylo inaczej itd ale to chyba juz za duzy klosz dla tych dzieci.



