Muzyka klasyczna - Strona 2

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
skorpss
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 640
Rejestracja: 12 kwie 2004, 22:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: Tychy

Post Wyświetl pojedynczy post autor: skorpss » 21 lip 2006, 12:59

Aleź ty dosłownie wszystko bierzesz. No przecież wiadomo, że nie dokładnie wszyscy co do jednego, ale zdecydowana większość ma dlatego zespołu szacunek i uznanie, nawet jeśli nie jest fanem. Ta rozmowa faktycznie nie ma sensu, bo zupełnie brakuje Ci argumentów. Puszczasz tylko puste frazesy. No a jeśli długie solówki są dla Ciebie oznaką wsi i tandety, to aż strach pomyśleć, co nią nie jest...

ajaccien
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 211
Rejestracja: 19 mar 2006, 22:22
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: ajaccien » 24 lip 2006, 18:50

Cóż, pozwolę sobie powrócić do myśli przewodniej tego tematu, a więc muzyki klasycznej. Wobec faktu, iż temat ten najprawdopodobniej wkrótce zakończy żywot dusząc się pod grubą warstwą forumowego kurzu, wypada chyba, aby moja skromna osoba, jako założycielka tego tematu, który nie zyskał popularności i jak najbardziej zasłużenie przestanie wkrótce zaśmiecać pierwszą stronę tego szacownego działu, aby nie zostać posądzoną o zakładanie tematu i następnie porzucanie go, pozwoli sobie w tym miejscu na kilka dygresji dotykających wspomnianego gatunki sztuki muzycznej.
Jest wiadomym, iż wśród wielu kompozytorów, tworzących na przestrzeni wieków, i wśród niezliczonych utworów, i tych uznawanych za przeboje muzyki klasycznej i, przynajmniej ze słuchu, znanych dużej części publiczności nie należącej do miłośników tego typu muzyki, jak również wśród tych mniej znanych, niełatwo jest dokonać selekcji tak zwanych ulubionych. Różnorodność muzyki klasycznej narzuca poniekąd podział sympatii. Rzecz jasna nie śmiem generalizować i nie twierdzę, iż jest tak w przypadku wszystkich melomanów (osobiście za takowego się nie uważam), jakkolwiek powyższe słowa opisują poniekąd moją postawę wobec muzyki klasycznej. Oczywiście nazwiska i tytuły które zostaną przytoczone poniżej będą jedynie swego rodzaju wierzchołkiem góry lodowej, będą bowiem właściwie jedynie pustymi hasłami, nie zawierającymi żadnych głębszych informacji co do postaci kompozytorów czy też charakteru dzieł (po pierwsze dlatego, że aby dokonać dokładnej analizy trzeba by wielu stron tekstu; po drugie zaś z tego powodu, iż, jak wspomniałem w pierwszym poście tego tematu, czy jak chcą niektórzy, topicu, nie posiadam jakichkolwiek podstaw wykształcenia muzycznego, co wyklucza rzeczową analizę utworów czy też twórczości danego artysty, spróbuję wyrazić kilka własnych refleksji, z góry przepraszając za ich nieporadność czy wręcz naiwność), ale w pewien sposób wpiszą się w ramy poruszonego w tym temacie zagadnienia.
Ażeby nie sprawić, by post ten stał się nudnym słowotokiem (jakkolwiek chyba już za późno...), pozwolę sobie teraz wymienić kilka tytułów.
Otóż do ulubionych utworów mojej skromnej osoby należą koncerty fortepianowe Fryderyka Chopina, numer 1 (opus 11) i numer 2 (opus 21, o ile pamięć nie myli), ze wskazaniem przede wszystkim na pierwsze z dzieł. Pewne jego fragmenty wręcz szarpią za serce, i doprawdy, moją skromną osobę opanowuje nieprzeparte wzruszenie gdy słucha tych utworów, a zwłaszcza jednego z fragmentów (o ile pamięć nie myli Larghetto) koncertu numer 1, który wręcz wyciska łzy z oczu.
Innym bardzo lubianym przeze mnie utworem jest „Walc Łyżwiarzy” Emile’a Waldteufla (skłonnym jest zastanawiać się, czy to nie jest ulubiony mój utwór”, dosyć znany walc prawie zupełnie nieznanego kompozytora, a swego czasu przecież nadwornego pianisty cesarzowej Eugenii, nazywanego niekiedy „francuskim Straussem”, autora innych znanych walców, jak „Miłość i wiosna” czy „Estudiantina”. Utwór pochodzącego ze Strasbourga kompozytora idealnie oddaje atmosferę pięknego, zimowego dnia, swą lekkością oddając taniec łyżwiarzy po ślizgawce, ich harmonijne i niezwykle lekkie, subtelne ruchy. Mam nadzieję, że nie zostanie to mojej skromnej osobie poczytane za pretensjonalność, ale odnoszę wrażenie, że utwór ten ma pewne drugie dno, i nie jest jedynie muzycznym zapisem zimowej zabawy.
Pięknym utworem jest „Światło Księżyca” Claude’a Debussy’ego, najwspanialszego chyba spośród muzycznych impresjonistów. Lekkość, wręcz zwiewność tego utworu jest niesamowita, brak wręcz słów by opisać wirtuozerię Francuza w umiejętności nadania muzyce tak impresjonistycznego charakteru i sprawienia, że w „Świetle...” można doszukiwać się innych interpretacji, niż tylko opisu piękna nocy zalanej srebrnym księżycowym światłem.
Bardzo ciekawym utworem jest „Karnawał” (czy też „Maskarada”) Arama Chaczaturiana. Mający piękne, melodyjne, dostojne fragmenty, przeplatane żywymi, dynamicznymi, czasami w opinii mojej skromnej osoby nazbyt żywiołowymi częściami, być może inspirowanymi nieco folklorem ormiańskim, tworzą bardzo ciekawą, oryginalną całość.
Przepełnione smutkiem, melancholią, nostalgią, jakkolwiek przybierające fragmentami dramatyzmem jest „Adagio na smyczki” Samuela Barbera. Utwór godny polecenia, tym bardziej, że stworzony przez kompozytora XX wiecznego.
Godne polecenia jest również muzyka Anglika Alberta Ketelbeya. „Na perskim rynku” i „Dzwony wśród łąk” to utwory o wspaniałej melodyce, imponujące lekkością, doskonale oddające atmosferę miejsc opisanych przez tytuły, a przecież stworzone przez kompozytora niezbyt znanego.
Na koniec tej zapewne nudnej wyliczanki pozwolę sobie dodać jeszcze inny mało znany utwór, „Koncert warszawski”, Richarda Adinsella, angielskiego kompozytora muzyki filmowej, skomponowany podczas II wojny światowej, jako utwór do romantycznej opowieści filmowej o polskim lotniku. Tytułu niestety nie pomnę.
Jako się rzekło, to tylko wyliczanka kilku ciekawych, godnych uwagi (z mojego punktu widzenia, utworów), jakkolwiek w mojej pamięci jest jeszcze wiele takich, które powinny były znaleźć tu swe miejsce, jednakże wobec faktu, iż post ten jest już i tak nieprzyzwoicie długi, a poza pisaniem wypocin na temat o którym nie mam, prawdę mówiąc, dużej wiedzy, powinienem zająć się także jakimiś pożytecznymi zajęciami, toteż w tym miejscu kończę, dziękując potencjalnej czytelnicze/potencjalnemu czytelnikowi za poświęcenie czasu lekturze tego wątpliwej jakości tekstu i mimo braku wiary w rozwój tego tematu, prosząc o swe refleksje na temat poruszonego zagadnienia forumowiczki i forumowiczów, którzy jakimś trafem znaleźli się w tym temacie/topicu. Z góry dziękuję.

PubuśBubuś
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 447
Rejestracja: 03 maja 2008, 16:14
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: PubuśBubuś » 03 maja 2008, 20:25

Ja dorzuciłbym kilka pozycji- twórczość Mahlera (szczególnie 1 symfonia), piękna 2cz. 7 symfonii Beethovena, trio fortepianowe Schuberta (występujące w filmie pt. Barry Lyndon). Schuberta piękna jest także Symfonia ''Wielka'' w tonacji C-dur, a także pieśń ''Król Elfów" do słów Goethego. Warto posłuchać 4 symfonii Brahmsa( i Brucknera( Requiem niemieckie Brahmsa( fantazja rosyjska na trąbkę Levy'ego, 9 symfonia Beethovena( czy Passacaglia c-moll Bacha( też są godne polecenia. Zabraknąć nie może pięknej Sonaty Księżycowej Beethovena (

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7933
Rejestracja: 01 cze 2004, 10:04
Reputacja: 466

Re: Muzyka klasyczna

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kaczy » 13 lis 2009, 23:26

Mam w domu komplet 8 cd (oryginalnych) , coś w stylu greatest hits muzyki klasycznej i często nie gęsto załączam sobie jakąś płytkę do nauki.
Na prawdę miło jak w tle leci spokojna muzyczka.

Moim ulubionym kawałkiem jest Firebird Strawińskiego :D

Jeśli ktoś chce przesłuchać ten kawałek, to musi koniecznie się odizolować, i skupić tylko i wyłącznie na nim. Tylko wtedy poczujecie jego moc.
Jeśli nie, to nie ma sensu go załączać


Draser
Trampkarz
Trampkarz
Posty: 28
Rejestracja: 22 lut 2022, 23:15
Reputacja: 14

Muzyka klasyczna

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Draser » 29 kwie 2022, 2:31

Z klasyki lubię Mozarta, Beethovena, Czajkowskiego.
Z nowszych to takie zespoły, jak 2Cellos, Brooklyn Duo, orkiestra, którą prowadzi Andre Rieu.
Solo to Stjepan Hauser, Luka Sulić, Lindsey Stirling.
Z kompozytorów Hans Zimmer, John Williams.

Pewnie wszystkich nie będziecie znali :P

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”