
28. maja świat futbolu znów się zatrzyma na kilka godzin. To właśnie wtedy, o 21:00 dojdzie do kolejnego już finału Ligi Mistrzów w Saint-Denis. Kończąca się pomału, 30. edycja najważniejszych rozgrywek w europejskiej piłce zostanie przez wszystkich zapamiętana na bardzo długo. Naprzeciw staną czołowe drużyny świata. W roli gospodarza angielski Liverpool FC, w roli gości zaś hiszpański Real Madryt.
Liverpool rozpoczął zmagania od fazy grupowej, gdzie musieli mierzyć się w bardzo trudnej grupie z Atletico Madryt, FC Porto oraz Milanem. Nie przeszkodziło im to jednak w zdobyciu kompletu punktów po czym ze świetnym bilansem (17-6) i dużą przewagą nad drugim Atleti spokojnie wygrali swoją grupę. W 1x8 finału przyszło mierzyć im się z ekipą mistrza Włoch - Interem, w ćwierćfinale pewnie pokonali Benfikę, a w półfinale dwa razy ograli hiszpański Villarreal.
Real w fazie grupowej miał więcej szczęścia, ich rywalami byli Inter Mediolan, Szachtar Donieck oraz Sheriff Tyraspol. Notując przy tym tylko jedną porażkę wygrali swoją grupę. W 1x8 finału musieli mierzyć się z PSG dokonując pierwszej remontady, w ćwierćfinale podejmowali obrońcę tytułu, londyńską Chelsea. W półfinale zaś ograli Manchester City.
Finałowe starcie będzie powtórką sprzed czterech lat, gdzie w Kijowie Królewscy pokonali Liverpool 3:1. Był to ostatni puchar Ligi Mistrzów zdobyty przez Real. Rok później wygrali go już Anglicy. W ogólnym rankingu Hiszpanie mają 13 tytułów Champions League, The Reds 6 co przy wygranej w tegorocznym finale pozwoliłoby im wskoczyć na drugie miejsce w klasyfikacji wszechczasów obok AC Milanu.
Ze swojej perspektywy, bo tę Liverpoolu zapewne przedstawią Matt i Sergek, szalony sezon. To słowo chyba najlepiej opisuje to jak czuli się fani Królewskich podczas obecnej kampanii. Od zatrudnienia Ancelottiego, które nie wydawało się zbyt logiczne, przez brak przyjścia Mbappe by skończyć z pewnie zdobytym mistrzostwem Hiszpanii i finałem Ligi Mistrzów osiągniętym po tak wyboistej i ciężkiej drodze jaką trudno było sobie wyobrazić. Co prawda nadal została do rozegrania liga, w tym nawet mecz z Atletico, ale dla mnie i pewnie dla większości kibiców Realu są to już niewiele znaczące mecze, a każdy myślami jest już w ostatnią sobotę maja, gdzie powalczymy o Decimocuartę.
Temat otwarty. Niech wygra le.. Real.









