Major League Soccer (MLS) - Strona 37

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 lut 2022, 1:24

Zaczyna się nowy sezon MLS, zatem kilka słów wstępu.

Do ligi dołącza nowa drużyna, Charlotte FC, z dwoma Polakami w kadrze - Karolem Świderskim i Janem Sobocińskim. Zespół prowadzony przez Miguela Angela Ramireza ma zresztą sporo ciekawych nazwisk - jest Christian Fuchs, mistrz Anglii z Leicester, ściągnięty z Los Angeles FC meksykański bramkarz Pablo Sisniega, a także weteran reprezentacji Ghany Harrison Afful.

Włodarze klubów z MLS chętnie sięgali w tym oknie transferowym do polskiej Ekstraklasy - Ghanijczyk Yaw Yeboah przeszedł z Wisły Kraków do Columbus Crew, New York Red Bulls ściągnęli Luquinhasa z Legii, zaś Jesus Jimenez trafił z Górnika Zabrze do Toronto FC.

Z drużyny Portland Timbers, finalistów ubiegłorocznego sezonu, odeszła prawdziwa legenda klubu - Argentyńczyk Diego Valeri w wieku 35 lat postanowił zakończyć grę w MLS i powrócił do ojczyzny, podpisując kontrakt z Lanus. W przeciwną stronę, do Portland, podążył 19-letni pomocnik David Ayala z Estudiantes. Obrońcy tytułu, New York City FC, pozyskali z ligi japońskiej środkowego obrońcę, Brazylijczyka Thiago Martinsa. Z dużych nazwisk na grę w USA zdecydował się Xherdan Shaqiri, który za 6,5 miliona euro przeszedł z Lyonu do Chicago Fire. Los Angeles Galaxy zasilił Douglas Costa, który trafił do Kalifornii na wypożyczenie. Doświadczony amerykański napastnik Jozy Altidore chyba jeszcze raz spróbuje powalczyć o mistrzostwo MLS, przeszedł bowiem z Toronto FC do ubiegłorocznego zdobywcy Supporters' Shield, New England Revolution.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 lut 2022, 23:24

DC United - Charlotte FC 3:0 (Estrada 37'-karny, 45+6' Kamara 65')
No cóż, zespołowi Charlotte nie udał się debiut w MLS, mimo obiecującego początku meczu wyraźnie przegrali z DC United. Początkowo zespół gości starał się rozgrywać piłkę na połowie rywala i w 19 min. trafili nawet do siatki (błąd Billa Hamida, który wyszedł z bramki i nie sięgnął piłki), ale gol nie został uznany po analizie VAR. Goście prezentowali się całkiem dobrze i wydawało się, że to oni będą bliżej objęcia prowadzenia. Mimo to drużyna DC United objęła prowadzenie w 37 min. - mimo niemrawego rozbiegu Michael Estrada pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za rękę. Mimo dwóch dobrych sytuacji Charlotte padł kolejny gol dla DC United autorstwa Estrady - tuż przed przerwą Ekwadorczyk podwyższył wynik uderzeniem z dystansu, choć wyraźnie pomógł mu w tym rykoszet. W 2. połowie piłkarze Charlotte FC nadal prezentowali się nieźle w ofensywie, choć częściej próbowali długich piłek. Najbliżej zdobycia kontaktowego gola był Christian Fuchs, po wrzutce z rzutu wolnego jego główkę obronił Bill Hamid. Wszelkie nadzieje debiutantów na dobry wynik rozwiał w 65 min. Ola Kamara, jakkolwiek w dość przypadkowy sposób - po dośrodkowaniu bramkarz Charlotte Kristijan Kahlina piąstkował tak niefortunnie, że nabił Norwega, który wpisał się w ten sposób na listę strzelców. Znakomitej sytuacji na honorowego gola nie wykorzystał Yordy Reina, trafiając w słupek. Końcowy wynik nie do końca oddaje przebieg wydarzeń na boisku, bo piłkarze Charlotte nieźle poczynali sobie w ofensywie i stworzyli trochę sytuacji. Nie zasłużyli na tak wysoką porażkę, jednak błędy w defensywie były zbyt poważne by uzyskać dobry wynik. Jan Sobociński spędził cały mecz na ławce, zaś Karol Świderski znalazł się poza kadrą meczową, gdyż nie dopełnił jeszcze formalności związanych z pozwoleniem na pracę.

W najciekawiej zapowiadającym się meczu pierwszego dnia rozgrywek Portland Timbers zremisowali u siebie 2:2 z New England Revolution - goście dwa razy wychodzili na prowadzenie, ale Dairon Asprilla i Yimmi Chara zapewnili Drwalom punkt.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 14 mar 2022, 0:19

Atlanta United - Charlotte FC 2:1 (Martinez 60'-karny, Mulraney 90+6' - Armour 66')
W kolejnym meczu rozgrywające swój pierwszy sezon w MLS Charlotte FC pokazało się z niezłej strony, ale znów kończą bez punktów, tym razem tracąc remis w doliczonym czasie gry przeciwko ekipie z Atlanty. W 1. połowie lepsi byli gospodarze, od początku inicjatywa była po ich stronie, ale znakomicie spisywał się chorwacki bramkarz gości Kristijan Kahlina. W 4 min. Josef Martinez, najlepszy snajper Atlanty, główkował prosto w dobrze ustawionego Chorwata, a później świetnej sytuacji nie wykorzystał Gutman - po crossowym zagraniu znakomitym przyjęciem zgubił obrońcę, ale w sytuacji sam na sam Kahlina obronił nogą. W 32 min. kolejną sytuację miał Martinez, ale Kahlina nogą wybronił uderzenie Wenezuelczyka. Charlotte próbowało się odgryzać kontrami, ale sytuacji było niewiele, najlepszej nie wykorzystał w 40 min. Karol Świderski. Po przerwie mecz był już bardziej wyrównany, drużyna Charlotte częściej gościła na połowie rywala. W 55 min. znów swoją szansę miał Świderki, ale jego strzał po ziemi był posłany zbyt blisko środka bramki, nie sprawiając większych problemów doświadczonemu Bradowi Guzanowi. Atlanta wywalczyła rzut karny po tym, jak Christian Makoun wytrącił z równowagi Lennona blisko granicy pola karnego, jedenastkę pewnie wykorzystał strzałem w lewy dolny róg Martinez. Odpowiedź była dość szybka - już w 66 min. po rzucie rożnym celnie główkował Adam Armour, zdobywając historycznego, pierwszego gola dla Charlotte w MLS. Błąd popełnił Brad Guzan, który miał piłkę na ręce i powinien był to wyjąć. Gra Charlotte wyglądała w 2. połowie całkiem nieźle i wydawało się, że wyjadą z Atlanty z remisem, ale w doliczonym czasie gry po świetnym zagraniu Marcelino Moreno uderzył Jake Mulraney, a rykoszet od Makouna nie dał dobrze spisującemu się w tym meczu Kahlinie szans na skuteczną interwencję.

Charlotte pozostaje obok Montrealu bez punktów i na końću tabeli Eastern Conference, zaś Atlanta po trzech meczach może pochwalić się sześciopunktowym dorobkiem. Po fatalnym początku (dwie porażki) niespodziankę sprawiło Cincinnati FC, pokonując na wyjeździe Orlando City 2:1 - oba gole zdobył były piłkarz Atlanty Brandon Vazquez, a Alec Kann dokonywał cudów w bramce Cincinnati.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 mar 2022, 21:07

New York Red Bulls - Columbus Crew 1:1 (Room 84'-sam. - Nagbe 90+5')
Czerwone Byki z Patrykiem Klimalą w składzie w ostatnich sekundach wypuściły zwycięstwo w meczu z Columbus Crew. W 1. połowie mecz rozgrywany był w niezłym tempie, ale gra koncentrowała się w środku pola. Obie drużyny miały duże problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, mnóstwo było niedokładności i prostych błędów. W 18 min. po rzucie wolnym dla gospodarzy piłkę zgrał głową przed bramkę Aaron Long, ale Eloy Room poradził sobie uprzedzając Nealisa. W 29 min. najlepszą okazję w 1. połowie mieli goście - Lucas Zelarayan efektownie ograł przed polem karnym dwóch obrońców, ale z dogodnej pozycji uderzył słabo i obok bramki. Wobec problemów obu drużyn z zagrywaniem podań otwierających drogę do bramki Patryk Klimala nie miał zbyt wielu szans na pokazanie się, dopiero w 40 min. oddał w polu karnym strzał, który został zablokowany. Niestety, bezbarwny występ polskiego napastnika zakończył się już kilka minut po przerwie, zastąpił go Tom Barlow. W 50 min. gospodarze mieli znakomitą sytuację do otwarcia wyniku - po wrzutce na dalszy słupek akcję zamykał John Tolkin, ale jego uderzenie wolejem było bardzo niecelne. Później lepsi byli piłkarze Crew, których szybkie ataki wreszcie zaczęły funkcjonować, ale brakowało skuteczności. Dwukrotnie czyste sytuacje zmarnował Gyasi Zardes, w 65 min. wręcz kompromitując się kiksem kilka metrów przed bramką. W 78 min. w jeszcze bardziej kuriozalny sposób sytuację dla gości zmarnował Derrick Etienne, którego uderzenie w sytuacji sam na sam obronił Coronel, ale piłka potoczyła się w kierunku linii końcowej i Etienne dopadł do niej, uderzając wewnętrzną częścią stopy nie trafił jednak do pustej bramki. Inicjatywa była po stronie Crew, ale w 84 min. padła dość przypadkowa bramka dla Czerwonych Byków - po rzucie rożnym w zamieszaniu doszło do bilardu, w wyniku którego Eloy Room, bramkarz Crew, stał się autorem samobójczego gola. Goście zdołali uratować remis, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry wyprowadzając świetną kontrę, którą z bliska wykończył Darlington Nagbe.

Pomimo słabego występu Klimali, był to świetny weekend dla polskich napastników. Karol Świderski zdobył dwa efektowne gole (niestety okupione kontuzją) dla Charlotte FC, które pokonało 3:1 New England Revolution, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w MLS. Gola zdobył także Jarosław Niezgoda, choć jego Timbers przegrali 1:4 z Dallas.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 kwie 2022, 23:30

Orlando City - New York Red Bulls 0:3 (Luquinhas 26' Casseres Jr. 48' Morgan 88'-karny)
Przed tym meczem Orland obyło wiceliderem Eastern Conference, ale nie dało rady Czerwonym Bykom z Nowego Jorku, które odniosły czwarte wyjazdowe zwycięstwo z rzędu w tym sezonie. Początek meczu nie był porywający, choć nieco lepsi byli gospodarze, starający się grać wysokim pressingiem. Z czasem coraz groźniejsi byli Red Bulls - pierwszym ostrzeżeniem była sytuacja Omira Fernandeza, który trafił w boczną siatkę. W 26 min. Nowojorczycy objęli prowadzenie - po podaniu Fernandeza niesygnalizowany strzał zewnętrzną częścią stopy oddał sprowadzony z warszawskiej Legii Luquinhas. Od tego momentu zespół z Nowego Jorku był już dość wyraźnie lepszy. W ekipie gospodarzy kompletnie niewidoczny był był gwiazdor Milanu Alexandre Pato, który został zmieniony już w przerwie. Na początku 2. połowy goście podwyższyli prowadzenie - Casseres Jr. dostał został świetnie obsłużony, jego pierwsze uderzenie obronił jeszcze Pedro Gallese, ale reprezentant Wenezueli dobił do pustej bramki. Orlano starało się grać więcej prostopadłych piłek za plecy obrońców, czego brakowało im w 1. połowie, ale niewiele z tego wychodziło, sporo zagrań było bowiem niedokładnych. Na boisku w barwach Red Bulls pojawił się Patryk Klimala, trafił nawet do siatki z zimną krwią wykańczając sytuację sam na sam z Gallese, ale był na spalonym. W końcówce goście uzyskali rzut karny za zagranie ręką, który pewnie wykorzystał były reprezentant Szkocji Lewis Morgan.

Dzięki wygranej New York Red Bulls są na 2. miejscu w Eastern Conference, teraz czeka ich wyjazd do Chicago. W łącznej tabeli prowadzi zespół Los Angeles FC, który pokonał na wyjeździe Cincinnati. Dużym rozczarowaniem jest postawa New England Revolution - zdobywcy Supporters Shield z poprzedniego sezonu po raz kolejny przegrali po objęciu prowadzenia, tym razem 2:3 z DC United, i są na odległym miejscu.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 maja 2022, 23:39

Toronto FC - Chicago Fire 3:2 (Kerr 13' Pozuelo 71'-karny, 78' - Teran 52' Przybyłko 66')
Najlepszym meczem jaki oglądałem w MLS od dłuższego czasu okazał się pojedynek dwóch zespołów z ogona tabeli Eastern Conference. Choć Strażacy z Chicago byli piłkarsko lepsi, a Kacper Przybyłko zdobył gola, to jednak zwycięsko wyszła z tego spotkania drużyna Toronto FC. Już w 1. połowie inicjatywa byłą po stronie gości, w szeregach których bardzo aktywny był Xherdan Shaqiri. Mimo to gospodarze w pierwszym groźniejszym ofensywnym wypadzie objęli prowadzenie - w 13 min. DeAndre Kerr trafił do siatki po rękach Słoniny, który mógł zrobić zdecydowanie w więcej (niestety, nie był to pierwszy poważny błąd tego młodego bramkarza o polskich korzeniach w tym sezonie). Ataki Chicago w 1. połowie nie przynosiły efektu, a próby strzałów z dystansu były najczęściej niecelne. Sytuacja ta zmieniła się w 2. połowie, głównie za sprawą wysiłków Shaqiriego, który ciągnął swój zespół w ofensywie. W 48 min. Szwajcar złożył się do uderzenia wolejem, które obronił jeszcze Quentin Westberg, ale w 52 min. po miękkiej wrzutce w pole bramkowe w wykonaniu byłego piłkarza Bayernu Carlos Teran z najbliższej odległości wyrównał uderzeniem głową. Strażacy nie zwalniali tempa i najpierw zdobyli nieuznanego po analizie VAR gola, a w 66 min. objęli prowadzenie dzięki Kacprowi Przybyłce - polski napastnik zdobył gola uderzeniem po koźle. Niespodziewanie, słabo grające Toronto wyrównało - Navarro zupełnie niepotrzebnie faulował w polu karnym, a Pozuelo wykorzystał jedenastkę uderzeniem w środek bramki. Fire natychmiast rzucili się do ataków - po dograniu Xhaqiriego główkował Przybyłko, ale prosto w dobrze ustawionego Westberga, a chwilę później golkiper Toronto wybronił uderzenie z dystansu w wykonaniu Navarro. W 78 min. decydujący cios zadał Pozuelo, efektownym uderzeniem od poprzeczki sprzed pola karnego pokonując Słoninę. Końcówka to rozpaczliwe ataki gości, którym brakowało jednak skuteczności - Shaqiri zmarnował kapitalną okazję uderzając nad bramką, a chwilę później trafił w poprzeczkę. Fire zaprezentowali w przekroju całego meczu większe indywidualne umiejętności i lepszą kulturę gry, ale to gospodarze byli skuteczniejsi.

Zespół z Chicago pozostaje czerwoną latarnią Eastern Conference, natomiast zespół z Toronto jest na 12. miejscu, dzięki wygranej przeskoczyli DC United. W tabeli konferencji prowadzą obrońcy MLS Cup, New York City FC, zaś w tabeli ogólnej przewodzi zespół Los Angeles FC.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 19 cze 2022, 22:48

Columbus Crew - Charlotte FC 1:1 (Hurtado 41' - Shinyashiki 50')
Rozgrywająca swój pierwszy sezon w MLS drużyna z Charlotte spisuje się fatalnie na wyjazdach, z dotychczasowych siedmiu meczach na obcym terenie zdobyli tylko punkt. Tym razem zdołali jednak zremisować z Columbus Crew (niestety, bez Polaków w wyjściowym składzie) i wciąż pozostają na miejscu premiowanym grą w play-offach. W 1. połowie meczu sporo było walki w środku pola i ataków pozycyjnych, z których niewiele wynikało. Dopiero w 28 min. zrobił się groźnie - dośrodkował aktywny w drużynie gości Brazylijczyk Shinyashiki, a po rykoszecie wyszedł z tego strzał który przytomnie sparował na rzut rożny Eloy Room. Sytuacji było jak na lekarstwo, ale w 41 min. gospodarze objęli prowadzenie po dużym błędzie chorwackiego bramkarza Kahliny - po podaniu od obrońcy zbyt daleko wypuścił sobie piłkę, dopadł do niej Meksykanin Hurtado i z łatwością zdobył gola. Charlotte wyrównało kilka minut po przerwie - strzał Cristiana Ortiza obronił Room, ale odbił piłkę przed siebie, a dobitka Shinyashikiego była skuteczna. Przez resztę 2. połowy nieco lepsi byli gospodarze, ale w doliczonym czasie gry wydawało się, że to to goście mieli kapitalną okazję do zdobycia gola - wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Jan Sobociński dobrze wyprowadził kontrę, po której sytuację sam na sam miał Shinyashiki, jednak uderzył obok bramki i był przy tym na spalonym. W 96 min. piłkarze Columbus Crew mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak Josh Williams z bliska spudłował z dość ostrego kąta. Końcem końców sprawiedliwy remis będący jednak sukcesem drużyny z Charlotte, która dopiero drugi raz w tym sezonie przywiozła zdobycz punktową z wyjazdowego meczu.

W ogólnej tabeli prowadzi zespół Los Angeles FC, który jednak tylko zremisował na wyjeździe z Seattle Sounders - punkt dla ekipy z Kalifornii uratował w końcówce Cristian Arango. Nadal nadspodziewanie dobrze spisuje się Cincinnati, które walczy o play-offy i zremisowało wczoraj na wyjeździe 1:1 z Philaldelphią, obecnie są na 7. miejscu w Eastern Conference.


Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62979
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8205
Kontakt:

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 19 cze 2022, 22:53

Cement pisze:
19 cze 2022, 22:48
(niestety, bez Polaków w wyjściowym składzie)
Świderski odpoczywa po kadrze, a Jóźwiak i Sobociński są słabi. Żadne zaskoczenie ;)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 cze 2022, 22:21

cloner pisze:
19 cze 2022, 22:53
Cement pisze:
19 cze 2022, 22:48
(niestety, bez Polaków w wyjściowym składzie)
Świderski odpoczywa po kadrze, a Jóźwiak i Sobociński są słabi. Żadne zaskoczenie ;)
W przeciwieństwie do Sobocińskiego, Jóźwiak dostał już kilka szans w wyjściowym składzie, niestety bez większych efektów. Raczej nie spodziewałbym się teraz jakiś większych eksperymentów w składzie, bo Charlotte jest na granicy strefy play-off, aczkolwiek przy tak intensywnym sezonie Sobociński i Jóźwiak pewnie prędzej czy później zagrają jakieś dłuższe epizody.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 28 cze 2022, 22:04

Philadelphia Union - New York City FC 2:1 (Uhre 9' Burke 90+6' - Castellanos 89'-karny)
W meczu na szczycie Eastern Conference zwyciężyła drużyna z Philadelphii, która przed tym spotkaniem zajmowała 4. miejsce, ale ze stratą zaledwie dwóch punktów do prowadzącego zespołu New York City FC. Piłkarze Union, którzy raczej nie są znani z ofensywnej gry, zaskoczyli rywali w 1. połowie i mogli prowadzić wyżej. Już w 9 min. Bedoya idealnie dograł w pole karne, a Mikael Uhre skierował piłkę do siatki (tzn. jemu zapisano gola, ale z powtórek ciężko stwierdzić, czy autorem gola był on, czy interweniujący obrońca Maxime Chanot. Po objęciu prowadzenia gospodarze nie cofnęli się do obrony, lecz dążyli do zdobycia kolejnych goli, brakowało jednak skuteczności - w 16 min. Uhre nie wykorzystał świetnej sytuacji, jego uderzenie instynktownie obronił Sean Johnson, który kilkanaście minut później wygrał też pojedynek z Carranzą. Po przerwie ofensywna gra obrońców MLS Cup wyglądała nieco lepiej, ale nadal brakowało konkretów. Jedną z niewielu sytuacji miał Talles Magno, który w 55 min. świetnie rozegrał piłkę z klepki z partnerem, ale jego uderzenie było za słabe by pokonać Andre Blake'a. Końcówka była niesłychanie dramatyczna. Do gości uśmiechnęło się szczęście - uzyskali rzut karny, który pewnie wykorzystał Castellanos. W doliczonym czasie gry Philadelphia powróciła na prowadzenie - po uderzeniu sprzed pola karnego piłka odbiła się rykoszetem od Cory'ego Burke'a, unoemożliwiajac Johnsonowi skuteczną interwencję. Liniowy zasygnalizował spalonego, ale okazało się, że choć dwaj koledzy Burke'a byli na ofsajdzie, to on sam nie, w efekcie gol został uznany. W prawie setnej minucie meczu doszło do jeszcze jednej kontrowersji, bowiem piłka odbiła się od ręki jednego z graczy Union w polu karnym gospodarzy, ale VAR uznał (moim zdaniem słusznie), że nie można było tego zaklasyfikować jako celowe zagranie ręką i jedenastka nie została podyktowana.

Dzięki wygranej Philadelphia jest na czele Eastern Conference, aczkolwiek w ogólnej tabeli nadal prowadzi Los Angeles FC - piłkarze z Kalifornii pokonali New York Red Bulls 2:0 po golach Cristiana Arango i Diego Palaciosa (bardzo efektowna akcja prowadząca do drugiego trafienia).


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 18 lip 2022, 22:44

New York Red Bulls - New York City FC 0:1 (Castellanos 69')
Derby Nowego Jorku wygrali obrońcy MLS Cup, jakkolwiek było to dość wyrównane spotkanie. W pierwszych minutach dominowały Czerwone Byki, ale to podopieczni tymczasowo trenującego New York CIty FC Nicka Cushinga oddali pierwszy groźny strzał - w 11 min. mocne uderzenie sprzed pola karnego oddał Santiago Rodriguez, lecz piłka była w zasięgu ramion Carlosa Coronela. Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Casseresa, który zmusił Seana Johnsona do wysiłku. Już w 1. połowie próbkę swoich umiejętności pokazał kilka razy Valentin Castellanos, obecnie najlepszy strzelec sezonu 2022 MLS. Po przerwie kontynuował on świetną grę - w 66 min. kapitalnie złożył się do przewrotki, uderzenie wybronił wtedy jeszcze Coronel. W 69 min. brazylijski bramkarz Red Bulls był już bez szans - po idealnym dograniu Rodrigueza Castellanos skutecznie wykończył akcję uderzeniem bez przyjęcia. Red Bulls próbowali odrobić straty, ale to goście byli bliżsi podwyższenia prowadzenia. W 89 min. świetne uderzenie Maximiliano Moraleza z rzutu wolnego jeszcze lepiej obronił Coronel, a dobitka głową została zablokowana tuż przed linią bramkową. Minutę później Moralez stanął przed kolejną szansą - piłkę znów świetnie wrzucił w pole karne Rodriguez, ale mocna główka grającego w Nowym Jorku od lat Argentyńczyka poszła prosto w dobrze ustawionego Coronela. Ataki Red Bulls w doliczonym czasie gry nie przyniosły efektu, niewiele wniósł Patryk Klimala, który pojawił się na boisku dopiero w 82 min.

Dzięki zwycięstwu obrońcy trofeum powiększyli przewagę nad Red Bulls do pięciu punktów i umocnili się na drugim miejscu w Eastern Conference (ich rywale zza miedzy nadal są na trzeciej pozycji). Na czele ligi wciąż Los Angeles FC, które wygrało 2:1 w Nashville.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 lip 2022, 22:53

Austin FC - New York Red Bulls 3:4 (Driussi 45' 69' Finlay 81' - Ngoma 14' Yearwood 26' Harper 51' Barlow 65')
Warto było zarwać niedzielną noc, mecz był znakomity. Drużyna z Nowego Jorku pokonała Teksańczyków, przerywając ich passę siedmiu meczów z rzędu bez porażki. Red Bulls odnieśli to zwycięstwo mimo gry w dość eksperymentalnym składzie - na ławce usiedli Casseres Jr., Luquinhas czy Nealis, za to szansę od pierwszej minuty niespodziewanie dostał 17-letni Serge Ngoma. W pierwszych kilkunastu minutach Red Bulls zdominowali rywala, wygrywając walkę o środek pola i spychając rywali do obrony. W tym czasie goście trafili do siatki trzykrotnie, ale w dwóch pierwszych przypadkach ze spalonych. W 14 min. objęli już prowadzenie, jakkolwiek przy wydatnej pomocy na co dzień rezerwowego bramkarza Austin Andrew Tarbella - były golkiper San Jose Earthquakes popełnił fatalny błąd po strzale Ngomy, zbijając piłkę do siatki między własnymi nogami. W 26 min. Yearwood ukarał stratę piłkarzy Austin przed polem karnym, precyzyjnym uderzeniem nie dając szans Tarbellowi. Dopiero w końcówce 1. połowy Austin przejęło inicjatywę, co przyniosło efekt bramkowy - po strzale Sebastiana Driussiego, najlepszego strzelca drużyny z Teksasu, piłka prześlizgnęła się przez gąszcz nóg w polu karnym i wylądowała w siatce. Po przerwie Austin miało już wyraźną przewagę w posiadaniu piłki i inicjatywę, cóż jednak z tego, skoro ich defensywa była niesłychanie dziurawa i tracili kolejne gole. W 51 min. wprowadzony za kontuzjowanego Ngomę Cameron Harper ograł w polu karnym obrońcę i uderzeniem po ziemi podwyższył, a kwadrans później prostopadłe podanie wykorzystał Barlow. Napierające i częściej będące przy piłce Austin zdołało zmniejszyć dystans do jednego gola - pięknego gola uderzeniem z dystansu zdobył Driussi, a Finlay otrzymał kapitalną asystę przewrotką od wprowadzonego na boisko chwilę wcześniej Ekwadorczyka Washingtona Corozo. Wydawało się, że Teksańczycy będzie na fali i powalczą o remis, ale w końcówce Red Bulls byli w stanie oddalić grę od własnej bramki i nie ograniczali się do głębokiej defensywy. Mogli nawet zdobyć piątego gola, ale po uderzeniu z dystansu piłkę tym razem dobrze sparował Tarbell.

Mimo porażki piłkarze Austin FC pozostają na drugim miejscu w Western Conference ze sporą, bo siedmiopunktową przewagą nad trzecią Minnesotą. Liderem zarówno Western Conference, jak i tabeli zbiorczej wciąż Los Angeles FC - zespół z Kalifornii pokonał 2:0 dołujący w tym sezonie Sporting Kansas City (gola po wejściu z ławki zdobył Gareth Bale).


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 sie 2022, 18:10

New York City FC - Charlotte FC 1:3 (Chanot 28' - Świderski 4' Bronico 77' Fuchs 90+1'-karny)
Rozgrywająca swój debiutancki sezon w MLS drużyna Charlotte FC z trzema Polakami w kadrze sprawiła niemałą niespodziankę w Nowym Jorku, pokonując obrońców trofeum. New York City musiało radzić sobie już bez wypożyczonego do Girony Valentina Castellanosa i jego brak w ataku było wyraźnie widać, Heber to jednak nie ten rozmiar kapelusza. Goście objęli prowadzenie już w 4 min. - McKinze Gains dostał świetne podanie z głębi pola o dograł w pole karne do Karola Świderskiego - polski napastnik uderzył niezbyt dobrze, ale Sean Johnson za szybko położył się i odbił piłkę już za linią bramkową. Po utracie gola gospodarze ruszyli do ataków, a Charlotte zbyt wcześnie i zbyt głęboko cofnęło się do obrony. W 11 min. po błędzie Jana Sobocińskiego dobrej sytuacji nie wykorzystał Heber (uderzył prosto w świetnie broniącego w tym meczu Kahlinę), a w 20 min. Brazylijczyk założył polskiemu obrońcy efektowne sombrero w polu karnym, jednak nieczysto trafił w piłkę i posłał ją obok bramki. Wyrównanie padło w 28 min., kiedy to Maxime Chanot kapitalnym uderzeniem z odchodzącą rotacją nie dał żadnych szans chorwackiemu bramkarzowi Charlotte. W 2. połowie dobra gry uległ diametralnej zmianie - od początku goście ruszyli do ataku i zaczęli stosować wysoki pressing, co sprawiło, że gospodarze zaczęli się gubić. Mimo to obrońcy trofeum mieli kilka sytuacji, bodaj najlepszą w 69 min., kiedy to Brazylijczyk Thiago Andrade na krótkim dystansie wyprzedził Sobocińskiego i zagrał do Hebera, którego uderzenie obronił Kahlina. Chwilę później kapitalną indywidualną akcją popisał się Talles Magno, ale i jego zatrzymał Kahlina. Wysiłki Charlotte w 2. połowie przyniosły bramkowy efekt w 77 min., kiedy to Świderski kapitalnym zgraniem piętą bez przyjęcia dostarczył piłkę do Brandta Bronico, który po rękach Johnsona trafił do siatki. Gospodarzy dobił w doliczonym czasie gry doświadczony Christian Fuchs, pewnie wykorzystując rzut karny.

Był to bardzo dobry Świderskiego, który może nie był szczególnie widoczny, ale w decydujących momentach skuteczny - gol i przepiękna asysta. Słaby występ zanotował za to Sobociński, który popełnił kilka poważnych błędów w obronie. Dzięki wygranej Charlotte, które dwa poprzednie mecze przegrało, pozostaje w walce o play-offy - do 7. miejsca tracą tylko jeden punkt.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 04 paź 2022, 23:42

Charlotte FC - Philadelphia Union 4:0 (Rios 24' 54' 72'-karny, 90+1')
Debiutująca w MLS drużyna Charlotte ma jeszcze iluzoryczne szanse na play-offy - aby w sobotę je podtrzymać, musiała pokonać liderującą w Eastern Conference ekipę z Philadelphii, i udało im się to w świetnym stylu. Po pierwszych minutach ataków gości drużyna z Polakami w składzie przejęła inicjatywę. Dobrze spisywał się Kamil Jóźwiak - zaczął od paru nieudanych podań (wpływ na to mogły mieć efekty ostrego starcia w polu karnym w pierwszych minutach, gdzie Jóźwiak ucierpiał), ale później często podłączał się do akcji ofensywnych i zaliczył asystę przy pierwszym golu - Świderski nieco wyrzucił go podaniem, ale zdołał opanować piłkę i dograł do Riosa, a stoperzy Union przysnęli o kompletnie odpuścili Meksykanina. Na początku 2. połowy wydawało się, że liderzy Eastern Conference mogą wrócić do gry, ale gospodarze podwyższyli wynik - Jóźwiak zachował się bardzo przytomnie w polu karnym, wyłożył piłkę Riosowi i zaliczył tym samym drugą asystę. Po utracie tego gola Philadelphia jeszcze walczyła i pod bramką zastępującego Kahlinę Sisniegi kilka razy było gorąco, ale rzut karny i druga żółta kartka za zagranie ręką dla Wagnera dobiły gości. Do jedenastki podszedł Rios i precyzyjnym strzałem po ziemi przy słupku skompletował hat-tricka. W końcówce Union byli już tylko tłem, a w doliczonym czasie gry stoperzy znów zdrzemnęli się (bardzo słaby mecz solidnego zazwyczaj Glesnesa) i pozwolili Riosowi na zdobycie z bliska czwartego gola.

Aby awansować do play-offów, drużyna Polaków musi wygrać swoje dwa ostatnie mecze (dziś w nocy z Columbus Crew i później na wyjeździe z New York Red Bulls) i liczyć, że wyniki innych meczów ułożą się po ich myśli. Tymczasem wiemy już, że Supporters Shield (trofeum za wygranie sezonu zasadniczego) zdobyła drużyna Los Angeles FC.


Awatar użytkownika
sci
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18630
Rejestracja: 12 cze 2005, 16:52
Reputacja: 2745
Lokalizacja: zza miedzy

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sci » 10 paź 2022, 21:40




Giorgione z Balem dalej wygrywają trofea :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”