Ale kto mówi o otwartej grze? Ciagle to samo - jakby były tylko dwie opcje - wyjście atak za atak albo murowanie całym zespołem bramki i 1 strzał w meczu.
Przecież można zagrać z kontry, przecież można czasem przejąć inicjatywę, jak rywal się wyszaleją, nie trzeba za każdym razem oddawać piłki i liczyć, ze ta nie wpadnie do bramki.
Oczekuję, ze plan na mecz będzie zakładał strzelenie jakiegoś gola i jego wygranie, nawet po męczeniu buły, ale cokolwiek pokażemy z przodu, bo mamy Lewego, Zielińskiego, Milika itd. Z Meksykiem i Argentyną nie mieliśmy żadnego pomysłu na gola i nie stworzyliśmy pół okazji - No z czym do ludzi?



