Sprawdziłem sobie z ciekawości marzec, minęły 2 tygodnie, na wszelkie codzienne zakupy, żabka, biedronka, osiedlowy sklep + raz stacja benzynowa (powrót z meczu) + 3x wizyta w knajpach wydałem 1400 zł. Zdecydowanie lepsze samopoczucie miałem, gdy nic nie liczyłem.



