Przyszedł mi w ogóle do głowy taki suchar, uwaga: Jak zdenerwować Salasa i Dunkela za jednym zamachem? Napisać że damka tańczy w uwerturze końcowej
No to suchar mamy za sobą a teraz:
Wiesz, wychodzę z założenia że życie nie jest idealne ani tym bardziej idealnie sprawiedliwe. A na nasz turniej możemy spokojnie patrzeć jak na taki pojedyńczy turniej jaki serialowa Beth Harmon rozgrywała z rywalami w ciągu dwóch dni, gdzie mieli pomieszczenia, stoły i czas którego my nie mamy i dlatego gramy rytmem bardziej piłkarskim. Na takich turniejach jak te z serialu też czasem dochodziło do jednej tylko partii dwojga faworytów gdzie ktoś trafiał na białe a ktoś na czarne. No samo szachowe życie
Ja nie jestem jakimś zaawansowanym graczem i nie chce się też przesadnie mądrzyć ale od kiedy szachy stały się takim moim hobby to staram się przyjąć założenie że najgorsze co bym mógł zrobić to przywiązywać się np do białych. Jak wieczorem siadam sobie z herbatką do lichess bądź chess.com (częściej do lichess) i losuje mi rywala z jakiegoś zakątka świata to staram się nie myśleć że "och żeby mi wylosowało białe". Wychodzę z założenia że jak lubię szachy i chcę grać X partii np w miesiącu, w roku czy w życiu to przecież statystycznie mniej więcej w co drugiej będę grać czarnymi
Dobra. Za chwilę ruszamy z Barażem B.



