1/4 finału, pierwszy mecz
Fluminense - Olimpia Asuncion 2:0 (Andre 43' Cano 59')
W 1/8 finału Olimpia sprawiła dużą niespodziankę, eliminując Flamengo. Niestety, na ubiegłotygodniowy mecz z Fluminense piłkarze paragwajskiego klubu przyjechali najwyraźniej z planem przetrwania jak najdłużej w głębokiej defensywie. Zespół gospodarzy dominował całkowicie i niemal całe spotkanie było bardzo jednostronne. W 1. połowie wyróżniał się Keno, który kilka razy zakręcił piłkarzami gości na lewej flance. Olimpia praktycznie nie istniała w ofensywie, choć w 1. połowie długo broniła się całkiem skutecznie. W 36 min. blisko było gola po sprytnie rozegranym rzucie rożnym - zagraną po ziemi i przepuszczoną piłkę uderzył Kolumbijczyk Jhon Arias, zaś piłka po rykoszecie odbiła się od nogi dobrze ustawionego Juana Espinoli. W 43 min. po kolejnym rykoszecie padł już gol - uderzenie Andre nie było zbyt mocne, ale po odbiciu się od jednego z graczy Olimpii Espinola nie miał szans na skuteczną interwencję. Po przerwie Fluminense podwyższyło prowadzenie - Kennedy efektownie uderzył przewrotką, i choć strzał ten został zablokowany, to piłka wróciła w pole karne do Germana Cano, a Argentyńczyk ekwilibrystycznym uderzeniem pokonał bramkarza Olimpii. Mimo dużej przewagi, gospodarze nie dobili rywala i nie podwyższyli wyniku, co zamknęłoby zapewne dwumecz. W końcówce Olimpia nieco się uaktywniła i stworzyła wreszcie zagrożenie pod bramką Fabio - najbliżej zdobycia gola był Argentyńczyk Facundo Zabala, po którego strzale piłka minęła prawy słupek. Choć dwubramkowa zaliczka jest poważna, a obraz gry był fatalny dla paragwajskiego zespołu, to Fluminense mimo wszystko powinno było zrobić w tym meczu więcej.
Znamy już pierwszego półfinalistę tegorocznej edycji Copa Libertadores - Internacional Porto Alegre pokonał u siebie Bolivar 2:0, zaś dziś w nocy rozegrany zostanie rewanżowy mecz między Racingiem Avellaneda a Boca Juniors (w pierwszym spotkaniu padł bezbramkowy remis).



