Liga belgijska - Strona 25

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 11 sie 2024, 13:39

2. kolejka

Union Saint-Gilloise - Beerschot 3:1 (Eckert 2' Mac Allister 42' Puertas 83' - Keita 48')
Po zdobyciu Superpucharu Belgii i wpadce z beniaminkiem Dender na otwarcie, piłkarze Unionu Saint-Gilloise znów pokazali (zwłaszcza w 1. połowie) niezły, ofensywny futbol, dość pewnie pokonując trenowany przez Dirka Kuyta Beerschot. Wynik został otwarty już po niespełna 120 sekundach - fatalne podanie w kierunku bramkarza przechwycił Fuseini i wyłożył piłkę Eckertowi Ayensie, a niemiecki napastnik nie miał problemów ze skierowaniem jej z bliska do pustej bramki. Wicemistrzowie Belgii kontynuowali ataki, w 10 min. po dograniu z prawego skrzydła nieatakowany w polu karnym Cameron Puertas oddał mocny strzał, jednak zbyt blisko dobrze ustawionego Davora Matijasa, w efekcie chorwacki bramkarz Beershot zdołał obronić. Goście mieli problem aby w jakikolwiek poważniejszy sposób zaistnieć w ataku, a w 42 min. stracili kolejnego gola - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola zdobył głową Kevin Mac Allister. W 2. połowie goście zagrali nieco bardziej otwarty futbol i częściej zagrażali bramce Unionu, a gol kontaktowy padł już w 48 min. - bramka ta obciąża konto Anthony'ego Morisa, luksemburski bramkarz nie powinien był chyba przepuścić tego strzału Charly'ego Keity. Iworyjski napastnik był najgroźniejszym piłkarzem Beerschot, w 71 min. zatrudniając Morrisa potężnym uderzeniem z dystansu. Choć gra Unionu Saint-Gilloise wyglądała w 2. połowie wyraźnie słabiej aniżeli w 1., to gospodarze zdołali dorzucić jeszcze jednego gola - Cameron Puertas pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Matijasem, pieczętując wygraną wicemistrzów Belgii.

3. kolejka

Anderlecht - OH Leuven 1:1 (Dolberg 36' - Maertens 44')
Fiolki miały duże problemy już w dwóch pierwszych kolejkach -tamte mecze jeszcze z trudem wygrali, ale przeciw mającemu niezły start sezonu OH Leuven nie dali rady zgarnąć kompletu punktów. Goście byli skupieni na defensywie, jednak groźnie kontrowali i w pierwszych fragmentach meczu to oni stwarzali konkretniejsze zagrożenie pod bramką Anderlechtu. Dopiero w 18 min. dobre prostopadłe podanie dostał Kasper Dolberg, jednak w dobrej pozycji oddał ni to strzał, ni podanie, po którym piłka minęła bramkę. Brak skuteczności Duńczyka był zresztą jednym z decydujących aspektów tego meczu. Po ok. półgodzinie i rzucie rożnym dla Anderlechtu piłka jeszcze raz trafiła do Dolberga, ten upadając oddał strzał z kilku metrów, ale trafił w obrońcę. W 36 min. Duńczyk w końcu się przełamał, po dobrym dograniu Stroeykensa z bliska nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Kilka minut później były napastnik Hoffenheim mógł zdobyć kolejnego gola, ale główkując z kilku metrów trafił w Tobe Leysena. Niewykorzystane sytuacje zemściły się - w 44 min. kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego popisał się Matheu Maertens, doprowadzając do remisu. W 2. połowie Leuven grało aktywniej w ofensywie, obronę Anderlechtu nękał silny iworyjski napastnik Konan N'Dri. W końcówce Fiołki dość mocno naciskały, ale obrona Leuven spisywała się dobrze. Najlepszą sytuację dla Anderlechtu zmarnował, a jakże, Kasper Dolberg - w 71 min. zwodem ograł w polu karnym obrońcę, jednak uderzył bardzo mocno i nad bramką. Dzięki remisowi Leuven pozostaje niepokonane po trzech kolejkach, zaś Anderlecht z 7 punktami zajmuje trzecie miejsce. Liderem jest niespodziewanie Westerlo z kompletem punktów.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 18 sie 2024, 16:35

4. kolejka

Club Brugge - Antwerp 1:0 (Nilsson 81'-karny)
Obrońcy tytułu bardzo źle zaczęli sezon, w pierwszych trzech meczach zdobywając zaledwie punkt, ale dziś ta zła passa została przełamana. W ostatnich dniach do Lipska odszedł za 21 milionów Antonio Nusa, natomiast Michał Skóraś ponownie zaczął mecz na ławce rezerwowych. W pierwszych minutach oglądaliśmy żywy, otwarty mecz - obie drużyny grały ofensywny, ładny dla oka futbol. W 9 min. ściągnięty do Antwerpii tego lata z Maccabi Hajfa Tjaronn Chery obrócił się z piłką przed polem karnym i przy biernej postawie obrońców sprawdził Simona Mignolet groźnym strzałem. W 14 min. gospodarze odpowiedzieli sytuacją Nilssona - po wrzutce z prawej flanki szwedzki napastnik główkował w poprzeczkę. Z czasem zarysowywała się coraz wyraźniejsza przewaga Brugii, ale w 23 min. Antwerpia znów zagroziła bramce mistrzów Belgii - po akcji prawą stroną i zbyt krótkim wybiciu piłki sprzed pola karnego uderzył Gyrano Kerk, ponownie zmuszając Simona Mignolet do efektownej interwencji, a chwilę później bramkarz Brugii obronił strzał Janssena z ostrego kąta. Groźne ataki szły raz w jedną, raz w drugą stronę - znakomicie się to oglądało. W 31 min. kolejną szansę miał Kerk, po wrzutce z rzut rożnego i zgraniu głową dość ekwilibrystycznym uderzeniem tyłem do bramki przeniósł piłkę nad poprzeczką, zaś w 36 min. Nilssonowi znów nie udało się przełamać w nowym klubie, trafił w boczną siatkę. W 2. połowie tempo i jakość gry trochę się pogorszyły, było więcej przestojów, ale obie drużyny walczyły o pełną pulę. W 75 min. bliscy objęcia prowadzenia byli goście - Jacob Ondrejka doskonale wrzucił piłkę na dalszy słupek do Chery'ego, który jednak spudłował zamykając akcję z bliska. Decydująca okazała się sytuacja, w której strzał De Kuypera obronił Senne Lammens, ale Malijczyk Doumbia sfaulował dopadającego do pilki Vermanta. Rzut karny pewnie wykorzystał Nilsson - dla sprowadzonego tego lata z Unionu Saint-Gilloise szwedzkiego napastnika był to premierowy gol w nowym klubie. W 82 min. Nilsson mógł jeszcze podwyższyć wynik, jego mocny strzał z dystansu pod poprzeczkę obronił jednak Lammens. Chwilę później Michał Skóraś minął wychodzącego z bramki golkipera gości i trafił do siatki, reprezentant Polski był jednak na spalonym. W końcówce Antwerpia straciła Denisa Odoia, który obejrzał drugą żółtą kartkę - mimo to goście próbowali jeszcze kilku strzałów, które okazały się niecelne.

Nadal bardzo dobrze radzi sobie Dender - beniaminek tym razem zremisował 3:3 z St. Truiden, wyrównując w doliczonym czasie gry, i pozostaje niepokonany. Union Saint-Gilloise był bliski kolejnej straty punktów, ale wicemistrzowie Belgii w doliczonym czasie gry zdobyli jedynego gola w meczu z Charleroi i mają 7 punktów.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 sie 2024, 18:49

5. kolejka

Sint-Truidense VV - Union Saint-Gilloise 0:0
Rozczarowujące popołudnie dla wicemistrzów Belgii, którzy po ciężko wywalczonym zwycięstwie nad Charleroi po raz trzeci w tym sezonie stracili punkty. Zespół Pocognolego grał już bez Camerona Puertasa, którego transfer do Arabii Saudyjskiej powinien zostać sfinalizowany lada dzień, odeszli także Amoura i Nilsson, nie mógł też wystąpić kontuzjowany Castro-Montes. Te wszystkie braki było dziś widać - Unionowi wyraźnie brakowało kreatywności w ofensywie. W 11 min. gola mógł zdobyć nowy nabytek, sprowadzony ze Sturmu Graz Fuseini, który uderzył obok bramki, a dwie minuty później po dobrej akcji gości swojej sytuacji nie wykorzystał wahadłowy Guillaume Francois, jego strzał obronił japoński bramkarz Kokubo - jeden z dużej kolonii Japończyków w STVV. Gospodarze odpowiedzieli w 19 min. bardzo dobrą sytuacją amerykańskiego napastnika Zahiroleslama, który ograł rywala w polu karnym i uderzył, ale po rykoszecie piłka minęła bramkę. Union wyglądał słabo w ofensywie, przeciekająca w poprzednich meczach obrona Sint-Truidense tym razem radziła sobie całkiem nieźle. Po przerwie, w 47 min. sprzed pola karnego na bramkę gospodarzy uderzył Vanhoutte, niewiele obok prawego słupka. STVV odpowiedziało szybkim atakiem, ale Ryoya Ogawa oddał ni to uderzenie, ni to podanie, marnując niezłą sytuację. W 80 min, na boisku pojawił się Włoch Isaias del Pupo, który już sześć minut później obejrzał bezpośrednią czerwień za niebezpieczny atak w kolano rywala. Mimo gry w przewadze, w ostatnich minutach wicemistrzowie Belgii nie potrafili zagrozić bramce Kokubo, STVV skutecznie wybijało ich z uderzenia.

Osiem punktów w pięciu meczach to nie jest wynik na miarę oczekiwań Unionu, a teraz czeka ich bardzo trudny terminarz: Anderlecht (dom), Antwerp (wyjazd), Standard Liege (wyjazd). Żeby utrzymać się w ligowej czołówce, w tych meczach będą musieli zaprezentować zdecydowanie więcej jakości w ataku. Club Brugge chyba powraca na właściwe tory, po trzech meczach bez wygranej odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo, pokonując 2:1 na wyjeździe rewelacyjnego beniaminka Dender - niestety, bez Michała Skórasia, który spędził cały mecz na ławce.

Awatar użytkownika
Tennessee
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2019
Rejestracja: 18 kwie 2012, 23:30
Reputacja: 418

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tennessee » 25 sie 2024, 19:22

Obejrzałbyś jedyny słuszny klub w Belgii czyli oczywiście Anderlecht i dał znać jak się tam Mario Stroeykens prawidłowo rozwija, a nie jakieś Saint-Gilła.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 sie 2024, 21:20

Tennessee pisze:
25 sie 2024, 19:22
Obejrzałbyś jedyny słuszny klub w Belgii czyli oczywiście Anderlecht i dał znać jak się tam Mario Stroeykens prawidłowo rozwija, a nie jakieś Saint-Gilła.
W następnej kolejce zagrają ze sobą, więc jedno z drugim będzie można połączyć ;). Nie jestem jakimś zdeklarowanym fanem żadnego z belgijskich zespołów, jednak sympatyzuję z Unioniem Saint-Gilloise - świetna historia powrotu zamierzchłej potęgi na szczyt. Lubię też Pandy z Eupen i mam nadzieję, że po spadku w ubiegłym sezonie powalczą o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Co do Stroeykensa, oglądałem mecz z Leuven - zaprezentował się tam przyzwoicie i zaliczył asystę.

Awatar użytkownika
Tennessee
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2019
Rejestracja: 18 kwie 2012, 23:30
Reputacja: 418

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tennessee » 25 sie 2024, 21:42

Rozumiem o co chodzi, tak trochę żartem napisałem.
RSC Anderlecht osobiście uwielbiam i kibicuję od lat, ale na tyle piłki ile oglądam to już nie znajduję czasu na ligę belgijską, więc zawsze coś chętnie poczytam.
Planuję wybrać się na żywo obejrzeć mecz, może w przyszłym roku. Liczę, że Anderlecht i Union spotkają się w grupie mistrzowskiej, to byłby dobry wybór meczu i termin np. w maju.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 31 sie 2024, 16:32

6. kolejka

KRC Genk - Westerlo 1:0 (Sattlberger 81')
Kolejny obejrzany w tym sezonie mecz Jupiler Pro League w dużej mierze do zapomnienia. Westerlo, będące rewelacją początku sezonu, wyraźnie przyjechało po remis i praktycznie nie zagrażało bramce van Crombrugge. W 1. połowie Genk spisywał się niewiele lepiej - rozegrali jedną dobrą akcję, kiedy w po podaniu Karetstasa celnie uderzył Steuckers (był to jedyny celny strzał w 1. połowie), ale poza tym Sinan Bolat miał niewiele pracy. Karetsas był bardzo aktywny, ale z poczynań młodego Greka wynikało niewiele. Po przerwie Genk naciskał coraz mocniej, spychając Westerlo do defensywy, choć w 63 min. znakomitą sytuację mieli nie po ataku pozycyjnym, lecz szybkiej kontrze - wyprowadziło ją zaledwie dwóch graczy Genk, a zakończył rozpędzony Arokodare trafiając w zewnętrzną część słupka. Dobrą sytuację dla Genk zmarnował także Yira Sor, trafiając prosto w Sinana Bolata. Westerlo wyglądało na zainteresowane głównie dowiezieniem remisu (rezerwowi nic nie wnieśli do ofensywnej gry gości), ale to się nie udało - w 81 min. fatalny błąd popełnił Sinan Bolat, po wrzutce w pole karne wypuścił z rąk piłkę, obronił jeszcze uderzenie, ale wobec dobitki wprowadzonego na boisko chwilę wcześniej Austriaka Sattlbergera nie miał szans. Był to dość nudny mecz z wymęczonym zwycięstwem Genk, ale zarazem trzecia z rzędu wygrana piłkarzy Thorstena Finka, którzy po słabym początku sezonu maszerują w górę tabeli.

Jutro derby Brugii - po porażce z Wisłą w eliminacjach LKE Cercle Brugge zmierzy się z aktualnymi mistrzami Belgii, najciekawiej zapowiada się jednak mecz Union Sant-Gilloise - Anderlecht.

Awatar użytkownika
Zygmunt-1
Kapitan
Kapitan
Posty: 3745
Rejestracja: 22 sty 2023, 10:32
Reputacja: 1074

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Zygmunt-1 » 01 wrz 2024, 22:04

Nie oglądałem rewanżu Wisły i nawet nie wiedziałem, że w Cercle gra Paris Brunner. Ma za sobą pierwsze minuty w oficjalnych meczach seniorskich. Ciekaw jestem tego zawodnika.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 15 wrz 2024, 16:39

7. kolejka

Antwerp - Union Saint-Gilloise 2:0 (Janssen 53' Chery 62')
W fazie play-off ubiegłego sezonu oba mecze między tymi drużynami zakończyły wysokimi zwycięstwami Unionu, jednak po odejściu kluczowych piłkarzy (Amoura, Puertas, Nilsson) wicemistrzowie Belgii mają poważne problemy w ofensywie. Mecz mógł rozpocząć się znakomicie dla Antwerpii - już w 1 min. po przytomnym wycofaniu piłki spod linii końcowej przez Vincenta Janssena do siatki trafił Gyrano Kerk, ale okazało się, że przy odbiorze piłki zawodnik gospodarzy faulował. W pierwszych 20 minutach mecz był dość wyrównany, choć nieco więcej konkretów było po stronie Antwerpii - w 16 min. sprzed linii szesnastki potężnie uderzył Jacob Ondrejka, trafiając w słupek. Gospodarze uzyskali rzut karny po dobiciu piłki wyciągniętą ręką przez Castro-Montesa, ale szansę tę zmarnował mylący się z wapna dość często Janssen, który posłał piłkę obok prawego słupka. Mimo tych sytuacji utrzymywał się dość wyrównany obraz gry, a najbliżej gola dla Unionu było w 41 min., kiedy to po rzucie rożnym szczupakiem uderzył Mac Allister, Senne Lammens uratował swój zespół przed utratą gola. Po przerwie spotkanie ułożyło się znakomicie dla gospodarzy, którzy szybko objęli prowadzenie - po zgraniu głową od Ondrejki Janssen efektownym wolejem otworzył wynik. Kilka minut później za drugą żółtą kartkę boisko opuścić musiał Mac Allister, a grająca w przewadze Antwerpia trafiła ponownie. Tym razem gola zdobył sprowadzony przed sezonem z Maccabi Hajfa Tjaronn Chery, uderzeniem przy dalszym słupku pokonując Anthony'ego Morisa. Antwerpia kontrolowała przebieg meczu i oddała jeszcze parę uderzeń z dystansu, choć w doliczonym czasie gry Union mógł zdobyć bramkę honorową - po wrzutce z prawego skrzydła w wykonaniu Rodrigueza z pierwszej piłki uderzył Kongijczyk Noah Sadiki, uderzenie to nie było jednak dostatecznie mocne.

Po bardzo złym początku sezonu Club Brugge definitywnie wraca na zwycięskie tory, tym razem pokonali na wyjeździe 3:0 Kortrijk. Niestety, Michał Skóraś znów zaczął mecz na ławce rezerwowych, choć w 2. połowie dostał ponad 30 minut gry.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 paź 2024, 22:07

Zaległa relacja i dzisiejszy belgijski klasyk, który może nie stał na najwyższym poziomie, ale dostarczył sporo emocji.


8. kolejka

Standard Liege - Union Saint-Gilloise 0:0
Mecz ten wyraźne obrazował główny problem Unionu Saint-Gilloise w tym sezonie. Ekipa, która w poprzednim sezonie prezentowała efektowną grę ofensywną, ma problem ze zdobywaniem goli. Choć w 1. połowie meczu z trapionym problemami finansowymi i budowanym za niewielkie pieniądze zespołem Standardu wicemistrzowie Belgii dominowali, nie potrafili przekuć tej przewagi w gole. Uderzenia głową Fusseiniego w 13 min. czy Castro-Montesa w 31 min. nie mogły pokonać dobrze spisującego się w tym meczu młodego Matthieu Epolo, dopiero w końcówce 1. połowy zrobiło się ciekawiej, i do pod obiema bramkami. Najpierw bardzo aktywny w tym meczu Chorwat Franjo Ivanović ograł rywala w polu karnym, a jego strzał obronił Epolo. W odpowiedzi Standard wyprowadził szybki atak zakończony strzałem Zeqiriego, który zmusił Anthony'ego Morisa do interwencji ratującej Union przed utratą gola. W 44 min. najlepszą okazję dla gości miał Fusseini, który zdołał obrócić się z piłką w polu karnym, ale jego strzał fantastycznie obronił Epolo. W 2. połowie gra Unionu wyglądała już zdecydowanie słabiej, a Standard zaczął dochodzić do głosu i stwarzać zagrożenie pod bramką bronioną przez reprezentanta Luksemburga. Najlepszą sytuację dla gości miał w 2. połowie Ivanović, którego kolejny strzał obronił Epolo. Mimo lepszej gry w 2. połowie gospodarze nic nie strzelili, ale i tak Standard jest póki co zaskoczeniem in plus w tym sezonie - klub z dużymi kłopotami, który musiał ściągać zawodników z rezerw by łatać kadrę, póki co notuje przyzwoite wyniki.

12. kolejka

Club Brugge - Anderlecht 2:1 (Vermant 8' Talbi 75' - Simić 88')
Brugia zasłużenie pokonała Fiołki, będąc w tym meczu zespołem dużo lepszym - szkoda, że Michał Skóraś znów zaczął mecz na ławce. W 1. połowie dominacja gospodarzy nie podlegała dyskusji, zdobyli oni gola już w 8 min. - Jan-Carlo Simić popełnił koszmarny błąd w obronie tracąc piłkę przed własną bramką, a Romeo Vermant nie zmarnował sytuacji sam na sam z Coosemansem. W 16 min. wynik podwyższyć mógł Tzolis, bramkarz gości obronił jednak nieco zbyt lekki strzał Greka. Anderlecht miał problem by zaistnieć w ofensywie i na dłużej trzymać się na połowie rywala z piłką, a jeszcze przed przerwą mógł stracić kolejne gole - w 38 min. nad bramką uderzył Jashari, chwilę później Coosemans obronił potężne uderzenie Tzolisa, a po wynikłym z tego rzucie rożnym bramkarz gości zatrzymał Skov Olsena. Po przerwie Tzolis trafił wreszcie do siatki Anderlechtu, ale okazało się, że Grek był na minimalnym spalonym. Anderlecht w 2. połowie trochę otrząsnął się z przewagi rywala i zaczął grać aktywniej w ataku. Kiedy wydawało się, że gra Fiołków zaczyna się zazębiać, dostali drugi cios - długie podanie otrzymał wprowadzony kilka minut wcześniej Chemsdine Talbi, obiegł próbującego bardzo wysoko interweniować Coosemansa i spokojnie posłał piłkę do pustej bramki. W końcówce kontaktowego gola zdobył Simić - z powtórek wydawało się, że był na spalonym, ale sędziowie VAR orzekli inaczej. Gol kontaktowy dał nadzieję Anderlechtowi, który jednak był skutecznie wybijany z rytmu przez zespół gospodarzy. Mimo to w ósmej minucie doliczonego czasu gry Fiołki miały kapitalną sytuację do wyrównania - zmarnował ją rezerwowy Matthias "Zanka" Jorgensen, który z bliskiej odległości źle trafił w piłkę i posłał ją obok dalszego słupka. Brugia jest obecnie na trzecim miejscu i traci siedem punktów do prowadzącego Genk, które pokonało dziś na wyjeździe Gent 2:0.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 lis 2024, 9:10

13. kolejka

Mechelen - Union Saint-Gilloise 1:1 (Touba 90+4' - David 20'-karny)
Zwycięstwo wymknęło się z rąk wicemistrzom Belgii w samej końcówce, choć trzeba przyznać, że trenowane przez Besnika Hasiego Mechelen było w przekroju całego meczu zespołem lepszym, a Union nadal zawodzi. Goście byli aktywniejsi w pierwszych minutach mecz, próbując grać wysokim pressingiem, później spotkanie się wyrównało, ale w sumie do rzutu karnego nie było żadnej dobrej sytuacji bramkowej. Touba sfaulował Chorwata Franjo Ivanovicia w polu karnym, a jedenastkę wykorzystał uderzeniem po ziemi sprowadzony przed sezonem z estońskiego Nomme Kalju kanadyjski napastnik Promise David. Mechelen po utracie gola przejęło inicjatywę, ale długo nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Dopiero w końcówce 1. połowy kapitalną okazję dla gospodarzy zmarnował Belghali, który nawinął rywala w polu karnym, ale później posłał piłkę wysoko nad bramką. Union mógł przed przerwą podwyższyć - w 41 min. świetnie dośrodkował Lapoussin, a Promise David ubiegł bramkarza gospodarzy i oddał strzał głową z bliska, niecelny. W doliczonym czasie gry jeszcze bliżej był Ivanović, który pozostawiony bez opieki oddał strzał z linii pola karnego, minimalnie obok bramki. Po przerwie obraz gry uległ zmianie - Mechelen ruszyło do ataku i zepchnęło Union do głębokiej obrony, wyrównanie wisiało w powietrzu. W 54 i 55 min. Benito Raman miał dwie kapitalne sytuacje w przeciągu minuty, za pierwszym razem jego strzał obronił Anthony Moris, za drugim interweniujący obrońca Christian Burgess jakimś cudem zdołał odbić piłkę i skierować ją na słupek, po czym wyszła ona w pole. Wicemistrzowie Belgii przetrwali tę nawałnicę, z czasem ataki Mechelen stały się mniej groźne i wydawało się, że Union to dowiezie. Co gorsza dla Meclehen, w końcówce kibice gospodarzy zaczęli rzucać przedmiotami na murawę, a plastikowy kubek z napojem trafił Anthony'ego Morisa, któremu też puściły nerwy i zachował się niesportowo wobec trenera gospodarzy Besnika Hasiego. Wobec ekscesów kibiców Arbiter przerwał mecz w doliczonym czasie gry i tutaj niestety urwał się sygnał, toteż nie zobaczyłem gola wyrównującego zdobytego po wznowieniu gry przez Ahmeda Toubę, który tym samym odkupił winy za sprokurowanego karnego.

Dziś mecz na szczycie Jupiler Pro League, lider KRC Genk podejmie wiceliderującą przed tą kolejką Antwerpię. Oba kluby czują na plecach oddech Club Brugge, które pokonało wczoraj na wyjeździe OH Leuven 1:0 po golu Skov Olsena.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 14 gru 2024, 16:41

Czas nadrobić zaległości jeśli chodzi o mecze, które obejrzałem. Cieszy mnie, że wreszcie poprawia się forma Unionu Saint-Gilloise, zarówno w lidze, jak i w Europie. Liczę, że dostaną się do czołowej szóstki, a tam, po podziale punktów, wszystko będzie możliwe (jak pokazał, na nieszczęście dla Unionu, poprzedni sezon).


13. kolejka

Anderlecht - Kortrijk 4:0 (Dolberg 37'-karny, 77', Kadri 50'-sam., Stroeykens 57')
Był to mecz pozbawiony większych emocji – nie chodzi nawet o wysoką porażkę Kortrijk, ale fakt, że drużyna gości przez 90 minut praktycznie nie zaistniała w ofensywie, stanowiąc mdłe tło dla Fiołków. Przez pierwsze pół godziny obrona gości wyglądała jeszcze jako taki i była w miarę szczelna, lecz gdy Anderlecht przyspieszał, zaczynały się problemy. Gospodarze objęli prowadzenie po faulu na granicy pola karnego, jedenastkę pewnie wykorzystał Kasper Dolberg uderzeniem po ziemi. Po przerwie Fiołki grały już bardzo swobodnie. W 50 min. po rzucie rożnym niefortunnie interweniował Algierczyk Abdelhak Kadri, głową kierując piłkę do własnej bramki. Kilka minut później po świetnie rozegranej, zespołowej akcji Anderlechtu na 3:0 wynik podwyższył uderzeniem pod poprzeczkę Stroykens. Wynik ustalił Dolberg uderzeniem z rzutu wolnego obok muru (bramkarz Kortrijk Tom Vandenberghe nie był najlepiej ustawiony, piłka wpadła do części braki, którą powinien kryć). Przez cały mecz Kortrijk nie przeprowadziło żadnej godnej uwagi akcji ofensywnej, a przynajmniej żadna nie została mi w pamięci. Rozumiem, że to drużyna walcząca o utrzymanie się w Jupiler Pro League (w ubiegłym sezonie utrzymali się po wygranym dwumeczu barażowym z Lommel), ale aż takiej mizerii się nie spodziewałem.

17. kolejka

Antwerp - Charleroi 1:3 (Chery 90+1'-karny - Stulić 2' 54' Andreou 49')
Pierwsza połowa meczu była znakomitym widowiskiem, jednym z lepszych, jakie oglądałem w tym sezonie. Otwarta gra z obu stron, dużo sytuacji bramkowych, dobre tempo. Już w 2 min. goście objęli prowadzenie, choć nieco przypadkowo - po dośrodkowaniu w pole karne doszło do nieporozumienia między obrońcami, piłka spadła pod nogi Nikola Stulicia, a serbski napastnik bez namysłu uderzył pod poprzeczkę. Antwerpia odpowiedziała falą ataków, w 6 min. niewiele pomylił się sprowadzony z Maccabi Hajfa Tjaronn Chery. W 11 min. goście mogli podwyższyć prowadzenie - wrzutka w pole karne dość niespodziewanie dotarła do cypryjskiego obrońcy Steliosa Andreou, który spudłował z kilku metrów. W 15 min. kapitalnej okazji nie wykorzystali gospodarze - Gyrano Kerk świetnie obsłużyli w polu karnym Ondrejkę, lecz reprezentant Szwecji w sytuacji sam na sam źle przyjął piłkę i nim zdążył złożyć się do strzału, zdążyli wrócić obrońcy. W 19 min. znów blisko gola było Charleroi - tym razem pierwszy strzał obronił Lammens, zaś dobijający Stulić trafił w poprzeczkę. Goście zmarnowali kolejną szansę w 26 min. - obsłużony podaniem w pole karne Stulić zdążył ubiec wychodzącego z bramki Lammensa, ale posłał piłkę po ziemi obok słupka. W 35 min. Gyrano Kerk po indywidualnej akcji, w której minął dwóch rywali, zmarnował świetną sytuację - zamiast podać do lepiej ustawionych kolegów uderzył lekko i prosto w iworyjskiego bramkarza Mohameda Kone. Końcówka 1. połowy była okresem naporu Antwerpii, jednak na początku 2. połowy gospodarze posypali się. W 49 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego główkował jeden z piłkarzy Charleroi, Lammens jeszcze obronił, ale Cypryjczyk Andreou z bliska dobił do pustej bramki. W 54 min. było już 0:3, po niemal samobójczym golu obrońcy Antwerpii z bliska piłkę do siatki skierował Stujić. W 60 min. uderzał mało widoczny w tym meczu Vincent Janssen, jednak po rykoszecie piłka znalazła się między rękawicami Mohameda Kone. Antwerpia do końca ambitnie dążyła do zdobycia honorowego gola - w 87 min. potężny strzał Anthony’ego Valencii obronił efektowną paradą Kone, chwilę później Iworyjczyk znów skutecznie interweniował po rzucie rożnym, jednak chwilę później niepotrzebnie odepchnął w polu karnym Alderweirelda, a jedenastkę pewnie wykorzystał Tjaronn Chery.

Dla Antwerpii był to trzeci mecz z rzędu bez zwycięstwa, zaś Charleroi zbliża się na trzy punkty do czołowej szóstki i gra teraz z OH Leuven, Sint-Truiden i Kortrijk, a więc teoretycznie łatwiejszymi rywalami.

Awatar użytkownika
Tennessee
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2019
Rejestracja: 18 kwie 2012, 23:30
Reputacja: 418

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tennessee » 14 gru 2024, 21:45

Tak sobie myślę, że liga belgijska ma dość duży potencjał i chętnie by się człowiek w nią wkręcił, ciekawe kluby, porządni piłkarze, mały kraj wszystko łatwo ogarnąć logistycznie. To nie rozumiem dlaczego dalej bawią się w ten ich głupi system ligowy. Podział na trzy fazy, jakiś przeliczniki punktów, baraże o puchary, a idź pan w [ch**].
Był kiedyś taki trend, nawet w naszej ekstraklasie, na szczęście wszyscy dali sobie spokój, a w Belgii dalej się bawią. Masz w lidze pięć, sześć dużych klubów do napędzania, to nie wiem po co idą w takie dziwactwa.

Awatar użytkownika
matt_
Moderator
Moderator
Posty: 12828
Rejestracja: 04 sie 2016, 13:56
Reputacja: 3479

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: matt_ » 14 gru 2024, 21:49

Tennessee pisze:
14 gru 2024, 21:45
Był kiedyś taki trend, nawet w naszej ekstraklasie, na szczęście wszyscy dali sobie spokój, a w Belgii dalej się bawią. Masz w lidze pięć, sześć dużych klubów do napędzania, to nie wiem po co idą w takie dziwactwa.
Mają swoich zawodników w praktycznie każdej lidze Top 5, może muszą jakoś walczyć o ludzi? W latach 90. Rosenborg był bardzo sensownym klubem w skali europejskiej a Norwegowie i tak woleli jarać się Premier League niż swoimi rozgrywkami.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 14 gru 2024, 22:32

Tennessee pisze:
14 gru 2024, 21:45
Tak sobie myślę, że liga belgijska ma dość duży potencjał i chętnie by się człowiek w nią wkręcił, ciekawe kluby, porządni piłkarze, mały kraj wszystko łatwo ogarnąć logistycznie. To nie rozumiem dlaczego dalej bawią się w ten ich głupi system ligowy. Podział na trzy fazy, jakiś przeliczniki punktów, baraże o puchary, a idź pan w [ch**].
Był kiedyś taki trend, nawet w naszej ekstraklasie, na szczęście wszyscy dali sobie spokój, a w Belgii dalej się bawią. Masz w lidze pięć, sześć dużych klubów do napędzania, to nie wiem po co idą w takie dziwactwa.
Teraz to jeszcze nic, od sezonu 2016/2017 do 2018/2019 tam były dopiero wynalazki - po 30 kolejkach zaczynała się faza play-off, przy czym drużyny z miejsc 7-15 grały o LE w dwóch grupach, do których dołączały... trzy najlepsze drużyny z fazy zasadniczej II ligi :D. Łącznie dwie grupy po 6 zespołów - zwycięzcy grup grali mecz finałowy, którego zwycięzca grał z czwartą drużyną grupy mistrzowskiej o miejsce w LE :haha:.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”