Na szczęście dzisiaj trafił na większego skur...
Primavera dla van der Poela. Piękny jest ten Holender, piszę to od dawna (no homo).
Ganna dzisiaj też imponujący, ale jemu zawsze czegoś brakuje, a jak już wygra to i tak mu zabiorą (jak w Algarve).
Pogaćar dzisiaj zrobił wszystko co mógł ale Methiu to nie Pidckock, nie dał się urwać. Świetny wyścig całej trójki.
Z Tadkiem mam podobny problem jak z Barceloną swego czasu. To jest kolarz wybitny. Jeden z najwybitniejszych w historii, może i najwybitniejszy, nie mnie oceniać. Jeździ atrakcyjnie, nie kalkuluje tylko wali solówki po wiele kilometrów (nie dziwne, jeśli masz taki zapas mocy). Dobrze się to ogląda. Ale ma taką fanbazę w internecie, że się tego nie da lubić. Pogi, Pogi srogi, Pogenhaimer, mes que un cyclismo. Dobrze, że raz na jakiś czas ktoś to popsuje (mem z nosaczem).


