Getafe - Las Palmas 1:3 (Alderete 19' - Fabio Silva 53' 74' McBurnie 61')
Czułem, że dziś będzie ten dzień, i tak też się stało - po 12 meczach z rzędu bez zwycięstwa Las Palmas w końcu przełamało się i odniosło zwycięstwo, które przywraca nadzieję na utrzymanie w La Liga. Początek tego nie zapowiadał, bo pierwsze kilkanaście minut było bezładną kopaniną z obu stron - mnóstwo niedokładności, strat, żadnych sytuacji bramkowych. Dopiero w 19 min. po wrzutce w pole karne obrońcy Las Palmas nie upilnowali Omar Alderete, który głową trafił do siatki - początkowo odgwizdany został spalony, ale po analizie VAR gol uznano. Chwilę później mógł paść kolejny gol, po uderzeniu z dystansu w słupek zastępujący Cillessena Dino Horkas obronił dobitkę. Kluczowa dla losów meczu była sytuacja, która miała miejsce ok. 10 minut później - za brutalny faul z boiska usunięty został Diego Rico, a przed Las Palmas otworzyła się perspektywa gry przez godzinę w przewadze. Początkowo nie przekładało się to na sytuacje bramkowe, dopiero w doliczonym czasie gry w świetnej sytuacji obok bramki główkował McBurnie. W przerwie trener Diego Martinez wprowadził na boisko Alberto Moleiro i Marvina Parka - te zmiany przyniosły efekt, a w drugiej połowie obraz gry uległ zdecydowanej zmianie. Las Palmas od razu ruszyło do ataków i w 53 min. przyniosły one wyrównanie - po wrzutce w pole karne Fabio Silva przyjął piłkę i efektownym uderzeniem z półobrotu wyrównał (była lekka kontrowersja, bo wydaje się, że wcześniej McBurnie faulował w walce o piłkę, ale VAR najwyraźniej tego nie sprawdzał). W 61 min. po ładnej akcji gola na 2:1 dla Las Palmas zdobył McBurnie - po świetnym przerzucie piłka trafiła na lewą flankę do Moleiro, a ten tempo zagrał do szkockiego napastnika, który uderzeniem po ziemi zdobył gola w drugim meczu z rzędu. W 74 min. drugi raz w tym meczu trafił Fabio Silva - Portugalczyk wygrał pojedynek biegowy z Domingosem Duarte i ze spokojem przerzucił piłkę nad wychodzącym z bramki Davidem Sorią. Chwilę później była szansa na kolejnego gola - Las Palmas wyprowadziło dobrą kontrę, ale McBurnie zbyt długo zwlekał z podaniem do Fabio Silvy. Końcówka byłą już typowym dogrywaniem rozstrzygniętego meczu.
Wygrana nie pozwala jeszcze Las Palmas opuścić strefy spadkowej (przed tym meczem mieli cztery punkty straty do bezpiecznego miejsca), ale jest dużym krokiem naprzód. Rywale w walce o utrzymanie mają w tym tygodniu trudnych przeciwników - Alaves gra z Realem Madryt, a Leganes z Barceloną, jest więc spora szansa na odrobienie części straty. Za tydzień ciężki mecz dla Las Palmas, spotkanie u siebie z Atletico Madryt.



