Macie znalazlem opinie na temat tej gazety pod katem sportowym oczywisciemakis pisze:Ja polecam nowa gazete codzienna "Dziennik".
Na polskim rynku pojawiła się we wtorek nowa gazeta codzienna niemieckiego wydawcy Axela Springera - Dziennik. Nie mogłem się doczekać jej ukazania, ale wynikało to bardziej z czystej ciekawości aniżeli z zamiłowania do prasy tego wydawcy.
Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się niczego specjalnego. W zapowiedzi nowej gazety pojawiały się nazwiska, które do tej pory odpowiadały za dostarczanie kilku zdań do wielkoformatowych fotografii w znanej bulwarowej gazecie o wdzięcznym tytule Fakt.
Najbardziej zainteresował mnie oczywiście dział sportowy. Byłem mile zaskoczony, widząc takie nazwiska jak Marcin Harasimowicz, który pisał też do Przeglądu Sportowego, czy też Paweł Zarzeczny, który jak dla mnie jest absolutnie numerem jeden, jeśli chodzi o piłkarskie felietony w Polsce. Nie znaczy to oczywiście, że zawsze się z nim zgadzam, ale jego postać na pewno pozytywnie wpływa na wizerunek tej gazety.
Popatrzmy na ten dział od strony technicznej. Na początek pochwała za szatę graficzną. Przez wszystkie strony przewija się motyw stonowanej zieleni i to jest dużym plusem. Widać chęć dotarcia do dojrzalszego czytelnika, którego najbardziej interesuje treść, a nie beznadziejna mnogość kolorów i niezliczona ilość zdjęć. Bardzo ciekawie prezentują się poddziały dotyczące np. nauki obecnej w sporcie oraz rubryki, których w dotychczasowych gazetach jeszcze nie spotkałem, jak np. Plotka Dnia. Dziennik automatycznie w ten sposób pokazał, że potrafi odróżnić czystą plotkę od faktu i w ten sposób udowodnił, że nie pójdzie śladem swojego brata i nie będzie zawierać informacji czysto spekulacyjnych. Bardzo interesujące są również statystyki przed spotkaniami ligowymi. Na tym koniec pochwał.
Przykro mi za to mówić, ale i ta gazeta, a właściwie dodatek do gazety nie ustrzegł się, jak dla mnie, dość istotnych błędów. Chodzi mi głównie o dobór tematyki na pierwsze strony. Co prawda do mundialu już niewiele czasu, ale nie można zapominać, że póki co tematem numer jeden w kraju są rozgrywki ligowe i batalia Wisły z Legią o tytuł mistrzowski. Jest naprawdę o czym pisać, bo chociażby trener wiślaków daje mnóstwo materiałów do publikacji. Tymczasem w pierwszym numerze Dziennika w dziale sportowym na pierwszych stronach można przeczytać rozważania na temat kadrowiczów Janasa i ich gry albo i nie gry w klubach. Dziennikarze podejmujący ten temat uczepili się jak rzep psiego ogona reklamówek kręconych przez naszych piłkarzy. Temat po pierwsze nudny, bo tego typu materiały ukazywały się już w innych gazetach, a po drugie właściwie nic nie wnoszący do życia kibica. Kolejna kwestia to miejsce poświęcone danej dyscyplinie. Na okładce widnieje spory napis sport. Trzymając w ręce gazetę myślałem więc, że będę mógł poczytać coś ciekawego o siatkówce, koszykówce i może nawet o coraz bardziej popularnej w naszym kraju Formule 1. Nic z tego. Dodatek sportowy Dziennika powielił błędy swoich konkurentów, a nawet ich pod tym względem przerósł, fundując swoim nowym czytelnikom 3/4 zawartości o tematyce czysto piłkarskiej, a zaledwie trzy strony na inne sporty. Zapewne nie tego spodziewali się wielbiciele innych dyscyplin.
Dział sportowy Dziennika ogólnie niczym specjalnym nie zachwycił, zresztą zgodnie z moimi przewidywaniami. Poza znanymi i może kontrowersyjnymi nazwiskami w redakcji sportowej i kilkoma rubrykami gazeta nie różni się praktycznie niczym od poniedziałkowego wydania sportowego w Gazecie Wyborczej, z którą - przypominam - Dziennik chce konkurować na wkładki tematyczne. Mam jednak nadzieję, że redakcja będzie brała pod uwagę opinie czytelników i z każdym numerem będzie można powiedzieć o wiele więcej pozytywów niż w tej chwili.
Poczatki zawsze sa trudne


