Artykuły prasowe warte przeczytania

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Artykuły prasowe warte przeczytania

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 21 sty 2006, 17:07

Witajcie

każdy z nas, lub chyba wiekszość coś czyta - czasopisma gazety itp. załozyłem temat, w którym możemy wpisać coś ciekawego co przeczytaliście, nie chodzi mi o krótkie artykuliki, newsy, ani nic w tm guście, ale o długie dobrze opracowane artykuły mające jakis sens i uczące nas czegoś, dążace do pokazania nam pewnej sprawy, zreflektowania się nad nią itd.

prosze o pochamowanie się nabijaczy o wszelkie komentarze odnośnie artykułow nie nie nabijanie sobie postów wklejaniem najnowszych wiesci o Davidzie Beckhamie itp itp.

oto moje propozycje :

Tanie państwo, tanie chwyty

http://www.przekroj.pl/index.php?option ... &Itemid=48

artykuł o rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, który obejmując władze ujawnił ambitne plany
radykalnych cięć w administracji państwowej.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Homoseksualizm w sporcie - temat tabu?

Czułe uściski, pocałunki po strzelonym golu. Wspólne kąpiele nago. Kult zgrabnej sylwetki, twardych mięśni. Setki młodych mężczyzn, kibiców wpatrzonych z podziwem i oddaniem w innego dwudziestolatka. Sporty zespołowe wytwarzają specyficzną atmosferę męsko-męskich więzi. To dlatego temat homoseksualizmu jest w nich takim tabu.
Kilka tygodni temu swój homoseksualizm ujawniła światu w wywiadzie prasowym Sheryl Swoopes, jedna z najlepszych koszykarek w historii tego sportu. Trzykrotna MVP ligi WNBA, trzykrotna złota medalistka igrzysk olimpijskich. Pierwsza kobieta, która miała model butów sportowych nazwany swoim nazwiskiem (Nike Swoopes).

Ujawnienie, że "Jordan w spódnicy" jest lesbijką, przywołało temat, który w amerykańskich mediach powraca jak bumerang: kiedy do homoseksualizmu przyzna się jakaś męska gwiazda sportów zespołowych?

Ilu ich jest?

Jeśli ktoś myśli, że w wielkich klubach futbolu amerykańskiego, koszykówki, baseballu i hokeja nie ma homoseksualistów, jest w dużym błędzie. Choć oficjalnie oczywiście nie ma.

Jim Buzinski, dziennikarz zajmujący się tematyką gejów w sporcie, ocenia, że w głównych zawodowych ligach USA homoseksualistów są dziesiątki. Sam zna nazwiska zarówno supergwiazd, jak i ligowych wyrobników, o których wie na pewno, że są gejami.

Dave Pallone, były sędzia ligi baseballa MLB, zwolniony w 1988 roku za to, że ujawnił swoją homoseksualną orientację, twierdzi, że z gejów w lidze MLB można spokojnie utworzyć drużynę gwiazd.

Zresztą brak homoseksualistów w tak szerokim gronie, jakim jest amerykański sport zawodowy, byłby nieprawdopodobny. Statystyka podpowiada, że w zespole 20-30 mężczyzn, a po tyle mniej więcej liczą sportowe drużyny, zdarza się jeden-dwóch o skłonnościach homoseksualnych. Mogą być drużyny, gdzie ich nie ma w ogóle, tak jak mogą być takie, gdzie jest ich więcej. I ta prawidłowość dotyczy zarówno takich klubów jak: Dallas Cowboys, Chicago Bulls, New York Yankees, jak i zespołów w innych krajach. Również - bo dlaczego miałoby być inaczej - w polskiej lidze piłkarskiej, koszykarskiej czy siatkarskiej. Jednak w żadnym z tych klubów nie ma gejów jawnych.

Dyskusje trwają

Temat gejów w sporcie, szczególnie w męskich sportach zespołowych, jest tabu. Choć nie do końca.

Kibice na całym świecie chętnie poczytają w zbereźnych brukowcach o tym, kto jest gejem, czy raczej o kim się mówi. Ktoś rzuci czasem z przekąsem jakieś nazwisko podczas rozmowy telefonicznej w sportowym talk-radio. W gronie kilku kolegów w barze, przy kolejnych butelkach budweisera, przekonywać się o tym, czy dany futbolista albo mistrz wagi ciężkiej w boksie jest pedziem, czy nie, można godzinami.

I są jeszcze trybuny i boisko. Przezwisko: "Ty pedale!" jest najcięższym epitetem w arsenale wulgaryzmów rzucanych w przypływie nienawiści. I to zarówno w Polsce, Anglii, jak i USA. Rzucają je nie tylko kibice, ale także obrażający siebie, sędziego lub wrogich kibiców zawodnicy.

Czy to sprawa prywatna

Na pierwszy rzut oka to tabu - geje w sportach zespołowych - wydaje się czymś naturalnym. "Orientacja seksualna jest moją prywatną sprawą i nikomu nic do tego" - powie stereotypowo przeciętny sportowiec. Oczywiście tak jest i dlatego dziennikarze, tak samo w USA, jak i Polsce, czy Anglii, nie wytykają gwiazdorom ich orientacji seksualnej. W szanujących się mediach nie publikuje się plotek i pogłosek o tym, kto jest homoseksualistą, nawet jeśli dziennikarze sportowi - znów podobny mechanizm działa w Ameryce, Polsce i reszcie świata - słyszą takie wiadomości również z wiarygodnych źródeł.

Tyle że szczególnie w Ameryce homoseksualizm dziś nie jest tym samym, czym był w jeszcze 20 lat temu. Dziś ujawnienie homoseksualnej orientacji przez znanego pisarza, malarza, aktora, piosenkarza nie wywołuje w USA żadnej sensacji. Homoseksualiści zawierają śluby i adoptują dzieci. O głosy gejów otwarcie zabiegają kandydaci na prezydenta (np. Bill Clinton w obu kampaniach). Ludzie otwarcie przyznający się do homoseksualizmu są członkami Kongresu, nauczycielami, prezesami wielkich korporacji. Nawet księżmi katolickimi.

Pomijając ideologiczny spór czy taki stan rzeczy jest pozytywny, czy nie, czy jest symbolem łamania tradycyjnych wartości, i prowadzi społeczeństwo do zguby, czy też, przeciwnie, oznacza dużą tolerancję i koniec dyskryminacji seksualnych mniejszości - taka jest rzeczywistość dzisiejszej Ameryki.

We wszystkich wymienionych wyżej przypadkach, choć seksualność pozostaje nadal prywatną sprawą, to jednak nie jest najbardziej strzeżoną, wstydliwą tajemnicą. Wszędzie poza sportem.

To, że swojej odmiennej orientacji seksualnej nie ujawni piłkarz Legii, Wisły czy Widzewa, można łatwo zrozumieć, bo w Polsce nie tylko kibice zieją homofobią. Ale w Ameryce?

Przyczyny

Jedną z przyczyn, dlaczego sport w Ameryce jest praktycznie zamknięty dla zdeklarowanych gejów, jest tło rasowe. Zdecydowana większość zawodników w ligach koszykówki, baseballa, futbolu to Murzyni. Tymczasem w tej grupie społecznej nastawienie antyhomoseksualne jest zdecydowanie ostrzejsze niż wśród białych. Ani większa tolerancja, ani polityczna poprawność nie zmienią sytuacji, w której podejrzenie o homoseksualizm w murzyńskich środowiskach sportowych, raperskich czy gangsterskich - czyli tych, w których obraca się wielu czarnoskórych młodzieńców - oznacza w najlepszym razie całkowitą izolację od własnego środowiska.

Druga przyczyna jest ważniejsza i bardziej złożona.

W istocie atmosfera, zwyczaje, rytuały w szatni drużyny sportowej są bardzo podobne w każdej lidze na całym świecie. Grono twardych mężczyzn. Spoconych, dyszących, rozpalonych od emocji. Czułe, i jakże szczere uściski, nawet pocałunki po strzelonym golu, zdobytych punktach, wygranym meczu. Nagość jest czymś powszednim. Wspólne prysznice, pożyczanie sobie mydła, ręcznika. Rubaszne żarty i dowcipy, główne tematy to oczywiście kobiety, seks, organy płciowe. Poklepywania, mające dodać otuchy. Kibice widzący to na co dzień, oczywiście nie zwracają uwagi. Ale osoba, która jest pierwszy raz na meczu koszykówki czy siatkówki, natychmiast zwraca uwagę na to ciągłe poklepywanie się po tyłkach. Poza sportowym boiskiem zachowanie takie musiałoby, delikatnie mówiąc, mocno zaskakiwać.

A to przecież dopiero początek. Codzienność sportowej szatni to również kult ciała - zgrabnej sylwetki, kształtnych, twardych i wytrzymałych mięśni. Od tego już tylko krok do wyglądu zewnętrznego. Starannego rozprowadzania żelu do włosów, wmasowywania balsamu do ciała, kremów do twarzy, spryskiwania się najdroższymi zapachami. Do tego slipki Versace, dżinsy od Calvina Kleina, marynarka od Bossa, torby Louisa Vuittona. Brylantowy kolczyk w uchu. Każdy, kto stał pod szatnią, gdy wychodzili z niej po meczu zawodnicy Legii, Juventusu czy New York Knicks, wie o czym mowa.

No i są jeszcze kibice. Setki młodych chłopców skandujących nazwisko innego dwudziestolatka. Z najgłębszym uczuciem. Uważający go za idola, podziwiający, układający na jego cześć piosenki, wybaczający mu wszystko (chyba że przejdzie do innego klubu ).

Kult maczo

Nie chodzi mi o to, by udowodnić, że cały sport jest przesiąknięty homoseksualizmem, bo to oczywiście bzdura. I opisane zwyczaje, rytuały sportowe nie mają wcale podtekstów homoseksualnych. Sport zespołowy stwarza niespotykane w żadnej innej dziedzinie życia sytuacje męsko-męskie. Jednak w każdej innej dziedzinie życia sytuacje te mogłyby mieć podtekst homoseksualny.

I w tym rzecz. Sportowcy - zapewne bardziej podświadomie niż świadomie - zdają sobie z tego sprawę. I grając role twardych supersamców, maczo bez skazy, bez przerwy nabijających się z pedałów, opisujących kolegom z anatomicznymi szczegółami najnowsze podboje miłosne, zabezpieczają siebie i całe otoczenie przed naruszeniem tego świętego kręgu męskiego sportu. Przed najlżejszym cieniem podejrzeń. Gej w szatni, zapewne tak im się wydaje, tę równowagę by naruszał. Gdyby był jednym z kolegów, którego trzeba by całować, obściskiwać, klepać po tyłku (i samemu dać mu się klepać), wspólnie się z nim kąpać itd. Co by się wtedy stało?

Oni już tu są

Takie rozumowanie ma jeden mankament. Zakłada, że sport jest obecnie czysty od gejów, i że jest nieprzygotowany na ich włączenie do składów zawodowych drużyn. Tyle że przecież geje w tych szatniach - i pod tymi prysznicami - są już dziś. I byli 10, 20 i 40 lat temu. Lista zawodników czterech głównych amerykańskich lig zawodowych, którzy ujawnili swoją homoseksualną orientację, jest długa. Wszyscy jednak zrobili to już po zakończeniu kariery.

O tej kulturze maczo sporo ma do powiedzenia były futbolista Dave Kopay. Po zakończeniu kariery w 1976 roku, w głośnej autobiografii, ujawnił szczegóły swojego życia jako homoseksualisty w NFL. - Warto się zastanowić, co się kryje za ujawnianymi co jakiś czas przypadkami zbiorowych gwałtów i napastowania seksualnego kobiet przez grupy futbolistów - mówił kilka lat temu Kopay w rozmowie z "New York Timesem". - Czy ci chłopcy chcą udowodnić jeden drugiemu swoją męskość? A może używają kobiet jako wymówki, by mieć wspólne przeżycia seksualne z innymi kolegami z drużyny? Gdy grałem w NFL, brałem udział w seksie grupowym z udziałem kobiet tylko dlatego, że obok mnie seks uprawiali mężczyźni, inni gracze

I znów: ekscesy seksualne sportowców - wspólne wypady do agencji towarzyskich, zabawy w hotelach podczas zgrupowań czy meczów wyjazdowych, oskarżenia o gwałty zbiorowe - takie historie są znane w sporcie amerykańskim, ale także polskim, brytyjskim i pewnie w każdym innym kraju.

Wspomniany Dave Kopay jest dziś bogatym biznesmenem, wykłada w całej Ameryce, a jego książka to właściwie klasyk z gatunku literatury sportowej i gejowskiej. Ale losy sportowców homoseksualistów w USA były różne. W końcu lat 70. Glenn Burke, zapowiadający się na supergwiazdę baseballu w Los Angeles Dodgers, w pewnym momencie nie wytrzymał ciągłego strachu o to, że ktoś się dowie. Ujawnił swój homoseksualizm szefom klubu i kilku kolegom. Menedżerowie klubu naciskali, by nikomu więcej nie mówił, by zachowywał pozory. Nakłaniali nawet, by ożenił się z jakąś dziewczyną, co pozwoli lepiej zamaskować homoseksualizm. Oferowali nawet, że pokryją koszty miodowego miesiąca w luksusowym kurorcie! Gdy Burke odmówił, pozbyto się go, transferując do innego klubu. Nie wytrzymał docinków nowych kolegów i szefów, zakończył karierę. W 1995 roku załamany psychicznie, bez zaoszczędzonego grosza, zmagający się z narkotykami, bezdomny, zmarł na AIDS.

Jednym z paradoksów jest to, że właśnie Dodgers (wtedy jeszcze grający w Nowym Jorku), byli zespołem, który przełamał barierę rasową w amerykańskim sporcie, wstawiając do drużyny w 1947 roku czarnoskórego Jackie Robinsona.

Co mówią sondaże

Czy tak samo byłoby i dziś? Czy chętnego do ujawnienia się też spotkałyby takie szykany? Czasy chyba się zmieniają. W ubiegłorocznym sondażu "Chicago Tribune", 74 proc. z 750 graczy ligi baseballa stwierdziło, że gej w ich drużynie by im nie przeszkadzał.

W sondażach kibiców również około 70 proc. twierdzi, że ujawnienie w ich ulubionym klubie geja nie miałoby żadnego znaczenia.

Na razie jednak na sondaże nikt nie zwraca uwagi i geje w sportach zespołowych nadal się starannie ukrywają. Wymieniają z kolegami sprośne dowcipy, nabijają się z pedałów, nawet żenią, wierząc, że danie żonie wolnej ręki i platynowej Visy podczas zakupów zrekompensuje jej brak męża w sypialni.

Kiedy więc ujawnią się pierwsi?

- Pierwsi gwiazdorzy w sportach zespołowych, którzy są gejami, dziś chodzą jeszcze do szkoły - twierdzi w internetowej "Encyklopedii gejów i lesbijek" dziennikarz sportowy i gej, Jim Buzinski. - O ich orientacji seksualnej już teraz wie otoczenie i traktuje to normalnie. Do czasu, aż osiągną poziom sportu zawodowego, ich homoseksualizm będzie już starym newsem, każdy się do tego przyzwyczai. Nasze społeczeństwo zmieniło się na tyle, że sportowcy geje będą już wkrótce czymś normalnym.

Marcin Gadziński, Waszyngton - Gazeta Wyborcza

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 21 sty 2006, 17:52

Na czasie:

Le Monde: Afrykanin kopie piłkę za darmo
Futbol pozwala ziścić afrykańskie marzenie o emigracji
Zaledwie dziesięcioletni piłkarze trafiają nielegalnie do „obozów treningowych” we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii. Tam są szkoleni, a następnie odsprzedawani z zyskiem wielkim klubom europejskim. Często grają za kwoty niższe od minimalnego wynagrodzenia.

(...) W wieku 12 lat Jean opuścił rodzinną wioskę i wyjechał do Jaunde, stolicy Kamerunu. Rano szkoła, po południu drobny handel. Gdy tylko miał wolną chwilę, grał w piłkę. W wieku 14 lat został wybrany do narodowej drużyny juniorów. „Pewnego dnia zobaczył mnie na stadionie portugalski agent. Powiedział, że jestem dobry i spytał, czy chciałbym zdobywać doświadczenie w Europie. Widziałem program w TV5 pokazujący, jak kameruńscy piłkarze ciężko harowali w Europie. Odpowiedziałem, że jeśli propozycja nie jest poważna, to nie ma o czym rozmawiać” – wspomina Jean. Jakiś czas potem skaleczenie kostki uniemożliwiło chłopcu udział w Pucharze Narodów Afryki juniorów. „Moja przyszłość w Kamerunie była przekreślona. Postanowiłem przyjąć propozycję agenta. Wyjechać do Europy to marzenie wszystkich afrykańskich piłkarzy!” – opowiada.

Przed wyjazdem agent zażądał od niego 600 tysięcy franków (ok. tysiąca euro) „na zakup biletu lotniczego”. Opiekunowie chłopca wzięli pożyczkę, by zgromadzić tę sumę. Wraz z trójką innych piłkarzy w tym samym wieku Jean wyruszył do Europy. W samolocie agent wyjaśnił, że program uległ zmianie: nie lecą do Portugalii, ale do Paryża, na turniej z Francuzami, „żebyście się zaaklimatyzowali i stanęli na nogi”. Razem z kolegami z Kamerunu, Mali i Gwinei Jean wygrywał pierwsze mecze. Ale znowu miał kontuzję kostki. Nie wiedział, że agent chce się go pozbyć. „Portugalczyk powiedział: zagrasz na próbę w lyońskim Olimpique. Człowiek w klubowym dresie będzie na ciebie czekał na dworcu”. Z 20 euro w kieszeni chłopak pojechał do Lyonu. Niestety, nikt się nie pojawił.

W maju Jean kończy 18 lat. (...) Bez dokumentów, bez rodziny błąka się po przedmieściach Lyonu. Aby nie zwracać na siebie uwagi, a także ze strachu przed „waszym drogim ministrem spraw wewnętrznych” nie powiedział o swojej sytuacji ani nauczycielom w szkole, ani kierownictwu klubu piłkarskiego z ligi okręgowej.

Były piłkarz kameruński Jean-Claude Mbvoumin zebrał ponad sześćset takich opowieści młodych Afrykanów, oszukanych, porzuconych, znajdujących się we Francji w dramatycznej sytuacji. W 2000 roku utworzył stowarzyszenie Culture Foot Solidaire. „W samym regionie Ile-de-France są tysiące młodych ludzi, którzy mają nieuregulowaną sytuacją prawną. Grają za kwoty wystarczające jedynie na bilet miesięczny. Często stać ich tylko na jeden kebab dziennie, ale nadal trenują” – mówi.

„FIFA i UEFA muszą zająć się tą sprawą – uważa Mbvoumin. – To nie problem rasizmu, ale wykorzystywania dzieci przez handlarzy”. Przerzucają oni młodych Afrykanów, mających zaledwie 10 lat, do „obozów treningowych” na południu Włoch, w Hiszpanii i Portugalii. Po miesiącach odsprzedają do wielkich klubów. „Jesteśmy gotowi karać agentów lub kluby zamieszane w ten proceder – zapewnia UEFA. – Ale to do państw, które ostrzegliśmy, należy przeprowadzenie śledztw w sprawie kanałów nielegalnej imigracji”.

Zdaniem Raffaele Poli z Międzynarodowego Ośrodka Badań nad Sportem (CIES) uniwersytetu Neuchatel w Szwajcarii, specjalisty ds. międzynarodowych migracji piłkarzy gracze z czarnego kontynentu są ofiarami systemu czysto spekulacyjnego: „Piłkarz afrykański to poszukiwany surowiec, który poddaje się obróbce, a następnie odsprzedaje z zyskiem. By podnieść wartość futbolistów z Afryki, »przepuszcza« się ich przez ekstraklasy z trzeciego koszyka (Rumunia, Albania, Cypr, Malta), później drugiego (Szwajcaria, Belgia czy Holandia), by następnie sprzedać ich do wielkich klubów”. Poli zwraca uwagę, że w Rumunii jest nadreprezentacja przedstawicieli Ghany, a w Albanii Nigeryjczyków. W 2003 roku piłkarze afrykańscy stanowili 20 proc. z 5 tysięcy cudzoziemców grających w europejskich klubach zawodowych lub półzawodowych. „W Europie gracze wykorzystywani są jako tania, drugorzędna siła robocza”. Niedawno inspekcja pracy ukarała Ajax Amsterdam grzywną 10 tysięcy euro, gdyż klub płacił swym ciemnoskórym graczom mniej niż wynosiło minimalne wynagrodzenie.

Jean Claude Mbvoumin mówi o „swoistym praniu graczy”. Finansowym, ale także administracyjnym. Regulamin FIFA zakazuje międzynarodowych transferów piłkarzy w wieku poniżej 18 lat i przewiduje grzywny dla klubów szkoleniowych. Drapieżni agenci, by obejść przepisy, zmieniają nazwiska bądź wiek futbolistów.

„Futbol pozwala ziścić afrykańskie marzenia o emigracji” – uważa Raffaele Poli. Podczas zgrupowania w Abidżanie zapytał 24 członków ekipy juniorów Wybrzeża Kości Słoniowej, który z nich chciałby pracować w Europie, ale bez wynagrodzenia. Zgłosili się wszyscy. A 23 stwierdziło, że chętnie by jeszcze dopłaciło, żeby tylko przeżyć przygodę. „Miraże futbolu wykorzystywane są do organizowania prawdziwego handlu” – stwierdza Poli. Dodaje, że dzieciaki, którym obiecywano karierę piłkarską w Europie, kończyły często jako służący na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w Kamerunie lub w Maroku.

Ofiary handlarzy mają bardzo silne poczucie winy, bo często całe rodziny pomagają w wyjazdach. Także pośrednicy wstydzą się w przypadku fiaska. „Jeśli chłopakowi się nie powiodło, to znaczy, że był leniwy i nie dość się starał” – mówi Raffaele Poli. „Moi opiekunowie poświęcili całą swoją krwawicę, abym mógł wyjechać, przekonani, że wrócę z trzykrotnością wydanej na mnie sumy. Gdybym wrócił do kraju z pustymi rękami, zlinczowaliby mnie i nie uwierzyli w moją historię” – mówi Jean.

Stowarzyszenie Culture Foot Solidaire, mając poparcie Aimé Jacqueta, dyrektora technicznego francuskiej reprezentacji narodowej, stara się uwrażliwić kluby na los młodych afrykańskich piłkarzy, ułatwiając ich integrację w ośrodkach szkoleniowych. „Przede wszystkim trzeba się zwrócić do rodzin. Przestrzec, by nie powierzały losu swych dzieci pozbawionym skrupułów agentom” – uważa Jean-Claude Mbvoumin. „Aby uzyskać zgodę afrykańskiej rodziny na wyruszenie syna w świat, wystarczy 3 tysiące euro” – dodaje były gracz Lyon Olimpique.

Od 2001 r. Akademia Kultury Piłkarskiej z Kribi w południowo-zachodnim Kamerunie prowadzi działalność społeczną wśród setki chłopców i dziewcząt pasjonujących się piłka nożną. Zamierza tworzyć domy młodych piłkarzy, a także ośrodki informujące młodzież, rodziców i trenerów z klubów afrykańskich o niebezpieczeństwach związanych z emigracją do Europy. (...)

Jean, marzący o uregulowaniu swej sytuacji życiowej, jest pesymistą: „Dopóki władze afrykańskie będą pozwalać działać pseudoagentom, nic się nie zmieni. A oni przekupują wszystkich i będą mogli uprawiać ten proceder”.

Rozpoczynający się 20 stycznia w Kairze Puchar Narodów Afryki znowu potwierdzi zalety afrykańskiego futbolu: spontaniczność zawodników i zapał kibiców.

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 27 sty 2006, 13:26

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wyd ... 2720060127
Adam Małysz [*]

Ostatnio zapodałem ciekawy artykuł, ale został pochłonięty przez nieznaną siłę więc zapodaję jeszcze raz i zachęcam do czytania :arrow:
http://www.chelsea.pl/publicystyka.php? ... _all&no=51

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 02 lut 2006, 15:19

Może nie artykuł, a komentarz, może nie prasowy, ale warto:

Polak na dachu

Cała Polska, jak długa i szeroka, sprząta śnieg z dachów. Kasjerki z marketów, ciecie, kto akurat się nawinął, wszyscy zostali pogonieni z szuflami na dachy. A ich śladem ruszył tłum inspektorów i kontrolerów. Tu i ówdzie ktoś spadnie i się przetrąci, ale kto by na to zwracał uwagę, kiedy cała Polska sprząta dachy.


Wiele lat temu zdarzyło się, że jakiś blok - bodaj w Trójmieście - wyleciał w powietrze wskutek złej instalacji gazowej. W moim bloku na Natolinie zagościły wtedy w ciągu kilku tygodni bodaj ze trzy inspekcje, wszystkie przywalając się do mnie (do sąsiadów zresztą też) o samowolne przestawienie kuchenek; te kuchenki jakiś idiota zaprojektował w odległości 23 cm od ściany, więc wszyscy je przesuwali, żeby móc ustawić szafki. Komisje pogroziły mi kolegium, rozbiórką i czym tam jeszcze, potem dostałem jakieś pismo, które zostawiłem bez odpowiedzi, i na tym się skończyło. O wybuchu wszyscy zapomnieli, więc i zapał do gazowych kontroli się wyczerpał.

Przyjaciel bardzo sobie kiedyś chwalił wakacje w... mniejsza o szczegóły, powiedzmy, w pewnym kraju bardzo atrakcyjnym turystycznie, ale nie uchodzącym za szczególnie cywilizowany. Minusem tego kraju są trafiające się tam zamachy na turystów. Przyjaciel tłumaczył mi, dlaczego najlepiej jeździć tam właśnie zaraz po zamachu. Nie tylko dlatego, że dają zniżki - przede wszystkim, wtedy jest bezpiecznie. Po zamachu cała miejscowa policja staje na baczność, strażnicy sprawdzają dokumenty, pilnują, i w ogóle. Ale z czasem stopniowo czujność słabnie, strażnicy znikają, policjanci dłubią w nosie albo drzemią, i tak aż do następnego zamachu.

Słomiany zapał nie jest naszą cechą narodową - jest cechą społeczeństw mało cywilizowanych. Niestety, pod tym względem bliżej nam do wspomnianego wyżej turystycznego kraju, niż do Zachodu. Na razie latamy po dachach, zwalając z nich śnieg i lód, nikt nie ma głowy do niczego innego. Dopóki, dajmy na to, jakieś dziecko nie wpadnie do niezabezpieczonej studzienki ściekowej. Wtedy wszyscy rzucą się zabezpieczać studzienki, a o dachach zapomną.

Rafał A. Ziemkiewicz

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 02 mar 2006, 17:58

Lepiej być niedotrenowanym
Najbardziej poszukiwany trener o przygotowaniach do sezonu piłkarzy polskiej ligi: Słabi muszą ćwiczyć ze słabymi, mocni z mocnymi. Tak trener Dariusz Wdowczyk pracował z Legią. Jest wyjątkiem, z reguły trenerzy wrzucają wszystkich do jednego wora. To tak, jakby dwie choroby leczyć tym samym lekarstwem.


:arrow: http://sport.gazeta.pl/pilka/1,65029,3190744.html

polecam

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47747
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2077

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 27 mar 2006, 20:14

mądrze prawi człek Stecem zwany :lol:

http://sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3221069.html

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62979
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8206
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 27 mar 2006, 20:39

fieldy - hmm, bardziej spodobaly mi sie teksty Blonskiego i Sarzaly ;)

http://sport.gazeta.pl/sport/1,65028,3237761.html - text Blonskiego nt. Smudy 8)

http://sport.gazeta.pl/sport/1,65028,3237743.html - text Sarzaly nt. pilkarskich 'emerytow' w polskiej lidze :lol:

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 02 maja 2006, 13:33

http://sport.gazeta.pl/sport/1,65028,3318075.html

Dla większości będzie nudny, ale znajdą się i tacy chyba, którzy go chętnie przeczytają.

Catalonia is not Spain :!:

Loco

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Loco » 02 maja 2006, 14:30

Niggaz pisze:http://sport.gazeta.pl/sport/1,65028,3318075.html

Dla większości będzie nudny, ale znajdą się i tacy chyba, którzy go chętnie przeczytają.

Catalonia is not Spain :!:
Widze Niggaz że od tego kibicowania Barcelonie poprzewracało ci się w głowie. Katalonia to część Hiszpanii i nie rozumiem co ty chcesz wyrazić tekstami w stylu Katolonia to nie Hiszpania? Na dzień dzisiejszy nalezy do Hiszpanii tak samo jak kraj Basków, a roszczenia grupki fanatyków do ich niepodległości są dla mnie conajmniej śmieszne. to tak jakby Kaszubi albo Ślązacy chcieli oderwać się od Polski. Śmiesznym i pustym hasłą mówie Nie! Precz z populizmem kur . v v v a ludzie opanujcie się! Mieszkacie w Polsce nie na Półwyspie Iberyjskim. Co was obchodzi co tam się dzieje? Troche patriotyzmu! Mało mamy swoich problemów? Precz z kosmopolitalizmem!

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62979
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8206
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 02 maja 2006, 15:00

Ja polecam duzo lepszy artykul, ktory przeczytalem w dzisiejszym dodatku sportowym GW :

http://sport.gazeta.pl/pilka/1,65030,3317670.html

Oczywiscie autorem artykulu jest Rafal Stec 8)


Wszystkim goraco go polecam :-)

IRAN :!: IRAN :!: IRAN :!:

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 02 maja 2006, 15:26

Loco :lol2:

Pogadane. Śmieszne i puste to są Twoje posty oparte na co najwyżej śladowej wiedzy. EOT.

Loco

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Loco » 02 maja 2006, 18:40

Niggaz pisze:Loco :lol2:

Pogadane. Śmieszne i puste to są Twoje posty oparte na co najwyżej śladowej wiedzy. EOT.
faaajnieeee :D
pomyślałeś co zrobi Barca jak Katalonia ogłosi niepodległość? Jak dla mnie nie będzie dla niej wtedy miejsca w Primera Division :D W końcu nie chcą być częścia Hiszpanii, a może boją się rywalizacji z Królewskimi...
brz odbioru

Awatar użytkownika
RóżA
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5733
Rejestracja: 30 mar 2005, 13:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Highbury--> Avenell Road--> Londyn N5--> Anglia

Post Wyświetl pojedynczy post autor: RóżA » 02 maja 2006, 18:47

Loco proszę Cię zmień chociaż avka :roll: Wstydu nie rób :roll:

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 15 maja 2006, 12:43

Bzdura Roku: Złota Muszla za most donikąd

Łódzka redakcja Gazety Wyborczej już po raz dziewiąty przyznała nagrodę Złotej Muszli za Bzdurę Roku. W 2005 r. nie do pokonania okazały się władze Płocka, które zbudowały most donikąd.

Urząd Miasta w Płocku pięć lat budował most przez Wisłę. Most kosztował 190 mln zł. Ma 1,2 km długości. W nocy jest pięknie oświetlony, monitoruje go 40 szybkoobrotowych kamer, jezdnia wyposażona jest w czujniki temperatury. Jednym słowem - cacko. Tyle że nie można po nim przejechać, bo władze miasta nie zbudowały dróg dojazdowych. Przez 2005 r. nie udało się zorganizować i rozstrzygnąć przetargu na dojazd. Wszystkie unieważniano, bo brakowało np. dwóch słów albo zmienił się numer porządkowy przyznanej dotacji. Mieszkańcy Płocka nazywają most "powietrznym", bo można doń dostać się tylko z powietrza. Popularne jest też określenie "Daleko od szosy".

Kapituła konkursu przyznała też trzy wyróżnienia. Otrzymali je:

Urząd Miasta w Szczecinie za nowatorski pomysł zasilania miejskiej kasy. Pewna wspólnota mieszkaniowa postanowiła ocieplić blok styropianem. Lokatorzy nie pomyśleli, że pogrubi on ściany budynku o 10 cm. Ale urzędnicy byli czujni. Uznali, że styropian wdarł się na miejski teren (choć wisi nad chodnikiem) i kazali zapłacić 3 tys. zł za uszczuplenie gruntów gminnych. Dziennikarze "Gazety" w Szczecinie zastanawiają się, czy i ile trzeba będzie płacić za pomalowanie elewacji, bo przecież każdy milimetr farby też pomniejsza powierzchnię gminy.

Dyrektor generalny Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu za wydanie 28,5 tys. zł na badania radiestezyjne szkodliwych żył wodnych pod urzędem. Dyrektor kupił też kilkadziesiąt urządzeń do neutralizacji złego wpływu tychże cieków na zdrowie urzędników, bo ponoć bolały ich głowy. O swoich dolegliwościach dowiedzieli się dopiero od szefa. Decyzję przyjęli bez szemrania, podobnie jak zakup 50 czajników, 40 telewizorów i 10 chłodziarek.

Łódzkie MPK za samozaparcie pracowników i służb kontrolerskich w wykonywaniu obowiązków zawodowych. W listopadzie tramwaj linii "12" przez 50 minut jeździł w kółko po placu Wolności. Woził tak jedną pasażerkę gapowiczkę, która z nadmiaru emocji poczuła się źle. Tramwaj krążył w oczekiwaniu na pogotowie i policję. Nie stawał, żeby nie tamować ruchu. Członkowie kapituły byli głęboko poruszeni niezłomną postawą tramwajarzy, którzy zamiast zawieźć pasażerkę do zajezdni, niewzruszenie trzymali wytyczony przez okoliczności kurs "dwunastki".

Inne bzdury-finalistki:

Rybnik

W grudniu kosztem 40 tys. zł władze miasta zafundowały mieszkańcom całodobową toaletę publiczną. Potem kazały pilnować przybytku strażnikom miejskim i pracownikom służb komunalnych. Przed kim? Przed chuliganami, ale też przed ludźmi, którzy zamiast za potrzebą wchodziliby do WC, żeby się ogrzać.

Ujsoły

Wójt gminy o tej nazwie na Żywiecczyźnie znalazł sposób na łatanie jezdni. Przy ważnej szosie (do granicy ze Słowacją!) ustawił tablicę: "Dziury na drogach głównych gminy Ujsoły ma załatać Starostwo Powiatowe w Żywcu". O dziwo poskutkowało: starostwo zabrało się do roboty. Pomysł gorąco polecamy władzom Łodzi.

Kielce

Tematem nieustannej uciechy mieszkańców jest nowy stadion. Najpierw dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji chciał zaoszczędzić koszty i zbudować obiekt na 15 tys. widzów bez ani jednej ubikacji. Kibicom miały wystarczyć tzw. "toj-tojki". Nowatorskiego pomysłu nie poparł sanepid. Kolejnym kłopotem była trawa. Najpierw wyrosła za rzadka. Dosianie nowej nie pomogło, bo temperatury były za niskie i trawa nie wzeszła. Przykryto więc płytę stadionu specjalnym materiałem i podgrzewano ją od spodu. Trawa zamieniła się w siano. W efekcie na otwarcie stadionu trzeba było sprowadzić trawę w rolkach z Holandii.

Lublin

Komendant miejski policji zlikwidował komisariat w dzielnicy dworcowej cieszącej się złą sławą. Zaoszczędził 3 tys. zł miesięcznie. Złodzieje i chuligani byli wniebowzięci. Dopiero protesty mieszkańców i proboszcza sprawiły, że komisariat wrócił. Odszedł natomiast oszczędny komendant.

Słupsk

Miejscowy teatr chciał wystawić "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Dziwnym trafem w okresie wyborów. Na szczęście działacze partyjni okazali czujność i w porę zapobiegli prowokacji.

Wrocław

Urząd Miasta przepędził z rynku mima Jana Polakowskiego, który zarabiał na życie udając Lenina. Kiedy ktoś wrzucił monetę do czapki, wódz rewolucji machał czerwonym sztandarem z naklejonym symbolem Unii Europejskiej. Urzędnicy cofnęli mu zezwolenie na działalność, bo rzekomo obrażał uczucia przechodniów. Co ciekawe, mim w ogóle nie musiał mieć żadnego zezwolenia.
:rotfl4:
Źródło: Gazeta Wyborcza

Awatar użytkownika
Martinho
Internetowy napinacz
Posty: 4676
Rejestracja: 21 lut 2006, 9:16
Reputacja: 0
Kibicuję: cloner

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Martinho » 16 maja 2006, 13:00

Zycie Warszawy pisze: Co piąty kibic przychodzi na mecze piłkarskie odurzony narkotykami. Potwierdzają to badania przeprowadzone podczas ostatniego meczu Legii z Wisłą pod stadionem przy Łazienkowskiej.

Wyniki sondażu przeprowadzonego na Łazienkowskiej są porażające. Aż 22 proc. kibiców regularnie dopinguje swoją drużynę na haju. Najpopularniejsza wśród nich jest amfetamina, którą wspomaga się 18 proc. szalikowców. Dwa proc. kibiców sięga po marihuanę, tyle samo po ecstasy. Sondaż przeprowadzony w sobotę na Łazienkowskiej to część ogólnopolskich badań realizowanych od dwóch lat przez naukowców z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku. W sobotę o narkotyki zapytali zwolenników Legii. Wielu z nich kilka godzin później zdemolowało Stare Miasto.

"Nasi studenci rozmawiali z około stu szalikowcami. Większej liczby nie zdążyli przepytać, bo zrobiło się już zbyt gorąco" - mówi gazecie dr Mariusz Jędrzejko w WSH w Pułtusku.

"Narkotyki stają się coraz większym problemem polskich stadionów. Z badań prowadzonych przez naukowców Wyższej Szkoły Humanistycznej wynika, że przyjmowanie narkotyków wśród szalikowców wzrosło od 2004 r. dwukrotnie. Narkotyki wypierają już ze stadionów alkohol" - twierdzi dr Jędrzejko.

W ostatnią sobotę na pytanie, czy kiedykolwiek zażyli narkotyki, 64 proc. kibiców Legii odpowiedziało twierdząco. Dwa lata temu takiej odpowiedzi udzieliło 49 proc. szalikowców. Niemal co trzeci ze stałych bywalców stadionowych trybun (31 proc.) przyznaje się do zażycia narkotyków w ciągu ostatniego miesiąca. Według badań, kibice piłkarscy sięgają po narkotyki dwukrotnie częściej niż inne zagrożone tą plagą środowiska warszawskie.

Naukowcy WSH prowadzili swoje badania wśród kibiców piłkarskich nie tylko w Warszawie, ale również na Górnym Śląsku, w Łodzi i Krakowie - informuje "Życie Warszawy".

No ciekawie na Lazienkowskiej :lol:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”