Weź sobie dowolny z pierwszych dwóch tomów i przeczytaj. Tam są podwaliny pod świat i fabułę, ale w zdecydowanej większości da się to czytać jako zamkniętą całość, a nie jak część większej powieści.
Ale uczciwie powiem, że w całej serii zdecydowanie za dużo jest rozstawiania pionków na planszy, a za mało uczucia, kiedy już wiesz o co chodzi i czytasz dalej. Pamietam, że pisałem kiedys, ze cztery pierwsze tomy Opowieści z meekhanskiego pogranicza pod tym kątem daja mniej Wiedzmin po dwoch tomach opowiadań i pierwszej książce (a one były znacznie krótsze niż to, co pisze Wegner).



