Może rośnie we mnie jakiś obcy
Nie wiem, od początku miesiąca już się poddałam, bo i tak siedziałam 2 tygodnie na dupie z Zośką chorą na ospę. Ale doceniam ewidentny plus zwiększonej aktywności – operowane kolano przez ostatnie pół roku bolało mnie ze dwa razy, a nie dwa razy na godzinę – i to jest dla mnie najlepsza nagroda za wysiłki. No a już tak całkiem poza tym – oczywiście frustruje mnie to, że mi waga wzrosła, ale wolałabym się pozbyć tych wszystkich innych gówien, które mi teraz towarzyszą: problemy ze snem, okres napierdalający bardziej niż poród, ataki gorąca, więcej migren; i tętno niby przez leki mi nie skacze, ale uczucie kołaczącego serca nadal mnie nawiedza. I co, badają mnie od góry do dołu, ale wyniki krwi i hormonów wychodzą spoko, jedynie cholesterol mam za wysoki. Albo miałam, bo niedługo będę sprawdzać czy pół roku brania statyn coś zmieniło. Tyle że poziom cholesterolu i tak mnie średnio rusza, bo zawsze miałam za wysoki, a sprawdzają mi go od czasów nastoletnich. Wszyscy w mojej rodzinie tak mają, wliczając w to moje chude, wysportowane, jedzące w miarę zdrowo dziecko.


