W takich przypadkach bardzo szybko wychodzi, że bilans kaloryczny to nie zawsze jest główny czynnik. Najczęściej taką herezję głoszą osoby zdrowe, bardziej niż mniej wysportowane i prowadzące względnie zdrowy tryb życia. Wystarczy jednak trochę problemów zdrowotnych czy z metabolizmem i szybko się zobaczy jak duży wpływ mają takie drobnostki jak zwiększenie ilości białka nawet o te 10% względem cukrów albo zwiększenie ilości błonnika przy identycznym bilansie kalorycznym. Już nie mówię o wpływie trybu życia na zatrzymywanie się wody w organizmie, a to coś co może powodować dobowe wahania wagi o ponad kilogram i wpływać bardzo negatywnie na samopoczucie.
Mi tu najbardziej się rzuciło w oczy o spowolnieniu pracy serca. Duża część kalorii idzie na samą pracę organizmu, a każdy kto ma samochód, wie, że im wyższe obroty tym większe spalanie. Zwłaszcza, że to pewnie nie objawia się tylko w stanie spoczynku, ale tętno przy wysiłku też jest niższe niż było.



