Kanonierzy przez długie lata mieli problemy z dobrymi występami w Lidze Mistrzów. Ten sezon z początku wcale nie wyglądał na przełomowy. Arsene Wenger w obliczu plagi kontuzji musiał postawić na młodzież. Nie była to jednak młodzież przypadkowa. Wenger przez kilka dobrych lat konsekwentnie wyłapywał i szkolił młodych zawodników. W tym sezonie zebrał owoce swojej pracy. Młode wilki zaskoczyły wszystkich. Drużyna zbudowana w dużej mierze z zawodników o nieznanych nazwiskach zrobiła furorę w tej edycji Ligi Mistrzów przede wszystkim za sprawą niesamowitej gry w obronie. W rozegranych do tej pory dwunastu spotkaniach stracili tylko dwie bramki przy czym Jens Lehmann pobił historyczny rekord w ilości minut bez straconej bramki. To właśnie defensywa Arsenalu w głównej mierze pozwoliła im dojść do finału nie zaznając wcześniej ani razu goryczy porażki.
FC Barcelona z kolei jak już wcześniej wspominałem, od początku była jednym z faworytów do ostatecznego zwycięstwa w pucharze. Frank Rijkaard zbudował najsilniejszy od lat (a może i w historii) zespół, który z powodzeniem może walczyć o najwyższe cele. Duma Katalonii jest jeszcze silniejsza niż przed rokiem, kiedy to po heroicznym boju z Chelsea odpadała z Ligi Mistrzów już w 1/8 finału. W tegorocznych rozgrywkach Barca straciła do tej pory 6 bramek. Wygrała 8 spośród 12 spotkań strzelając 22 bramki. Co ciekawe w zespole naszpikowanym gwiazdami jest tylko jeden zawodnik, który wygrał do tej pory Ligę Mistrzów. Tym zawodnikiem jest Deco, który jeszcze do niedawna brylował w prowadzonym przez Jose Mourinho FC Porto. Dla pozostałych zawodników będzie to najlepsza do tej pory okazja, aby zdobyć najcenniejsze klubowe trofeum w piłkarskim świecie.
Zapraszam do dyskusji






