A może jednak słabość sojuszników interesownie uwieszona na szyi USA?
Czy patrząc z punktu widzenia Ameryki można się dziwić że ktoś w końcu zagrał tą kartą?
Czy sojusz jest burzony? Powiedziałbym że wręcz przeciwnie- wystarczyła zmiana prezydenta w USA aby nagle kraje zaczęły wydawać kasę na zbrojenia.
Ukraina też miała upaść a ostatecznie nie wyszła na tym gorzej niż było za Bidena. Tyle że musi za to płacić.



