Niejeden w Ukrainie tak mówił, a zaciągnął się do wojska w pierwszych tygodniach, kiedy okazało się, że jego rodzina jest zagrożona lub ucierpiała przez Rosjan albo po prostu poczuł coś w sercu co nakazało mu walczyć.
Ale, żeby nie było. Niejeden kozak patriota odgrażający się jak to chwyci za karabin, spierdolił z kraju przy pierwszej możliwej okazji.



