Jeśli przerwy reklamowe podczas filmu, który oglądam trwają do 5 minut, to nie mam nic przeciwko nim, ale jeśli czas ten jest znacznie dłuższy, to po prostu odechciewa się dalszego oglądania. Zauważyłem, że na takim TVNie przerwy są co pół godziny, a trwają one po 15. min. i przez to niejednokrotnie nie wytrzymywałem do końca filmu, gdyż reklamy te zazwyczaj psuły całą atmosferę, jaką udało się stworzyć reżyserowi.
Jeśli lecą sobie one w przerwach między filmami lub programami, to jakoś szczególnie mi nie przeszkadzają, najbardziej jednak uciążliwe jest to, gdy jakaś reklama leci na okrągło, praktycznie w każdym bloku reklamowym. Wywołują one u mnie nawet odrazę, działa to wtedy jako antyreklama, czyli ma odwrotny skutek do zamierzonego.
Z moich ulubionych reklam są bez wątpienia Joga Bonito i reszta firmy NIKE, w których udział brali gwiazdy piłki nożnej, m.in. mecze w klatce.



