Swój pierwszy mecz niestety przegrało New Jersey, który nie dało rady Ottawie. Porażka 4:5 na własnej tafli nie wróży dobrze, tym bardziej, że goście prowadzili w tym starciu już nawet 4:0 (i to w pierwszej tercji
Detroit - San Jose, czyli zdecydowanie najbardziej nieprzewidywalna para. Tu praktycznie każdy wynik jest możliwy i nawet atut własnej hali schodzi tu na drugi plan. Pierwsze starcie wygrało San Jose 2:0 i w tym miejsce wielkie brawa dla Nabokova, który wybronił 34 strzały. Mecz numer 2 już dzisiaj w nocy.
Wreszcie w ostatniej parze Anaheim remisuje po dwóch spotkaniach z Vancouver 1:1. Pierwsze starcie dla Ducks, którzy dość gładko wygrali 5:1. Mimo wszystko tak spore rozmiary porażki Canucks można śmiło zrzucić na barki zmęczenia po maratonie z Dallas. Już drugi mecz pokazał, że także w tej parze emocji zabraknąć nie powinno. Vancouver wygrał 2:1 a meczu rozstrzygnął się dopiero w drugiej dogrywce. Gola na wagę wygranej zdobył Cowan.



