Hehe skoro tak no to warto ażeby ten gosciu doczekał sie tematu na naszym forumCiekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.

Żeby nie rozpisywać sie od siebie i uniknąc zbędnych pytań zacytuje poniżej artykuł o jego sylwetce
Ludzie na różny sposób pokazują swoje uwielbienie do piłki nożnej. Jedni obładowani klubowymi szalikami i koszulkami pchają się co tydzień na stadion i zdzierają głosy przy kibicowaniu, inni w każdy weekend i piłkarską środę siadają przed telewizorem, oglądają mecze z piwem w ręku i delektują się smakiem orzeszków. Jest też paru ludzi na świecie, którzy w trakcie spotkania chcą się pokazać.
- Skakanie jest moją motywacją. Skaczę dla was i ze względu na was, aby wywoływać uśmiech na całym świecie. - pisze na swojej stronie Jimmy Jump (jump - z ang. skok). Kto to za pan? To 32-letni Katalończyk - Jaume Marquet, który jako cel swojego życia wybrał sławę. Jednak matka natura nie dała mu zdolności muzycznych czy piłkarskich tylko... skocznych. Dlatego dla zdobycia popularności postanowił przerywać ważne uroczystości. Swoje hobby rozpoczął w 2002 roku kiedy wbiegł na murawę podczas pożegnalnego meczu byłego obrońcy FC Barcelony - Abelardo.
Jednak jego najsłynniejszy wyczyn miał miejsce 4 lipca 2004 roku - podczas finału Euro 2004. W spotkaniu Grecja - Portugalia wbiegł na murawę, podbiegł do Luisa Figo rzucił mu w twarz flagę Barcelony i wbiegł w bramkę. Dopiero wtedy ochroniarze zdołali go złapać i wywieźć jak najdalej od stadionu. Ten moment pamięta wielu kibiców Barcy, dla których upokorzenie byłego gracza ich zespołu, który przeszedł do największego wroga - Realu Madryt, było spełnieniem marzeń.
Co ciekawe kilka miesięcy wcześniej Jimmy na antenie hiszpańskiej telewizji TV3 powiedział: - Pojadę na Euro i zamierzam wystąpić w finale. Jak udało mu się wejść na stadion? - podobno nie zapłacił za bilet! Jak udało mu się ominąć tłumy ochroniarzy i wbiec podczas najważniejszego meczu tego roku? To wie tylko Jimmy Jump. - Podczas finału Euro musiałem przejść aż cztery kontrole, aby w końcu zająć miejsce na trybunach. Usadowiłem się tuż za ławkami rezerwowych i czekałem na odpowiedni moment. Tego, w jaki sposób udaje mi się dostać na murawę nie mogę zdradzić. To tajemnica zawodowa. - mówi o swoich wyczynach Marquet.
Oczywiście to nie jedyny wybryk Katalończyka. W swojej "kolekcji" ma wbiegnięcie na tor Formuły 1 (!) podczas rajdu Katalonii, pokaz na jednym z wybiegów mody w samych majtkach, wtargnięcie na boisko podczas jednego z meczów NBA (grał hiszpański koszykarz - Paul Gasol) czy pojawienie się przed kamerami podczas oficjalnego otwarcia Barca TV. Również często staje się nieproszonym gościem podczas różnych audycji w hiszpańskiej telewizji TV3.
Jimmy przyznaje, że jest wielkim fanem FC Barcelony. Najczęściej wkracza na boisko, kiedy właśnie gra jego ukochana drużyna. Podczas jednego meczów z Sevillą wbiegł na plac gry i założył na głowę Samuela Eto`o swoją czapkę - "barretine", w której Jimmy często paraduje przed kamerami. "Zaszczytu" takiego doznał także tenisista Carlos Moya, który dostał od niego kapelusz podczas finału Pucharu Davisa w 2004 roku.
Oczywiście za swoje wybryki Jimmy musiał wielokrotnie płacić, dostawał także zakazy odwiedzania stadionów przez pięć miesięcy. Obrywa się jednak również organizatorom imprez, dlatego prezydent Barcelony - Joan Laporta jak i piłkarze krytykują jego postawę. - Nie podoba mi się to co robi ten człowiek. Miałem okazje oglądać inne jego wyczyny. Jestem piłkarzem i muszę się skupić na grze. - tak powiedział o czynach Jumpa Eto`o. Ostatnim jego wyczynem było wbiegnięcie podczas Gran Derbów w listopadzie zeszłego roku. Oczywiście w tak ważnym wydarzeniu musiał się pokazać również 32-latek. Na swojej stronie internetowej (www.jimmyjump.com) autor zamieszcza także wiele zdjęć z ważnymi osobistościami. Oprócz sportowców nie zabrakło tam aktorów i polityków. Na wielu fotkach możemy zobaczyć go razem z królem Hiszpanii Juanem Carlosem, Penelopą Cruz, Frankiem Rijkaardem czy chociażby z dziewczyną Luisa Figo.
Jimmy Jump na pewno doszedł do swojego życiowego celu. Znalazł się na czołówkach największych hiszpańskich gazet, jak "Elmudno Deportivo", "As" czy "Sport". Wszyscy pamiętają jego wyczyn z Portugalii, zdążył zyskać wielu fanów oraz naśladowców, stworzono grę komputerową z jego pseudonimem, w której małpa musi... skakać po banany, nawet doczekał się swojego hasła w Wikipedii. Jedno jest pewne. Tego pana jeszcze kiedyś zobaczycie przed odbiornikami telewizyjnymi.
Poprostu Respect dla niego
Warto dodac ze przy okazji wczorajszego spotkania o puchar LM w Atenach tez dal o sobie znać ale niestety realizator tego nie pokazał
tu fotki ze wczoraj :


A tu jeszcze 2 z innych "skoków"

Polecam również poszperac troche na youtube i jego stronce







