Przejdźmy do rzeczy.bellus pisze:Takiej głupoty to dawno nie czytałem.ossy Hitler miał kilku bliskuch współpracowników. Nie był to cały naród niemiecki. Poza tym więszość która wstąpila do partii Hiltera, czyli NSDAP robiła to pod przymuszeniem lub po prostu ze strachu. W Niemczech Hitler miał wielu wrogów, również w jego własnej partii. Jednak jego siłą było to, że oni się go bali i nic nie robili. Każdy bunt czy coś w tym stylu zostały zlikwidowane w fazie początkowej.
Zachęcam do lektury jakiejkolwiek książki o historii Niemiec, np. Historia Rzeszy Niemieckiej 1871 - 1945, J. Krasuski.
Tak, żeby chociaż trochę mieć wkład w oświecanie narodu. Niemcy - cały naród - chciały wojny. Nie jest to kwestia tylko Hitlera i jego jak błędnie twierdzicie jego kilku towarzyszy. Nawet jakby nie pojawiła się NSDAP to wojna by wybuchła. Tylko jedna kwestia - z Republiką Weimarską to wojny byśmy nie wygrali (przynajmniej patrząc po jej skuteczności w polityce zagranicznej).
Wielu Polaków opiera się niestety na stereotypach, że "dobry Niemiec to martwy Niemiec" oraz, że skoro wywołali II WŚ to są niedobrzy. Jeśli idziemy tym tokiem myślenia to powinnismy nienawidzić także Ruskich (wiadomo, komuna), Szwedów (potop szwedzki), Czechów (walka o Morawy - przed II WŚ to Czesi byli naszymi największymi wrogami) itp, itd. Nie wspomne o reszcie krajów jak np. Japonia. Dlaczego ich nie lubimy? Bo nie robili krzywdy naszemu narodowi tylko innym, a przecież zbrodnie w ich obozach choć na mniejszą skalę są tak samo przereżające jak te zrobione przez Niemców. Tutaj można owszem nie lubić Niemców, ale jak ktoś ma 15 lat i nigdy nie był w Niemczech to nie bierzmy tego kogoś pod uwagę.
Druga kwestia to Hitler i tych kilku kolesi. Otóż niestety to nie było kilku kolesi. Po I WŚ Niemcy były w rozsypce i szukano kogoś kto pchnie naród do przodu. I oto pojawia się taki Hitler, który w dużej mierze zdobył władze siłą. Naród się zafascynował, nastąpił boom gospodarczy i wszystko. Oczywiście 100 % Niemców nie było zwolennikami Hitlera, bo przecież początkowo jego poparcie tak świetnie nie stało. Spora częśc Niemców (ale bez przesady z ta ilością) odcinała się od tego, częśc była wcielana siłą, część osób (Polacy nawet) podpisywali volkslisty itp. Warto jednak dodać, że jednak więcej niż mniej Niemców chciało wojny.
Ale dobrze, dobrze babcie swoje naopowiadały, ale jak jest teraz? Teraz konflikty na lini polsko-niemieckiej utrzymuja przede wszystkim media (i jedne i drugie), historia tj. starutkie babuszki, które aż tłoczą pianę z ust na samo słowo "Niemcy" (nie ma się co dziwić zresztą, ale bez przesady). oraz stereotypy. No cóz, długo jeszcze czasu minie zanim ten "konflikt" ustanie, ale nie jest najgorzej. Niedawno w Niemczech zrobiono ankietę nt. "Którego kraju europejskiego najbardziej nie lubicie" i około 20 % wskqazało Polskę. Jednak pozostałe 80 % albo Rumunów i kilka innych narodów, albo nikogo nie wskazało czyli 80 % Niemców (teoretycznie) nie ma nic do Polski
Teraz może nieco o teraźniejszości. Jak niektórzy może wyczytali byłem przy okazji meczu Bayern - Barcelona kilka dni w Monachim. Od czasów Hitlera minęło jakieś 70 lat i co? Najmniej tam było Niemców. Całe armie Turków, Arabów, Azjatów i innych narodów. Hitler się w grobie przewraca (a tak pieknie nauczał o czystości rasy) zaś ja jako Polak w żadnym miejscu nie czułem się gorszy czy dyskryminowany, nie usłyszałem ani jednego złego słowa, zaś wszyscy w restauracjach, sklepach itp byli dla nas bardzo mili i uprzejmi, nawet zwykli ludzi na ulicy gdy pytałem o drog.ę itp.
Czy Niemcy są zajebistym narodem? Zalezy dla kogo. I kto jak jest z nimi związany. Oczywiście spora grupa ciemnoty nigdy nie miała kontaktu z Niemcami, ich wiedza na dany tematy to tylko Hitler i nic więcej i nie lubią Niemców, bo tak trzeba. Czy ja mam zamiar z tym walczyć? Po co? Jeśli ktoś lubi, to niech lubi, jeśli nie lubi to niech nie lubi. I tyle.



