Koszykówka: MŚ, ME itd. itp. - Strona 3

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.
×

Czy koszykarze wyjdą z grupy na Eurobaskecie?

Czas głosowania minął 02 wrz 2022, 13:19

Tak
0
Brak głosów
Nie
0
Brak głosów
Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 05 wrz 2007, 17:58

Za nami drugi mecz i druga porażka Polaków, tym razem 52:70 ze Słowenią. Ale mimo tej jakby się wydawało wysokiej porażki ja jestem podbudowany tym co zobaczyłem choć może nie tak do końca. Słabo przeciw podopiecznym Pipana (trenera Anwilu) zagrał tym razem Wójcik który był najlepszym naszym koszykarzem w meczu z Francją i to głównie jemu zawdzięczamy to że dotrzymywaliśmy trójkolorowym kroku. Ale tego można było się spodziewać a raczej to było niemal pewne. Wójcik ma 37 lat i nie będzie wytrzymywał trudów takiego turnieju a co za tym idzie będzie miał wahania formy. Po drugie primo Słowenia jak i Francja to zupełnie dwie różne drużyny. Pierwsi swoją grę opierają w dużej mierze na swojej gwieździe - centrze Nesterovicu a takiego zawodnika nie ma Francja zaś jej gra jest oparta na szybkiej grze Parkera i spółki w której brak klasycznego centra. Dziś mecz z Włochami którzy swoją taktykę opierają m.in. na wysokim Bargnanim pod koszem oraz niskich Bullerim i młodym Belinellim. Natomiast nasza ekipa prócz Szewczyka jest pozbawiona klasycznego centra którego zastępują 'czwórki' jak Wójcik. Także co pokazał nasz ostatni mecz zaczynamy grać jak Urlepowski Śląsk Wrocław z ostatniego sezonu (nie oglądałem meczu z Francją ale tam szalał głównie Wójcik) bo nieźle bronimy - agresywnie i twardo lecz mamy duuuże problemy z grą w ataku i trafieniem do kosza choć i tak wypadamy lepiej niż Wrocławianie. Widać było kilka ładnych akcji w ataku jednak ogólnie szło nam jak po grudzie. Niestety jeszcze mamy jakąś siłę podkoszową a najwięcej u nas klasycznych '4' to na obwodzie wyglądamy blado. Pluta jest niski, nie pierwszej świeżości i na tle największych gwiazd rywali za słaby a także może odczuwać jeszcze skutki kontuzji której pewnie do końca nie wyleczył. Poza tym tacy zawodnicy jak Koszarek czy Skibniewski nie mówiąc o Kitzingerze nie są ograni na europejskich parkietach a i w naszej lidze w najlepszych ekipach nie są pierwszymi rozgrywającymi. A Iwo to już w ogóle ewenement - dwa lata temu przygotowywał się do swojego pierwszego sezonu w DBE, rok temu czyli w ostatnim sezonie był objawieniem ligi a dziś gra w reprezentacji na ME :o I tak gra bez kompleksów i jak to on walczy na całego ale wyraźnie brakuje mu ogrania. Jednak na ME 2009 ci sami koszykarze jak będą ciężko pracowali pod okiem prawdziwych fachowców dadzą nam więcej zadowolenia z ich gry. Tylko muszą grać z najlepszymi i ciężko pracować :!:
Co do samego meczu to dobrze go rozpoczęliśmy kiedy szalał Pluta lecz wtedy zabrakło konsekwencji w grze i wyglądało to jakbyśmy czekali na rywala zamiast mu uciekać powiększając przewagę. A już od II kwarty ta sielanka się skończyła i to Słowenia systematycznie nas dochodziła a później w oka mgnieniu uciekła. Jednak sam mecz był interesujący a nasi walczyli z tym że nie trafiali. Jak pisałem Słoweńcy z Nesterovicem i Lorbekiem pod koszem momentami byli dla nas za mocni, choć kilka 'czapek' też im sprzedaliśmy :P Z tym że nam pod koszem też nie było tak łatwo bo same warunki fizyczne rywali już robiły swoje a gra 'małych' generalnie u nas kulała. Mimo to jestem zadowolony bo widać że mamy drużynę, walczącą drużynę i po tym co prezentowaliśmy w eliminacjach do ME wyglądało to jak niebo a ziemia, mimo że wtedy wygrywaliśmy (z tym że rywale byli żenująco słabi). Teraz tym bardziej szkoda kontuzjowanego Ignerskiego dzięki któremu odciągalibyśmy rywali spod kosza a z drugiej strony ich tam przyciągali dzięki uciekinierom - Gortatowi i Lampemu. Oj wtedy Słowenia musiałaby się napocić aby z nami wygrać a pod koszem moglibyśmy się bić cios za cios. Ale nie ma co marudzić - zrobili jak zrobili, ich sprawa. Szczęście też że swojego dnia nie miał naciskany przez naszych obrońców Jaka Lakovic który i tak rzucił nam sporo bo 15 pkt ale mógł i powinien o wiele więcej. Inne nasze szczęście to nieszczęście Jagodnika który udowodnił że lata świetności ma już za sobą :P Ogólnie na papierze zarówno przeciw Francji jak i Słowenii a także Włochom wyglądamy bardzo blado a mimo to potrafimy z nimi nawiązać walkę co jest zasługą Urlepa.
I jeszcze jedno - Romańśki mówiąc że wysocy rezerwowi rywali we wczorajszym meczu czyli m.in. Erazem Lorbek z Lottomatici jest słabszym graczem i będzie nam przeciwko niemu łatwiej nie wie co mówi. To głównie po jego przyjściu Rzymska drużyna w sezonie pięła się w górę tabeli a sam zawodnik w większości meczów był czołowym strzelcem swojej drużyny. A wczoraj rzucił nam najwięcej bo 16 pkt czym udowodnił że grać potrafi.
A dziś o 21:30 mecz o wszystko czyli wyjście z grupy z Włochami którzy także nie wygrali jeszcze meczu. Przegrywający jedzie do domu.

Awatar użytkownika
macko001
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 198
Rejestracja: 16 kwie 2005, 12:38
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warsaw

Post Wyświetl pojedynczy post autor: macko001 » 05 wrz 2007, 18:13

dziś czytałem wywiad, w którym belgijski koszykarz Prokomu mówił, iż Polacy powinni pokonac Włochów fizycznie, może i jest w tym troche prawdy bo Włosi nie graja to co kilka lat temu ( choć nadal są mocną druzyną) to po wczorajszym meczu nie widzę by nasi mogli dziś zniszczyc rywali fizyką - 2 filary drużyny - Wójcik i Pluta mają grupo pomad 30 lat a młodzi koszykarze nie są chyba jeszcze kondycyjnie przygotowani do tak wielkiej imprezy,

mówił też że mamy z nimi wygrać pod koszem, też dziwne patrząc na to że jak pisał Yukasz mamy jednego nominalnego centra, no ale w Wójciku nadzieja :)

Awatar użytkownika
macko001
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 198
Rejestracja: 16 kwie 2005, 12:38
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warsaw

Post Wyświetl pojedynczy post autor: macko001 » 06 wrz 2007, 17:33

no i po mistrzostwach dla Polaków ;/ wczoraj nasi reprezentanci przegrali z Włochami 70-79 i wracają do kraju
natomiast z naszej grupy do dalszej fazy mistrzostw zakwalifikowały się : Francja, Słowenia( 1 miejsce w grupie ;d ) i Włochy

miejmy nadzieje że te ME dały naszym zawodnikom sporo doświadczenia i że za 2 lata w Polsce występ ten będzie dużo lepszy i wszyscy się będziemy cieszyć :)

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 06 wrz 2007, 19:14

I wszystko zgodnie z planem - reprezentacji Polski jak przewidywano nie była pisana gra i krótkie życie w Madrycie w dalszej fazie i po trzech meczach nasi wracają do domu. Termin powrotu nie jest zaskoczeniem ale sama gra w okrojonym składzie jakim pojechaliśmy na ME już tak. Polska mimo że przegrała trzeci mecz nie zawiodła i nie mamy się czego wstydzić. A dobija mnie i to bardzo jak w TV słyszę od pseudo ekspertów którzy jeszcze przy tym wykręcają twarz jakby mieli zatwardzenie że nasza reprezentacja zawiodła bo nie wygrała żadnego meczu :evil: To ja proponuję tym panom prześledzić jak prócz Prokomu spisujemy się w Europejskich pucharach (choć u Puzzli grę ciągną głównie obcokrajowcy), w jakich klubach nasze gwiazdy grają, do tego spojrzeć na ostatnie wyniki naszej reprezentacji, na to jakich koszykarzy mają nasi rywale a na koniec popełnić harakiri bo po prostu się ośmieszają o! Także gdyby kierować się sparingami i to w jakim ostatecznie zestawieniu udaliśmy się do Alicante gdzie Urlep nie mógł liczyć na teoretycznie najlepszych zawodników nie zdziwiłyby mnie porażki po 30 pkt w każdym meczu co wróżono tej drużynie. Oczywiście powinniśmy dążyć do zwycięstw z kim byśmy nie grali ale trzeba też znać wszystkie strony tego chleba który jedliśmy, a nasz chleb był z poprzedniego tygodnia i w dodatku nieco spleśniały. Tak więc chłopaki nic się nie stao, ja się nie wstydzę że wam kibicowałem bo na boisku widziałem prawdziwą walczącą drużynę :!:
W ostatnim meczu z Włochami nasi rywale byli minimalnie lepsi przez cały mecz ale nasi przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o wygraną. W dwóch meczach które było dane mi zobaczyć widziałem drużynę walczącą i nie bojącą się znacznie bardziej utytułowanych rywali jako drużyn czy poszczególnych zawodników. W ostatnim meczu Włosi pokonali nas swoją najgroźniejszą bronią czyli rzutami za trzy - trafili 12 z 21 rzutów co dało im bardzo wysoki procent 57,1 :!: A czasem trafiali po niesamowitych rzutach. My zaś niepotrzebnie na początku meczu seryjnie rzucaliśmy zza linii 6,25 co prawie przy każdej próbie kończyło się niepowodzeniem. A mimo to i tak próbowaliśmy się wstrzelić zamiast próbować rzucać za dwa :roll: Poza tym grę nam ciągnęli najbardziej doświadczeni i ci na których Urlep najbardziej liczył - Wójcik i Pluta. Dzielnie wspierała ich reszta naszych koszykarzy i niemal każdy kto pojawił się na parkiecie oprócz serca na parkiecie zostawił także jakąś cząstkę dobrej gry. Nareszcie Koszarek przypominał rozgrywającego a nie zawodnika który jedynie przeprowadza piłkę na połowę rywali a poza tym klepie piłkę i klepie, i klepie… Koszarek zanotował aż 11 asyst w meczu a niektórymi wejściami potrafił wymanewrować włoską obronę w pole. U naszych rywali którzy momentami seryjnie trafiali za trzy prym wiedli przede wszystkim Bargnani, Belinelli oraz Basile. Ten pierwszy co ciekawe trafił aż 3 z 5 rzutów za trzy a przy wzroście 216 cm dodatkowo biegał także do kontrataku przed naszymi gwiazdeczkami. Ogólnie jego gra pozytywnie mnie zaskoczyła bo widząc go w NBA miałem wrażenie że patrzę na sierotkę Marysię która sama znalazła się w lesie. A Bargnani mimo iż dużo czasu spędził na ławce rezerwowych zdobył aż 19 pkt i gdy przebywał na parkiecie Włosi dobrze się prezentowali a my nie mogliśmy powstrzymać Włocha. Zaś w samym meczu dziwi mnie jedno – dlaczego tak mało grał Szewczyk a momentami Bargnaniego pilnował Hyży który od włoskiej gwiazdy jest kilkanaście centymetrów niższy :roll: Mam tylko nadzieje że Urlep nie pokłócił się z kolejnym koszykarzem a po prostu miał taką wizję na ten mecz i wszystko na linii zawodnik – trener jest ok. Natomiast jak nie było Bargnaniego grało nam się dużo swobodniej bo jego zmiennik Marconato od kilku już lat straszy jedynie nazwiskiem. Na całe szczęście po wcześniejszych dobrych meczach także wczoraj trochę problemów miał Bulleri którzy dobrze był naciskany przez naszych niskich.


GROUP A (Granada, ESP)
1. Russia 3/0 6
2. Greece 2/1 5
3. Israel 1/2 4
4. Serbia 0/3 3

W tej grupie spora niespodzianką jest postawa Rosji którą większość osób skazywała na trzecie miejsce a później szybkie pożegnanie się z turniejem. U podopiecznych Davida Blatta grę ciągnęli przede wszystkim zawodnicy po których należało się tego spodziewać – przede wszystkim Kirilenko, a także Holden i Khryapa. Nieco więcej spodziewałem się po Grekach a po ich pierwszych słabszych meczach sparingowych i ostatnich naprawdę dobrych liczyłem że będą najgroźniejszymi rywalami Hiszpanów do wywalczenia ME. Jednak Grecy wynikami tu nie straszą mimo iż odnieśli dwie wygrane. Chyba więcej można się było spodziewać po Papaloukasie – jednym z najlepszych europejskich graczy a także Papadopoluosie. Jak dobrze prezentujące się do tej pory trio z PAO - Spanoulis, Dikoudis i Tsartsaris nie zostanie odpowiednio wsparte przez pozostałych kolegów to Yannakis z ekipą nie obroni tytułu mistrza Europy. Zdecydowanie największym rozczarowaniem w tej grupie jest postawa Serbów którzy już po trzech meczach muszą jechać do domu a wyprzedzili ich rozpędzeni meczami eliminacyjnymi Izraelczycy. U Serbów wysokie umiejętności potwierdził Prokomowy Gurović który był najlepszym strzelcem swojej reprezentacji. W sumie dobrze tak Serbom którzy na ME przyjechali jak zawsze ostatnio w okrojonym z różnych przyczyn składzie. I tak po tym jak nie grają najwięksi, Serbowie systematycznie staczają się w dół a ich nowym gwiazdom jeszcze sporo brakuje do poprzedników.


GROUP B (Sevilla, ESP)
1. Croatia 2/1 5
2. Spain 2/1 5
3. Portugal 1/2 4
4. Latvia 1/2 4

Grupa B jest kolejną w której nie wytypowałem poprawnie miejsca żadnej z drużyn a na co się zanosiło po pierwszych dwóch dniach. Po słabym początku i porażce z Łotwą w pierwszym meczu grupę wygrali Chorwaci którym w ostatnim meczu udało się pokonać faworyzowanych gospodarzy. Zgoła odmienne nastroje panują u Łotyszy do których i tak nie byłem przekonany ale przegrać z Portugalią to jest coś :!: I tak Łotysze jako jedyni z tej grupy jadą do domu a obok Chorwacji i Portugalii awansują Hiszpanie. Hiszpania która trafiła do stosunkowo łatwej grupy pierwsze trzy mecze grała bez pierwszego rozgrywającego Navarro który ma już powrócić na gry w Madrycie. Nie mam wątpliwości że i tak dobrze spisujący się Hiszpanie po powrocie swojego czołowego zawodnika będą jeszcze groźniejsi dla innych ekip. Jak na razie u Hiszpanów wielką klasę pokazuje Gasol a dzielnie pomaga mu Rudy z całą plejadą reszty grajków.


GROUP C (Palma de Mallorca, ESP)
1. Lithuania 3/0 6
2. Germany 2/1 5
3. Turkey 1/2 4
4. Czech Republic 0/3 3

Jak się wydawało przed ME najbardziej wyrównana grupa a o dziwo dokładnie wytypowałem wszystkie miejsca drużyn :P Pierwsze miejsce zajęli Litwini którzy jak na razie pokazują że wreszcie mogą zajść w ME daleko, bardzo daleko czego im życzę bo zawsze mimo dobrego składu czegoś im brakowało. Liderem tej silnej a co ważne bardzo wyrównanej drużyny jest nienajlepiej prezentujący się za Oceanem Jasikevicius. Drugie miejsce zgodnie z moimi oczekiwaniami zajęli Niemcy którzy nazwę powinni zmienić na Nowitzki Team. Gwiazda Dallas jak zwykle ciągnie grę i czasem w akrobatyczny sposób potrafi zdobywać masę punktów. Jak dotąd Dirk ze średnią prawie 29 pkt/mecz jest najlepszym strzelcem na ME a drugi u Niemców Okulaja rzuca niecałe 13 oczek. Ale Niemcy jak to Niemcy przyzwyczaili mnie już do jednego – iloma punktami by nie przegrywali zawsze potrafią wrócić do gry co pokazali w meczu z Litwą. Początkowo wysokie prowadzenie naszych wschodnich sąsiadów oczywiście nie miało znaczenia na sąsiadów z Zachodu bo ci wszystko zniwelowali i o mało co nie wygrali trzeciego meczu. I tak Nowitzkiemu w odrabianiu strat tym razem dzielnie pomogli partnerzy lecz już później Niemcy nie byli w stanie pójść za ciosem a zwycięsko z tej rywalizacji wyszli ponownie zmobilizowani Litwini. Ostatnią drużyną awansującą z tej grupy została Turcja która w decydującym meczu łatwo pokonała naszych południowych sąsiadów Czechów (jeszcze nas brakowało do kompletu w tej grupie :P ). Turcja wyraźnie przegrała mecze w Litwą i Niemcami a w ich szeregach znacznie więcej spodziewałem się po mającym świetny sezon w NBA – Okurze. Tu jak na razie liderem Turków jak zawsze zresztą jest Turkoglu a dzielnie pomaga mu Kutluay. Turkom do pełni szczęścia brakuje chyba niskiego Erdogana aby osiągnąć coś więcej na tym turnieju niż planowany awans z grupy.


GROUP D (Alicante, ESP)
1. Slovenia 3/0 6
2. France 2/1 5
3. Italy 1/2 4
4. Poland 0/3 3

Grupa z oczywistych względów najbardziej nas interesująca i na tle wymagających rywali nie byliśmy bez szans. Spośród naszychprzeciwników najlepsi okazali się Słoweńcy którzy pokazali że mają zespół i kąsają każdym swoim żądełkiem. Trochę a nawet dużo lepszej skuteczności można wymagać od prowadzącego grę Lakovica ale skoro to wystarczyło na mających być czarnym koniem mistrzostw Francuzów to znaczy że Słoweńcy są naprawdę mocni. U drugich w tabeli Trójkolorowych wyraźnie brakuje wsparcia dla Parkera bo szczególnie Diaw jak na razie zawodzi. Cała gra opiera się na barkach gwiazdy San Antonio ale tak się nie da wygrywać z najlepszymi. Szkoda że do Hiszpanii nie pojechał Pietrus ale Mickeal bo biegający po parkietach hali w Alicante Florent to inna bajka. A Mickael pewnie stałby się drugim strzelcem zespołu i z miejsca uczynił z Francuzów zdecydowanie silniejszą drużynę. Trzecie miejsce w naszej grupie zajęli Włosi po których jednak nie spodziewałbym się niczego wielkiego w kolejnych meczach. U Makaroniarzy liderują ci którzy mieli to robić – młodzi i bardzo utalentowani Belinelli i Bargnani oraz doświadczony Bulleri. Zaś co do naszej reprezentacji to z pewnością bezcenne na pewno jest granie z najlepszymi zawodnikami w Europie a nawet gwiazdami NBA co z pewnością zaowocuje w kolejnej wielkiej próbie – na ME 2009 w Polsce. Ciekawe tylko czy 39-letni wtedy Wójcik znowu będzie naszym liderem :think: :wink:



A oto grupy II fazy z uwzględnieniem meczów z rundy poprzedniej z zespołami które awansowały:

GROUP E (Madrid, ESP)
1.Russia 2 2/0 151/109 4
2.Croatia 2 2/0 175/152 4
3.Spain 2 1/1 166/141 3
4.Greece 2 1/1 129/127 3
5.Israel 2 0/2 122/166 2
6.Portugal 2 0/2 124/172 2

(mecze, zwycięstwa/porażki, stosunek koszy, punkty)

GROUP F (Madrid, ESP)
1.Lithuania 2 2/0 170/149 4
2.Slovenia 2 2/0 136/134 4
3.Germany 2 1/1 159/133 3
4.France 2 1/1 135/129 3
5.Italy 2 0/2 130/138 2
6.Turkey 2 0/2 118/165 2

Z grup awansują cztery najlepsze drużyny które później utworzą pary na krzyż z drużynami z grupy przeciwnej. Prawdopodobnie najlepsze patrząc na obecny wygląd tabeli będą: Hiszpania, Rosja, Grecja i Chorwacja z grupy E oraz Litwa, Słowenia, Francja i Niemcy z grupy F.


Terminarz gier:

07.09.2007
Portugal - Russia 16:30
Israel - Croatia 19:00
Spain - Greece 21:30

08.09.2007
France - Germany 16:39
Italy - Lithuania 19:00
Turkey - Slovenia 21:30

09.09.2007
Portugal - Israel 16:30
Greece - Croatia 19:00
Russia - Spain 21:30

10.09.2007
Italy - Turkey 16:30
Lithuania - France 19:00
Germany - Slovenia 21:30

11.09.2007
Croatia - Russia 16:30
Greece - Portugal 19:00
Spain - Israel 21:30

12.09.2007
Germany - Italy 16:30
France - Turkey 19:00
Slovenia - Lithuania 21:30



Jak poinformował sportowy dziennik "Marca", Kitzinger w czwartek nad ranem został okradziony na jednej z ulic Alicante, gdzie rozgrywany jest turniej Eurobasket 2007. Polak, chcąc złożyć wyjaśnienia, udał się na komisariat, by złożyć doniesienie o napadzie, jednak żadna z wysłuchujących go osób nie była w stanie zrozumieć, o co Polakowi chodzi. Ostatecznie został zatrzymany przez policę pod zarzutem ataku na funkcjonariusza policji. Po kilku godzinach został jednak wypuszczony i najprawdopodobniej w piątek wróci do Polski.
Śmieszne :lol2: przez tragiczne :zgon:

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: zygy » 07 wrz 2007, 2:50

Ja bym jeszcze nie przekreślał Włochów, gdyż widać że rozkrecają się z meczu na mecz i gdyby nie pechowa porażka ze Słowenią to ich sytuacja byłaby całkiem niezła.

W tej chwili Italia aby awansować do ćwierćfinałów musi pokonać Niemców i Turków i ma na to naprawdę spore szanse, gdyż akurat ci przeciwnicy w odróżnieniu od Słowenii bardzo im "leżą".
Odkąd interesuje się koszem czyli jakoś tak od 1997roku to Włosi ogrywali Niemców kolejno na ME w:1997,1999,2003 i 2005 roku zaś Turków w:1997 i 1999 zaś ani razu z tymi dwoma krajami ostatnio nie przegrali.
Jeśli chodzi o mecz Włochów z Litwą to mają mniejsze szanse na zwycięstwo gdyż Litwini mają w tej chwili po powrocie Jasikieviciusa chyba najlepszy i najbardziej wyrównany skład ze wszystkich drużyn(brakuje mi tam tylko Arvydasa Macijauskasa z Olympiakosu i byliby nie do pokonania).Myślę że Włosi mogą porażkę z Litwą sobie wkalkulować i nie przejmować się nią zbytnio gdyż nie ta potyczka zadecyduje o ich być albo nie być w "czołowej 8".
No chyba że dzień konia znowu trafi Gianluca Basile, który pognębił Litwinów w półfinale IO w Atenach kiedy to trafiał z nieprawdopodobnych pozycji za 3 i zdobył ponad 30pkt, a mecz z Polską pokazał że powoli odzyskuje formę...
Należy też dodać że Włosi ograli także Litwę w meczu grupowym na IO w Sydney w 2000roku, natomiast przegrali z nimi na ME w 1999roku co i tak nie przeszkodziło Italii w zdobyciu póżniej złotego medalu ale wtedy w tych zespołach wystepowali zupełnie inni zawodnicy niż obecnie więc nie należy się nimi zbytnio sugerować.

Należy też zauważyć że włosi grają podobnie jak w 2003roku kiedy to zdobyli brązowe medale i wywalczyli awans na Olimpiade gdzie zdobyli póżniej srebro.Wtedy także jak teraz przegrali 2pierwsze mecze i to z tymi samymi rywalami-ze Słowenią i Francją by póżniej ograć w meczu ostatniej szansy-Bośnię i Hercegowiną podobnie jak teraz Polskę i awansować do kolejnej rundy.W 2003 roku Italia dowodzona przez grającego wtedy kapitalne mecze Massimo Bulleriego grała z meczu na mecz coraz lepiej i ostatecznie zatrzynała się na Hiszpanii w półfinale ale mimo to wywalczyła ostatecznie brązowy medal po pokonaniu Francji co było rewanżem za porażkę w grupie. A jak będzie w tym roku? Pożyjemy zobaczymy ale wiele wskazuję że może być podobnie.W każdym razie mocno trzymam kciuki za Włochów i życze im medalu z całego serca.

Warto też dodać że opócz tytułu mistrza Europy i medali samych w sobie stawką jest także olimpijski awans, który uzyskają tylko 2najlepsze dróżyny.Jeśli jednak gospodarze-Hiszpanie, którzy jako mistrzowie świata awans na olimpiadę mają już zapewniony awansują do finału to awans uzyska też 3drużyna.
Kolejne 4drużyny czyli najprawdopodobniej z miejsc 4-7 uzyska natomiast awans do dodatkowego turnieju kwalifikacyjnego, który odbędzie się w Singapurze w czerwcu przyszłego roku, gdzie będą grały także drużyny z innych kontynentów zaś celem będzie ostatnie wolne miejsce na Igrzyska w Pekinie.
Tak więc nawet mecz o 7miejsce na tych ME będzie miał duże znaczenie i dlatego w przypadku Włochów fundamentalne jest znależć się w pierwszej "czwórce" swojej grupy i awansować do ćwierćfinałów.
Ogólnie jego gra pozytywnie mnie zaskoczyła bo widząc go w NBA miałem wrażenie że patrzę na sierotkę Marysię która sama znalazła się w lesie
Ej no nie przesadzajmy.Co prawda Bargnani miał słaby początek ale z czasem grał coraz lepiej by ostatecznie zakończyć sezon ze średnią grubo ponad 10pkt. na mecz.Oprócz tego wybrano go do pierwszej piątki składu pierwszoroczniaków w meczu z drugoroczniakami podczas weekendu All-Stars Game i gdyby nie przerwa spowodowana usunięciem wyrostka robaczkowego pod koniec sezonu zasadniczego to prawdopodobnie Bargnianiemu przypadłby tytuł dla najlepszego "rokies of the season".
Należy też zauważyć że to m.in. dzieki coraz lepszej grze Bargnaniego Toronto Raptors po słabym początku sezonu zaczęli grać rewelacyjnie i zaliczyli najlepszy sezon w historii zakończony mistrzostwem Atlantic Division i awansem do play-offów po kilku latach przerwy, gdzie niestety nie sprostali Netsom już w 1rundzie(oczywiście niekwestionowanym liderem Raptors był Bosh ale Bargniani swoją dobrą grą także jakąś tam cegiełkę do sukcesów Toronto dołożył).
Doszło nawet do tego że ich trener Sam Mitchell, który dotąd był raczej pośmiewiskiem i nieudacznikiem został wybrany "coachem sezonu" w NBA.
Wracając do "Mago" to Raptors częściej występował on na obwodzie niż pod koszem nawet pomimo swojego wzrostu i przeważnie był 6 zawodnikiem wchodzącym z ławki na ogół za Garbajose, który notabene nabawił się bardzo poważnego złamania kostki i dopiero teraz powraca do gry w barwach Hiszpanii.
Wracając do Bargnaniego to nazywany jest on "Nowitzkim2" i na pewno stylem gry i wyglądem przypomina nieco swego sławniejszego kolegę z Niemiec.Na pewno Andrea musi nabrać trochę więcej masy by nie dać się tak przepychć pod koszem i zacząć lepiej grać w "pomalowanym" oraz musi także zdobyć nieco więcej jakże niezbędnego w NBA doświadczenia.W każdym razie na pewno Bargnianiemu bliżej jest do stylu Nowitzkiego niż np. Paula Gasola.
Swoją drogą zapowiada się ciekawa konfrontacja Bargniani-Nowitzki podczas meczu Włochy-Niemcy na ME, choć na chwilę obecną to oczywiście Dirk jest ciągle dużo lepszym graczem ale moim zdaniem i tak wygrają włosi, którzy mają bardziej wyrównany i lepszy zespół.
bo jego zmiennik Marconato od kilku już lat straszy jedynie nazwiskiem
Racja, zupełnie nie poznaję tego zawodnika.Gra podczas tych ME fatalnie i jest chyba jak dotąd chyba najsłabszym zawodnikiem w reprezentacji Włoch.A przecież jeszcze 2-3lata temu bardzo dobrze grał w Eurolidze w barwach Benettonu Treviso.Jak widać albo katalonia mu nie służy albo już niestety wiek daje o sobie znać, choć jak się spojrzy na takiego Wójcika, który w wieku 37lat jeszcze potrafi grać całkiem niezle to jest to trochę dziwne.
Poza tym sięgnąłem do archiwów do meczu Polska-Włochy na ME w 1997roku także w Hiszpanii kiedy to przegraliśmy 15punktami ale i tak awansowaliśmy dalej by ostatecznie zająć 8miejsce zaś Włosi zostali wtedy wicemistrzami europy po przegranym finale z Jugosławią.Wtedy to prym w Italii wiedli naturalizowany amerykanin-Carlton Meyers i "słoweniec" z włoskim paszportem-Gregor Fucka.
Ale nie na to zwróciłem głównie uwagę.Otóż z zawodników, którzy grali wówczas w tamtym meczu oraz występowali także teraz to byli to wśród Polaków-Wójcik i Pluta zaś wśród Włochów właśnie Denis Marconato, który był wtedy tylko rezerwowym ale trochę też grał.W składzie Włochów był wtedy także Giacomo Galanda, który grałby także we wczorajszym spotkaniu gdyby nie kontuzja, która wyeliminowała obecnego kapitana reprezentacji Italii z udziału w tegorocznych ME.

Oj trochę się rozpisałem.

pozdro

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 07 wrz 2007, 20:10

zygy pisze:Ja bym jeszcze nie przekreślał Włochów, gdyż widać że rozkrecają się z meczu na mecz i gdyby nie pechowa porażka ze Słowenią to ich sytuacja byłaby całkiem niezła.
Pewnie że sytuacja byłaby zgoła odmienna ale taka nie jest i rywalizację w kolejnej rundzie Włochów nie wygląda różowo bo mają dwie porażki a czekają ich jeszcze mecze z bardzo dobrze do tej pory prezentującymi się Litwinami (zakładam porażkę Włochów) a także z wcale nie słabymi Niemcami i mimo wszystko groźnymi Turkami. I nie zdziwią mnie kolejne trzy porażki Włochów a maks jaki im daję to dwa zwycięstwa ale myślę że jednak przegrają z Niemcami i co jak na dziś dzień oczywiste z Litwinami a wygrają jedynie z Turcją co łatwe też raczej nie będzie. A aby awansować z grupy nawet z czwartego miejsca będzie wymagało co najmniej dwóch zwycięstw a później będzie na nich czekała czołowa drużyna z drugiej grupy. A także nie kierowałbym się za bardzo historią bo z kim taka Serbia (załóżmy że to dawna Jugosławia) nie ma dodatniego bilansu meczów w Europie a do tego poszczególne drużyny na imprezy przyjeżdżają czasem w różnych składach bo zawsze znajdzie się jakaś gwiazda która strzeli focha lub ktoś odniesie kontuzję. No zobaczymy i może Włosi awansują do najlepszej ósemki ale na coś więcej nie dawałbym im szans.
zygy pisze:Poza tym sięgnąłem do archiwów do meczu Polska-Włochy na ME w 1997roku także w Hiszpanii kiedy to przegraliśmy 15punktami ale i tak awansowaliśmy dalej by ostatecznie zająć 8miejsce
Chyba siódme :wink:
zygy pisze:Toronto Raptors po słabym początku sezonu zaczęli grać rewelacyjnie i zaliczyli najlepszy sezon w historii zakończony mistrzostwem Atlantic Division
No niby wygrali ale jak pokazuje niezaprzeczalny fakt że na zachodzie Toronto byłoby ledwie na szóstym miejscu, wschód wielkich drużyn nie posiada.
zygy pisze:Ej no nie przesadzajmy.Co prawda Bargnani miał słaby początek ale z czasem grał coraz lepiej by ostatecznie zakończyć sezon ze średnią grubo ponad 10pkt.
No niby grał lepiej ale i tak jak na nr 1 w drafcie jak dla mnie zawiódł bo od najlepszego pierwszoroczniaka wymagam trochę więcej. Inna sprawa to mecze przeze mnie obejrzane na podstawie których napisałem cytowane przez ciebie zdanie bo w nich naprawdę miałem wrażenie że on zupełnie nie wie co ma robić na boisku. Oczywiście widziałem jedynie cząstkę meczów Toronto ale inaczej się nie da a warunki fizyczne Bargnaniego - wzrost i przy tym sprawność predysponują go do bycia dobrym zawodnikiem więc może jeszcze spełni pokładane w nim nadzieje.

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: zygy » 07 wrz 2007, 21:41

A także nie kierowałbym się za bardzo historią bo z kim taka Serbia (załóżmy że to dawna Jugosławia) nie ma dodatniego bilansu meczów w Europie a do tego poszczególne drużyny na imprezy przyjeżdżają czasem w różnych składach bo zawsze znajdzie się jakaś gwiazda która strzeli focha lub ktoś odniesie kontuzję. No zobaczymy i może Włosi awansują do najlepszej ósemki ale na coś więcej nie dawałbym im szans.
To prawda że tymi wynikami jeszcze z lat 90tych nie należy się zbytnio sugerować gdyż wtedy zarówno Włosi jak i Niemcy grali w zupełnie innych składach.Nie ulega tez wątpliwości że kilka lat temu Włosi byli dużo silniejsi od Niemców zaś teraz ta różnica między nimi nie jest tak duża no i oczywiście kiedyś Niemcy nie mieli Dirka Nowitzkiego, który co prawda grał w meczu z Italią na ME w 1999roku ale nie był wtedy jeszcze taką gwiazdą jak dziś.

Nie ulega jednak wątpliwości że Włosi po prostu umieją grać z Niemcami co potwierdzili na ME w 2003roku kiedy nie byli faworytami tamtego meczu ale jednak udało im sie awansować dalej(grali wtedy bodajże w 1/8finału).Podobnie było w 2005roku kiedy to także ograli Niemców(co prawda tylko w grupie ale jednak), którzy potem zdobyli srebrne medale zaś składy z tamtego meczu są już bardzo porównywalne z obecnymi i to nawet z korzyścią dla Włochów gdyż 2lata temu nie grali zarówno Bargniani jak i Belinelli.
Jakby tego było mało to na kilka dni przed mistrzostwami Italia kolejny raz pokonała Niemców i to na ich terenie w Bambergu 69-60 pomimo że grali m.in. bez Bulleriego, Sorangi czy Gigliego zaś ich rywale występowali w najmocniejszym składzie z Nowitzkim na czele.

Wydaje mi się więc że Włosi prędzej wygrają z Niemcami niż z Turcją że o Litwie nie wspomnę.Sądze że 2zwycięstwa zapewnią Italii awans do 1/4finału i wcale bym się nie przejmował że zagrają wtedy z najlepszą ekipą z 2grupy, gdyż zanosi się że będzie to Rosja, która jednak mimo wszystko jest drużyną słabszą od Grecji czy Hiszpanii.
Poza tym jak już pisałem ważne jest aby znależć się w czołowej 7 gdyż to gwarantuje grę w turnieju w Singapurze o ostatnie wolne miejsce na IO w Pekinie więc nawet porażka Italii w 1/4 nie będzie jeszcze niczym strasznym.Mi się zresztą wydaje że czas pracuje na korzyść Włochów, którzy za rok będą jeszcze silniejsi niż dziś gdyż Bargniani i Belinelli nabiorą doświadczenia w NBA i dojdzie jeszcze kilku kontuzjowanych graczy typu Galanda, Rocca czy Gallinari.
W każdym razie Włosi muszą za wszelką cenę awasnować do 1/4 i zająć co najmniej 7miejsce i uzyskać awans na turniej w Singapurze a potem to już powinno pójść z górki.
Chyba siódme
Pamiętam że graliśmy o 7miejsce z Turkami ale wydawało mi się że przegraliśmy ale ręki sobie uciąć nie dam.Muszę zajrzeć do archiwów i odświeżyć sobia pamięc ale wtedy 7miejsce nie miało takiego znaczenia jak na tych ME o czym już wielokrotnie pisałem.
No niby wygrali ale jak pokazuje niezaprzeczalny fakt że na zachodzie Toronto byłoby ledwie na szóstym miejscu, wschód wielkich drużyn nie posiada.
Biorąc pod uwagę jednak wyczyny "Dinzoaurów" we wcześniejszych sezonach to zrobili oni największy postęp ze wszystkich drużyn w NBA.Oprócz tego wielu fachowców przed sezonem spisywało Raptors na straty twierdząc że z tyloma europejczykami w składzie(chyba rekord jeśli chodzi o NBA-Bargniani, Calderon, Nesterović, Grabajosa, Slokar+Anthony Parker, który jest co prawda Amerykaninem ale przez wiele lat grał w Europie m.in. w Maccabi Tel Aviv)oraz z Mitchelem na ławce nie można osiągnąc dobrego rezultatu.Choćiaż jeśli chodzi o to drugie to jestem zdania że z innym coachem Toronto osiągneło by jeszcze lepsze rezultaty.
No niby grał lepiej ale i tak jak na nr 1 w drafcie jak dla mnie zawiódł bo od najlepszego pierwszoroczniaka wymagam trochę więcej. Inna sprawa to mecze przeze mnie obejrzane na podstawie których napisałem cytowane przez ciebie zdanie bo w nich naprawdę miałem wrażenie że on zupełnie nie wie co ma robić na boisku. Oczywiście widziałem jedynie cząstkę meczów Toronto ale inaczej się nie da a warunki fizyczne Bargnaniego - wzrost i przy tym sprawność predysponują go do bycia dobrym zawodnikiem więc może jeszcze spełni pokładane w nim nadzieje
Wogóle zeszłoroczny draft był chyba jednym z gorszych w historii, gdyż nie wykreował jakiś wielkich gwiazd ale z ostatecznymi ocenami należy się jeszcze wstrzymać conajmniej ze 2-3lata, choć nowego Brayanta czy O`Neala to my się chyba z rocznika 2006 nie doczekamy.
Na tle innych pierwszoroczniaków Bargniani wypadał całkiem nieżle a trzeba wziąć poprawkę na aklimatyzację i szereg innych czynników pozabioskowych z którymi musiał uporać się młody Włoch w zupełnie nowym otoczeniu z dala od swojego kraju i rodziny.
Zgodzę się że numer 1draftu Bargniani zdobył dzięki sprzyjającemu zbiegowi okoliczności, gdyż w zeszłym roku akurat 1głos w drafcie należał do Raptors zaś nieco wcześniej wybrano na GM w Toronto Włocha Maurizio Gherardiniego, który był wcześniej dyrektorem Benettonu w którym grał Andrea.
Na pewno gdyby nie te oba fakty to zapewne z 1 wybrano by kogoś innego zaś Bargnianiemu przypadł by numer koło 5-6.

Oczywistym jest też że nastepny sezon będzie jednym z kluczowych dla Bargnianiego i da nam po części odpowiedz na to czy rzeczywiście Andrea może stać się w przyszłości następcą Nowitzkiego w NBA czy zawodnikiem jego pokroju.
Teraz jednak przed nim kolejne mecze z reprezentacją Włoch w ME i liczę że Andrea poprowadzi Włochów do 1/4finału zaś pózniej do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.
Dla Bargnianiego to bardzo ważna ale i trudna próba gdyż w reprezentacji oczekuje się od niego że będzie liderem zespołu zaś w Toronto liderem jest Bosh zaś Włoch był najczęściej zawodnikiem wchodzącym z ławki.Jasne jest więc że trudniej jest być liderem od pierwszego rezerwowego czy zmiennika i to jeszcze od razu na ME i może dlatego Bargniani gra trochę w kratkę ale jeśli chce w przyszłości odgrywać znacząco rolę za Oceanem to musi zacząć się do takiej roli przezwyczajać.

Ale jak będzie zobaczymy.Juz jutro mecz Włochy-Litwa i choć o zwycięstwo będzie ciężko to liczę na dobrą gre w wykonaniu Włochów i Bargnianiego.
Jeśli chodzi o inne mecze to dla Włochów lepiej żeby wygrały Francja i Słowenia odpowiednio z Niemcami i Turcją, gdyż takie wyniki przy 2następnych zwycięstwach Italii zapewniają jej awans z 4miejsca.

Znów się rozpisałem.No nic lecę na mecz Grecji z Hiszpanią, który jest powtórką finału MŚ z zeszłego roku i według fachowców przed ME tak właśnie ma wyglądać skład finału imprezy.
Ale nie wiadomo czy ostatecznie tak się stanie, gdyż po porażkach Hiszpanów i Greków odniesionych w swoich grupach nie jest to już takie oczywiste jak się nam wszystkim jeszcze niedawno wydawało...



pozdro

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: zygy » 11 wrz 2007, 1:29

No i powoli mój plan zaczyna się sprawdzać.
Włosi po strasznych bólach, dogrywce i kupie szczęścia odprawili ostatecznie Turków i zagrają w środę w decydującym meczu z Niemcami, którego stawką będzie ćwierćfinał ME i przedłużenie nadzieji na IO w Pekinie.

Włochy-Turcja 84-75 po dogrywce.

Ale ten wynik absolutnie nie mówi nam jaki był przebiego meczu i o tym że Włosi byli już praktycznie poza turniejem.
Poczatek meczu to zupełna bezradność w ataku i obronie Italii, zaś Turcy trafiali prawie każdy rzut, przez co ich przewaga sięgneła nawet 15pkt. pod koniec 1kwarty.
Póżniej nastapiło przebudzenie Włochów, którzy wzmocnili głównie obronę i mozolne odrabianie przez nich strat, które w przerwie meczu wynosiły 9pkt.
Trzecia kwarta a zwłaszcza jej druga część to właśnie tacy Włosi, których zawsze chciałbym oglądać.Kapitalnie zaczął grać zwłaszcza Belinelli, który potwierdził wreszcie że nienadarmo GS Warriors wybrali go z 18numerem w tegorocznym drafcie.Dzielnie wspomagał go Gigli, swoje dołożył Bargniani zaś Turcy zupełnie stanęli czego efektem było 4pkt. przewagi Italii po 3kwartach.
Gdy wydawało się że nikt i nic nie jest już w stanie zatrzymać rozpędzonych Włochów nieoczekiwanie do gry wracają Turcy a właściwie jeden gracz-Turkoglu.Tak naprawdę zrobił się to mecz Włochy-Turkoglu, który zdobył łącznie 36pkt., zaś w ostatniej kwarcie rzucał nieprawdopodobne trójki z każdej pozycji i to na ogół z ręką obrońcy na twarzy.
Trafiał praktycznie wszystko przez co Turcja zyskała przewagę 6pkt. na niecałe 3minuty przed końcem meczu i wydawało się że już nic nie uratuje Wlochów.
A jednak...

Ważną trójkę trafia Gigli, pięknym wsadem popisuje się Belinelli i na pół minuty przed końcową syreną mamy remis.
2pkt. z osobistych zdobywa Turkoglu, po czym Turcy faulują Bulleriego, który także trafia 2rzuty wolne i ponownie mamy remis.
Do końca meczu mamy około 7sekund i piłke meczową mają Turcy.Piłka idzie oczywiście do Turkoglu, który otoczony przez trzech Włochów odgrywa do zupełnie niepilnowanego Kutluaya, który minimalnie chybi trójkę równo z końcową syreną.
Tak więc mamy dogrywkę.

Tutaj po początkowym prowadzeniu Turków do głosu zaczynają dochodzić Włosi.Widać że mają lepszy pomysł na grę i więcej zawodników zaczyna zdobywać punkty.Po stronie tureckiej natomiast widać było kompletny brak pomysłu i totalną bezradność.Przestał trafiać za 3 Turkoglu więc gra Turków w ataku przestała praktycznie istnieć.
Włosi po trójce Bargnianiego, zyskują 6pkt. przewagi i bezradnym Turkom, którzy nie byli w stanie oddać żadnego celnego rzutu, nawet z linii osobistych nie pozostało nic innego jak taktycznie faulować Włochów, gdyż do końca pozostało niecałe 30sekund gry.
W końcu zwycięstwo Italii staje się faktem.

Po tym meczu widać jednak że sprawiedliwość istnieje bo gdyby Kutlay trafił ten rzut z końcową syreną to zacząłbym w to mocno wątpić, gdyż już w meczu ze Słowenią w ten sposób załatwił Włochów-Jaka Laković.
Trzeba też przyznać że wygrał zespół lepszy, mający jakiś pomysł na grę i plan a przede wszystkim bardziej wyrównany, w którym zdobywanie punktów rozkłada się na kilku różnych zawodników.
Turcy całą swoją grę opierali na Turkoglu, który trafiał nieprawdopodobne rzuty i tylko dzieki niemu doszło od dogrywki i gdyby to wygrali to tylko i wyłącznie dzięki niemu.
Tam jednak Turkoglu się zaciął i Turcja przestała istnieć co jest o tyle dziwne że mają oni wielu innych świetnych zawodników typu Okur, Peker, Arslan czy Kutluay.
W każdym razie z jak się ma taki potencjał to nie można gry opierać na jednym tylko graczu nawet jesli byłby to nie wiem kto.
Ale to już nie jest nasz problem i jestem święcie przekonany że gdyby Polska miała w składzie takich graczy jak Turcja to walczylibysmy w Madrycie o medale i grę w Pekinie.

Teraz Włochów czeka mecz o wszystko z Niemcami, którzy dziś zostali zmiażdżeni przez Słowenie przegrywając 47-77.
Wiadć że Niemcy z meczu na mecz grają w Madrycie coraz gorzej zaś ich gra opiera się podobnie jak Turcji na jednym garczu-Nowitzkim, który jest także już coraz bardziej zmęczony.
Natomiast jesli chodzi o Włochów to grają z każdym meczem coraz lepiej i pewniej i wydaje się że bez problemu powinni pokonać Niemców i awansować do 1/4finału.
Niemców może utratować tylko Dirk ale tak samo jak dziś Turkoglu wątpie czy będzie on w stanie wygrac mecz w pojednykę.W każdym razie zdecydowanymi faworytami wydają się być Włosi także dlatego że zespół niemiecki im po prostu leży o czym już wyżej pisałem(Włosi wygrywali z nimi na ME w 1997,1999,2003 i 2005).Oprócz tego zespół włoski wydaje mi się dużo silniejszy od niemieckiego i nie opiera się na grze tylko jednego zawodnika lecz na co najmnie kilku z których każdy może być potencjalnym bohaterem meczu.

Co do Słowenii to szczerze mówiąc jestem wprost zszokowany ich grą.Przed ME gdy z udziału z ME zrezygnowały największe słoweńskie gwiazdy NBA-Nachbar, Udrih, Brezec, Vujacić+Sani Becirović, Milić, Jurak to wydawało się że ten zespół może mieć problemy z pokonaniem nawet naszej reprezentacji.Nikt na pewno nie przypuszcał że po 5meczach Słoweńcy będą niepokonani i widać że rozgrywają się oni z meczu na mecz i grają coraz lepiej.Co prawda mieli oni sporo szczęścia bo równie dobrze mogli przegrać 2pierwsze mecze z Włochami i Francją ale podobno szczęscie sprzyja lepszym...
W środe zagrają w meczu na szczycie grupy F z Litwą i będzie to starcie jedynych niepokonanych jeszcze drużyn na tym czempionacie.
Dzisiaj Litwini pewnie odprawili Francuzów i potwierdzili że są głównym ,obok gospodarza Hiszpanii, faworytem tych Mistrzostw Europy.
Na pewno faworytem starcia ze Słowenią będą mimo wszystko Litwini, których skład prezentuje się wspaniale z Jasikieviciusem na czele, ale jak będzie to się jeszcze okaże gdyż nie zawsze faworyt wygrywa.

Oto tabela grupy F:

1.Słowenia-4-0 +47pkt.,
2.Litwa-4-0 +41,
3.Francja-2-2 +3,
4.Włochy-1-3 -4,
5.Niemcy-1-3 -16,
6.Turcja-0-4 -71.

Tak więc wiadomo że do 1/4awansowały już Słowenia, Litwa i Francja i że na pewno już szanse na awans straciła Turcja.
Pozostają jeszcze 2niewiadome.

Kto zajmie 1miejsce-Słowenia czy Litwa?
Oraz kto awansuje z 4miejsce do 1/4, Włochy czy Niemcy?

Wydaje się że grupę wygrają jednak Litwini, gdyż mają w swoich szeregach dużo więcej indywidualności i posiadają dużo większy potencjał niż Słoweńcy.
Co do drugiej kwestii to jak już pisałem ,według mnie do dalszej fazy awansują raczej Włosi, których forma stale rośnie zaś Niemców spada z każdym rozegranym meczem co dobitnie pokazuje dzisiejszy dzień i klęska ze Słowenią.Oprócz tego jeden Dirk to chyba jednak za mało na tak wyrównaną i złożoną z tylu świetnych graczy reprezentacje Włoch z Belinellim i Bargnianim na czele.

Ale o tym jak to się wszystko zakończy przekonamy się dopiero w środę.


pozdro

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 11 wrz 2007, 3:08

zygy pisze:No i powoli mój plan zaczyna się sprawdzać.
Włosi po strasznych bólach, dogrywce i kupie szczęścia odprawili ostatecznie Turków i zagrają w środę w decydującym meczu z Niemcami, którego stawką będzie ćwierćfinał ME i przedłużenie nadzieji na IO w Pekinie.
Hola! Hola! Zwycięstwo Włochów z grającą bardzo słabo na tych mistrzostwach Turcją to i ja zakładałem :P Zakładałem też że Włosi bardziej lub mniej łatwo poradzą sobie z Turkami ale wygrali jak później piszesz przegrany mecz bo zaczęli rzucać chyba od stanu 0:9 i przegrywali kilkunastoma punktami. Po wcześniejszych wynikach Turków którzy nie potrafili nawiązać walki z Litwinami ani z Niemcami a teraz straszne męczarnie Włochów w meczu z nimi jak dla mnie pokazuje że ta drużyna poza awansem nic nie osiągnie (chodzi mi o awans bo nie rozpatruje tu walki o miejsca 5-8 bo to dla mnie ma małe znaczenie choć jak wcześniej pisałeś ma i to kolosalne, ale dla mnie osobiście ważniejsze jest kto awansuje dalej i o to mi chodzi). Teraz nic ale dzięki Bargnaniemu i Belinellemu w przyszłości będą dobrzy.
zygy pisze:Po tym meczu widać jednak że sprawiedliwość istnieje bo gdyby Kutlay trafił ten rzut z końcową syreną to zacząłbym w to wątpić, gdyż już w meczu ze Słowenią w ten sposób załatwił Włochów-Jaka Laković.
A nie pamiętasz już jak Słowenia kontrolowała niemal cały mecz a Włosi dopiero w końcówce też rzutem za trzy wyszli na prowadzenie :?: I porażkę Włochów w tamtym meczu nazywasz niesprawiedliwą :?: :glass: No proszę cię :roll: Dla mnie to Słoweńcy mogli przegrać bardzo pechowo mimo że Lakovic wykonał bardzo szczęśliwą akcję ale cały mecz wskazywał na nich a nie Włochów. Dla akcja Lakovica była sprawiedliwa i nawet gdyby spod swojego kosza stojąc plecami do kosza atakowanego Nesterovic rzucił w ostatniej sekundzie meczu też powiedziałbym że sprawiedliwości stało się zadość. Tak samo tu nie powiedziałbym że Włosi mogli nieszczęśliwie przegrać bo przewagę jaką mieli Turcy klasowy zespół a takim oni są (no może byli) nie powinien stracić. Wszystko OK Włosi odrobili tę przewagę ale mimo wszystko jakby nie zagrali Turcja nie powinna jej stracić.
zygy pisze:Wiadć że Niemcy z meczu na mecz grają w Madrycie coraz gorzej zaś ich gra opiera się podobnie jak Turcji na jednym garczu-Nowitzkim, który jest także już coraz bardziej zmęczony i gra także coraz gorzej.
Niemcy odkąd w reprezentacji gra Nowitzki i coś znaczy w NBA to tę drużynę można nazywać Nowitzki Team a nie Niemcy bo od niego od dawna zależy niemal wszystko. I ten sam Nowitzki dwa lata temu wywalczył dla Niemców drugie miejsce na ME wiec bym ich jeszcze nie skreślał bo on na tych mistrzostwach już widziałem jego rzuty za trzy czy w innych niesamowitych sytuacjach przy twardej obronie rywala. Więc jak Nowitzki zaskoczy a to może się zdarzyć w każdej chwili tym bardziej że we wcześniejszych meczach rzucał bardzo dużo punków to dla mnie może być różnie. Niemniej jednak nie twierdzę że Włosi nie wygrają meczu czy nie rozniosą Niemców 30 pkt a nie że Nowitzki zaskoczy bo na tych mistrzostwach prawie wszystko może się zdarzyć. Zresztą tak szczerze to nie wiem o jakiej coraz słabszej formie Niemca mówisz :think: Miał nieco słabszy mecz ze Słowenią a tak to trzyma poziom - ok 30 pkt w meczu na dobrej skuteczności wiec czego wymagać od niego więcej. A po takiej masakrze jaka dziś miała miejsce pewnie drugiego takiego meczu nie zagrają i mecz z Włochami powinien być wyrównany mimo że tam punkty rozkładają się na więcej zawodników. Zresztą Nowitzki takich słabych partnerów znowu nie ma bo sam drugiego miejsca na ME nie zdobył a z kawałku który widziałem w meczu z Litwą to Niemcy doszli naszych sąsiadów gdy gracz Dallas odpoczywał na ławce i machał ręcznikiem kibicując im :P
Zaś co do Turcji to nie powiedziałbym że tam wszystko zależy od jednego gracza bo Turkoglu miał dopiero jeden taki mecz a do Nowitzkiego czy Parkera którzy ciągną grę swoich drużyn brakuje mu ho ho i jeszcze trochę. Owszem Turek jest liderem zespołu ale mają tam jeszcze kilku innych dobrych koszykarzy jak choćby Okur który jednak nie gra tego co w NBA ale potencjał ma, ma i to niemały.
zygy pisze:Co do Słowenii to szczerze mówiąc jestem wprost zszokowany och grę.Przed ME gdy z udziału z ME zrezygnowały najwieksze słoweńskie gwiazdy NBA-Nachbar, Udrih, Brezec, Vujacić+Sani Becirović, Milić, Jurak to wydawało się że ten zespół może mieć problemy z pokonaniem nawet naszej reprezentacji.
Co do pierwszej części to się zgadzam bo choć dawałem im w naszej grupie drugie miejsce to jednak nie przypuszczałem że będzie im szło aż tak dobrze :o Tym bardziej że jak piszesz z gry zrezygnowali nie byle jacy zawodnicy. Ale co do drugiej części o problemach w meczu z Polską to sie nie zgadzam bo i tak mają o wiele silniejszy skład. Tacy zawodnicy jak Smodis, Nesterovic, Lakovic czy E. Lorbek słabi nie są, grają w silnych drużynach a niektórzy bardzo silnych i niejednokrotnie są tam waznymi lub bardzo ważnymi zawodnikami o czym nasze gwiazdy mogą jedynie pomarzyć a przy okazji tworzą zespół w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Jednak nie wierzyłem że Pipan stworzy z nich tak groźny zespół :oops:
zygy pisze:Dzisiaj Litwnini pewnie odprawili Francuzów i potwierdzili że są głównym obok gospodarza Hiszpanii faworytem tych mistrzostw europy.
No właśnie Francuzi i Grecy jak na razie zawodzą i na dziś dzień a raczej noc można na 99% powiedzieć że Litwini są jedyną drużyną mogącą zatrzymać gospodarzy co mam nadzieję że uda im się zapewne gdy spotkają się w finale. Wreszcze Litwa prezentuje się bardzo dobrze :P
zygy pisze:forma (...) Niemców spada z każdym rozegranym meczem co dobitnie pokazuje dzisiejszy dzień i klęska ze Słowenią.
Ja wiem czy spada z każdym meczem :think: Nie wyszedł im dzisiejszy mecz ale nie przypuszczam żeby zagrali drugi taki. Początkowo wygrali z Czechami i Turcją i mimo że teraz mają trzy porazki z rzędu to ja powiem że są to porażki planowane. Litwa i Francja są lepsze od Niemców a może niepokoić jedynie mecz z zaskakująco dobrze grającymi Słoweńcami a raczej jego rozmiar bo Słowenia gra dobrze i można było przewidzieć ich wygraną.
Myślę że w meczu z Włochami zobaczymy starego dobrego Nowitzkiego a wszystko zależeć będzie od jego partnerów. Mimo że jednak chyba Włosi z racji bardziej wyrównanego składu są faworytem to wydaje mi się że Niemcy się na niego zmobilizują bo w końcu jest to mecz o być albo nie być dla obu drużyn.

A drugą grupę jak pisałem zapewne wygra Hiszpania :]

Awatar użytkownika
Asteniu
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1050
Rejestracja: 06 sty 2005, 22:59
Reputacja: 0
Lokalizacja: Racibórz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Asteniu » 11 wrz 2007, 9:56

Ja sie pochwale ze grywalem w kosza w reprezentacji szkoly podstawowej z Iwo Kizingerem i w siate tez, chociaz on w moim wieku to chodzil rok wyzej wraz ze swoim starszym o rok bratem i moja siostra :P tyle ze wtedy nie uzywal obecnego imienia i nazwiska, a innego.


Pozdrawiam

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: zygy » 11 wrz 2007, 15:05

Dla mnie wygrana Turków z Włochami byłaby okropną niesprawiedliwością.Co prawda Włosi mieli słaby początek ale z biegiem czasu stopniowo przejmowali inicjatywe na boisku.
Pod koniec 3kwarty mieli 7pkt. przewagi zaś powrót Turcji do meczu to tylko i wyłącznie zasługa Turkoglu.
Jeśli koleś trafia 3x3 pod rząd z ponad 8metrów i to przez ręce obrońców no to wybacz ale co mogli na to poradzić Włosi?
Mi po prostu nie podoba się taka gra gdzie wszystko zależy od jednego gracza zaś gra Turcji we wczorajszym meczu
(zwłaszcza w 3 i 4kwarcie) wyglądała mniej więcej tak: piłka do Turkoglu, wymuszony rzut z 8-9metrów przez ręce obrońców, kosz itp.

Co do reszty meczów Włochów to nie mogę oprzeć się wrażeniu ża akurat przeciwko nim ktoś zawsze musiał rozegrać jakis kapitalny mecz(oprócz mecz z Polską oczywiście).
Ze Słowenią załatwił ich Laković, który trafia za 3 z ponad 8metrów z końcową syreną, który potem w meczu z Polską ma katastrofalną wręcz skuteczność z gry i nie trafia bodajże 6pierwszych trójek.

Potem mamy mecz z Francją i tam katem Italii jest Tony Parker.Jest praktycznie nie do zatrzymania zarówno jeśli chodzi o penetracje podkoszowe jaki i rzuty z dystansu.
Ten sam Parker dzień póżniej gra już duzo gorzej ze Słowenią i nie trafia w końcówce decydującego wolnego dającego Francji dogrywkę.

Nastepnie mamy Litwę i tam z kolei kapitalne zawody rozgrywa w sumie mało znany jeszcze gracz Montepaschi Siena-Rimantas Kaukenas, który trafia z niesamowitą wręcz skutecznością(bodajże 1niecelny rzut w meczu na kilkanaście oddanych!) zarówno z półdystansu jak i dystansu.

Wreszcie mamy Turcję i tutaj z kolei Turkoglu o mało nie pogrąża Italie, zdobywając ponad 30pkt. i trafając nieprawdopodobne rzuty z ponad 8 czy nawet 9metrów.

Teraz mam nadzieję że przynajmniej z Niemcami gorzej zagra Nowitzki i że Włosi pewnie ten mecz wygrają i awansują do ćwierćfinału.
Liczę że Włosi podobnie jak Słowenia od początku uzyskają wysoką, ponad 10punktową przewagę co pozwoli im spokojnie kontrolować cały mecz i bezpiecznie dowiezć do końca zwycięstwo.

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 11 wrz 2007, 16:58

Tak Lakovic wykonał niesamowitą akcję jednak takich w NBA jest pełno. I tam nikt tego nie wypomina że drużyna przegrała przez jakąś akcje bo w NBA grają najlepsi zawodnicy i są zatrudniani po to aby takie akcje wykonywać jak najczęściej. Akcji gdy jakiś zawodnik nie trafia w prostej sytuacji kiedy normalnie robi to z zamkniętymi oczami lub zdobywa punkty we wręcz niesamowitych sytuacjach jest pełno i niejednokrotnie decydowały one o mistrzostwie NBA. Dlatego nie wiem czemu tak wyolbrzymiasz akcje Lakoivca jeśli przypomniałem ci jak wyglądało całe spotkanie. Teraz mamy ME i po to drużyny miały przed nimi różne obozy aby szczyt formy i mecze na poziomie jakich jeszcze nie rozgrywali miały miejsce właśnie w Hiszpanii. To jest sport i raz grasz niesamowity mecz a raz słabiej. Tym bardziej jak jest to taki zawodnik jak Lakovic który może spudłować pierwsze 20 rzutów a i tak należy go pilnować bo to nie jest byle kto w europejskiej koszykówce. A co byś powiedział gdyby Lakouvic trafiał na swoim normalnym poziomie przez cały mecz? Ja ci powiem że takiej końcówki z tymi rzutami by nie było bo Słowenia wygrałaby znacznie wyżej. Tak samo Turkoglu dla Turków znaczy wiele i też słaby nie jest mimo że miał gorsze poprzednie spotkania. Jeśli chodzi o Parkera to wskaż mi na tych mistrzostwach zawodnika który jest w stanie zatrzymać go grając 1 vs 1 :glass: Już on prędzej sam się zatrzyma niż zrobi to jedna osoba. Jedynie jakaś zorganizowana obrona może mu przeszkodzić w indywidualnym rozstrzyganiu o losach meczu ale gra się jak przeciwnik pozwala. Tak samo po meczu siatkarskim Polaków z Belgią słyszałem że ci mieli niesamowity mecz, w innych spotkaniach też któryś z rywali gra bardzo dobrze :roll: I bardzo dobrze bo od tego są mistrzostwa aby grać na 120%. Czy to jakoś umniejsza zwycięstwo naszych przeciwników albo usprawiedliwia naszych że mocno zawiedli :?: Jak dla mnie nie a jest to jedynie głupie tłumaczenie bo Polacy też powinni grać na 120% swoich możliwości i wtedy byśmy wygrywali. I tak można mówić do usranej śmierci że ten zagrał lepiej niż powinien a ten gorzej tylko nie za bardzo widzę w tym sens. Jeśli mecz każdej drużyny i grę każdego zawodnika dałoby sie przewidzieć bo każdy zawsze by grał na tym samym poziomie to jaki sens miałoby rozgrywanie jakichkolwiek meczów? Można by rozdać mistrzostwo przy zielonym stoliku dla Hiszpanów, srebro dla Greków i brąz np dla Litwinów lub Francuzów bo te drużyny były najwyżej notowane. Tylko zobacz jak prezentują się Grecy a nawet Francuzi :> Po tym co grają Grecy do tej pory półfinał będzie dla nich szczytem a tak jakby każdy grał tak jak ma mieliby drugie miejsce. Po prostu zawodzą a czy to kogoś obchodzi i ktoś będzie się nad nimi użalał? Ja osobiście nie (oczywiście zawsze wolę jak wszystkie drużyny grają na swoim najwyższym poziomie ale tak sie nie da i dlatego sport jest taki pinkny), bo dalej przechodzą lepsi lub chociaż ci którzy mają swój dzień. Ale taki jest sport że przy wyrównanych meczach o zwycięstwie decydują detale a medali nie przyznaje się za kartkę papieru ze składem drużyny czy piękną katastrofę (czyt piękną porażkę).

Asteniu pisze:Ja sie pochwale ze grywalem w kosza w reprezentacji szkoly podstawowej z Iwo Kizingerem i w siate tez, chociaz on w moim wieku to chodzil rok wyzej wraz ze swoim starszym o rok bratem i moja siostra Razz tyle ze wtedy nie uzywal obecnego imienia i nazwiska, a innego.
Mnie dziwi jedno - po co on zmieniał imię i nazwisko :think: Jak o nim pierwszy raz usłyszałem to myślałem że jest obcokrajowcem :P

Awatar użytkownika
Asteniu
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1050
Rejestracja: 06 sty 2005, 22:59
Reputacja: 0
Lokalizacja: Racibórz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Asteniu » 11 wrz 2007, 21:05

Yukasz pisze: Mnie dziwi jedno - po co on zmieniał imię i nazwisko :think: Jak o nim pierwszy raz usłyszałem to myślałem że jest obcokrajowcem :P
Kizinger to o ile sie nie myle nazwisko jego ojca. Nigdy za bardzo sie nie orientowalem w tym temacie, ale ta sa powazne zagmatwania rodzinne. To drugi zawodnik z Raciborza z mojego rocznika ktory gra w I lidze Polskiej. Marcin, ups tzn. Iwo w I lidze w kosza, a Damian Domonik w I lidze w siate, tylko nie mamy pierwszo ligowca w pilce noznej, choc wydaje mi sie ze kiedys jak gralem przeciwko Uni Raciborz to gra tam Mariusz Zganiacz, ale tego pewny nie jestem.


Co do ME w kosza to uwazam ze wygra to Hiszpania :P

A tu cos co mnie powalilo na kolana :


Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 12 wrz 2007, 0:49

Asteniu pisze:A tu cos co mnie powalilo na kolana :

Nie na darmo ten link zajmuje zaszczytną literkę 'l' w moim podpisie. A inne popisy... wróć! to słowo jest nieudane od pewnego czasu i źle się kojarzy. A inne występy słynnej Gate 13 zajmują kolejne literki i wciąż ciarki przechodzą po moim ciele gdy tego słyszę :peace:
A co do Iwo to znałeś go chociaż w jakimś stopniu osobiście :?: Jaką był osobą bo ze słyszenia wiem że w okresie jak grał z Zniczu Pruszków inni zawodnicy mieli go za chodzącego swoimi drogami i gadułą to on nie był. I nie mam podstaw żeby im nie wierzyć bo byli blisko z klubem.


Ostateczny wygląd gr E i ostatnie jej mecze :arrow:
GROUP E (Madrid, ESP)

Croatia 70 - 83 Russia
Greece 85 - 67 Portugal
Spain 99 - 73 Israel

1. Spain 4/1 9
2. Russia 4/1 9
3. Greece 3/2 8
4. Croatia 2/3 7

5. Portugal 1/4 6
6. Israel 1/4 6

Awansowały pierwsze cztery druzyny a jutro tzn dzis ostatnie mecze w grupie F.
A dziś tzn wczoraj Hiszpania długo męczyła sie z Izraelem i dopiero IV kwarta wygrana różnicą 20 pkt miała taki wpływ na wynik przez co zakłamuje przebieg meczu. Dziś znowu nie grał Navarro :( Ktoś wie czy w kolejnym meczu będzie grał :?: Poza tym Rosja też tylko do pewnego momentu toczyła wyrównany bój z Chorwatami a później im odjechała a Grecja bez problemów ograła Portugalczyków. Poza tym Izrael może winić tylko siebie że nie awansował do dalszej fazy no ale cóż :P

Awatar użytkownika
Asteniu
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1050
Rejestracja: 06 sty 2005, 22:59
Reputacja: 0
Lokalizacja: Racibórz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Asteniu » 12 wrz 2007, 1:38

Yukasz pisze: A co do Iwo to znałeś go chociaż w jakimś stopniu osobiście :?: Jaką był osobą bo ze słyszenia wiem że w okresie jak grał z Zniczu Pruszków inni zawodnicy mieli go za chodzącego swoimi drogami i gadułą to on nie był. I nie mam podstaw żeby im nie wierzyć bo byli blisko z klubem.
Wiesz cos w tym moze byc. Ja go znalem do czasu kiedy on wyszedl ze szkoly podstawowej ( ja zostalem jeszcze rok ) i poszedl do Liceum, jednak rok pozniej jak poszedlem do tego samego to go juz nie bylo ( chyba Slask Wroclaw albo Abba Berlin czy jak im :P ).

W podstawowce to on zawsze byl zarozumilym skur***** i prawie wszystkich mial w dupie, ale za to zawsze liczyl na siebie i polegal tylko na sobie. Jednak ostatnio mu sie troche zmienilo, rozmawialem z nim ostatni raz w poprzednie wakacje, a widzialem nie tak dawno przed ME w sklepie, ale on wychodzil, a ja wchodzilem :)

Chcialem zaznaczyc ze on pare lat mieszkal w USA.


Pozdrawiam


2 wp // fieldy

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne sporty”