Mecz bez historii, jak się spodziewałem. Mogło być bez problemu wyżej, ale nie ma co narzekać, zresztą w ostatnich meczach to standard, że dochodzimy do wielu sytuacji bramkowych, a trudno przecież oczekiwać żeby każdy mecz kończył się naszą pięcio- czy sześcio-bramkową zdobyczą...
Uwagę warto IMO zwrócić na dwie rzeczy - grę Titiego w destrukcji i coraz lepszą (pomimo że prezentowaną w meczu z kelnerami) dyspozycję fizyczną Gauczo.
Jeśli chodzi o Henry'ego to muszę przyznać, że z przyjemnością ogląda się jak najbardziej wysunięty napastnik po stracie piłki przez zespół, jeszcze na połowie przeciwnika naciska na rywala nie pozwalając tym samym na płynne przejście do kontrataku, a często wręcz od razu odzyskując piłkę czy to bezpośrednio, czy też np. poprzez wymuszenie straty (aut, niecelne podanie itp.)
Co do Ronaldinho to we wczorajszym meczu przyjemnie oglądało się jego udział w akcjach, stosunkowo małą ilość strat, jakby ciut poprawioną dynamikę, brak niepotrzebnego przetrzymywania piłki, choć oczywiście trzeba mieć świadomość, że przeciwnik nie postawił jakichś niebotycznych warunków...
Teraz czeka nas w CL wyjazd do Lyonu na mecz, który odpowie w dużym stopniu na pytanie o formę naszych graczy i pozwoli skonfrontować obecną dyspozycję z bardzo solidnym zespołem mistrza Francji, dodatkowo zmotywowanym walką o awans. Szkoda, że mecz będzie we wtorek bo zapewne TVP pokazałaby tak ciekawe spotkanie.


