Hmm, no więc:
Edwin Van der Sar - wszyscy po kolei dają Ikera, który też ma za sobą kapitalny turniej ale mimo wszystko Holender zrobił na mnie większe wrażenie. Bronił praktycznie wszystko co się dało a czasem i to czego się nie dało. Iker w przeciwieństwie do Edwina i Boruca miał mniej pracy co było głównie zasługą świetnie grającej obrony a kiedy już zmuszano go do wysiłku to nie zawodził (może mały błąd przy pierwszej bramie dla Szwecji) i w zasadzie miał tylko jeden genialny mecz - z Włochami. Edwin w każdym spotkaniu, w którym zagrał wyprawiał cuda w bramce i w zasadzie żadnej bramki nie można zapisać na jego konto. Tylko on i Ruud (od biedy jeszcze Khalid) nie zawiedli w meczu z Rosjanami. Kolejny powód to to, że już więcej Holendra nie zobaczymy w spotkaniach międzypaństwowych. Ten turniej to godne pożegnanie z reprezentacją.
Khalid Boulharouz - powołany awaryjnie zamiast Babela zagrał świetny turniej. W meczach grupowych świetny w ofensywie, w obronie skała nie do przejścia. Po strasznej rodzinnej tragedii jaka go dotknęła pokazał, że jest też skałą psychiczną bo pozbierał się i zagrał ponad połowę meczu z Rosją gdzie też nie zawiódł bo do momentu zejścia z boiska było 0:0. Na wyróżnienie zasługiwali także Aniukov, który potwierdził świetną formę z Zenitu i Sabri, szczególnie za mecz z Niemcami, kiedy to robił z Lahmem co chciał.
Carlos Marchena - większość wskazuje Puyola, który także ma za sobą świetny turniej ale ja wybieram Marchenę. Praktycznie obaj byli bezbłędni i zasługują na pierwszą "11". Nawet kiedy trafił im się jakiś błąd to był on tak marginalny, że o niczym nie decydował. Zresztą 3 stracone bramki w całym turnieju mówią same za siebie.
Pepe - potwierdził, że te krocie wydane na niego to nie był przypadek. Bardzo dobrze radził sobie w defensywie, stanowił zagrożenie z przodu. Alternatywą był wspomniany przez innych Chiellini, który świetnie zastąpił Cannę, którego sam wyeliminował z Euro. Ciekawe jakby wyglądałby mecz z Holandią gdyby Giorgio w nim zagrał.
Jurij Zhirkov - tu wątpliwości nie było. Rosjanin, który zazwyczaj gra na skrzydle zagrał kapitalny turniej i był jednym z najlepszych jego zawodników. Wyróżniał się praktycznie w każdym meczu, dobrze radził sobie z tyłu a z przodu był groźniejszy niż większość skrzydłowych. Jedyną alternatywą mógł być dla mnie tylko Gio ale jedynie z dwóch pierwszych meczów grupowych. Tak więc na tej pozycji przepaść.
Marcos Senna - jeśli nagroda dla najlepszego gracza turnieju miała trafić do Hiszpana to jak dla mnie najbardziej zasłużył na nią Brazylijczyk. Fantastyczny turniej w wykonaniu tego piłkarza. W zasadzie w każdym meczu był wyróżniającą się postacią swojej drużyny a o to ciężko grając na tej pozycji. Uporządkował grę mistrzów Europy i to on umożliwiał swobodę rozgrywania kreatywnym hiszpańskim pomocnikom. Tego elementu układanki często brakowało Hiszpanom na poprzednich turniejach. Dodatkowo wyłączył całkowicie z gry do spółki z Ramosem Arshavina, którego już przed półfinałem wielu okrzyknęło największą gwiazdą tych mistrzostw.
Xavi - wybranie go graczem turnieju to IMO lekka przesada ale faktem jest, że dyrygował grą pomocy Hiszpanów, która okazała się kluczem do wygrania turnieju razem z żelazną obroną, wzorowo i należą mu się wielkie brawa.
Wesley Sneijder - bardzo rozwinął się w Realu. W pierwszych meczach był kreatorem i liderem niesamowicie grających Holendrów. Mecze z Włochami i Francuzami w jego wykonaniu kosmiczne. W ćwierćfinale tak jak i całej Holandii zabrakło mu pomysłu ale i tak walczył i zaliczył asystę. Gdyby Oranje dotarli do finału z pewnością zostałby MVP turnieju. W tym miejscu wspomnę jeszcze o Altintopie, który w Turcji grał praktycznie wszędzie i najlepszy mecz mu chyba wyszedł z Czechami.
Andres Iniesta - pomoc hiszpańska ale jak może być inaczej. Egzekutorem Andresito nie jest i pewnie nigdy nie będzie ale dynamiki, przeglądu pola i umiejętności ustawiania się może zazdrościć mu wielu piłkarzy. Zastanawiałem się nad nim i nad Silvą ale jednak Iniesta zrobił na mnie troszkę lepsze wrażenie choć David także grał genialnie. Na "11" zasłużył również Schweinsteiger, który rozkręcał się powoli by potem być kluczowym zawodnikiem Niemców. Najlepszy mecz zagrał z Portugalią a Ricardo chyba za każdym razem kiedy Bastian dotyka piłki zamyka oczy i się modli. W zasadzie każdy z wymienionej trójki mógłby być w tym miejscu.
Andriej Arshavin - zagrał tylko dwa świetne mecze ale jakie to były mecze. W zasadzie w każdym elemencie był bezbłędny w spotkaniach z Holandią i Szwecją. Różnica w grze Rosjan z nim i bez niego była kolosalna. To był zawodnik, który sam potrafi pociągnąć drużynę do wygranej. Zawiódł kompletnie w meczu z Hiszpanami, jak cała Rosja. Ale za te dwa mecze należy mu się miejsce w "11". Aż dziw, że piłkarska Europa odkryła go tak późno bo w wieku 27 lat.
Lukas Podolski - niewidoczny w finale ale w każdym innym meczu był motorem napędowym Niemców. Piekielnie mocna lewa noga, do tego dobra technika i szybkość. Wątpię aby bez niego Niemcy dotarli tak daleko.
Gdzie król strzelców Villa? Ano zagrał bardzo dobry turniej ale czegoś moim zdaniem zabrakło. Świetny pierwszy mecz z Rosją, decydująca bramka ze Szwecją i w zasadzie tyle. W każdym meczu było go widać ale mam wrażenie, że stać go na dużo, dużo więcej i liczę, że pokaże to za 2 lata w RPA. Torres? Poza finałem raczej zawodził i był w cieniu Villi. Pavluchenko? Jedno z objawień ale skuteczność zatrważająca (ta 100 w meczu z Grecją..), czasem zbyt samolubny ale przyszłość przed nim. Van Nistelrooy mnie zaskoczył pozytywnie swoją harówą przed polem karnym ale 2 bramki to jednak za mało. Senturk strzelił 3 bramki zazwyczaj wchodząc z ławki i pokazał się z bardzo dobrej strony ale też ciut za mało na pierwszy skład. Generalnie zawiedli mnie snajperzy na tym turnieju ale samo Euro było naprawdę bardzo dobre w moim odczuciu.



