We francuskim Saint Jean de Maurienne zmarł Zbigniew Gut, polski mistrz olimpijski w piłce nożnej z igrzysk w Monachium (1972). Miał 61 lat - poinformowała "Nowa Trybuna Opolska".
Gut był także w drużynie Kazimierza Górskiego, która w 1974 roku zajęła trzecie miejsce na mistrzostwach świata w Niemczech.
Był zawodnikiem Odry Opole, z której - po MŚ w 1974 roku - przeniósł się do Lecha Poznań. Z Kolejorza trafił do jednego z klubów niższej ligi francuskiej.
Zbigniew Gut urodził się 17 kwietnia 1949 roku w zielonogórskich Wymiarkach. Sportową przygodę rozpoczynał w tamtejszej Iskrze, potem grał w III-ligowym Promieniu Żary.

Normalnie bym nie pisał tutaj, ale pewna sytuacja mnie do tego zmusiała.
Kiedy byłem jeszcze kajtkiem (2001 rok), po treningu karate wieczorkiem zaszedłem do hotelu 'hutnik' obok naszej sali, aby sprawdzic czy nie ma kart telefonicznych. Gdy wychodziłem, prawie się przewróciłem, ale utrzymałem się barierki. Wtedy starszy gościu w dresiku i klapeczkach, palący fajkę przed wejściem przypucował się do mnie "No, widze że sportowiec jesteś to sobie krzywdy nie zrobisz'.
Po niedługiej rozmowie powiedział że kopał piłę przeszło 30 lat temu. Opowiadał też że był gdzieś na mistrzostwach w bieganiu, bo był bardzo szybki.
Gdy spytałem się o nazwisko, na początku nieśmiało powiedział że i tak nie będę znał. Jednak z akcentem przedstawił się jako 'Zbigniew Gut'.
Ojciec kumpli zawoził nas do chaty, i mówił że wtedy grali Gorgoń, Lato, Szarmach i żadnego Guta nie było.
W domu gdy w emocjach opowiedziałem całe zdarzenie to mało wpierdol od Ojca nie załapałem myślał że to był jakiś pedo
Później przewertowałem kilkadziesiąt gazet 'piłka nożna' które mieliśmy i znalazłem tam jakąś wzmiankę o nim.
Nie było wtedy neta wiec nic nie dało się zrobić. To była sytuacja z dzieciństwa z tych które się dokładnie pamięta.
Teraz jestem jakoś tak dziwnie w rozterce. Niby człowiek nieznajomy, żadnym tuzem nie był, ale okrutnie mi żal.
Niech spoczywa w pokoju [']



