Emdżej. Piszesz, że trudno nie być wyraźnie lepszym od takiego zespołu tak grającego jak Skonto (to raczej oczywista uwaga i nie da się z nią polemizować) - problem w tym, że ja nic innego nie pisałem przez cały czas. Dlatego ma znaczenie, to, że wyrwałeś to zdanie z kontekstu. Treść fragmentu, do którego się odniosłeś, była następująca: wynik następnego meczu nie może zmienić faktu, że w tym była wyraźnie lepsza. Petr twierdzi inaczej, że nikt tu nie był lepszy. Staram się wytłumaczyć, że różnica miedzy zespołami była wyraźna i szczęście nie miało nic do wygranej.
Na twoje pytanie jeszcze raz - muszę przyznać, że trudno nie być wyraźnie lepszym od kogoś, kto nie próbuje nawet atakować, bo piszę o tym od dwóch stron. Wisła była niezaprzeczalnie lepsza, rywal ograniczał się tylko do murowania, nie stwarzał zagrożenia w ofensywie, czemu zaprzecza Petr. Czy takiej odpowiedzi oczekiwałeś?



